przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
niedziela, 13 maja 2012
Peter Gabriel o przemyśle muzycznym

Wczoraj na wyborcza.pl ukazał się wywiad z Peterem Gabrielem. Gabriel, dawny wokalista zespołu Genesis, obecnie jest czynnym muzykiem oraz osobą zaangażowaną w prowadzenie biznesu muzycznego. Do projektów realizowanych przez Gabriela-przedsiębiorcę należy m.in. serwis We7, o którym pisałem jeszcze w 2008 r.

We wspomnianym wywiadzie Gabriel wypowiedział kilka ciekawych zdań, które warto przytoczyć:

"- Przemysł muzyczny zaczyna przypominać trupa, z którego wypełza na świat mnóstwo interesujących stworzeń.

Z jednej strony fantastyczne jest to, że teraz można znaleźć w internecie wszystko, czego dusza zapragnie. I to w dowolnym momencie. Z punktu widzenia muzyków nie wygląda to już jednak tak wspaniale. Zyski ze sprzedaży płyt ciągle spadają, z nielicznymi wyjątkami takimi jak Black Eyed Peas czy Beyonce. W naszej wytwórni wydającej world music mamy artystów, dla których sprzedaż płyt stanowiła kiedyś 60 procent dochodów, teraz jest to mniej więcej 10 procent. Uznani artyści, tacy jak ja, dadzą sobie radę - możemy zarabiać choćby na koncertach.

Ale współpracuję też z mniej znanymi, młodszymi artystami - im czasami jest trudno się utrzymać, pozostać profesjonalnymi muzykami. Niestety, wracamy do starych czasów, kiedy firmy płytowe tak konstruowały kontrakty, że artyści zupełnie nic na nich nie zarabiali. Nasz serwis WE7 za każde odsłuchanie piosenki płacił artystom jakieś sto razy więcej niż konkurencyjny Spotify. Tylko że w takiej sytuacji bardzo trudno jest utrzymać się internetowym biznesie." (Źródło: Darek Maciborek, Gabriel dla "Gazety": Kreatywni muszą przetrwaćwyborcza.pl z dnia 2012-05-11).

Zaiste ciekawe ile We7 płacił artystom za każde odsłuchanie piosenki zanim zorientował się, że można, tak jak Spotify, płacić mniej. Istotniejsze w słowach Gabriela jest jednak - moim zdaniem - co innego. Może nie tyle w jego słowach, ale w tym jak należy je interpretować. Wpisują się one bowiem w trwającą od pewnego czasu w polskich mediach dyskusję o zmierzchu pracy na etat, tzw. umowach śmieciowych oraz problemach jakie pojawiają się na rynku pracy (zob. np. tutaj).

Być może bowiem pomiędzy rynkiem muzycznym a rynkiem pracy zachodzi pewna analogia. Kiedyś artyści mieli stosunkowo bezpieczne (o ile cokolwiek w branży nagraniowej można nazwać "bezpiecznym") kontrakty z wytwórniami, które przy talencie i ciężkiej pracy dawały szanse na zrobienie kariery. Teraz kontrakt coraz trudniej dostać, a o słuchaczy trzeba konkurować z utalentowanymi artystami z całego świata. Do tego stawki płacone przez nowe media (np. Spotify, o którym wspomina Gabriel) są niejednokrotnie bardzo niskie. Niby jest więcej opcji, ale nie każdy umie z nich skorzystać, a nawet jeśli umie to nie oznacza to automatycznego sukcesu. Rynek pracy dla muzyków może być więc w pewnym sensie miniaturą całego rynku pracy - etat (kontrakt) coraz trudniej dostać, można próbować założyć własną firmę (w przypadku artystów np. samemu wydawać swoje nagrania), ale nie każdy się w tym odnajduje; nieraz trzeba pracować poniżej kwalifikacji (w przypadku artystów np. grać "do kotleta"). Może to zbyt daleko idące porównanie, ale taki jest wydźwięk wspomnianej powyżej dyskusji.

czwartek, 10 maja 2012
Cool Kids of Death zbierają środki na wydanie płyty na MegaTotal

Sam tytuł wpisu mówi wszystko - dziś CKOD zaczęli na MegaTotal.pl zbierać środki na wydanie dwóch winyli z remiksami swoich wcześniejszych nagrań. Więcej o projekcie można przeczytać tutaj.

Sam projekt muzyczny nie interesuje mnie tak bardzo jak przebieg zbiórki. Z tego co mi wiadomo jest to bowiem pierwszy zespół, który rozpoczynając zbiórkę na MegaTotal ma już ugruntowaną pozycję rynkową. Owszem, wcześniej był Marek Sośnicki z Tamerlane, ale pod względem potencjalnego zainteresowania mediów projekt CKOD wygląda bardziej obiecująco.

Jest to zatem szansa na przetestowanie prawdziwej siły społeczności skupionej wokół MegaTotal. Jeśli środki uda się zebrać szybko, może to stanowić zachętę do korzystania z MegaTotal dla kolejnych znanych artystów. Wprawdzie mówimy o sporej kwocie - 20 tysięcy PLN, jednak póki co zbiórka idzie szybko. Projekt wystartował kilka godzin temu a już zebrano 2%. Przebieg zbiórki można obserwować tutaj.

czwartek, 19 kwietnia 2012
O netlabelach i crowdfundingu na spotkaniu i konferencji

Jutro i pojutrze wezmę udział w dwóch wydarzeniach naukowych w Warszawie. Sądzę, że oba warto jest polecić.

Pierwsze to spotkanie warszawskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Socjologicznego pod hasłem "Muzyka w relacjach społecznych". Wklejam fragment notki prasowej:

"Oddział Warszawski Polskiego Towarzystwa Socjologicznego zaprasza na spotkanie zatytułowane „Muzyka w relacjach społecznych”.
 
Muzyka jest wszędzie – na ulicy, w restauracji, w sklepie czy u fryzjera. Jej wszechobecność w codziennym życiu sprawia, że często nie zdajemy sobie sprawy, jaki wpływ muzyka może mieć na nasze zachowanie czy samopoczucie. Warto więc zadać sobie pytania: na ile muzyka może być aktywny elementem życia społecznego? Na czym polega „moc” muzyki i w jakich sytuacjach się manifestuje? W jakim stopniu rozwój nowych mediów (w szczególności Internetu) wpływa na zmiany w obrębie relacji społecznych i praktyk związanych z muzyką?
 
Wystąpią:
prof. Wojciech J. Burszta (IKiK SWPS)
dr Patryk Gałuszka (IE UŁ)
dr Tomasz Nowak (IM UW)
 
Piątek, 20 kwietnia, godzina 17:00, Pałac Staszica (Nowy Świat 72), sala 242."

Wydarzenie można też śledzić na Fejsbuku. Na spotkaniu krótko zaprezentuję moje badania sceny netaudio i wezmę udział w dyskusji.

Z kolei w sobotę ok. godz. 13.00 zaprezentuję ze współautorem referat na konferencji 3rd Polish Law & Economics Conference. Konferencja organizowana jest przez Uniwersytet Warszawski oraz Polskie Stowarzyszenie Ekonomicznej Analizy Prawa – PSEAP. Strona stowarzyszenia tak zaprasza na wydarzenie:

"Konferencja ma na celu podsumowanie aktualnych dokonań w dziedzinie ekonomicznej analizy prawa oraz stworzenie impulsu do dalszych badań w tym zakresie. Stanowi ponadto okazję do wymiany myśli i doświadczeń wśród przedstawicieli nauki, prawników i ekonomistów, zajmujących się tematyką Law & Economics w Polsce.
Wykład gościnny przedstawi Prof. Thomas Ulen z University of Illinois at Urbana Champaign, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli ekonomicznej analizy prawa na świecie.
Konferencja odbędzie się w dniach 20-21.04.2012 na Uniwersytecie Warszawskim. Językiem konferencji jest angielski."

Dłuższą notkę prasową (po angielsku) można znaleźć tutaj. Konferencja zapowiada się bardzo ciekawie, polecam zerknięcie na cały program.

Oba wydarzenia odbędą się w Warszawie. Polecam, szczególnie tym, którzy mają blisko.

wtorek, 10 kwietnia 2012
Torn Flesh Records - netlabel z ciężką muzyką

Netlabele zajmują się głównie wszelkimi odmianami elektroniki. Tak przynajmniej twierdzili respondenci w badaniu, które przeprowadziłem w 2008 r. Nie wiem na ile to stwierdzenie jest prawdziwe dzisiaj. Co jakiś czas znajduję jednak netlabele, które przeczą temu stwierdzeniu. Co ciekawe, część z nich została założona po 2008, a więc po moim badaniu.

Przykładem takiego netlabela jest Torn Flesh Records, który zajmuje się takimi gatunkami jak Grind, Death, Metal, Industrial, Experimental/Electronic, Extreme Rock (Punk, Psychobilly, Glitch, Breakcore, Doom, Dark Ambient, Noise, etc.). Wprawdzie mają w swoim katalogu także elektronikę, ale nacisk położony jest przede wszystkim na ciężkie granie. Mnie osobiście interesuje z tego jedynie Punk i Psychobilly, więc nie jestem w stanie ocenić jakości nagrań w ich katalogu. Z interesujących rewirów geograficznych (Węgry) znalazłem np. taki wynalazek.

Co ciekawe, netlabel nie ma swojej własnej strony internetowej, jedynie profile w serwisach społecznościowych:

A klimat całości oddaje ich logo.

Torn Flesh Records

piątek, 06 kwietnia 2012
Wyszukiwanie darmowych nagrań na Free Music Archive

Free Music Archive to ciekawa propozycja dla tych, którzy szukają darmowej, legalnej muzyki, a znudzili się Archive.org, Clongclongmoo , Phlow Magazine czy Sonicsquirrel.net. Jak podaje ta notka, serwis wprowadził funkcję wyszukiwania "artystów podobnych do...", co znacząco powinno ułatwić orientowanie się w masie darmowej muzyki.

Dajmy na to, że podoba się Wam serbski zespół Ljudske Potrebe. Wchodzicie na ich profil, klikacie "Similar Artists on the FMA" i już wyskakują Nafta, Pionir 10 i zastranienie. Sami oceńcie czy mechanizm rekomendacji dobrze działa.

Oczywiście na Free Music Archive jest cała masa nagrań, które można wyszukiwać na inne sposoby. Np. przeglądając listę artystów lub wyszukując według gatunku. W tym drugim przypadku korzystać można z przystępnego menu, którego skrin poniżej. Wszystko do pobrania legalnie i za darmo.

Free Music Archive

czwartek, 29 marca 2012
Muzyka afrykańska w serwisie Africa Unsigned

Africa Unsigned to platforma finansowania społecznościowego pomagająca zadebiutować na globalnym rynku muzycznym artystom z Afryki. Muzycznie serwis spodoba się osobom zainteresowanym brzmieniami z tej części świata. Nagrań można odsłuchać z poziomu strony internetowej (player u góry strony). Posłuchałem pobieżnie kilku rzeczy i muszę przyznać, że niektóre zaskakują świeżością, szczególnie jeśli jest się trochę znudzonym naszą lokalną muzyką pop. Na początek polecam np. utwór "Ngihawukele (ancestoral calling)" zespołu BCUC - ponad 15 minut przyjemnie kołyszącego grania. Ciekawe o czym śpiewają.

Od strony ekonomicznej Africa Unsigned to typowy serwis finansowania społecznościowego (crowdfunding). Pomysł polega na wykorzystaniu wpłat wnoszonych przez internautów do sfinansowania nagrania płyty, wsparcia organizacji trasy koncertowej itp. Na przykład wspomniany zespół BCUC zebrał 2500 dolarów, za które nagrał płytkę EP oraz pozyskał nowego partnera biznesowego.

Tym co wyróżnia Africa Unsigned jest ograniczenie dostępu artystom, którzy chcą zabiegać o wsparcie finansowe internautów. Aby móc zacząć zbierać pieniądze trzeba przejść proces selekcji lub zostać zaproszonym do serwisu. Pomysł jest o tyle dobry, że pozwala skupić uwagę internautów na kilkunastu projektach o przyzwoitej jakości, dzięki czemu wpłaty nie rozdrabniają się za bardzo. 

W przeciwieństwie do części serwisów crowdfundingowych (np. MegaTotal.plAfrica Unsigned nie wynagradza finansowo internautów wspierających projekty. Oferuje im jednak zachęty niefinansowe, np. dostęp do dodatkowych materiałów o artystach.

Warto przy tym wspomnieć, że platforma Africa Unsigned ma siedzibę w Holandii, gdzie zainteresowanie dźwiękami z Południa jest większe niż u nas. Holandia nie jest również przypadkiem z innego powodu. Ponoć osoby zaangażowane w uruchomienie platformy były związane z Sellaband, zanim przeniosła ona siedzibę do Niemiec. Wziąwszy pod uwagę doświadczenie założycieli i znalezienie ciekawej niszy, serwis może czekać ciekawa przyszłość. Ponieważ jednak nie jest to organizacja non-profit, Africa Unsigned musi znaleźć sensowny model biznesowy, a z tym bywa ciężko. Czas pokaże co im z tego wyjdzie.

wtorek, 20 marca 2012
Dobro i Piękno - akcja artystyczna w Łodzi

Tym razem nie o muzyce, ale o zaprzyjaźnionym projekcie artystycznym, który pomagam wypromować. Wszyscy zainteresowani są serdecznie zaproszeni do Baru Anna (Łódź, ul. Tuwima 1) w środę 21.03.2012 r. o godzinie 19.00 na uroczyste otwarcie. Poniżej plakat i notka prasowa. Polecam!

Dobro i Piękno 3

Dobro i Piękno w Śródmieściu

21 marca w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny przestrzeń Śródmieścia zmieni swoje oblicze na bardziej pogodne, przyjazne i zaskakujące. Niecodzienny charakter zyskają lokale pozostające dotąd na uboczu miejskiego nurtu, niezauważalne, a z drugiej strony wyjątkowe.
Wszystko to za sprawą grupy ponad dwudziestu młodych łódzkich artystów zafascynowanych starymi lokalami "z duszą" i realizowanego przez nich projektu site-specific pod tytułem Dobro i Piękno.

Dobro i Piękno to zbiór różnorodnych prac zainspirowanych konkretną przestrzenią i w niej umieszczonych. Ta przestrzeń to małe, z zewnątrz niepozorne lokale znajdujące się przy ul. Piotrkowskiej lub w jej pobliżu, takie jak zakład szewski, fryzjer, bar piwny czy pierogarnia.
Każde z nich ma swoją historię, często przedwojenną, niepowtarzalny wystrój i atmosferę – coś z uroku dawnej, przemijającej Łodzi. Ich właściciele kontynuują działalność swoich rodziców i dziadków. Niektórzy z nich wykonują zawody należące do zanikających.

Artyści biorący udział w projekcie wykonali prace malarskie, obiekty i instalacje odnoszące się do zastanej przestrzeni na wielu płaszczyznach. W dzień wernisażu zostaną również przeprowadzone akcje z udziałem publiczności. Tytuł "Dobro i Piękno" towarzyszy wszystkim realizacjom jako swego rodzaju slogan zaczerpnięty z popkultury, zwrot, który obecnie nie funkcjonuje w dyskursie artystycznym

Jednocześnie tytuł ma sugerować, że nie wszystko w sztuce współczesnej musi być przygnębiające, smutne lub tak abstrakcyjne, że zupełnie niezrozumiałe dla przeciętnego odbiorcy. Projekt ma docierać do osób, które niekoniecznie wybrałyby się do galerii sztuki oraz do bywalców lokali usługowych i wszystkich wrażliwych na Dobro i Piękno mieszkańców Łodzi.

Miejsca, w których będzie można zobaczyć prace artystów to: pierogarnia Teremok przy ul. Piramowicza 10, Bar Anna ul. Tuwima 1, Stara drogeria przy ul. A.Struga 11, dwa zakłady szewskie przy Piotrkowskiej 91 i Piotrkowskiej 78 oraz fryzjer przy ul. Sienkiewicza 39.

Obiekty zainspirowane lokalami będzie można podziwiać przynajmniej przez miesiąc od dnia wernisażu, który będzie miał miejsce 21 marca o godzinie 19 w „Barze Anna", ulica Tuwima 1. Niektóre z nich być może zostaną na dłużej, wpisując się w wystrój danego miejsca, tworząc nowy zaskakujący kontekst. Tak było podczas dwóch poprzednich edycji projektu, które odbyły się w 2009 i 2010 roku.

strona projektu: http://dobroipiekno.blogspot.com

czwartek, 08 marca 2012
Talent.pl - mecenat społecznościowy

Na stronie talent.pl czytamy, że "Talent.pl jest największym w Polsce serwisem społecznościowym dla Artystów, entuzjastów i mecenasów sztuki". Brzmi obiecująco, choć trochę wygląda na kategorię utworzoną specjalnie na potrzeby bycia "naj". Ot takie hasło reklamowe - stwórz wąską kategorię, a będziesz jedyny lub największy. Serwisowi na pewno jednak warto się przyjrzeć.

Logo wygląda tak:

logo talent.pl(Źródło: talent.pl)

Funkcjonowanie serwisu sprowadza się do pośrednictwa pomiędzy artystami a mecenasami (tzn. nie prawnikami a sponsorami). W materiałach prasowych czytamy:

"W talent.pl każdy internauta portalu ma prawo do zostania Mecenasem jednej lub więcej prezentacji w formie wpłaty gotówkowej minimum 10 (dziesięć) zł. Właściciel prezentacji otrzymuje 50% procent netto powyższej wpłaty na swoje konto. Kwota ta zostanie mu wypłacona, gdy na jego koncie będzie przynajmniej 100 zł." (Źródło: talent.pl)

Innymi słowy talent.pl zapewnia artystom miejsce do prezentowania swojej twórczości oraz umożliwia im poszukiwanie sponsorów. Jeśli sponsorzy się znajdą, wówczas artyści otrzymują 50% od wpłat sponsorów. Podczas pobieżnej lektury regulaminu nie znalazłem informacji o tym co dzieje się z pozostałymi 50% wpłaconymi przez darczyńców, ale domniemuję, że pokrywają one koszty działalności serwisu, podatki oraz stanowią zysk talent.pl. Ponadto talent.pl zarabia też na oferowaniu usług dodatkowych w ramach "złotego konta". W regulaminie czytamy:

"2.15. Konto Złote

- za 1 miesiąc: płatne smsem/przelewem/kartą – 2,46,- zł brutto,
- za 6 miesięcy: płatne smsem/przelewem/kartą – 11,07,- zł brutto,
- za 12 miesięcy płatne smsem/przelewem/kartą – 23,37,- zł brutto.

Oferuje usługi zawarte w Koncie Srebrnym, oraz dodatkowo umożliwia: bezpłatnie wyróżniać swoje prezentacje na głównej stronie portalu w sekcji "Konta Złote" przez 15 dni od momentu ich umieszczenia, cotygodniowe umieszczenie 4 losowo wybranych linków do swoich prezentacji w cotygodniowym newsletterze talent.pl, możliwość ukrywania wszystkich wpłaconych pieniędzy w ramach mecenatu wielu prezentacji, oraz podejmowanie decyzji o udziale (bądź nie) w rankingach." (Źródło: talent.pl)

Sponsorom serwis stwarza natomiast miejsce do prezentacji swojej marki:

"W talent.pl każda prezentacja może mieć dowolną liczbę Mecenasów i wpłat, przy czym Mecenas, który na daną prezentację w sumie wpłacił najwięcej jest zawsze prezentowany obok prezentacji (umieszczone są jego dane). Jeśli jego łączna wpłata na daną prezentację stanowić będzie minimum 10.000 zł, zawsze przed jej obejrzeniem przez innych internautów będzie trzysekundowy film, którego treść ustala on sam przez okres 7 dni od daty wpłynięcia pieniędzy na konto portalu."  (Źródło: talent.pl)

W regulaminie znajdziemy coś co może zaniepokoić artystów:

"7.2. Autor przenosi na NETALL sp. z o.o. [Przejmujący] pełne autorskie prawa majątkowe do Dzieła, bez ograniczenia co do terytorium, czasu i ilości egzemplarzy na wszelkich dostępnych polach eksploatacji w dniu zaakceptowania niniejszego Regulaminu, a przejście tych praw autorskich i pokrewnych następuje z chwilą umieszczenia Dzieła na Talent.pl nieodpłatnie, przy czym Autor jest uprawniony do otrzymywania od NETALL sp. z o.o., jako właściciela i prowadzącą Talent.pl, nie częściej niż jeden raz w miesiącu kwotę stanowiąca 50% (pięćdziesiąt procent) netto z kwot przekazywanych do Talent.pl przez Mecenasów Dzieła i gdy należna kwota będzie równa albo przekroczy 100,- zł. (sto złotych).

7.2.1. Przejmujący ma prawo dalszej odprzedaży dzieła w zakresie nabytych autorskich praw majątkowych bez zgody Autora oraz zastrzega sobie prawo do wykorzystania Dzieła na polach eksploatacji nieprzewidzianych w niniejszym Regulaminie.

(...)

7.3.W wypadku, w którym Przejmujący przyczynił się bezpośrednio do sukcesu Autora (pozyskanie promotora, sponsora, angażu i w każdej innej formie w ramach i w związku z prezentacją Dzieła w Portalu Talent.pl, itp.), Autor zobowiązuje się – przy każdej okazji związanej z rozwojem jego kariery – do publicznego informowania o swojej prezentacji na Portalu Talent.pl z wymieniem nazwy Portalu przez okres dwóch lat od zaistnienia takiej okoliczności." (Źródło: talent.pl)

W ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity z 2006 r.) znajdziemy artykuł 53., który mówi, że "Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności." Jak się to ma do regulaminu - to już pytanie do prawników. Jeśli jednak regulamin nie może stanowić o przeniesieniu majątkowych praw autorskich - powstaje pytanie po co taki zapis w nim zamieszczono?

Abstrahując od powyższych uwag - dobrze, że powstają serwisy tego typu. Chętnie zobaczę pierwszych artystów, którym uda się coś osiągnąć dzięki pozyskanemu w ten sposób wsparciu. Czas pokaże czy talent.pl zaistnieje na dłużej na rynku. Niewątpliwie twórcom udało się uzyskać mocne wsparcie instytucjonalne - MEN i TVP robią wrażenie.

poniedziałek, 13 lutego 2012
Rynek muzyki cyfrowej w latach 2004-2011

IFPI - organizacja reprezentująca interesy branży fonograficznej - jak co roku opublikowała raport dotyczący rozwoju rynku fonograficznego w internecie. Poza typową dawką antypirackiej propagandy raport zawiera szereg wartych uwagi danych. Rok temu zebrałem je w formie tabelki, którą dzisiaj uzupełniam o nowe informacje.

Rok

2004

2005

2006

2007

2008

2009

2010

2011

Wartość przychodów ze sprzedaży formatów cyfrowych (w miliardach USD)

0,4

1,2

2,2

2,9

3,7

4,2

(zaktuali-zowane do 4,6)

4,6

(zaktuali-zowane do 4,8)

 5,2

Jaki procent rynku fonograficznego stanowi rynek muzyki cyfrowej

2%

5%

11%

15%

20%

27%

29%

32%

 Źródło: raporty "Digital Music Report", udostępnione przez IFPI.

Kilka słów wyjaśnienia. Przede wszystkim, dane podawane dziś przez IFPI nieco różnią się w porównaniu z danymi zaprezentowanymi rok temu (zob. rok 2009 i 2010). Nie doczytałem jeszcze raportu na tyle skrupulatnie by znaleźć przyczynę tej korekty. Intuicja ekonomisty podpowiada, że zmiana wynika z innego kursu dolara amerykańskiego do walut lokalnych - dane są zaprezentowane w USD, więc wszelkie zmiany kursów walut wpływają na zaprezentowane wartości.

Aby częściowo zweryfikować wpływ kursów walut warto więc spojrzeć również na dane zaprezentowane w trzecim wierszu powyższej tabeli. Pokazuje on  jaki odsetek przychodów osiąganych dziś przez branżę fonograficzną stanowią przychody ze sprzedaży muzyki w formatach cyfrowych (pliki, subskrypcje, telefonia). Jeśli tak spojrzeć na wspomniane dane widać, że od trzech lat wzrost jest wolniejszy, choć jest niezmiennie kontynuowany, co w czasach kryzysu można uznać za sukces. Ale tu rodzi się kolejna wątpliwość - jeśli wiersz trzeci pokazuje proporcje pomiędzy sprzedażą formatów cyfrowych i fizycznych, wówczas spadek sprzedaży formatów fizycznych siłą rzeczy poprawia proporcje na rzecz formatów cyfrowych, nawet jeśli sprzedaż tych ostatnich nie zmieniła się.

Reasumując, IFPI pokazuje nam dane, które trzeba jeszcze właściwie zinterpretować. Być może wówczas wydźwięk raportu, który obecnie jest utrzymany w tonie "jest dobrze, ale piraci wszystko utrudniają", będzie nieco inny. Postaram się podzielić się interpretacją, jak tylko zdobędę więcej danych.

czwartek, 09 lutego 2012
Książka - recenzje

Kiedyś na blogu wspomniałem, że moja książka została zauważona przez kilka serwisów internetowych. Dziś chciałbym tę listę uzupełnić o dwie nowe recenzje, za które autorom serdecznie dziękuję. Są to:

Fajnie, że książka funkcjonuje w obiegu wydawniczym, jest dostępna w bibliotekach itd. Szkoda, że trudno ją nabyć w tradycyjnych księgarniach, ale na to już nie mam wpływu. Przy okazji dodam, że pracuję już nad kolejną dużą publikacją, którą mam zamiar napisać po angielsku. Więcej szczegółów w przyszłości - na razie jeszcze bliżej nieokreślonej.

niedziela, 29 stycznia 2012
Phlow Magazine znowu nadaje (366 dni w roku)

Phlow Magazine - kiedyś najważniejszy anglojęzyczny magazyn poświęcony netaudio - wrócił z nowym projektem. Nosi on nazwę #366DaysOfMusic i opiera się na bardzo prostym pomyśle publikowania codziennie jednego utworu wydanego na licencjach Creative Commons. Całość można odsłuchać za pomocą plejlisty lub podcastu. Bardzo różne gatunki, przekrój dzwięków, które można spotkać na tej scenie.  Spodobało mi się np. to i to. Jest też kawałek z rodzimego Brennnessel.

Warto przy tym dodać, że podobne projekty realizuje np. Bad Panda Records, z tym że w ich przypadku nagrania są publikowane raz na miesiąc (w praktyce częściej). Zapewne setki innych labeli lub blogów działają z podobną regularnością, ale Phlow jest największy, więc trudno byłoby tego nie odnotować. W związku z ogromną podażą darmowej muzyki skupienie się na pojedynczych utworach chyba jest dobrym pomysłem, przecież i tak nie ma czasu na słuchanie wszystkiego...

piątek, 30 grudnia 2011
Nowy MegaTotal.pl

Wygląda na to, że po długich pracach 19 grudnia 2011 zadebiutowała w sieci nowa odsłona serwisu MegaTotal.pl, roboczo nazywana MT2.0. Do stycznia oba serwisy - stary i nowy - będą funkcjonowały równolegle, po czym wszyscy użytkownicy zostaną przeniesieni do MT2.0. O szczegółach można przeczytać na blogu dotyczącym nowej wersji serwisu.

Uruchomienie nowej wersji serwisu jest trudne z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze, jest skomplikowane technicznie. Nie znam szczegółów, ale wyobrażam sobie wiele potencjalnych problemów, jakie mogą się pojawić po drodze. 

Po drugie, uruchomienie nowej wersji serwisu wiąże się ze zmianą wielu funkcjonalności. Nie polegają one na zwykłej zmianie wyglądu strony internetowej (choć i to nastąpiło), ale na dogłębnej zmianie reguł funkcjonowania serwisu. Niektóre zmiany były długo oczekiwane przez użytkowników (co ukazały np. te badania). Inne, np. ograniczenie czasowe dla zbieranych sum MT (artysta nie może zbierać środków na nagranie "w nieskończoność") lub ograniczenie możliwości wypłacania środków z kont użytkowników, budzą kontrowersje. Tak to bywa w przypadku dużych zmian, że rozbieżności opinii nie da się uniknąć, pytanie jak poradzą sobie z nimi twórcy serwisu.

Tak czy inaczej, zachęcam do zapoznania się z nową odsłoną serwisu MegaTotal.pl. Trudno w tej chwili oceniać jak w długim terminie zostanie ona odebrana przez użytkowników, niewątpliwie jednak warto samemu wyrobić sobie opinię na temat odświeżonego wyglądu MegaTotal.pl. Wygląda na to, że w najbliższych miesiącach MT2.0 będzie jednym z najciekawszych miejsc w polskim internecie.

poniedziałek, 14 listopada 2011
Universal Music kupuje wytwórnię EMI a Sony/ATV EMI Publishing

Jeszcze niedawno tłumaczyłem studentom, że na rynku działają cztery globalne koncerny muzyczne, a tu 12 listopada media polskie i zagraniczne doniosły, że Universal Music kupuje wytwórnię EMI a Sony/ATV przejmuje EMI Publishing.

Grupa EMI od pewnego czasu miała problemy finansowe. W 2007 została przejęta przez fundusz private equity, który nie był w stanie wyprowadzić EMI na prostą. Spółka w zamian za umorzenie długów została w 2011 r. przejęta przez Citygroup, który wystawił ją na sprzedaż. W efekcie część koncernu  trafiła do Vivendi (właściciela Universal Music), a część do konsorcjum, któremu przewodzi Sony. Powstają dwa pytania:

  1. Kto zrobił lepszy interes? Universal kupił wytwórnię, a więc część EMI zajmującą się produkcją , dystrybucją i sprzedażą nagrań. W katalogach EMI są m.in. nagrania The Beatles i Pink Floyd, które - wziąwszy pod uwagę nadchodzące wydłużenie ochrony praw pokrewnych - ciągle są atrakcyjnym aktywem. Z drugiej strony sprzedaż nagrań spada i wątpliwe by Universal, nawet wyposażony w potężny katalog EMI, był w stanie odwrócić ten trend. Sony/ATV kupiło natomiast publishingową część koncernu, a więc firmę zajmującą się zarządzaniem majątkowymi prawami autorskimi do tekstów i kompozycji (ale nie nagrań). Ta branża nie jest w takich opałach jak branża fonograficzna, nie powinno więc dziwić, że Sony/ATV zapłaciło więcej niż Vivendi (już nawet abstrahując od faktycznej wartości przejmowanych aktywów). Czas pokaże kto zrobił lepszy interes.
  2. Co na tę transakcję powiedzą instytucje dbające o konkurencję rynkową? O fuzji firm fonograficznych, która miała zredukować liczbę globalnych koncernów z czterech do trzech, mówiło się od lat. Warner próbował połączyć się z EMI, Sony z EMI, itd. Transakcje nie dochodziły do skutku ponieważ takie fuzje zagroziłyby konkurencji na rynku nagrań. Teraz sytuacja jest o tyle inna, że oligopol największych koncernów nie jest tak silny - na rynku pojawiło się kilku nowych graczy (m.in. Live Nation), nie istnieje groźba powstania wertykalnie zintegrowanych koncernów (dominującym detalistą pozostaje niezwiązany z wydawcami iTunes Music Store), a sprzedaż nagrań spada. Nie wiem jeszcze czy zapowiedziane właśnie przejęcia muszą być zatwierdzone przez instytucje zajmujące się regulacją rynku, ale nawet jeśli tak to strzelam, że tym razem zgoda zostanie wydana.

Tak czy inaczej na rynku muzycznym stało się coś ciekawego, a skutki transakcji (neutralne lub niekorzystne dla konsumentów) ujrzymy dopiero za jakiś czas. Więcej o globalnych koncernach muzycznych przeczytacie tu. Do tematu wrócę jak poznamy szczegóły transakcji.

niedziela, 06 listopada 2011
Polskie tłumaczenie The Power of Open

Niedawno ukazało się polskie tłumaczenie The Power of Open - raportu/książki pokazującej jak z powodzeniem wykorzystuje się licencje Creative Commons do rozpowszechniania twórczości. A do tego trochę pozytywnie nastrajających danych, mówiących o tym że np. łączna liczba utworów wydanych na licencjach Creative Commons wynosi ponad 400 milionów (stan na 2010 r.). Nie jestem pewien czy chodzi o to by takich utworów było jak najwięcej, tak czy inaczej 400 milionów brzmi imponująco. Zainteresowanych tematem odsyłam tutaj (plik pdf).

poniedziałek, 17 października 2011
Tekst o MegaTotal.pl w Gazecie Wyborczej

Dzisiaj w Gazecie Wyborczej ukazał się tekst Jędrzeja Słodkowskiego o serwisie MegaTotal.pl. Piszę o tym nie dlatego, że tekst cytuje moją wypowiedź, ale z powodu zmian jakie niebawem zajdą w omawianym serwisie. O tym jednak za chwilę, najpierw o tekście z dzisiejszego wydania GW. Można w nim przeczytać m.in., że na 70 projektów, które zakończyły zbieranie środków:

"fani wpłacili ponad pół miliona złotych! Nakład płyt waha się od 500 do 2 tys. egzemplarzy. Niektóre już się rozeszły, inne sprzedały się w kilku sztukach" (...)

i że "Liczby MegaTotalu" to:

  • "110 tys. fanów muzyki...
  • ...i 4 tys. artystów (...)
  • Na 70 płyt zebrano pieniądze
  • 50 płyt już się ukazało
  • 500 tys. zł wpłacili fani tylko na ukończone wydawnictwa
  • 300 fanów składa się średnio na jeden album
  • 40 tys. zł zebrał Dorian Mono, twórca muzyki elektronicznej z Tychów, na swoją płytę" (Źródło: Jędrzej Słodkowski Gazeta Wyborcza z dnia 17.10.2011 r.). 

Te dane ładnie komponują się ze wstępnymi wynikami naszego badania, o którym pisałem tutaj i tutaj. Danych tego typu będzie jeszcze więcej - jesteśmy obecnie na etapie kończenia raportu z badania.

Warto przy tym wspomnieć o tym, że całe badanie poprzedza uruchomienie nowej wersji serwisu MegaTotal.pl. Prace nad nią są bardzo zaawansowane, a można je śledzić tutaj. Uproszczony zostanie m.in. system inwestowania, rozszerzone funkcjonalności, a serwis zostanie otwarty na inwestycje pozamuzyczne (np. książki). Zapowiada się to bardzo ciekawie.

czwartek, 22 września 2011
Prawa artystów wykonawców i producentów chronione przez 70 lat

We wrześniu 2008 r. napisałem następujące słowa:

"...Unia Europejska snuje całkiem realne plany wydłużenia ochrony praw wykonawców i producentów muzycznych. W tej chwili w Europie okres ten wynosi 50 lat, a jako że w USA jest dłuższy, naturalne dla pewnych grup interesów jest dążenie do zrównania tych wartości w obu regionach."

I oto we wrześniu 2011 r. owe "całkiem realne plany" dochodzą do skutku. Jak donoszą VaGlaGazeta Wyborcza, Rada Ministrów UE zdecydowała o przedłużeniu ochrony praw wykonawców i producentów muzycznych (nie chodzi o producentów w znaczeniu potocznym ale o wytwórnie muzyczne) z 50 do 70 lat.

Ruchu tego można było się spodziewać, ponieważ już w 2013 r. wygasłyby prawa do pierwszych nagrań zespołu The Beatles, a następnie nagrań całej masy artystów, którzy rozpoczęli karierę w latach 60. XX w. Gra toczyła się więc o duże pieniądze i można było się spodziewać, że właściciele majątkowych praw autorskich do nagrań włożą sporo wysiłku w przekonanie ustawodawców do swoich racji.

Osobom nie znającym prawa autorskiego należy się wyjaśnienie: prawa autorów (np. kompozytorów lub autorów tekstów) już od dłuższego czasu chronione są przez 70 lat od śmierci ostatniego ze współautorów. Wspomniane zmiany dotyczą praw pokrewnych, czyli praw producentów i artystów wykonawców. Upraszczając: producenci to z reguły wytwórnie muzyczne, a artyści wykonawcy to np. ci, którzy grają lub śpiewają w danej wersji nagrania, ale niekoniecznie skomponowali utwór lub napisali tekst. Gdyby ochrona praw pokrewnych nie została wydłużona to właśnie producenci i artyści wykonawcy przestaliby czerpać korzyści z danych nagrań jako pierwsi, twórcy chronieni byliby natomiast dłużej na podstawie wcześniejszych przepisów. Jakie to korzyści? Np. tantiemy płacone przez ZPAVSAWP i STOART z przychodów zebranych od podmiotów wykorzystujących nagrania, np. stacji radiowych, klubów muzycznych, hipermarketów, etc.

Tak jak we wcześniejszych przypadkach wydłużania okresu ochrony własności intelektualnej powstaje pytanie o faktyczny cel istnienia prawa autorskiego. Jednym z ekonomicznych uzasadnień istnienia prawa autorskiego jest bowiem stworzenie finansowych bodźców, które będą skłaniać artystów do tworzenia. Powstaje wobec tego pytanie: czy wydłużenie czasu ochrony z 50 do 70 lat skłoni posiadaczy majątkowych praw autorskich do nagrań do większej kreatywności? Być może wytwórnia kontrolująca nagrania Beatlesów wyda jeszcze jedną reedycję ich płyt. Może zainwestuje nowe środki w specjalne, jeszcze lepsze techniki oczyszczenia starych masterów. Może stworzy jakieś remiksy lub nowe wersje wcześniej wydanych płyt (tak jak było w przypadku płyty Let It Be... Naked). Powstają jednak dwa pytania:

  • czy nie jest tak, że wszystkie nowe, specjalnie wyczyszczone i zremiksowane wersje starych nagrań, które miały powstać już powstały i wydłużenie czasu ochrony niewiele zmieni? Zwróćmy bowiem uwagę, że np. bezprecedensowy wysyp nowych płyt zespołu The Beatles rozpoczęty wydaniem w 1995 r. płyty Anthology 1 miał miejsce właśnie dlatego, że wytwórnia widziała już na horyzoncie rok 2013 i wygaśnięcie czasu ochrony nagrań... Czy kolejne wydłużenie praw producentów przyniesie jakieś korzyści społeczeństwu?
  • jaką mamy gwarancję, że gdy po wejściu w życie nowych przepisów zbliży się kolejny termin wygaśnięcia majątkowych praw autorskich do ważnych nagrań (np. w przypadku The Beatles w 2033 r.) nie dojdzie do lobbingu mającego na celu wydłużenie ochrony o kolejne x lat?

Naturalnie można też znaleźć argumenty na obronę wydłużenia czasu ochrony. Nie jest zaskoczeniem, że najłatwiej znaleźć je producentom i artystom wykonawcom. Zacytuję Gazetę Wyborczą:

"W takiej sytuacji znalazł się Jan Ptaszyn-Wróblewski. Legendarny saksofonista i popularyzator jazzu nagrywał swoje pierwsze płyty z zespołem Krzysztofa Komedy pod koniec lat 50. Teraz ukazują się na rynku bez jego wiedzy i zgody, bo minął 50-letni okres ochrony.
 - O wielu takich wydawnictwach dowiaduję się z półek sklepowych. Niedawno na przykład ukazała się w Poznaniu płyta z pierwszymi nagraniami sekstetu Komedy. Nikt mnie nie zawiadomił, nie przesłali mi nawet egzemplarza. Dlatego dobrze oceniam nowe przepisy, bo doszedłem do takiego etapu, że niektóre rzeczy by mi przepadały. 70 lat ochrony to słuszny" (Roman Pawłowski "Unia rozszerza ochronę praw autorskich", Gazeta Wyborcza z dnia 21.09.2011 r.)

Oczywiście jest też argument czysto pragmatyczny - zrównanie czasu ochrony praw pokrewnych w różnych krajach. Jeśli bowiem wszędzie poza UE prawa pokrewne chronione będą przez 70 lat, trzymanie się 50 lat staje się dyskusyjne.

Czy wobec tego istnieją inne sposoby uregulowania czasu ochrony majątkowych praw autorskich? Owszem, w literaturze są rozważane różne propozycje. Pisałem o nich np. tutaj.

piątek, 16 września 2011
Usieciowiona publiczność i promocyjna siła fanów

Nancy Baym - profesor University of Kansas - od kilku lat prowadzi badania zachowań fanów na scenie muzycznej. Opublikowała na ten temat kilka interesujących tekstów. Poniżej parę słów na temat jednego z nich.

Autorka wychodzi od analizy tego jak zmieniła się sytuacja branży fonograficznej w przeciągu kilkunastu ostatnich lat. Konkluzji możemy się domyślić: podstawowy produkt branży fonograficznej nie jest już tak pożądany jak dawniej. Przykłady:

  • "badania pokazują, że mniejszość Amerykańskich użytkowników Internetu i jedynie 66% tych, którzy kupują pliki muzyczne uważa, że są one czymś za co warto płacić;
  • przychody branży od lat 1998 - 1999 spadły o więcej niż 40%;
  • ok. 90% muzyki jest dystrybuowane za pośrednictwem "'nieautoryzowanych sieci'" (Baym, 2010).

Przykłady można by mnożyć. Baym pokazuje, że w tej sytuacji, zamiast walczyć z zachowaniami internautów, lepiej spróbować je wykorzystać do promocji muzyki. Autorka, opierając się na swoich badaniach, formułuje rady dla wytwórni muzycznych. Trudno jest streścić wszystko w tej krótkiej notce, dlatego zainteresowanych odsyłam do oryginalnego tekstu oraz do wcześniejszych badań autorki. W skrócie, Baym uważa że:

  • wymiana plikami w internecie jest odpowiedzią na żywotne potrzeby słuchaczy - chcą oni mieć łatwy dostęp do nagrań w każdej sytuacji;
  • stała i łatwa dostępność nagrań online ułatwia zwiększenie liczby odbiorców nagrań, szczególnie pomaga zdobyć słuchaczy w innych krajach (tzw. "international audience");
  • zachowania fanów (np. prowadzenie blogów o ulubionych artystach, recenzowanie płyt online) mogą wzmocnić i zwiększyć zaangażowanie słuchaczy;
  • zachowania słuchaczy w internecie dostarczają bardzo ciekawych oraz łatwych do zdobycia i analizy danych marketingowych; duże wytwórnie nie do końca potrafią wykorzystać łatwą dostępność takich danych;
  • dostarczanie słuchaczom zasobów (np. darmowych wersji nagrań, materiałów z koncertów, zdjęć) i wspieranie wymiany takimi zasobami sprzyja budowaniu zaufania do producentów (wytwórni, artystów) i stwarza zachętę do rewanżowania się (np. zakupem winyla, gadżetu) (Baym, 2010).

Oczywiście łatwiej jest powiedzieć niż wykonać. Baym formułuje następujące rady dla wydawców:

  1. zamiast bać się fanów, ufajcie im (słuchacze i tak ściągną wasze nagrania, więc pogódźcie się z tym i potraktujcie to jako działanie promocyjne);
  2. zachowujcie się jak ludzie, a nie jak instytucje (warto zrozumieć, że słuchacze nie kierują się zyskiem, ale sympatią dla artysty i motywami społecznymi, np. potrzebą budowania prestiżu w grupie fanów);
  3. dostarczajcie słuchaczom zasoby, którymi będą mogli się dzielić (fani dzieląc się informacjami, nagraniami, pomysłami etc. będą promować waszych artystów);
  4. docierajcie do słuchaczy za pośrednictwem różnych mediów społecznościowych, ale nie wykorzystujcie większej liczby serwisów niż jesteście w stanie na bieżąco obsłużyć (nic bardziej irytującego niż nieaktualizowany profil...);
  5. nie kontrolujcie słuchaczy, pozostawcie im swobodę (nie stosujcie DRM, nie wytaczajcie procesów sądowych);
  6. zachęcajcie słuchaczy do kreatywności, wynagradzajcie ją (konkursy, zachęcanie do tworzenia remiksów, etc.) (Baym, 2010). 

Trudno się nie zgodzić, choć zapewne nie każdy artysta i wytwórnia będą mogli wykorzystać wszystkie narzędzia. Mam wrażenie, że autorka adresuje rady przede wszystkim do artystów, z którymi fani mogą się mocno utożsamiać. Artyści budzący jedynie "letnie" odczucia, nużące, brzmiące jednakowo gwiazdki pop lub artyści jednego sezonu, a przede wszystkim wydające ich wytwórnie, nie do końca będą zadowoleni z sugestii autorki. Włączając pierwszą lepszą prywatną tradycyjną stację radiową przychodzi mi do głowy, że może to i dobrze gdyby artystów takich było wokół nas nieco mniej...

niedziela, 04 września 2011
Właśnie przejrzałem wszystkie linki do stron netlabeli...

Właśnie przejrzałem wszystkie linki do stron netlabeli, które w 2008 i 2009 r. zamieściłem w bocznej szpalcie bloga. Pamiętam, że zaczynałem wówczas moje badania netlabeli i miałem ambicję by na blogu znajdowała się na bieżąco aktualizowana lista wszystkich najważniejszych netlabeli.

Niestety potem nie miałem czasu tej listy aktualizować. Co jakiś czas dorzucałem do niej nowo znalezione netlabele i usuwałem nieaktywne linki, jednak nigdy nie było czasu na gruntowny przegląd listy. Teraz też czasu nie ma, jednak dokonałem szybkiej reorganizacji linków, czego jednym z etapów było sprawdzenie aktualności każdego z adresów www.

Optymistycznym jest, że decydowana większość z netlabeli, które działały w 2008 i 2009 cały czas prowadzi swoje strony www. Część z linków nieco się zmieniła - niektóre netlabele nie przedłużyły własności swoich domen i przeniosły się na Blogspota lub MySpace. Inne miały więcej ambicji i po wykupieniu ładnie brzmiących domen przeniosły się pod nowe adresy. Ślad po tych kilkanastu netlabelach, które znikły permanentnie można w większości przypadków znaleźć na Archive.org lub na Sonicsquirrel.

Wątpię bym znalazł czas na bieżące aktualizowanie listy. Ponieważ ciągle prowadzę badania netlabeli, zapewne odwiedzę stronę każdego z netlabeli jeszcze co najmniej kilka razy. Będą więc okazje do wprowadzania w liście drobnych zmian i dzielenie się spostrzeżeniami. Jeśli jednak szukacie bardziej dokładnej i aktualnej listy netlabeli, odwiedźcie jedną z tych stron: SonicsquirrelClongclongmoo lub Netlabels.de.

środa, 31 sierpnia 2011
Netaudio dla początkujących: składanka nagrań z Jahtari.org

Zastanawiam się od pewnego czasu jak popularyzować scenę netaudio pośród osób nie mających pojęcia o istnieniu netlabeli. Zdaję sobie sprawę z tego, że obecnie tak dużo dobrej muzyki jest dostępne za darmo (zarówno udostępnianej legalnie przez tradycyjne wytwórnie, jak i krążącej w sieciach P2P), że możliwość nieodpłatnego ściągnięcia nagrań sama w sobie jest dla "zwykłego słuchacza" słabą zachętą. Dlatego chciałbym poświęcić parę wpisów ciekawym, wpadającym w ucho wydawnictwom, które mimo tego, że mogłyby próbować swoich sił na rynku komercyjnym, dostępne są za darmo.

Na początek jeden z moich ulubionych netlabeli - Jahtari. Wyróżnia go ciekawa oprawa graficzna oraz wysoka jakość dystrybuowanych nagrań. Jahtari jest moim zdaniem jednym z tych netlabeli, które można polecić osobom nie znającym specyfiki sceny darmowej muzyki, szczególnie jeśli zainteresowane są nagraniami reggae, dub i 8-bit.

Idealną okazją do prezentacji oferty Jahtari jest składanka nagrań netlabela opublikowana przez Phlow Magazine pod tytułem Phlow Jahtari Mixtape – “A Fistful Of Dub”. Od premiery składanki minęło już sporo czasu, jednak sądzę, że jest warta przypomnienia. Zachęcam do odsłuchania całości tutaj. Warto też zajrzeć na stronę netlabela.

 Jahtari Phlow Magazine Mixtape

wtorek, 16 sierpnia 2011
Aplikacja do odsłuchiwania netaudio na telefonie komórkowym z systemem Android

Magazyn Phlow miał już w 2009 r. uruchomić nową wersję netlabels.org - katalogu netlabeli i nagrań przez nie wydawanych. Pisałem o tym tutaj. Niestety mamy już rok 2011 a nowego netlabels.org nie widać. Co więcej sam Phlow Magazine ograniczył działalność anglojęzycznej wersji magazynu, w której prawie nie ukazują się nowe teksty (na szczęście prężnie działa wersja hiszpańska - Phlow.es).

Świat netaudio nie znosi jednak próżni. Pod nieobecność netlabels.org pojawiło się szereg nowych serwisów poświęconych netlabelom (pisałem o tym tutaj). Co więcej, dawni konkurenci Phlow udoskonalili swoją ofertę. Obecnie bodaj najbardziej zaawansowany katalog i serwis poświęcony netlabelom to sonicsquirrel.net (choć nie zapominajmy o clongclongmoo). 

sonicsquirrel.net oferuje aktualny katalog netlabeli, możliwość odsłuchiwania i ściągania nagrań, informacje o netlabelach itd. Właściwie mają wszystko co mógł mieć nowy netlabels.org.

Najnowsza propozycja sonicsquirrel.net to aplikacja dla telefonów wyposażonych w system Android. Znajdziecie ją w sklepie Android Market po wpisaniu "sonicsquirrel". Z aplikacją dopiero się zapoznaję, ale muszę przyznać, że już po paru chwilach użytkowania byłem pod jej wrażeniem. Jeśli macie telefon z Androidem (szczególnie taki, który można podłączyć do wieży) i lubicie netaudio - koniecznie spróbujcie. Dzięki tej aplikacji ściąganie całych płyt na dysk komputera właściwie przestaje mieć sens. Oczywiście jeśli chce się słuchać wielu nagrań trzeba pamiętać o opłatach za transfer danych. Warto jest więc korzystać z aplikacji mając dostęp do Wifi. 

Oto screen aplikacji:

sonicsquirrel na android 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter