przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
sobota, 11 stycznia 2014
Konferencja "Jaka jest polska fonografia?"

Wklejam z materiałów organizatorów:

"Instytut Muzyki i TańcaPolskie Centrum Informacji Muzycznej POLMIC oraz Związek Producentów Audio Video zapraszają na Konferencję Jaka jest polska fonografia?, która odbędzie się we wtorek, 21 stycznia 2014 roku w godz. 11-16 w Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie (ul. Anielewicza 6).

Jaka jest polska fonografia? Na to pytanie starali się odpowiedzieć autorzy raportu Rynek fonograficzny w Polsce 2011/2012, którego wyniki po raz pierwszy przedstawione zostaną podczas konferencji 21 stycznia 2014 roku. Badaniami, które prowadzone były pod koniec 2013 roku przez zespół ekspertów powołany przez Instytut Muzyki i Tańca oraz Polskie Centrum Informacji Muzycznej POLMIC, objętych zostało 50 najważniejszych producentów fonograficznych działających w Polsce na polu każdego rodzaju muzyki: poważnej – dawnej i współczesnej, filmowej, chillout, jazzu, rocka, punk, hip-hopu, rapu, reggae, world music, folk, disco polo, muzyki elektronicznej i eksperymentalnej, alternatywnej, niezależnej i improwizowanej, piosenki aktorskiej i poezji śpiewanej…

Oprócz prezentacji raportu podczas konferencji zaplanowano dwa panele dyskusyjne. W panelu producenckim wezmą udział reprezentanci firm fonograficznych, m.in. Polskich Nagrań, Universalu, DUX, Kayax, Wielkiego Joł i Monotype Records, a w panelu instytucji wspomagających rynek fonograficzny – przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, Związku Producentów Audio Video, Narodowego Instytutu Audiowizualnego, e-muzyki i EMPIK-u.
Spodziewamy się ciekawej prezentacji, bulwersujących wystąpień i burzliwej dyskusji.

Każdy słuchacz konferencji otrzyma wydrukowany egzemplarz 158-stronicowego raportu z badania Rynek fonograficzny w Polsce 2011/2012.

Prosimy o potwierdzenie obecności do poniedziałku 20 stycznia 2014 telefonicznie - 22 88 77 871 lub e-mailowo - fonografia@polmic.pl. Udział w konferencji jest bezpłatny.

Raport Rynek fonograficzny w Polsce 2011/12 powstał jako projekt Polskiego Centrum Informacji Muzycznej POLMIC oraz Instytutu Muzyki i Tańca i został sfinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Pierwszą próbę sporządzenia takiego raportu Polskie Centrum Informacji Muzycznej POLMIC podjęło w roku 2009, przygotowując informację o polskim rynku muzycznym w roku 2008 dla Instytutu Adama Mickiewicza z przeznaczeniem na targi MIDEM. Obecny raport, w którym wykorzystane zostały wcześniejsze doświadczenia, prezentuje stan polskiej fonografii w 2012 roku, widziany z perspektywy firm fonograficznych, z uwzględnieniem jako tła roku 2011.

Celem projektu było zdiagnozowanie szczególnie istotnego obszaru działania polityki kulturalnej jakim jest rynek fonograficzny, miejsce najbardziej popularnych praktyk kulturalnych i masowego uczestnictwa w kulturze. Zebrane przez zespół badawczy dane są rzetelnymi informacjami o stanie tego sektora kultury w Polsce, uwzględniającymi jego tradycyjne formy – płyty oraz nowe technologie – pliki cyfrowe.

Podstawową metodą pracy w projekcie były badania jakościowe w formie wywiadów z przedstawicielami pięćdziesięciu firm zajmujących się produkcją nagrań, płyt i plików dźwiękowych. Koordynatorem projektu jest dr Mieczysław Kominek, dyrektor Polskiego Centrum Informacji Muzycznej POLMIC, opiekę naukową sprawuje dr Patryk Gałuszka z Uniwersytetu Łódzkiego. Ponadto współpracują dr Katarzyna Korzeniewska, związana z Uniwersytetem Warszawskim i Katarzyna Wyrzykowska, doktorantka w Polskiej Akademii Nauk oraz Aleksandra Jagiełło-Skupińska, autorka raportu POLMIC o polskim rynku muzycznym w 2008 roku. Wywiady przeprowadzali absolwenci i studenci socjologii.

158-stronicowy raport obejmuje również katalog 231 polskich firm fonograficznych.

Organizatorzy:
Polskie Centrum Informacji Muzycznej POLMIC
Instytut Muzyki i Tańca
Związek Producentów Audio Video

Partner konferencji:
Muzeum Historii Żydów Polskich
 
Kontakt:
Anna Iwanicka-Nijakowska
Polskie Centrum Informacji Muzycznej POLMIC
tel.: 22 88 77 871" (Źródło: Jaka jest polska fonografia?, wpis z dnia 11.01.2014).

piątek, 29 listopada 2013
Dwie rozmowy w GW

Agora promuje targi muzyczne Co Jest Grane, co ma pozytywną konsekwencję w postaci kilku tekstów o muzyce, które ostatnio ukazały się w Gazecie Wyborczej. Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na dwa wywiady, których fragmenty przytaczam poniżej.

W pierwszym wywiadzie - z Katarzyną M. Wyrzykowską z IFiS PAN - możemy przeczytać m.in.

"-Bednarka i Enej wydaje niewielka wytwórnia Lou & Rocked Boys. Rzecz nie do pomyślenia przed dekadą.

 - Skończył się monopol wielkich koncernów. Wielu artystów zakłada własne wytwórnie. Kayah wzięła pod skrzydła firmy Kayax niezbyt znanych muzyków albo artystów realizujących się w innych dziedzinach - jak Maria Peszek - i narobiła dużo zamętu na rynku.

-Czy młodzi ludzie potrzebują jeszcze koncertów? Muzycy narzekają, że kluby coraz rzadziej płacą im gwarantowane stawki. Niektóre kluby żądają od muzyków pieniędzy za samą możliwość występu, tak boją się ryzyka.

 - Ten rynek - nie mówimy o największych gwiazdach - rzeczywiście stał się nieprzewidywalny. Ktoś zakrzyknie na Facebooku, - i nagle na koncert wali tłum - znajomi, znajomi znajomych itd. Bo aspekt towarzyski, wspólne przebywanie ze sobą i przeżywanie koncertów, wciąż jest ważny. Ale w równie przypadkowy sposób tłum może stawić się na czyjejś domówce, a klub będzie świecił pustkami.
Stabilnie i szybko rozwija się za to rynek wielkich koncertów i festiwali. Weźmy doniesienia z ostatnich dni - na festiwalu w Oświęcimiu po raz pierwszy w Polsce zagra Soundgarden, na Impact Fest w Łodzi - Black Sabbath i Aerosmith. Jeszcze kilka lat temu na takie koncerty trzeba było jeździć do Czech czy Niemiec. Teraz mamy nowe stadiony i hale, jest gdzie te koncerty organizować." (Źródło: J. Słodkowski, Disco polo, hip-hop i klasyczny rock. Czego i jak słuchają Polacy? [ROZMOWA], wyborcza.pl z dnia 27.11.2013).

Zdecydowanie polecam cały wywiad, szkoda że nie mógł być dłuższy.

Druga rozmowa przeprowadzona została ze Stanisławem Trzcińskim, współwłaścicielem agencji STX Jamboree. Czytamy w niej m.in.

"-Z drugiej strony wiem, że podchodzisz przynajmniej do części badań muzycznych z dużą rezerwą.

- Tak, choć ta rezerwa dotyczy jeszcze innych badań - tych robionych na bieżąco przez komercyjne stacje telewizyjne czy radiowe. Słupków popularności i focusów, którymi się kierują przy budowaniu ramówek i playlist. W nich według mnie mocno niedoszacowana jest ta grupa społeczna zwana czasem "premium", która nie bierze w nich udziału dlatego, że jest trudno osiągalna, bo nie ma na takie badania czasu lub siły. To ta grupa, która pcha ten kraj do przodu - ludzie pracujący do późna, właściciele przedsiębiorstw, pracownicy biur siedzący w firmach do wieczora. Gdy o godz. 19.45 dzwoni do nich ankieter, a ankieterzy na ogół dzwonią w takich porach, nikomu nie chce się brać udziału w takim badaniu. Tym bardziej że ono trwa 19 minut i nie da się krócej. Wiem, bo raz z ciekawości wziąłem udział w takim badaniu i już nigdy go nie powtórzę.

Moi znajomi z poważnych brytyjskich agencji mówią mi, jak oni badają grupy "premium", bo tam takie grupy są jednak badane. U nas w badaniach telewizyjnych rządzi natomiast pilot. A w rozgłośniach - badanie focusowe grupy z pytaniami o to, czy tę piosenkę warto, czy nie warto puszczać w radiu.

Oczywiście, takie badania też próbują ogarniać wszystkie grupy społeczne. Ludzi starych i młodych. Z wykształceniem podstawowym, średnim i wyższym. Zarabiających więcej i mniej. Jednak nie są w stanie uchwycić rozmaitych zjawisk niszowych. Tymczasem te nisze to często duże i wierne grupy słuchaczy. W naszym badaniu wyszło, że w Polsce jest około 3,3 miliona ludzi - głównie w kilkunastu największych miastach - którzy słuchają jazzu, soulu i gatunków pokrewnych, brzmień chilloutowych, elektroniki i muzyki klubowej. Bardzo przyjemna liczba. Na dodatek taka, która wyszła według metodologii, na próbie reprezentatywnej. Nie zeszliśmy poniżej granicy błędu statystycznego, jak to bywało w tym samym badaniu z różnymi grupami wielkomiejskimi. I to jest z mojego punktu widzenia spora grupa osób, dla której warto robić imprezy, koncerty, festiwale. Podobnie jak imprezy rockowe, które tradycyjnie nieźle sobie radzą w naszym kraju." (Źródło: R. Sankowski,  Czego słuchają Polacy? "Przestańmy wierzyć w słupki popularności" [ROZMOWA], wyborcza.pl z dnia 28.11.2013).

Trafnie ujęte, choć to właśnie firma, którą reprezentuje rozmówca zleciła TNS OPOB badania, do których kiedyś miałem pewne uwagi. Zastrzeżenia te idą jednak raczej na konto OBOPu, a nie zlecającego badanie.

Nie będę mógł wziąć udziału w targach Co Jest Grane, czego żałuję. Dobrze jednak, że się odbywają. Traktuję to jako kolejny przejaw tego o czym pisałem w raporcie dla MKiDN - najprawdopodobniej idą dobre lata dla branży muzycznej, jej perspektywy wyglądają lepiej niż kilka lat temu.

środa, 20 lutego 2013
Raport o stanie muzyki polskiej - do ściągnięcia ze strony IMIT

Od kilku dni ze strony Instytutu Muzyki i Tańca można ściągnąć Raport o stanie muzyki polskiej. Na stronie internetowej Instytutu Muzyki i Tańca można przeczytać, że:

"Raport o stanie muzyki polskiej był przygotowywany z myślą o prezentacji podczas I Konwencji Muzyki Polskiej w maju 2011 roku w Warszawie, ale jest to także próba zapełnienia olbrzymiej luki, jaka pojawiła się na Kongresie Kultury Polskiej w Krakowie w 2009 roku, podczas którego zabrakło właśnie takiego raportu. W niniejszym Raporcie postaraliśmy się po raz pierwszy w Polsce po 1989 roku dokonać fotograficznego zapisu życia muzycznego, działających artystów i kompozytorów, muzykologów, dziennikarzy, krytyków, instytucji muzycznych i organizacji pozarządowych. Opisujemy system edukacyjny, sposoby finansowania kultury muzycznej, ramy prawne, aktywność artystyczną środowiska, działalność mediów, wydawnictw, firm fonograficznych oraz udział słuchaczy i widzów w życiu muzycznym Polski." (Źródło: strona IMIT, dostęp 20.02.2013 r.).

Raport poświęca sporo miejsca muzyce współczesnej i edukacji muzycznej, ale można w nim przeczytać również o jazzie, muzyce ludowej i popularnej. Na pewno zainteresuje osoby zajmujące się muzyką zawodowo, jak również np. studentów piszących prace poświęcone tej tematyce.

wtorek, 12 lutego 2013
Spotify już w Polsce

Jak donosi strona ZAiKS - serwis Spotify jest już dostępny w Polsce. Ciekawe jak Spotify poradzi sobie u nas i jak wpłynie na lokalny rynek muzyczny. Wreszcie Deezer, obecny w Polsce od dłuższego czasu, ma konkurencję. Ceny jakie należy zapłacić za dostęp do katalogu Spotify - 10 PLN miesięcznie za dostęp ze stacjonarnego komputera i 20 PLN za dostęp Premium - powinny być atrakcyjne dla części odbiorców.

Konsumenci na wejściu Spotify nie stracą - większy wybór jest w ich interesie. Z drugiej strony należy zauważyć, że artyści, szczególnie ci niezależni, kokosów dzięki Spotify nie zarobią. Przykładowo, Zoe Keating – wiolonczelistka pochodząca z Kanady wydająca nagrania bez wsparcia wytwórni muzycznej – w IV kwartale 2011 r. dzięki 40573 odtworzeniom utworów w serwisie Spotify zarobiła niemal 150 USD. W I kwartale 2012 r. analogicznie 32227 odtworzeń dało jej ok. 132 USD. W tym samym czasie przychody artystki netto z serwisów sprzedających pliki i nośniki fizyczne wyglądały po zaokrągleniu następująco: iTunes 46478 USD, Bandcamp 25000 USD, Amazon 8352 USD, Amazon MP3 2821. Łączny przychód artystki z czterech wymienionych serwisów dał jej po zaokrągleniu 82651 USD, co wobec przychodów ze Spotify, wynoszących w analogicznym okresie 282 USD świadczy wyraźnie o przewadze modelu opartego na sprzedaży nośników nad modelem subskrypcyjnym.

Podobnie mało porywające dane pokazuje zespół Uniform Motion. Przykładowo, w 2010 r. jedno odsłuchanie ich utworu w serwisie Spotify dawało zespołowi 0,003 EUR, a jedno przesłuchanie całego albumu 0,029 EUR. W 2011 r. Spotify zaczęło płacić więcej - 0,0047 EUR za odtworzenie utworu i 0,042 EUR za album. Oznacza to, że jeśli posłuchacie ich nagrań w Spotify 10 razy, zespół dostanie 0,42 EUR. Jeśli będziecie słuchać ich albumu codziennie przez 3 lata (co da ok. 1000 odtworzeń), zespół otrzyma 42,30 EUR. Jak widać, na przyzwoite zarobki w Spotify mogą liczyć ci, którzy są bardzo popularni, tzn. mogą się cieszyć wieloma odtworzeniami wśród wielu fanów. Prawdopodobnie w nieco lepszej sytuacji są artyści współpracujący z największymi wytwórniami muzycznymi, bowiem ponoć z nimi Spotify rozlicza się na innych, nieco bardziej korzystnych dla właścicieli nagrań warunkach. Cała reszta, przynajmniej na chwilę obecną, powinna traktować Spotify bardziej  jako serwis pomagający w promocji, niż jako bardzo istotne źródło przychodów. Chyba, że lokalny Spotify w Polsce płaci inaczej niż na Zachodzie, ale czy mamy podstawy by tak sądzić?

sobota, 22 grudnia 2012
Publikacja o netlabelach w książce "Music, Business and Law"

Nareszcie ukazał się kolejny tekst podsumowujący moje dotychczasowe badania netlabeli. Nosi tytuł "The rise of the nonprofit popular music sector: the case of netlabels". Tekst jest częścią publikacji pt. "Music, Business and Law. Essays on contemporary trends in the music industry", która przedwczoraj ukazała się jako e-książka nakładem IASPM Norden & International Institute for Popular Culture. Redaktorami zbioru są Antti-Ville Kärjä, Lee Marshall i Johannes Brusila. W styczniu całość ma się ukazać także w wersji drukowanej.

Empiryczny materiał do publikacji został zebrany za pomocą ankiety oraz w trakcie wywiadów pogłębionych, które przeprowadziłem pośród założycieli netlabeli z różnych krajów. Co ciekawe, od momentu gdy rozpocząłem pracę nad tekstem do jego ukazania się online minęły ponad dwa lata. W efekcie długiego oczekiwania inny tekst oparty na tym samym materiale empirycznym ukazał się pół roku wcześniej, mimo że chronologicznie powstał jako drugi. Niestety cykl wydawniczy w świecie nauk społecznych jest niekiedy bardzo długi, a niektóre z netlabeli biorących udział w badaniu zdążyły już zakończyć działalność. Trudno, tak bywa.

Badania netlabeli kontynuuję równolegle z innymi projektami i pracą dydaktyczną, więc na przygotowywanie tekstów nie pozostaje zbyt wiele czasu. Mimo to w planach mam książkę na ten temat, ale na nią przyjdzie jeszcze trochę poczekać...

piątek, 21 grudnia 2012
Nowy netlabel zaprasza do wysyłania demówek

Napisał do mnie założyciel nowego polskiego netlabela - Tape.Lab - z prośbą o sugestie, co zaowocowało tym wpisem. Jeśli znacie kogoś kto chce wysłać demówkę (warunki opisane tutaj) to koniecznie podajcie dalej linka. Tape.Lab specjalizuje się w gatunkach takich jak  lo-fi pop, electronic, neofolk lub szerzej - każdy gatunek muzyki eksperymentalnej. Reasumując: życzę powodzenia i czekam na pierwsze wydawnictwa.

sobota, 10 listopada 2012
Debiut czasopisma o rynku muzycznym

We wrześniu ukazał się zerowy numer czasopisma "Rynek Muzyczny". Wydawane jest ono przez agencję Iron Media. Jej właściciel, Paweł Boroń mówi o nowym czasopiśmie tak:

"Od lat obserwujemy polski rynek muzyczny i po wielu rozmowach z jego przedstawicielami zestawionych z naszymi doświadczeniami oraz konkluzjami, doszliśmy do wniosku, że czas na wydawnictwo o charakterze B2B traktujące o branży muzycznej. Po pierwsze dlatego, że brakuje w tej chwili medium, które podjęłoby się w sposób otwarty i profesjonalny mówić o biznesowej stronie istnienia muzyki w Polsce, po drugie, bo to się branży zwyczajnie należy" (Źródło: notka ze strony Iron Media).

Za powodzenie czasopisma trzymam kciuki, w istocie brakowało czasopisma, które byłoby tym czym "Press" jest dla ogółu mediów krajowych. Projekt wygląda obiecująco. Nie wypada mi zbyt mocno wychwalać numeru zerowego ponieważ jest w nim również mój tekst.  Najlepiej sami wyróbcie sobie zdanie, rozpoczynając np. od strony Iron Media. Czekam na numer pierwszy.

A tak wygląda okładka numeru zerowego:

Okładka czasopisma

sobota, 14 lipca 2012
Ile środków dla twórców mogą zebrać organizacje zbiorowego zarządzania?

Wracam do tematu organizacji zbiorowego zarządzania i środków ściąganych przez nie od lokali handlowo-usługowych odtwarzających publicznie nagrania. Pisałem o tym kiedyś tutaj, osoby niezorientowane czym zajmują się organizacje zbiorowego zarządzania powinny przeczytać też ten wpis.

Kilka miesięcy temu w Gazecie Wyborczej ukazał się tekst pt. "To nie fani, ale fryzjerzy będą utrzymywać Feel?". Czytamy w nim m.in., że:

"Jeżeli ZPAV-owi, ZAiKS-owi i STOART-owi uda się skłonić do płacenia drugą połowę działających w Polsce firm, to może się okazać, że polski przemysł muzyczny będzie zarabiał na fryzjerach, kawiarniach, klubach fitness, hotelach i drobnych sklepikach prawie tyle samo, co na sprzedaży płyt i plików MP3. Według wstępnych i ogólnych szacunków organizacji zbiorowego zarządzania wartość polskiego rynku muzycznego kształtowała się w 2011 r. na poziomie 250 mln zł. - Uzbierane przez nas 107,5 mln zł z publicznego odtwarzania stanowią czysty zysk, który po potrąceniu naszych prowizji w wysokości 20-25 proc. trafia do kieszeni uprawnionych podmiotów - zaznacza Pluta.

 W rzeczywistości z tantiem pochodzi jeszcze większa kwota, bo dane opublikowane przez ZPAV dotyczą tylko placówek handlowo-usługowych i nie uwzględniają wpływów od mediów, czyli rozgłośni radiowych, stacji telewizyjnych, sieci kablowych itp. Jeśli dołożymy do tego przychody z koncertów, stanie się jasne, że sprzedaż płyt jest coraz mniej istotnym źródłem zarobków również dla polskich muzyków." (Źródło: Vadim Makarenko, To nie fani, ale fryzjerzy będą utrzymywać Feel? wyborcza.biz, 18.04.2012).

Zwróćmy uwagę na fragment mówiący, że "wartość polskiego rynku muzycznego kształtowała się w 2011 r. na poziomie 250 mln zł.". Pewnie jest to skrót dziennikarski i chodzi nie o faktyczną wartość rynku muzycznego  (ta obejmowałaby także przychody ze sprzedaży nagrań i występów na żywo) ale o kwotę, którą organizacje zbiorowego zarządzania mogłyby zebrać w 2011 r., gdyby wszyscy zobowiązani do płacenia zechcieliby zapłacić. A zatem "uzbierane przez nas [organizacje zbiorowego zarządzania] 107,5 mln zł " to niemal połowa tego co było do zebrania. Wynik jest niezły i jest już z czego dzielić środki pomiędzy uprawnione podmioty (twórców). Warto podkreślić, że "dane opublikowane przez ZPAV dotyczą tylko placówek handlowo-usługowych i nie uwzględniają wpływów od mediów", a te są znaczne. Jeszcze ważniejszym jest jednak to, że kwota ta nie obejmuje przychodów ze sprzedaży nagrań. Te stanowiły w 2011 r. ok. 375 milionów zł (wg danych RIAJ, s. 24 raportu). Zatem faktyczny rynek muzyczny jest istotnie większy niż wspomniane 250 mln. zł.

Warto też zwrócić uwagę na adekwatność tytułu notki na wyborcza.biz. Rozkład przychodów z tytułu odtwarzania i nadawania w istocie zdaje się wskazywać na to, że na skutecznej pracy organizacji zbiorowego zarządzania najwięcej korzysta wąska grupa najpopularniejszych artystów (oczywiście tytułowy Feel pełni tu rolę symboliczną). Nie inaczej było zresztą w tradycyjnym modelu fonografii - m.in. tzw. efekt supergwiazd powodował, że na sprzedaży płyt znaczne środki zarabiało jedynie stosunkowo wąskie grono artystów.

W przypadku publicznego odtwarzania i nadawania taki rozkład przychodów opisał w artykule opublikowanym w 2005 r. Martin Kretschmer (tekst pt. Artists’ earnings and copyright: A review of British and German music industry data in the context of digital technologies opublikowany w First Monday, Volume 10, Number 1).

Pisze on m.in., że spośród 15500 brytyjskich twórców tekstów i kompozytorów zarejestrowanych w lokalnej organizacji zbiorowego zarządzania, 1438 otrzymało z tytułu publicznego odtwarzania i nadawania tantiemy w wysokości ponad £2500, a 10 osób otrzymało więcej niż £100 000.

Środki wypłacone twórom przez brytyjską organizację zbiorowego zarządzania PRS for Music (dawniej the Performing Right Society) w 1994 r.
10 osób osiągnęło przychody większe niż £100 000
204 osoby osiągnęły przychody większe niż £20 000
459 osób osiągnęło przychody większe niż £10 000
848 osób osiągnęło przychody większe niż £5 000
8237 osób osiągnęło przychody poniżej £100

Źródło: Martin Kretschmer, Artists’ earnings and copyright: A review of British and German music industry data in the context of digital technologies, First Monday, Volume 10, Number 1.

W latach 1998-2000 zebrano więcej środków i podzielono je między większą liczbę artystów, co pokazuje poniższa tabela.

Środki wypłacone twórom przez brytyjską organizację zbiorowego zarządzania PRS for Music (the Performing Right Society) w latach 1998-2000 
200 osób osiągnęło przychody większe niż £100 000
700 osób osiągnęło przychody większe niż £25 000
1500 osób osiągnęło przychody większe niż £10 000
2300 osób osiągnęło przychody większe niż £5000
16 000 osób osiągnęło przychody poniżej £100

Źródło: Martin Kretschmer, Artists’ earnings and copyright: A review of British and German music industry data in the context of digital technologies, First Monday, Volume 10, Number 1.

A zatem - jak pokazuje porównanie danych ukazanych w tabelach - skuteczne zbieranie środków ma znaczenie - najwieksze dla najpopularniejszych, a stosunkowo niewielkie dla większości mniej popularnych artystów. Oczywiście nie są to najświeższe dane, dają jednak pewien pogląd na temat rozkładu przychodów. Taki rozkład przychodów można wytłumaczyć na dwa sposoby. Po pierwsze, skoro znaczna część środków pochodzi od punktów usługowo-handlowych, które zamiast nadawać nagrania niszowych artystów po prostu odtwarzają klientom muzykę ze stacji radiowych (zob. tutaj) lub odtwarzają składanki hitów, wówczas rozkład przychodów odzwierciedla repertuar stacji radiowych i układ list przebojów. Po drugie, istotne jest też to jak są dzielone środki. A to czy algorytm podziału faworyzuje najpopularniejszych twórców to już temat na inny wpis.

poniedziałek, 28 maja 2012
Konferencja "Rozsupłać sieć"

30 maja - w najbliższą środę - w Warszawie odbędzie się konferencja "Rozsupłać sieć. Jak promować, dystrybuować i udostępniać muzykę w środowisku cyfrowym - przyszłość i teraźniejszość". Konferencja organizowana jest przez Instytut Muzyki i Tańca oraz Związek Producentów Audio Video.

Ponoć nie ma już miejsc, ale zainteresowani będą mogli obejrzeć transmisję on-line. Będzie ona dokonywana na stronie internetowej IMIT, a po zakończeniu konferencji materiały zostaną udostępnione na kanale YouTube IMITpolska. Program konferencji można znaleźć tutaj. Będę prowadził jeden z paneli, postaram się by było ciekawie. Zapraszam!

wtorek, 20 marca 2012
Dobro i Piękno - akcja artystyczna w Łodzi

Tym razem nie o muzyce, ale o zaprzyjaźnionym projekcie artystycznym, który pomagam wypromować. Wszyscy zainteresowani są serdecznie zaproszeni do Baru Anna (Łódź, ul. Tuwima 1) w środę 21.03.2012 r. o godzinie 19.00 na uroczyste otwarcie. Poniżej plakat i notka prasowa. Polecam!

Dobro i Piękno 3

Dobro i Piękno w Śródmieściu

21 marca w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny przestrzeń Śródmieścia zmieni swoje oblicze na bardziej pogodne, przyjazne i zaskakujące. Niecodzienny charakter zyskają lokale pozostające dotąd na uboczu miejskiego nurtu, niezauważalne, a z drugiej strony wyjątkowe.
Wszystko to za sprawą grupy ponad dwudziestu młodych łódzkich artystów zafascynowanych starymi lokalami "z duszą" i realizowanego przez nich projektu site-specific pod tytułem Dobro i Piękno.

Dobro i Piękno to zbiór różnorodnych prac zainspirowanych konkretną przestrzenią i w niej umieszczonych. Ta przestrzeń to małe, z zewnątrz niepozorne lokale znajdujące się przy ul. Piotrkowskiej lub w jej pobliżu, takie jak zakład szewski, fryzjer, bar piwny czy pierogarnia.
Każde z nich ma swoją historię, często przedwojenną, niepowtarzalny wystrój i atmosferę – coś z uroku dawnej, przemijającej Łodzi. Ich właściciele kontynuują działalność swoich rodziców i dziadków. Niektórzy z nich wykonują zawody należące do zanikających.

Artyści biorący udział w projekcie wykonali prace malarskie, obiekty i instalacje odnoszące się do zastanej przestrzeni na wielu płaszczyznach. W dzień wernisażu zostaną również przeprowadzone akcje z udziałem publiczności. Tytuł "Dobro i Piękno" towarzyszy wszystkim realizacjom jako swego rodzaju slogan zaczerpnięty z popkultury, zwrot, który obecnie nie funkcjonuje w dyskursie artystycznym

Jednocześnie tytuł ma sugerować, że nie wszystko w sztuce współczesnej musi być przygnębiające, smutne lub tak abstrakcyjne, że zupełnie niezrozumiałe dla przeciętnego odbiorcy. Projekt ma docierać do osób, które niekoniecznie wybrałyby się do galerii sztuki oraz do bywalców lokali usługowych i wszystkich wrażliwych na Dobro i Piękno mieszkańców Łodzi.

Miejsca, w których będzie można zobaczyć prace artystów to: pierogarnia Teremok przy ul. Piramowicza 10, Bar Anna ul. Tuwima 1, Stara drogeria przy ul. A.Struga 11, dwa zakłady szewskie przy Piotrkowskiej 91 i Piotrkowskiej 78 oraz fryzjer przy ul. Sienkiewicza 39.

Obiekty zainspirowane lokalami będzie można podziwiać przynajmniej przez miesiąc od dnia wernisażu, który będzie miał miejsce 21 marca o godzinie 19 w „Barze Anna", ulica Tuwima 1. Niektóre z nich być może zostaną na dłużej, wpisując się w wystrój danego miejsca, tworząc nowy zaskakujący kontekst. Tak było podczas dwóch poprzednich edycji projektu, które odbyły się w 2009 i 2010 roku.

strona projektu: http://dobroipiekno.blogspot.com

czwartek, 09 lutego 2012
Książka - recenzje

Kiedyś na blogu wspomniałem, że moja książka została zauważona przez kilka serwisów internetowych. Dziś chciałbym tę listę uzupełnić o dwie nowe recenzje, za które autorom serdecznie dziękuję. Są to:

Fajnie, że książka funkcjonuje w obiegu wydawniczym, jest dostępna w bibliotekach itd. Szkoda, że trudno ją nabyć w tradycyjnych księgarniach, ale na to już nie mam wpływu. Przy okazji dodam, że pracuję już nad kolejną dużą publikacją, którą mam zamiar napisać po angielsku. Więcej szczegółów w przyszłości - na razie jeszcze bliżej nieokreślonej.

niedziela, 06 listopada 2011
Polskie tłumaczenie The Power of Open

Niedawno ukazało się polskie tłumaczenie The Power of Open - raportu/książki pokazującej jak z powodzeniem wykorzystuje się licencje Creative Commons do rozpowszechniania twórczości. A do tego trochę pozytywnie nastrajających danych, mówiących o tym że np. łączna liczba utworów wydanych na licencjach Creative Commons wynosi ponad 400 milionów (stan na 2010 r.). Nie jestem pewien czy chodzi o to by takich utworów było jak najwięcej, tak czy inaczej 400 milionów brzmi imponująco. Zainteresowanych tematem odsyłam tutaj (plik pdf).

niedziela, 04 września 2011
Właśnie przejrzałem wszystkie linki do stron netlabeli...

Właśnie przejrzałem wszystkie linki do stron netlabeli, które w 2008 i 2009 r. zamieściłem w bocznej szpalcie bloga. Pamiętam, że zaczynałem wówczas moje badania netlabeli i miałem ambicję by na blogu znajdowała się na bieżąco aktualizowana lista wszystkich najważniejszych netlabeli.

Niestety potem nie miałem czasu tej listy aktualizować. Co jakiś czas dorzucałem do niej nowo znalezione netlabele i usuwałem nieaktywne linki, jednak nigdy nie było czasu na gruntowny przegląd listy. Teraz też czasu nie ma, jednak dokonałem szybkiej reorganizacji linków, czego jednym z etapów było sprawdzenie aktualności każdego z adresów www.

Optymistycznym jest, że decydowana większość z netlabeli, które działały w 2008 i 2009 cały czas prowadzi swoje strony www. Część z linków nieco się zmieniła - niektóre netlabele nie przedłużyły własności swoich domen i przeniosły się na Blogspota lub MySpace. Inne miały więcej ambicji i po wykupieniu ładnie brzmiących domen przeniosły się pod nowe adresy. Ślad po tych kilkanastu netlabelach, które znikły permanentnie można w większości przypadków znaleźć na Archive.org lub na Sonicsquirrel.

Wątpię bym znalazł czas na bieżące aktualizowanie listy. Ponieważ ciągle prowadzę badania netlabeli, zapewne odwiedzę stronę każdego z netlabeli jeszcze co najmniej kilka razy. Będą więc okazje do wprowadzania w liście drobnych zmian i dzielenie się spostrzeżeniami. Jeśli jednak szukacie bardziej dokładnej i aktualnej listy netlabeli, odwiedźcie jedną z tych stron: SonicsquirrelClongclongmoo lub Netlabels.de.

środa, 13 lipca 2011
Polskie blogi o netaudio - stan na lipiec 2011

Emeliks na swoim blogu zapytał czy "…epoka blogów o netaudio już minęła?" po czym ogłosił, że to już koniec Netmuzyka.com, i wprawdzie pisze nowy blog, ale mamy sobie go sami znaleźć. Pytanie jest zasadne, więc postanowiłem zrobić przegląd polskich blogów poświęconych darmowej muzyce. Z braku czasu nie śledzę nowo pojawiających się blogów, które piszą o netlabelach (jeśli takie w ogóle się pojawiają), więc siłą rzeczy przegląd ograniczony jest do znanych mi stron.

Wspomniana Netmuzyka.com niby zakończyła działalność, ale znając autora - odpocznie i wróci do pisania, czego sobie i reszcie świata życzę.

Good netlabels dalej nadaje, tradycyjnie po angielsku, ostatni wpis jest z niedzieli, świetnie. Tylko że to raczej liga światowa, a nie polska...

CCM miał różne przestoje, ale w początkach 2011 wyprodukował parę zacnych postów, ostatni z kwietnia.

Netaudio.pl - stara domena wygasła, na szczęście strona dalej działa na blogspocie - ostatni wpis jest z grudnia 2010, pół roku nieaktywności.

Brenislav miał audioterror, no właśnie, gdzie go miał? Na blogspocie nie widać, więc czy nie tutaj? Też niezbyt aktywnie.

Coffee and Music nieaktywne.

Netlabel.blox.pl też nieaktywne, oficjalnie zakończone i przeniesione tutaj, co też niezbyt często uaktualnianym jest.

No i wreszcie mój skromy wkład w blogowanie o netaudio: dwa wpisy o darmowej muzyce w przeciągu pół roku. Fakt, że ostatni ukazał się całkiem niedawno nie jest usprawiedliwieniem. Recenzje muzyki wydawanej w netlabelach były zawsze jednak tylko jednym z tematów tego bloga, więc w sytuacji gdy cały blog pozostaje w uśpieniu, siłą rzeczy temat darmowej muzyki również. OK, ostatnio blog wyszedł trochę z uśpienia (wiadomo - rok akademicki się zakończył), więc i wpisów o netaudio przybędzie.

Pewnie kogoś pominąłem, a może  pojawiły się jakieś nowe blogi poświęcone netaudio? Chętnie się dowiem, chętnie wpiszę na listę linków... bo jeśli polskie blogi o netaudio można policzyć już tylko na palcach jednej ręki (kiedyś na palcach dwóch rąk - wiem, nigdy nie było fenomenalnie), to może Emeliks ma jednak rację i "…epoka blogów o netaudio już minęła?" A może w ogóle epoka blogów już minęła? A może epoka netlabeli już minęła? Jak to jest?

 

środa, 22 czerwca 2011
Trzy książki Gerda Leonharda do ściągnięcia

Kiedyś pisałem, że znawca rynku muzycznego Gerd Leonhard udostępnił za darmo swoją nową książkę. Link, który wtedy podałem wydaje się już być nieaktualny, więc wykorzystam pretekst uaktualnienia go do zareklamowania nowych książek Leonharda. Powinny one zainteresować każdego kto interesuje się zmianami dokonującymi się na rynku muzycznym i czyta po angielsku.

Oto one:

Więcej publikacji autora w formie darmowych pdfów znajdziecie tutaj. Szczególnie warto zwrócić uwagę na The Future of Music. Wprawdzie udostępniony jest tylko jeden rozdział, ale ponieważ książka zawiera wiele trafnych prognoz dotyczących rozwoju rynku muzycznego, warto zapoznać się przynajmniej z tym co jest dostępne za darmo. Przy okazji warto zwrócić uwagę na konsekwencję Leonharda - jest on zwolennikiem szerszej dostępności muzyki i zasadę tę stosuje też do swoich książek. Zachęcam do lektury.

 

poniedziałek, 13 czerwca 2011
Pierwsza Konwencji Muzyki Polskiej - podsumowanie

W dniach 9-11 maja odbyła się w Warszawie I Konwencja Muzyki Polskiej. Wziąłem czynny udział w jednym z paneli (Muzyka polska w dobie ekspansji Internetu), więc miałem okazję sprawdzić jak wygląda takie spotkanie w praktyce. Parę ciekawych rzeczy powiedziano, większość dyskutantów pozostała pewnie przy swoich zdaniach, ale też nie o to chodziło by się przekonywać, a raczej by wymienić opinie.

Jeśli interesują was szczegóły - podsumowanie Konwencji można znaleźć tutaj.

poniedziałek, 15 listopada 2010
Książka o scenie DIY punk rock

W ubiegłym tygodniu otrzymałem w końcu z księgarni internetowej długo oczekiwaną przesyłkę - książkę pt. "Punk record labels and the struggle for autonomy: the emergence of DIY". Jej autorem jest pracujący na Trent University badacz muzyki popularnej Alan O'Connor.

Książka jest bardzo szczegółową analizą tego co wydarzyło się na niezależnej scenie punk rockowej i hardcorowej w USA i Wielkiej Brytanii w latach 80. i 90. XX w. Wyjaśnienia wymaga tu przede wszystkim słowo "niezależna" - nie chodzi o scenę "indie", ale DIY ("zrób-to-sam"). Scena ta opierała się na samodzielnej pracy muzyków i osób zaangażowanych, zajmujących sie procesem produkcji i dystrybucji nagrań w sposób całkowicie niezależny od branży muzycznej (może nawet lepszym określeniem byłoby "w sposób opozycyjny").

Scena ta jest chętnie analizowana przez socjologów kultury z wykorzystaniem koncepcji Pierre Bourdieu. Tym co różni książkę O'Connor'a od wcześniejszych tekstów na ten temat jest rozmach przeprowadzonych przez niego badań empirycznych. Nie wyrobiłem sobie jeszcze ostatecznego zdania o wnioskach, do których dochodzi autor, jednak już zastanawiam się, jak można zinterpretować rozwój netlabeli w kontekście wiedzy o scenie DIY.

Pytania te stawiałem sobie już na długo przed lekturą wspomnianej książki i oparłem na nich moje badania sceny netaudio, jednak im więcej wiem o wspomnianych zjawiskach, tym więcej mam pytań.  Przede wszystkim: czy można te sceny w ogóle porównywać, wziąwszy pod uwagę całkowicie odmienne uwarunkowania ekonomiczne? Internet zmienił przecież nie tylko komercyjną  branżę muzyczną, ale także zrewolucjonizował sceny stojące w opozycji do mainstreamu. Obecnie, dzięki sieci, nie musimy się zmagać w ogóle z problemami, które były sednem bycia w opozycji do branży muzycznej w latach  80. (np. dystrybucją nagrań lub ich promocją). Któż by się teraz trudził wydawaniem zinów, skoro można zrobić serwis internetowy łatwiej i taniej, docierając przy tym do większej liczby fanów? Takich pytań mam dziesiątki, a doba ma tylko 24 godziny. Ot typowe wątpliwości i utyskiwania badacza, którymi w najbliższym czasie postaram się podzielić w oddzielnym wpisie.

piątek, 08 października 2010
Google i John Lennon

Google na stronie głównej wyświetla czasami swoje logo w nieco zmienionej formie. Tak było np. przy okazji rocznicy stworzenia legendarnej gry Pacman, kiedy to strona główna wyszukiwarki wyglądała tak. Dziś Google zaskoczył mnie jednak bardziej niż zwykle. Oto jak wygląda strona główna wyszukiwarki:

Google i John Lennon

Wygląda na tyle intrygująco, że kliknąłęm na ikonę "play", po czym wyświetliła się prosta animacja oraz fragment utworu Johna Lennona "Imagine". Powodem jest 70 rocznica urodzin artysty (obchodzona jutro), co przez przypadek zbiegło się z dniem przyznania pokojowej nagrody Nobla (dzisiaj).

Ciekawe jest jednak co innego: ile Google zapłacił za prawo do odtworzenia 32 sekund utworu? Musiały to być spore pieniądze. Ciekawe czy rozliczenie z właścicielami nagrania zostanie dokonane na podstawie liczby odtworzeń czy płatność wniesiona została ryczałtem? Postaram się poszukać odpowiedzi na te pytania w najbliższym czasie. Tak czy inaczej Google stać pewnie na każdy utwór...

niedziela, 13 czerwca 2010
Obowiązek nadawania 33% polskiej muzyki w radiu

Jak doniosły ostatnio Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita trwają prace nad przepisami uściślającymi ile polskiej muzyki musi znaleźć się w repertuarze tradycyjnych stacji radiowych.  Rzeczpospolita następująco wyjaśnia jak jest obecnie:

"Wszystko odbywa się zgodnie z prawem lub na jego granicy. Zobowiązuje ono nadawców, by co najmniej 33 proc. emitowanych piosenek było wykonywanych w naszym języku. Rozgłośnie stosują jednak wybieg: prezentują je głównie nocą, kiedy słuchalność jest znikoma. W dzień zaś, w tak zwanym prime time między godz. 6 a 22 króluje repertuar zagraniczny" (Źródło: Jacek Cieślak "Więcej polskiej muzyki w eterze", Rzeczpospolita z dnia 17-05-2010).

Gazeta Wyborcza przytacza natomiast komentarze przedstawicieli stacji radiowych, które krytykują pomysł:

Właściciele stacji protestują i powołują się na dwa argumenty. Pierwszy to taki, że polskie piosenki są kiepskie, więc Polacy (co wynika z ich badań) nie chcą ich słuchać. Drugi, istotniejszy, najkonkretniej ujął Marcin Bisiorek, dyrektor programowy Radia Eska Rock: 'Jak to możliwe, aby w państwie demokratycznym, w którym panuje wolna gospodarka, ktoś chciał regulować formę i kształt biznesu, jaki jest prowadzony.' Podobny koncept pobrzmiewa w wypowiedzi Bogusława Potońca, dyrektora programowego Grupy Radiowej Time: 'Za kilka lat myślenie w kategoriach polityki nakazowo-rozdzielczej, której echa pobrzmiewają w tych propozycjach, będzie kompletnym anachronizmem.'" (Źródło: Wojciech Krzyżaniak "Polska muzyka z przymusem. I dobrze" Gazeta Wyborcza z dnia 2010-06-11).

O co chodzi? Jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze. Obu stronom. Właściciele stacji radiowych obawiają się, że faktyczne egzekwowanie przepisu o obowiązku nadawania polskiej muzyki odbije się na słuchalności. Nie wiem czy te opinie poparte są badaniami, które mówią, że słuchacze nie chcą słyszeć polskiej muzyki w radiu. Z ekonomicznego punktu widzenia należy jednak zauważyć, że jeśli przepisy będą faktycznie egzekwowane w stosunku do wszystkich nadawców, wówczas nie powinno się to odbić na słuchalności.

Jeśli bowiem każda stacja będzie nadawać więcej polskiej muzyki w dzień, wówczas - nawet jeśli rzeczywiście obniży to słuchalność - powinno obniżyć ją wszystkim nadawcom w podobnym stopniu, wobec czego pozycja konkurencyjna jednych stacji radiowych wobec innych nie ulegnie zmianie. Jeśli miałby nastąpić jakiś  istotniejszy odpływ słuchaczy, wówczas teoretycznie wszystkie stacje stracą po równo, chyba że znajdą się wśród nich takie, które będą umiały lepiej wybrać  polskie nagrania znajdujące uznanie publiczności. Ja jednak w taki odpływ wątpię. Większość słuchaczy nawet pewnie nie zauważy zmian.

Kto zyska? Jeśli po wejściu przepisów w życie w radiu rzeczywiście będzie więcej polskiej muzyki, wówczas zyskają polscy twórcy, producenci (wytwórnie muzyczne) i artyści wykonawcy. To oni bowiem otrzymują za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania tantiemy od nadawców. Zamiast płynąć za granice - zostaną w kraju. Jest o co walczyć.

Nawet jeśli po wejściu przepisów w życie w radiu będzie tyle samo polskiej muzyki co dawniej (zmieni się jedynie pora jej nadawania z nocy na dzień), wówczas efekt finansowy będzie jedynie pośredni. Dojdzie on do skutku jeśli fakt nadawania polskiej muzyki w dzień przełoży się na zwiększenie sprzedaży nagrań polskich artystów. Wówczas również zyskają wyżej wymienione grupy, jednak skalę korzyści jakie mogą odnieść trudno jest ocenić, bowiem nie wiadomo jak mocno na taki bodziec promocyjny zareagowaliby konsumenci. Jeśli jednak przeforsowanie nowych przepisów kosztuje niewiele, trudno się grupom za nimi lobbującym dziwić. Potencjalny zysk nie jest do końca znany, ale próbować warto.

Argument krępowania wolności gospodarczej jest nie do końca trafiony. Już dziś stacje radiowe są regulowane dość ścisłymi przepisami koncesyjnymi, a proponowane zmiany nie są dramatyczne. Sam fakt regulacji może budzić opór, jednak jest on częściowo uzasadniony tym, że liczba częstotliwości na jakich można nadawać jest ograniczona, wobec czego należy dbać o różnorodność programową wśród nadawców. Przykłady z USA pokazują jednak, że najistotniejsze jest nie tyle narzucanie tego jaką muzykę ma grać konkretna stacja,  ale dbanie o to by nie dochodziło do zbytniej koncentracji własnościowej stacji radiowych (tzn. by jeden koncern medialny nie zmonopolizował większości dostępnych częstotliwości w danym mieście).

Wreszcie pozostaje pytanie najciekawsze - jaka będzie polska muzyka, którą wybiorą nadawcy po wejściu przepisów w życie? Obawiam się, a nawet jestem niemal pewien, że w większości przypadków będą to równie słabe nagrania jak te wybierane do tej pory - zmieni się jedynie język. I to wcale nie dlatego, że polska muzyka jest kiepska. Wręcz przeciwnie - jest cała masa fajnych nagrań. Problem polega jednak na tym, że specyfika dobierania repertuaru w większości stacji prywatnych nie pozwala na zbytnie ryzykowanie. Nie usłyszycie więc zbyt dużo nowej polskiej alternatywy, awangardy czy folku. W większości stacji po wejściu przepisów w życie usłyszycie więcej sprawdzonego popu lub poprocka, raczej starsze rzeczy niż nowości. Różnić się będzie jedynie język. Ale czym się martwić, są przecież stacje internetowe, jest Grooveshark, Deezer i ciekawe radio mówione... Radio tradycyjne nie jest już najważniejszym dostarczycielem muzyki, tak jak było 15 lat temu. Na szczęście jest w czym wybierać.

poniedziałek, 07 czerwca 2010
Niagaro - nowy serwis muzyczny Grupy Eurozet

Dziś zadebiutował serwis muzyczny Niagaro firmowany przez Grupę Eurozet (m.in. Radio Zet i Antyradio). Niagaro ma oferować możliwość odsłuchiwania i ściągania muzyki oraz funkcje społecznościowe. W informacjach prasowych Eurozet twierdzi, że "w bazie serwisu znajduje się katalog ponad 2 milionów polskich i zagranicznych utworów".

Debiut serwisu bardzo mnie cieszy, bo każda nowa inicjatywa na naszym marnym rynku muzyki on-line się liczy. Nie od dziś twierdzę, że problem tzw. piractwa internetowego w Polsce zostanie w znacznym stopniu ograniczony gdy słuchacze będą mogli skorzystać z serwisu oferującego dostęp do obszernego katalogu w niewygórowanych cenach. Trudno wprawdzie nazwać 2 milionowy katalog obszernym, jednak powinno to wystarczyć by serwis rozkręcić. Wypada mieć nadzieję, że w miarę rozwoju Niagaro jego katalog będzie rozszerzany.

Nie wypowiem się jednak na temat dostępności w Niagaro interesującej mnie muzyki oraz wygody użytkowania serwisu. Przyczyna jest prosta - serwis dostępny jest tylko w Polsce, a internauci mieszkający za granicą ujrzą taki komunikat:

serwis Niagaro poza granicami Polski

...w związku z czym z oceną serwisu wstrzymam się do powrotu do kraju. Swoją drogą ile to ja razy widziałem podobny komunikat chcąc słuchać muzyki on-line w Polsce (np. zerknijcie tu). Długo trzeba było czekać aby przytrafiło mi się to w odwrotną stronę...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter