przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies

Wpisy z tagiem: promocja muzyki

czwartek, 29 marca 2012
Muzyka afrykańska w serwisie Africa Unsigned

Africa Unsigned to platforma finansowania społecznościowego pomagająca zadebiutować na globalnym rynku muzycznym artystom z Afryki. Muzycznie serwis spodoba się osobom zainteresowanym brzmieniami z tej części świata. Nagrań można odsłuchać z poziomu strony internetowej (player u góry strony). Posłuchałem pobieżnie kilku rzeczy i muszę przyznać, że niektóre zaskakują świeżością, szczególnie jeśli jest się trochę znudzonym naszą lokalną muzyką pop. Na początek polecam np. utwór "Ngihawukele (ancestoral calling)" zespołu BCUC - ponad 15 minut przyjemnie kołyszącego grania. Ciekawe o czym śpiewają.

Od strony ekonomicznej Africa Unsigned to typowy serwis finansowania społecznościowego (crowdfunding). Pomysł polega na wykorzystaniu wpłat wnoszonych przez internautów do sfinansowania nagrania płyty, wsparcia organizacji trasy koncertowej itp. Na przykład wspomniany zespół BCUC zebrał 2500 dolarów, za które nagrał płytkę EP oraz pozyskał nowego partnera biznesowego.

Tym co wyróżnia Africa Unsigned jest ograniczenie dostępu artystom, którzy chcą zabiegać o wsparcie finansowe internautów. Aby móc zacząć zbierać pieniądze trzeba przejść proces selekcji lub zostać zaproszonym do serwisu. Pomysł jest o tyle dobry, że pozwala skupić uwagę internautów na kilkunastu projektach o przyzwoitej jakości, dzięki czemu wpłaty nie rozdrabniają się za bardzo. 

W przeciwieństwie do części serwisów crowdfundingowych (np. MegaTotal.plAfrica Unsigned nie wynagradza finansowo internautów wspierających projekty. Oferuje im jednak zachęty niefinansowe, np. dostęp do dodatkowych materiałów o artystach.

Warto przy tym wspomnieć, że platforma Africa Unsigned ma siedzibę w Holandii, gdzie zainteresowanie dźwiękami z Południa jest większe niż u nas. Holandia nie jest również przypadkiem z innego powodu. Ponoć osoby zaangażowane w uruchomienie platformy były związane z Sellaband, zanim przeniosła ona siedzibę do Niemiec. Wziąwszy pod uwagę doświadczenie założycieli i znalezienie ciekawej niszy, serwis może czekać ciekawa przyszłość. Ponieważ jednak nie jest to organizacja non-profit, Africa Unsigned musi znaleźć sensowny model biznesowy, a z tym bywa ciężko. Czas pokaże co im z tego wyjdzie.

piątek, 16 września 2011
Usieciowiona publiczność i promocyjna siła fanów

Nancy Baym - profesor University of Kansas - od kilku lat prowadzi badania zachowań fanów na scenie muzycznej. Opublikowała na ten temat kilka interesujących tekstów. Poniżej parę słów na temat jednego z nich.

Autorka wychodzi od analizy tego jak zmieniła się sytuacja branży fonograficznej w przeciągu kilkunastu ostatnich lat. Konkluzji możemy się domyślić: podstawowy produkt branży fonograficznej nie jest już tak pożądany jak dawniej. Przykłady:

  • "badania pokazują, że mniejszość Amerykańskich użytkowników Internetu i jedynie 66% tych, którzy kupują pliki muzyczne uważa, że są one czymś za co warto płacić;
  • przychody branży od lat 1998 - 1999 spadły o więcej niż 40%;
  • ok. 90% muzyki jest dystrybuowane za pośrednictwem "'nieautoryzowanych sieci'" (Baym, 2010).

Przykłady można by mnożyć. Baym pokazuje, że w tej sytuacji, zamiast walczyć z zachowaniami internautów, lepiej spróbować je wykorzystać do promocji muzyki. Autorka, opierając się na swoich badaniach, formułuje rady dla wytwórni muzycznych. Trudno jest streścić wszystko w tej krótkiej notce, dlatego zainteresowanych odsyłam do oryginalnego tekstu oraz do wcześniejszych badań autorki. W skrócie, Baym uważa że:

