|
przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
Wpisy z tagiem: streaming
poniedziałek, 13 lutego 2012
Rynek muzyki cyfrowej w latach 2004-2011
IFPI - organizacja reprezentująca interesy branży fonograficznej - jak co roku opublikowała raport dotyczący rozwoju rynku fonograficznego w internecie. Poza typową dawką antypirackiej propagandy raport zawiera szereg wartych uwagi danych. Rok temu zebrałem je w formie tabelki, którą dzisiaj uzupełniam o nowe informacje.
Źródło: raporty "Digital Music Report", udostępnione przez IFPI. Kilka słów wyjaśnienia. Przede wszystkim, dane podawane dziś przez IFPI nieco różnią się w porównaniu z danymi zaprezentowanymi rok temu (zob. rok 2009 i 2010). Nie doczytałem jeszcze raportu na tyle skrupulatnie by znaleźć przyczynę tej korekty. Intuicja ekonomisty podpowiada, że zmiana wynika z innego kursu dolara amerykańskiego do walut lokalnych - dane są zaprezentowane w USD, więc wszelkie zmiany kursów walut wpływają na zaprezentowane wartości. Aby częściowo zweryfikować wpływ kursów walut warto więc spojrzeć również na dane zaprezentowane w trzecim wierszu powyższej tabeli. Pokazuje on jaki odsetek przychodów osiąganych dziś przez branżę fonograficzną stanowią przychody ze sprzedaży muzyki w formatach cyfrowych (pliki, subskrypcje, telefonia). Jeśli tak spojrzeć na wspomniane dane widać, że od trzech lat wzrost jest wolniejszy, choć jest niezmiennie kontynuowany, co w czasach kryzysu można uznać za sukces. Ale tu rodzi się kolejna wątpliwość - jeśli wiersz trzeci pokazuje proporcje pomiędzy sprzedażą formatów cyfrowych i fizycznych, wówczas spadek sprzedaży formatów fizycznych siłą rzeczy poprawia proporcje na rzecz formatów cyfrowych, nawet jeśli sprzedaż tych ostatnich nie zmieniła się. Reasumując, IFPI pokazuje nam dane, które trzeba jeszcze właściwie zinterpretować. Być może wówczas wydźwięk raportu, który obecnie jest utrzymany w tonie "jest dobrze, ale piraci wszystko utrudniają", będzie nieco inny. Postaram się podzielić się interpretacją, jak tylko zdobędę więcej danych.
środa, 08 czerwca 2011
Muzyka w chmurze
Gazeta Wyborcza wspomina o modelu "muzyki w chmurze". W opublikowanym 7 czerwca tekście można przeczytać m.in., że: "Apple - koncern, do którego należy iTunes, największy dziś sklep z cyfrową muzyką (ok. 150 mln klientów), ma już umowy z głównymi wytwórniami - Universalem, EMI, Sony Music oraz Warnerem. Wczoraj sam Steve Jobs ogłaszał na scenie usługę iCloud, która ma rywalizować z Amazonem i Google'em. Filozofia jest nieco inna - iCloud to usługa, dzięki której na "półce" można przechowywać dokumenty, zdjęcia czy inne pliki. W tym także muzykę. Jeśli to pliki zakupione w iTunes, klienci Apple mogą bezpłatnie wrzucić je w chmurę i odsłuchiwać z różnych urządzeń (do 10 sztuk). Jeśli ktoś kupował muzykę w innych e-sklepach lub zgrał je z płyt CD, też może je wrzucić na serwery Apple'a, ale wówczas klient musi zapłacić za ich przechowywanie i udostępnianie 25 dol. rocznego abonamentu. Usługa ruszy jesienią tego roku." (Źródło: Grynkiewicz T., Muzyka w chmurze - login i hasło zastąpią płytoteki, Wyborcza.pl z dnia 2011-06-07) Termin "muzyka w chmurze" pochodzi od anglojęzycznego terminu "cloud computing". W dużym skrócie można stwierdzić, że chodzi o model, w którym dane (np. pliki muzyczne) i niektóre aplikacje znajdują się na zewnętrznych serwerach firm dostarczających usługę, a nie na dyskach twardych indywidualnych użytkowników. Warto przy tej okazji poczynić rozróżnienie pomiędzy usługami przechowywania plików muzycznych na serwerach firm zewnętrznych (tak jak opisywany iCloud), a serwisami subskrypcyjnymi dostarczającymi dostęp do katalogu nagrań. W pierwszym przypadku na zewnętrznym dysku klient musi mieć co przechowywać - np. zakupić wcześniej pliki muzyczne w iTunes. W drugim przypadku można nie mieć na własność żadnej muzyki - wystarczy płacić subskrypcję w Spotify lub Rhapsody by mieć nieograniczony dostęp do nagrań. Oczywiście oba rodzaje usług będą w pewnej perspektywie czasowej się przenikać. Już w początku 2008 r. pisałem, że model subskrypcyjny proponowany przez Spotify lub Rhapsody będzie najprawdopodobniej dominował na rynku muzycznym w przyszłości. Cały czas jednak dominującym modelem jest model "płać-za-ściągnięcie" proponowany m.in. przez Apple. Być może jest zbyt wcześnie by Apple porzuciło go na korzyść modelu subskrypcyjnego, jednak uruchomienie usługi iCloud może być krokiem w tę stronę. O ile model "płać-za-ściągnięcie" ma dużo wad, o tyle model subskrypcyjny też nie jest ich pozbawiony - postaram się poświęcić temu kolejny wpis. Tymczasem pozwolę sobie przypomnieć, że "chmury" proponowane dziś przez Apple, Amazon czy Google nie są niczym nowym. Jednym z pierwszych przedsięwzięć internetowych, oferujących bardzo podobne usługi był amerykański serwis MP3.com. Powstał on w listopadzie 1997 r. i opierał się na bardzo prostym pomyśle - udostępniał artystom miejsce na serwerach, na których mogli umieścić swoje utwory w formacie mp3. To jeszcze nie była "muzyka w chmurze" w całej okazałości, a jedynie zwykły - z dzisiejszej perspektywy - serwis udostępniający darmowe, legalne pliki. W 2000 r. firma uruchomiła jednak usługę My.MP3.com, umożliwiającą konsumentom dostęp do muzyki z dowolnego komputera. Z usługi tej można było skorzystać na dwa sposoby. Po pierwsze, konsument mógł zakupić płytę kompaktową, która wysyłana była do niego pocztą, przy czym kupujący uzyskiwał już w momencie zakupu dostęp do nabytych nagrań, zapisanych w formie plików w serwisie My.MP3.com. Oznaczało to, że zakupionej muzyki można było słuchać z dowolnego komputera jeszcze zanim płyta z nagraniami dotarła do nabywcy. I to już była realizacja pomysłu cloud computing. Po drugie, serwis My.MP3.com zakupił 45 tys. albumów i umieścił ich cyfrowe wersje na swoich serwerach. Dzięki temu każdy użytkownik My.MP3.com, który udowodnił, że posiada daną płytę w swojej kolekcji (umieszczając jej egzemplarz w komputerowym odtwarzaczu CD celem jednorazowej weryfikacji legalności), uzyskiwał dostęp do plików znajdujących się na serwerach serwisu. W konsekwencji korzystający z serwisu nie musieli sami tworzyć cyfrowych wersji posiadanych płyt i mogli odtwarzać swoją muzykę z dowolnego komputera na świecie. Było to szczególnie wygodne dla tych konsumentów, którzy posiadali wiele płyt i dużo podróżowali. Dzięki My.MP3.com nie musieli wozić ze sobą kompaktów, uzyskując dostęp do posiadanej przez siebie muzyki przez łącza internetowe. To była już "muzyka w chmurze" niemal dokładnie według zasad proponowanych dziś przez Apple i inne firmy. Przypomnę: był rok 2000, nie było jeszcze iTunes, wciąż działał pierwszy "piracki" Napster. Po co o tym piszę? Bo pouczające jest to dlaczego wtedy się nie udało. A nie udało się ponieważ duże koncerny muzyczne doprowadziły do zamknięcia My.MP3.com w jego ówczesnej formie. Proces wytoczony firmie jeszcze w styczniu 2000 r. (zaraz po uruchomieniu usług w ramach My.MP3.com) zakończył się w kwietniu 2000 r. orzeczeniem wyroku niekorzystnego dla MP3.com. Poszło oczywiście o prawa do nagrań. Dlaczego jednak teraz nie ma procesów, a zamiast nich są negocjacje? Chyba dlatego, że firmy fonograficzne są słabsze niż w 2000 r., a Apple, Amazon i Google dużo silniejsze niż ówczesne MP3.com. W efekcie zmiany sił oraz otoczenia rynkowego, zamiast spotykać się w sądzie firmy fonograficzne wolą spróbować negocjacji. Największe koncerny muzyczne mogą żałować, że nie myślały tak w roku 2000, być może nie straciłyby tak dużej części rynku, a ich dzisiejsza wartość byłaby dużo większa. Swoją drogą to bardzo ciekawy temat dla badaczy relacji pomiędzy technologią a prawem...
wtorek, 31 maja 2011
Rynek muzyki cyfrowej w latach 2004-2010
Ostatnio dużo czasu spędzam licząc (badania, ankiety, dane itp.). Trzymając się więc tematu obliczeń zaprezentuję dane, które zebrał kto inny (konkretnie IFPI), a ja jedynie zestawiłem w formie tabelki. Dane pokazują rozwój tzw. rynku muzyki cyfrowej, na co składają się przychody ze sprzedaży plików, subskrypcji internetowych oraz sprzedaży nagrań i dzwonków za pomocą telefonów komórkowych obliczone według stałych kursów dolara do walut lokalnych. Innymi słowy tabela pokazuje jak rozwija się globalna sprzedaż formatów niematerialnych (w odróżnieniu od formatów fizycznych - płyt CD, winyli itp.). Jak widać, formaty cyfrowe stanowią już niemal 1/3 globalnego rynku muzycznego. Należy mieć jednak świadomość, że wielkość sprzedaży formatów niematerialnych na poszczególnych rynkach jest bardzo różna. Przykładowo, w krajach Dalekiego Wschodu formaty niematerialne są bardzo popularne (m.in. dzięki mocno rozwiniętej sprzedaży za pośrednictwem telefonów komórkowych), a ich sprzedaż już dawno przekroczyła sprzedaż formatów fizycznych (jest tak np. w Korei Południowej). Z drugiej strony w innych krajach sprzedaż muzyki cyfrowej osiąga bardzo niewielkie wartości w porównaniu ze sprzedażą płyt kompaktowych (np. w Polsce). Oczywiście nie ma prostego przełożenia między sprzedażą formatów cyfrowych a ich popularnością. Związane jest to po pierwsze z tym, że formaty cyfrowe (pliki) mogą być nieodpłatnie legalnie oferowane przez artystów i wytwórnie w celach promocyjnych (o czym kiedyś - gdy miałem więcej czasu - pisałem). Po drugie, popularność formatów cyfrowych związana jest z poziomem tzw. piractwa internetowego. Upraszczając - w Polsce pliki są więc bardzo popularne, ale niewiele osób je kupuje.
Źródło: raporty "Digital Music Report", udostępnione przez IFPI.
wtorek, 05 października 2010
Nowe płyty do odsłuchania na stronie internetowej gazety
Strona internetowa brytyjskiego Guardiana udostępniła właśnie do odsłuchania nową, jeszcze oficjalnie nie wydaną płytę zespołu Antony and the Johnsons - Swanlights. W przeciągu kilkunastu godzin informacja o wydawnictwie została polecona na Facebooku 793 razy a na Twitterze 141 razy. Niezły wynik jak na muzykę nie do końca pasującą do repertuaru większości stacji radiowych. Udostępnienie możliwości odsłuchania płyty na stronie internetowej popularnego dziennika stanowi ciekawą alternatywę promocyjną dla tych artystów, którzy mają małe szanse na promocję radiową. Wprawdzie pewna część odsłuchujących uzna, że wystarczy im kilkukrotne posłuchanie płyty w internecie i w ostateczności jej nie kupi, jednak możliwość bezpośredniego dotarcia do swojej grupy docelowej musi być dla artysty kusząca. Ciekawe czy takie udostępnienie nagrań w istocie zmniejsza sprzedaż płyty (ale np. zwiększa widownię na koncertach) czy raczej - ku zaskoczeniu części branży fonograficznej - pomaga w sprzedaży nagrań. O radiu też kiedyś myślano, że szkodzi sprzedaży płyt (bo nadaje muzykę "za darmo"), szybko jednak okazało się, że jest wręcz przeciwnie - wytwórniom muzycznym bardzo zależy na obecności ich nagrań w stacjach radiowych. Na koniec jednak chciałbym zadać najciekawsze - moim zdaniem - pytanie: kiedy Gazeta.pl (lub inna gazeta) zdecyduje się na podobny krok? Albo inaczej: kiedy polscy artyści zdecydują się udostępnić swoje nowe nagrania do odsłuchania na tydzień przed oficjalną premierą, a jednocześnie któryś z dzienników (tygodników) uzna, że warto wziąć udział w takiej akcji promocyjnej? Tagi:
promocja muzyki
streaming
10:46, patrykgaluszka ,
biznes muzyków (rynek muzyczny w internecie)
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 07 czerwca 2010
Niagaro - nowy serwis muzyczny Grupy Eurozet
Dziś zadebiutował serwis muzyczny Niagaro firmowany przez Grupę Eurozet (m.in. Radio Zet i Antyradio). Niagaro ma oferować możliwość odsłuchiwania i ściągania muzyki oraz funkcje społecznościowe. W informacjach prasowych Eurozet twierdzi, że "w bazie serwisu znajduje się katalog ponad 2 milionów polskich i zagranicznych utworów". Debiut serwisu bardzo mnie cieszy, bo każda nowa inicjatywa na naszym marnym rynku muzyki on-line się liczy. Nie od dziś twierdzę, że problem tzw. piractwa internetowego w Polsce zostanie w znacznym stopniu ograniczony gdy słuchacze będą mogli skorzystać z serwisu oferującego dostęp do obszernego katalogu w niewygórowanych cenach. Trudno wprawdzie nazwać 2 milionowy katalog obszernym, jednak powinno to wystarczyć by serwis rozkręcić. Wypada mieć nadzieję, że w miarę rozwoju Niagaro jego katalog będzie rozszerzany. Nie wypowiem się jednak na temat dostępności w Niagaro interesującej mnie muzyki oraz wygody użytkowania serwisu. Przyczyna jest prosta - serwis dostępny jest tylko w Polsce, a internauci mieszkający za granicą ujrzą taki komunikat:
...w związku z czym z oceną serwisu wstrzymam się do powrotu do kraju. Swoją drogą ile to ja razy widziałem podobny komunikat chcąc słuchać muzyki on-line w Polsce (np. zerknijcie tu). Długo trzeba było czekać aby przytrafiło mi się to w odwrotną stronę... Tagi:
muzyka cyfrowa
streaming
18:24, patrykgaluszka ,
muzyka: analizy, informacje, rocznice, popular music studies
Link Komentarze (3) » |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione
Tagi
Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznejKliknij aby dowiedzieć się więcej
Pewne prawa zastrzeżone Patryk Gałuszka |