  • wymiana plikami w internecie jest odpowiedzią na żywotne potrzeby słuchaczy - chcą oni mieć łatwy dostęp do nagrań w każdej sytuacji;
  • stała i łatwa dostępność nagrań online ułatwia zwiększenie liczby odbiorców nagrań, szczególnie pomaga zdobyć słuchaczy w innych krajach (tzw. "international audience");
  • zachowania fanów (np. prowadzenie blogów o ulubionych artystach, recenzowanie płyt online) mogą wzmocnić i zwiększyć zaangażowanie słuchaczy;
  • zachowania słuchaczy w internecie dostarczają bardzo ciekawych oraz łatwych do zdobycia i analizy danych marketingowych; duże wytwórnie nie do końca potrafią wykorzystać łatwą dostępność takich danych;
  • dostarczanie słuchaczom zasobów (np. darmowych wersji nagrań, materiałów z koncertów, zdjęć) i wspieranie wymiany takimi zasobami sprzyja budowaniu zaufania do producentów (wytwórni, artystów) i stwarza zachętę do rewanżowania się (np. zakupem winyla, gadżetu) (Baym, 2010).

Oczywiście łatwiej jest powiedzieć niż wykonać. Baym formułuje następujące rady dla wydawców:

  1. zamiast bać się fanów, ufajcie im (słuchacze i tak ściągną wasze nagrania, więc pogódźcie się z tym i potraktujcie to jako działanie promocyjne);
  2. zachowujcie się jak ludzie, a nie jak instytucje (warto zrozumieć, że słuchacze nie kierują się zyskiem, ale sympatią dla artysty i motywami społecznymi, np. potrzebą budowania prestiżu w grupie fanów);
  3. dostarczajcie słuchaczom zasoby, którymi będą mogli się dzielić (fani dzieląc się informacjami, nagraniami, pomysłami etc. będą promować waszych artystów);
  4. docierajcie do słuchaczy za pośrednictwem różnych mediów społecznościowych, ale nie wykorzystujcie większej liczby serwisów niż jesteście w stanie na bieżąco obsłużyć (nic bardziej irytującego niż nieaktualizowany profil...);
  5. nie kontrolujcie słuchaczy, pozostawcie im swobodę (nie stosujcie DRM, nie wytaczajcie procesów sądowych);
  6. zachęcajcie słuchaczy do kreatywności, wynagradzajcie ją (konkursy, zachęcanie do tworzenia remiksów, etc.) (Baym, 2010). 

Trudno się nie zgodzić, choć zapewne nie każdy artysta i wytwórnia będą mogli wykorzystać wszystkie narzędzia. Mam wrażenie, że autorka adresuje rady przede wszystkim do artystów, z którymi fani mogą się mocno utożsamiać. Artyści budzący jedynie "letnie" odczucia, nużące, brzmiące jednakowo gwiazdki pop lub artyści jednego sezonu, a przede wszystkim wydające ich wytwórnie, nie do końca będą zadowoleni z sugestii autorki. Włączając pierwszą lepszą prywatną tradycyjną stację radiową przychodzi mi do głowy, że może to i dobrze gdyby artystów takich było wokół nas nieco mniej...

wtorek, 05 października 2010
Nowe płyty do odsłuchania na stronie internetowej gazety

Strona internetowa brytyjskiego Guardiana udostępniła właśnie do odsłuchania nową, jeszcze oficjalnie nie wydaną płytę zespołu Antony and the Johnsons - Swanlights. W przeciągu kilkunastu godzin informacja o wydawnictwie została polecona na Facebooku 793 razy a na Twitterze 141 razy. Niezły wynik jak na muzykę nie do końca pasującą do repertuaru większości stacji radiowych.

Udostępnienie możliwości odsłuchania płyty na stronie internetowej popularnego dziennika stanowi ciekawą alternatywę promocyjną dla tych artystów, którzy mają małe szanse na promocję radiową. Wprawdzie pewna część odsłuchujących uzna, że wystarczy im kilkukrotne posłuchanie płyty w internecie i w ostateczności jej nie kupi, jednak możliwość bezpośredniego dotarcia do swojej grupy docelowej musi być dla artysty kusząca. Ciekawe czy takie udostępnienie nagrań w istocie zmniejsza sprzedaż płyty (ale np. zwiększa widownię na koncertach) czy raczej - ku zaskoczeniu części branży fonograficznej - pomaga w sprzedaży nagrań. O radiu też kiedyś myślano, że szkodzi sprzedaży płyt (bo nadaje muzykę "za darmo"), szybko jednak okazało się, że jest wręcz przeciwnie - wytwórniom muzycznym bardzo zależy na obecności ich nagrań w stacjach radiowych.

Na koniec jednak chciałbym zadać najciekawsze - moim zdaniem - pytanie: kiedy Gazeta.pl (lub inna gazeta) zdecyduje się na podobny krok? Albo inaczej: kiedy polscy artyści zdecydują się udostępnić swoje nowe nagrania do odsłuchania na tydzień przed oficjalną premierą, a jednocześnie któryś z dzienników (tygodników) uzna, że warto wziąć udział w takiej akcji promocyjnej?

wtorek, 29 grudnia 2009
No właśnie, czy coś się stało z MySpace?

Przed Świętami w Gazecie Wyborczej ukazał się tekst Roberta Sankowskiego poświęcony MySpace. Możemy w nim przeczytać m.in., że:

  • MySpace osiągnął punkt krytyczny, za którym zamienił się z intrygującego źródła wiedzy o nowej muzyce w witrynę nie dość, że przeładowaną informacjami, to na dodatek niedającą żadnego praktycznego narzędzia do ich selekcji. Na dodatek serwis - zresztą jak niemal cały internet - prawie natychmiast stracił posmak alternatywy dla oficjalnego obiegu promocji. Koncerny płytowe i agencje menedżerskie inkorporowały go do swoich strategii promocyjnych - po opadnięciu pierwszej fali entuzjazmu dla rewolucyjnej roli sieci w promocji muzycznego undergroundu okazało się, że dość często lansowani w necie niezależni artyści to tak naprawdę podopieczni wielkich wytwórni z podpisanymi już kontraktami płytowymi, którym menedżerowie starali się dopisać internetowy życiorys (Źródło: Sankowski, R., Co się stało z MySpace? Wyborcza.pl. 2009-12-19).

Pytanie postawione w tytule przez Sankowskiego jest uzasadnione. Od pewnego czasu rzeczywiście coraz trudniej jest korzystać z MySpace. Moim zdaniem nie jest to jednak spowodowane trudnościami z wyszukiwaniem konkretnej muzyki. Profile artystów ją tworzących są przecież indeksowane przez Google, więc łatwo jest je wyszukać. Problem polega na tym, że aby to uczynić, trzeba znać nazwę artysty - i tu jest miejsce dla MySpace.  Dawniej serwis ułatwiał znalezienie nowej muzyki choćby dlatego, że stanowił alternatywny - dla radia i telewizji - kanał promocji. Trudno mi ocenić na ile przestał on spełniać te funkcje - nigdy nie korzystałem z MySpace po to by odkryć nową muzykę, a jedynie po to by wysłuchać utworów rozpowszechnianych tą drogą przez artystów, których nazwę znałem z innych źródeł.  I tę funkcję MySpace spełniałby bez problemu dalej gdyby nie to, że profile artystów w tym serwisie stały się tak przeładowane, że ich załadowanie, szczególnie na wolniejszych komputerach, trwa bardzo długo.

Trudno jest natomiast krytykować MySpace za to, że jest wykorzystywany przez duże wytwórnie muzyczne do promocji swoich artystów. To chyba dość oczywiste, że chcą one skorzystać z tego kanału komunikacji marketingowej. Dobrze, że to czynią, bowiem dzięki temu osoby korzystające z MySpace mogą za darmo posłuchać utworów z katalogów dużych wytwórni. Dziś darmowy dostęp do niektórych utworów z katalogów majors jest czymś oczywistym, ale trzeba pamiętać, że jeszcze kilka lat temu globalne koncerny muzyczne były przeciwne darmowej dostępności muzyki w internecie. Pamiętam jak w latach 90 z trudem wymieniało się kasetami by poznać nowe utwory. Dziś mogę sobie zajrzeć na profil w MySpace np. zespołu Smashing Pumpkins by za darmo posłuchać ich nagrań. Trudno jest mi więc krytykować to, że duże wytwórnie muzyczne promują swoją ofertę za pomocą MySpace. Tym bardziej, że jeśli ktoś jest zainteresowany poznawaniem prawdziwie alternatywnej muzyki, jest szereg innych źródeł z których można skorzystać.

Na koniec wreszcie wypada zauważyć, że nawet Arctic Monkeys - uważany za klasyczny przykład niezależnego zespołu wylansowanego dzięki MySpace, nie zdobył popularności tylko i wyłącznie dzięki temu serwisowi. Jak pisze brytyjski badacz kultury Robert Strachan, Arctic Monkeys w początkach swojej kariery korzystało z usług doświadczonej  firmy Wildlife Entertainment, która zapewniła zespołowi profesjonalne wsparcie promocyjne. MySpace był tu jedynie jednym z wielu wykorzystanych narzędzi. Może więc nie warto idealizować rzekomo utraconej niezależności i alternatywności MySpace, bo serwis ten nigdy taki nie był / nie miał być?

Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter