przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
środa, 31 marca 2010
Netaudio.pl wróciło!

Wspomniałem kiedyś o trudnych początkach serwisu netaudio.pl. Po początkowym entuzjazmie, przez pewien czas zanosiło się na to, że serwisu nie uda się dalej prowadzić. Wydawało się nawet, że netaudio.pl z całą zawartością przepadnie na zawsze. Właśnie dlatego kilka postów, które tam opublikowałem przeniosłem na swój blog.

Sprawy potoczyły się jednak pozytywnie i dziś z radością mogę ogłosić, że netaudio.pl wróciło i będzie dalej się rozwijać. Gorąco zachęcam do śledzenia serwisu - znajdziecie tam doskonałe źródło informacji o nowej, darmowej muzyce. Gdyby ktoś chciał pomóc Arkowi w pisaniu - odezwijcie się do niego, kontakt znajdziecie na netaudio.pl.

Ostatnio sam nie piszę za dużo o nowych wydawnictwach ukazujących się w netlabelach - inni robią to lepiej. Zresztą zerknijcie sami na następujące strony: netaudio.pl, netmuzyka.com, good netlabels, CCM.

wtorek, 30 marca 2010
Netaudio Berlin 2009 - relacja

Poniżej kolejny wpis, który ukazał się na netaudio.pl 11.10.2009 r. Napisałem go będąc jeszcze w Berlinie, stąd darzę go sentymentem. Czemu go zamieszczam można przeczytać tu.

-----------------------------------------------------------------------

W Berlinie w dniach 8-11 października odbyła się jedna z najważniejszych imprez poświęconych wolnej muzyce - festiwal Netaudio Berlin 2009. Szczęśliwie przez dwa dni (a przede wszystkim dwie noce) miałem okazję być na miejscu, wobec czego na gorąco podzielę się moimi wrażeniami.

Już lektura programu festiwalu daje pewne wyobrażenie o skali przedsięwzięcia. Festiwal miał nie tylko być przedsięwzięciem artystycznym, ale także integrującym scenę netaudio. Służyło temu podzielenie programu na dzienny i nocny. Program dzienny to głównie dyskusje, prezentacje netlabeli  i wykłady, program nocny to wyłącznie muzyka. Mimo tego, że program dzienny był bardzo ciekawy, więcej uwagi chciałbym poświęcić temu co działo się w nocy. Jest to uzasadnione, zważywszy że festiwal jest przede wszystkim wydarzeniem muzycznym.

Klub Maria, w którym odbył się festiwal jest bardzo przestronnym miejscem (zobaczcie  zdjęcia poniżej). Pozwoliło to organizatorom na pogrupowanie występujących artystów na trzech scenach według kryterium gatunkowych. I tak w czwartek dominowały muzyka elektroniczna i eksperymentalna, w piątek pop/trip hop, drum’n'bass/dubstep i elektronika, a w sobote hip hop/nujazz, dub/techdub/8-bit i elektronika.

Rozdzielenie występujących artystów na 3 sceny miało tę zaletę, że każdy ze słuchaczy mógł znaleźć coś dla siebie. Z drugiej jednak strony artyści występujący jako pierwsi musieli liczyć się z tym, że słuchało ich niewiele osób - mimo tego, że w klubie prawie cały czas było sporo ludzi, na każdą ze scen przypadało stosunkowo niewielu słuchaczy. Mniej więcej po północy nie było to już problemem i pod każdą ze scen bawiła się pokaźna grupa fanów netaudio.

Rozbicie występujących artystów na 3 sceny miało dla mnie jeszcze jedną konsekwencję. Cały czas starałem się obserwować co dzieje sie na każdej ze scen, wobec czego sporo czasu zabierało mi przemieszczanie się ze sceny na scenę i większości występów nie obejrzałem w całości. Dobór artystów był przeprowadzony na wzorowo i na każdej scenie działo się coś ciekawego. Oczywiście nie powinno być to powodem do narzekań, a może jedynie drobnego żalu spowodowanego tym, że wszystkiego nie dało się zobaczyć.

Co podobało mi się szczególnie? Występujący w sobotę Q-DAELIC feat. Georg Hekt z  netlabela Stigae Music oraz  sławny Comfort Fit z Tokyo Dawn Records. W piątek dla odmiany załapałem się na rzeczy mniej taneczne: Tracing Arcs z Dusted Wax Kingdom oraz ne:o z aaahh records. Nie będę się raczej przyznawał czego nie widziałem - program był tak obszerny a zmęczenie tak duże, że musiałem pominąć np. odbywający się nad ranem występ ekipy z netlabela Qunabu (pozdrowienia!).

Co  mogę dodać na zakończenie? Po pierwsze zdjęcia - zerknijcie poniżej. Po drugie - chciałbym aby kiedyś podobna (a niech będzie, że i trzy  razy mniejsza) impreza odbyła się u nas w kraju. Widząc jednak, jak dużo pracy - już nawet nie organizacyjnej, ale związanej np. z pozyskiwaniem funduszy - przyszło włożyć w to organizatorom, na krajowe wydanie takiej  imprazy przyjdzie nam chyba jeszcze trochę poczekać… A może wśród czytelników netaudio.pl znajdą się przedsiębiorcze osoby chętne do zorganizowania czegoś podobnego w krajowym wydaniu?

netaudio berlin 2009

netaudio berlin 2009

netaudio berlin 2009

środa, 24 marca 2010
FOEM netlabel zmienia profil działalności

Dostałem właśnie mejla informującego o tym, że wielce zasłużony netlabel FOEM niebawem przestanie udostępniać na swoich stronach muzykę za darmo. Nie do końca wiadomo co nastąpi potem - szczegóły mają zostać ujawnione w nieodległej przyszłości. Tak czy inaczej macie tydzień na ściągnięcie ich wydawnictw (część została niestety przeniesiona offline wcześniej).

Jakie są motywy podjętej decyzji - ciężko powiedzieć. Obserwacje netlabeli jakie prowadzę od ponad dwóch lat każą mi sądzić, że twórcy FOEM uznali, iż formuła darmowego labela się wyczerpała. Zapewne oznacza to, że FOEM będzie ewoluował w stronę tradycyjnej wytwórni muzycznej. Przed nimi tę drogę przeszło już kilka znanych netlabeli. Chciałbym jednak się mylić, poczekajmy na szczegóły.

FOEM znany jest z monumentalnych wydawnictw składankowych z serii Electronic Youth/Eclectic Youth (tu link do Vol. 16) oraz bardziej kameralnych zestawów FOEM/Crèma. W ciągu kilku lat działalności netlabel opublikował gigabajty darmowej muzyki. Ściągajcie póki wydawnictwa są online (linki poniżej).

Tu znajdziecie wydawnictwa FOEM/Crèma.

A tu linki do konkretnych wydawnictw z serii Electronic Youth/Eclectic Youth:

FOEM/Eclectic Youth Vol. 17
FOEM/Eclectic Youth Vol. 16
FOEM/Electronic Youth Vol. 15
FOEM/Electronic Youth Vol. 14
FOEM/Electronic Youth Vol. 13
piątek, 19 marca 2010
Nie będzie łatwo branży filmowej przekonać konsumenta do swoich racji...

Wyborcza.pl opublikowała doniesienie o zatrzymaniu kolejnego tzw. "pirata internetowego". Możemy przeczytać m.in., że: "Przedstawiciel Związku Producentów Audio Video (ZPAV) już złożył wniosek o ściganie 40-latka. Wstępnie oszacowano, że straty jakie twórcy i autorzy z Polski i - przede wszystkim - Hollywood ponieśli wskutek jego przestępczej działalności sięgają co najmniej 7 milionów złotych. To koszty sprzedaży płyt, ale też np. spodziewanej sprzedaży biletów w kinach. Mężczyźnie grozi kara do lat 2 więzienia." (Wyborcza.pl z dnia 2010-03-19).

Nie będę oceniać sprawy po notce prasowej, chciałbym zwrócić uwagę na co innego. Od samej informacji ciekawsze są bowiem komentarze zamieszczone przez czytelników na gazetowym forum. Zazwyczaj fora takie pełne są ostrych sporów i dyskusji (prawda, że niejednokrotnie na niskim poziomie). Nie chcę oceniać poziomu merytorycznego tej konkretnej dyskusji, zwraca jednak moją uwagę zaskakująca zgodność czytelników.

Wobec tak trzeźwego wyśmiania całej sprawy przez zdecydowaną większość komentujących widać wyraźnie, że argumenty przemysłu kultury na temat szkodliwości "piractwa internetowego" nie trafiają na podatny grunt. Może czas rozważyć zmianę strategii i rozwiązać problem w zgodzie - przynajmniej częściowo - z oczekiwaniami konsumentów? Rozwiązania są, przynajmniej w przypadku branży fonograficznej; pisałem o tym m.in. tu.

czwartek, 11 marca 2010
Breaking Circle - punk rock z Argentyny

Poniżej kolejny wpis, który ukazał się na netaudio.pl 25.09.2009 r. Czemu go zamieszczam można przeczytać tu. W międzyczasie okazało się, że serwis netaudio.pl wraca niczym feniks z popiołów, w chwili obecnej na Bloggerze. O tym więcej niebawem. W międzyczasie stary wpis...

-----------------------------------------------------------------------

Łatwo jest zgodzić się ze stwierdzeniem, że netlabele wydają stosunkowo niewiele muzyki punk rockowej. Jeśli jednak poszuka się dość mocno, można znaleźć nie tylko netlabele wydające punk rocka, ale także takie, które wybierają jeszcze węższą specjalizację. Tak jest właśnie w przypadku netlabela Lepork Records.

Okazją by napisać o Lepork Records jest ich nowe wydawnictwo: EPka “Same Direction EP” zespołu Breaking Circle. Zespół pochodzi z Santa Fe City w Argentynie. Powstali w 2001 r., w 2005 r. nagrali demo, a obecnie przygotowują cały album. Grają melodyjnego punk rocka w stylu amerykańskich kapel z Orange County. Niestety nie śpiewają po hiszpańsku, w związku z czym brzmią tak jak wiele innych kapel z USA, ale cóż - nie można mieć wszystkiego. Aby ściągnąć całą EPkę kliknijcie tu.

A czego posłuchać na początek? Jak to często bywa w przypadku pop punku wszystkie utwory są podobne. Tym niemniej trzymają jakość i jeśli lubicie takie granie - są warte uwagi. Na początek spróbujcie np. utwór Special Day.

Breaking Circle

Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych.

środa, 03 marca 2010
Good netlabels serwuje urodzinową składankę

Jeden z najpopularniejszych blogów o netlabelach - Good netlabels - obchodzi właśnie swoje trzecie urodziny i jest to jubileusz o tyle nietypowy, że to my dostajemy prezent. Mowa o najnowszej kompilacji z goodnetlabels.blogspot.com. Stałych obserwatorów tego bloga przyciągają konsekwentnie umieszczane krótkie wpisy poświęcone muzyce z kręgów nujazzowych, hip-hopowych i downtempo. Trudno traktować GNs jako kolejny przeciętny przypadkowo napotkany muzyczny pamiętnik. Zwłaszcza, że jego autor – Matam, od czasu do czasu serwuje nam miksy i składanki swojego autorstwa. Ostatnio mieliśmy mixtape i prowadzoną przez Internet współpracę z Master’s Voice. Z okazji trzecich urodzin otrzymujemy kompilację pt. Jazzy Puzzle. Usłyszymy na niej między innymi takich muzyków jak: Mead, BandFX, Crockram, Suhov, Scatabrain i są to nazwiska, które z pewnością skuszą do pobrania nie tylko netlabelowych maniaków. Szczegóły tutaj.

czwartek, 25 lutego 2010
Co to jest “użycie niekomercyjne”?

Poniżej kolejny wpis, który ukazał się na netaudio.pl 22.09.2009 r. Czemu go zamieszczam można przeczytać tu.

-----------------------------------------------------------------------

Osoby, które miały do czynienia z licencjami Creative Commons wiedzą, że jedna z nich nastręcza użytkownikom pewne trudności. Chodzi o licencję z warunkiem “noncommercial” - po polsku “użycie niekomercyjne”. Problemy wynikają z tego, że ani twórcy, ani słuchacze nie do końca wiedzą co tak naprawdę można zrobić z muzyką wydaną z warunkiem “użycie niekomercyjne”. Na pewno można jej słuchać w domu… ale czy można wstawić na bloga? Jeśli nie zarabiamy na blogu to pewnie można, ale zaraz… a jeśli na naszym blogu zarabia serwis blogowy (np. zamieszczając reklamy)? Albo jeśli prowadzimy serwis internetowy i chcemy wstawić na bloga reklamę, ale nie po to by zarabiać, ale by pokryć koszty utrzymania miejsca na serwerach… czy to dalej jest  ”użycie niekomercyjne”?

Wątpliwości takie można mnożyć i dlatego właśnie organizacja Creative Commons zorganizowała szeroko zakrojone badanie, które miało pomóc ustalić jak twórcy i użytkownicy rozumieją warunek  “użycie niekomercyjne”. Badanie było zrealizowane głównie w USA, gdzie organizacja Creative Commons uzyskała wsparcie szanowanej The Andrew W. Mellon Foundation. Obserwacje z USA zestawiono z kwestionariuszem wypełnionym przez internautów z innych krajów. Kilka miesięcy temu z ciekawości wziąłem udział w tej ankiecie i z tego co wówczas zaobserwowałem pytania były bardzo dokładne, a całe badanie wyglądało bardzo profesjonalnie.

A wyniki? Opublikowano je 14 września. Cały raport w języku angielskim znajdziecie tu. Jest on bardzo długi (255 stron), więc kilka drobnych obserwacji poniżej:

  • 87% twórców i 85% korzystających rozumie termin “użycie niekomercyjnie” tak samo lub podobnie jak ujęto to w treści licencji  (a znajdziecie ją tu);
  • w skali od 1 do 100 gdzie 1 to “użycie definitywnie niekomercyjne” a 100 to “użycie definitywnie komercyjne” twórcy i korzystający z licencji ocenili sposoby korzystania związane z reklamą online jako “komercyjne” (odpowiednio 84,6 i 82,6);
  • w pewnych specjalnych okolicznościach, np. gdy wykorzystujący przeznacza przychody z reklam na pokrycie kosztów utrzymania serwera lub gdy korzystającym jest organizacja non-profit, twórcy i użytkownicy oceniają “komercyjność” takiego użycia mniej restrykcyjnie; wyjątków takich jest cały szereg, więc trzeba je za każdym razem analizować oddzielnie;
  • użycie twórczości w celach prywatnych jest oceniane raczej jako “niekomercyjne” (na tej samej skali: odpowiednio 24,3 dla twórców i 16,0 dla korzystających);
  • respondenci spoza USA widzą użycie twórczości w celach prywatnych jako zdecydowanie bardziej  “niekomercyjne” niż respondenci z USA (na tej samej skali: odpowiednio 8,2 dla twórców i 7,8 dla korzystających).

Oczywiście to jedynie wyrywkowo wybrane wyniki. Sama analiza 255 stron raportu zajmie zdecydowanie dłużej, a wnioski istotne dla internautów będą płynąć dopiero z prawniczych interpretacji wspomnianego badania. Być może więc wiemy nieco więcej o tym czym jest “użycie niekomercyjne”, jednak na praktyczne wskazówki dla słuchaczy i twórców będzie jeszcze trzeba trochę poczekać.

środa, 17 lutego 2010
Flattr i fuzja Ticketmaster-Live Nation

Uruchomienie testowej wersji serwisu Flattr i fuzja Ticketmaster-Live Nation... czy jest jakiś związek pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami? Zasadniczo nie, ale wiele mówią one nam o współczesnym rynku muzycznym. Z jednej strony bowiem powstają nowe serwisy, które dzięki pomysłowym rozwiązaniom mają szanse odnieść sukces i zrobić dużo dobrego dla artystów. Z drugiej natomiast, duże firmy stają się jeszcze większe, co będzie niewątpliwie mieć wpływ na rynek, choć z oceną tego wpływu trzeba się wstrzymać. Kilka słów wyjaśnienia.

Flattr jest dzieckiem jednego z twórców The Pirate Bay. Jak pisze Wyborcza.pl:

Flattr "to nietypowy system mikropłatności. Działa tak: internauci wpłacają miesięczny abonament, minimum 2 euro. Ta kwota ma trafiać do właścicieli stron uczestniczących w projekcie (będą miały u siebie specjalną ikonkę). Jeśli internauta będzie chciał np. wesprzeć ulubiony zespół albo blogera, który na stronie umieścił ikonkę Flattr, wystarczy, że w nią kliknie.

Pieniądze mają być rozdzielane na koniec każdego miesiąca. Jeśli internauta kliknie tylko raz, a w danym miesiącu wpłaci na konto Flattr 5 euro, całość pójdzie do właściciela tej jednej strony. Jeśli kliknie więcej razy, pieniądze będą dzielone proporcjonalnie"
(Grynkiewicz,  T. Twórca Pirate Bay: internauci zapłacą za muzykę. Wyborcza.pl z dnia 2010-02-12).

Pomysł wygląda ciekawie, choć na obecnym etapie trudno powiedzieć czy po tym jak minie zainteresowanie mediów Flattr zdoła utrzymać popularność i pozyskać nowych użytkowników. Aby poczytać więcej o Flattr, zajrzyjcie na blog projektu oraz na ten wpis.

Fuzja Ticketmaster i Live Nation to zjawisko z innej części rynku muzycznego oraz zdecydowanie innej wagi (używając terminologii sportowej, można rzec "wagi ciężkiej"). O Live Nation już kiedyś pisałem. Jest to bardzo duża firma zajmująca się organizacją koncertów, a od pewnego czasu także fonografią.

Ticketmaster natomiast jest to potężna firma dystrybuująca bilety (ciesząca się przez pewien czas w USA faktycznym monopolem). Nie chodzi tu jedynie o sprzedaż biletów, ale także o podpisywanie umów z klubami i stadionami obejmujących np. wyłączność na sprzedaż biletów na występy. O tym jak ważnym ogniwem rynku koncertowego jest Ticketmaster przekonał się kiedyś zespół Pearl Jam, bezskutecznie próbujący znaleźć innego dystrybutora biletów.

Na czym polega problem z monopolem Ticketmaster? Przykładowo, jeśli artysta będzie chciał zagrać w dużej sali - dajmy na to - gdzieś w amerykańskim stanie Oregon, jest wysoce prawdopodobne, że wszystkie duże sale będą miały umowy na wyłączność z Ticketmaster. Niby nic, ale oznacza to, że artysta chcący zagrać w takim mieście będzie musiał sprzedawać swoje bilety z pośrednictwem Ticketmaster. Wobec braku konkurencji firma będzie mogła policzyć sobie za pośrednictwo kilkadziesiąt centów więcej (to właśnie nie podobało się onegdaj Pearl Jam).

Teraz już wiecie dlaczego dochodzi do fuzji Ticketmaster-Live Nation? Wielka firma zajmująca się organizacją i promocją koncertów plus dystrybutor biletów zdają się do siebie idealnie pasować. Oczywiście fuzja  budzi obawy dotyczące ewentualnego monopolizowania rynku, wobec czego musi być jeszcze zatwierdzona - bodajże na poziomie federalnym. Z tego co pisze prasa są duże szanse, że fuzja przejdzie. Więcej o fuzji tutaj. Warto też zapoznać się z argumentami przeciwników fuzji.

A co do tego wszystkiego ma Flattr? Może zestawienie dwu zjawisk jest nadużyciem, ale odnoszę wrażenie, że w obliczu łączenia się rynkowych potentatów cieszyć się trzeba każdą nową inicjatywą mogącą pomóc początkującym artystom (a może inaczej - pomagającą wdrażać alternatywne modele biznesowe). Ticketmaster-Live Nation zarabiać będą głównie na eksploatacji korzyści skali (tzn. pracując z naprawdę "dużymi" - Madonną, U2 i im podobnym). Być może ci duzi skorzystają także z Flattr, jednak służyć on będzie przede wszystkim mniej popularnym artystom. I dzięki temu można liczyć na to, że na rynku muzycznym zostanie utrzymana jakaś tam równowaga...

poniedziałek, 15 lutego 2010
Trwają prace nad nowym netlabels.org

Poniżej kolejny wpis, który ukazał się na netaudio.pl 27.10.2009 r. Czemu go zamieszczam można przeczytać tu.

-----------------------------------------------------------------------

Strona netlabels.org przez lata była doskonałym katalogiem netlabeli. Tworzona była jednak jako wiki, co oznacza, że każdy mógł dodać do katalogu swojego netlabela, samemu przypisując go do jednej z wielu kategorii. Zaowocowało to swego rodzaju chaosem - przykładowo jedni używali określenia 8-bit, a inni 8bit. W przypadku popularniejszych haseł bardzo utrudniało to używanie bazy danych - wystarczy porównać listę netlabeli w podkategoriach Drum&Bass, Drum’n'bass i Drum and Bass. Zobaczcie sami jak to wyglądało.

Szczęśliwie odpowiedzialny za kształt netlabels.org mo (znany też z Phlow-Magazine) od pewnego czasu pracuje nad całkowicie nową wersją serwisu netlabels.org. Miałem okazję porozmawiać z mo w trakcie festiwalu Netaudio Berlin i z tego co mówił, nowe netlabels.org będzie serwisem totalnym. Przez “serwis totalny” należy rozumieć katalog netlabeli, który będzie łatwy w obsłudze i przeglądaniu, będzie sprzyjał promowaniu dobrych netlabeli, a jego użyteczność będzie rosła w miarę przyrostu liczby użytkowników. Będzie to coś pomiędzy serwisem Digg a Hype Machine, z tym że zorientowane wyłącznie na netaudio. Katalog, newsy, RSS oraz narzędzia pomagające w promocji muzyki - wszystko w jednym miejscu. Jeśli całość będzie działać tak jak wynika z zapowiedzi, serwis niezwykle ułatwi życie zarówno artystom, jak i słuchaczom.

nowe netlabels.org

Nowa wersja netlabels.org powinna być dostępna już niedługo, a funkcjonalność będzie z czasem poszerzana. Zapowiedzi i stan prac można śledzić na blogu serwisu.

środa, 10 lutego 2010
Książka - promocja

Ucieszyło mnie, że moja książka została zauważona przez kilka serwisów internetowych i blogów. Tytułem podziękowania, chciałem o nich wspomnieć. Oczywiście jest prawdopodobne, że nie zauważyłem wszystkich stron, chętnie tę listę uzupełnię.

Oto wspomniane strony:

Przy okazji chciałbym wspomnieć o fajnym pomyśle jaki realizuje serwis Megatotal.pl. Dla przypomnienia - pomaga on zbierać artystom środki na wydanie pierwszej płyty. Do stycznia 2010 roku, fani za pośrednictwem Megatotal.pl wsparli wydanie płyt już niemal 50 artystów.

Twórcy Megatotal.pl w porozumieniu z moim wydawcą wpadli na pomysł przekazania po jednym egzemplarzu książki tym artystom, którzy zdołali w serwisie zebrać środki na wydanie płyty. Inicjatywa ta cieszy mnie nie tylko dlatego, że pomaga w promocji książki, ale przede wszystkim ponieważ dzięki temu "Biznes Muzyczny" trafia dokładnie do tych, którym przyda się on w praktyce. Będzie miło jeśli informacje zawarte w książce choćby w małym stopniu pomogą tym artystom w karierze.

poniedziałek, 01 lutego 2010
Libre.fm - Last.fm dla wolnej muzyki

Niestety wygląda na to, że serwis netaudio.pl niebawem zakończy działalność. Był to fajny pomysł, ale z różnych przyczyn nie wypalił o czym można przeczytać tu. Pojawiło się tam wiele dobrych wpisów, postanowiłem więc na swoją rękę uratować dwa czy trzy, których sam jestem autorem. Mam nadzieję, że pozostali współtwórcy netaudio.pl nie mają nic przeciwko i też zaopiekują się tym czy owym swoim wpisem.

Tak więc do rzeczy - oto wpis o Libre.fm, kto nie czytał na netaudio.pl, niech zerknie poniżej.

-----------------------------------------------------------------------

Znalazłem w sieci projekt Libre.fm. Jest to bardzo wczesna wersja portalu społecznościowego poświęconego darmowej muzyce. Tworzące go osoby chcą by był to darmowy odpowiednik Last.fm. Nie chodzi tu jedynie o to, że nie będą pobierać opłat za słuchanie muzyki w Libre.fm. Najważniejsze jest to, że  projekt powstaje na licencji GNU (każdy może go poprawiać) oraz skupia się na darmowej muzyce. Funkcje mają być takie jak w Last.fm - scrobblowanie utworów, funkcje społecznościowe, radio (z darmową muzyką oczywiście).

Obecnie traktowałbym Libre.fm jedynie jako  ciekawostkę. Projekt jest w bardzo wczesnych fazach i od Last.fm dzielą go ciągle lata świetlne. Nie wiem  czy twórcom Libre.fm uda się rozwinąć ten serwis tak, by mógł zainteresować przeciętnego słuchacza. Serwisów tego typu jest sporo, choć potentaci tacy jak Last.fm nie skupiają się przede wszystkim na darmowej muzyce. Sądzę, że Libre.fm warto kibicować, choć jeszcze nie rzucajcie dla  niego innych serwisów.

Libre.fm

środa, 27 stycznia 2010
Dwa stypendia dla osób chcących pisać doktorat na temat muzyki

Na stronie internetowej International Association for the Study of Popular Music IASPM można znaleźć informację o dwóch stypendiach doktorskich przeznaczonych dla osób chcących zająć się badaniem muzyki. Jedno stypendium przeznaczone jest dla osoby chcącej podjąć badania nad kreatywnością w procesie produkcji muzyki klasycznej, drugie dla osoby, która zajmie się muzyką popularną.

Studia odbywać się mają na Faculty of Music, University of Cambridge, więc jest to poziom światowy. Ktoś jest zainteresowany? Zapewne warto spróbować. Termin składania dokumentów: 31 marca 2010. Linki ze szczegółowymi informacjami: na stronie IASPM, a także: www.cmpcp.ac.uk/doctoral1.html, www.cmpcp.ac.uk/doctoral2.html.

piątek, 22 stycznia 2010
Muzyczne e-sklepy zniszczyły się same

Tytuł tego wpisu może nie do końca odpowiada temu co sądzę o kondycji polskiego rynku muzyki cyfrowej, stanowi jednak parafrazę tytułu tekstu, który ukazał się w Rzeczpospolitej. Tekst nosi wiele mówiący tytuł "Piraci zniszczyli muzyczne e-sklepy", który brzmi tak, jakby żywcem wyjęto go z antypirackich raportów tworzonych na potęgę przez branżę fonograficzną.

Autor pisze, że z kilku istniejących dawniej w Polsce sklepów z plikami muzycznymi znaczącą pozycję zdołały utrzymać tylko dwa - Muzodajnia i Nokia Music Store. Iplay, który przez lata był liderem, został niedawno sprzedany za 800 PLN i ma ponoć zmienić formułę. Autor słusznie zauważa, że klientów zniechęcają wysokie ceny i tzw. antypirackie zabezpieczenia, które znacząco utrudniają korzystanie z nagrań.

To co we wspomnianym tekście mi się nie podoba, to wskazywanie tzw. "piractwa internetowego" jako jednego z głównych powodów problemów sklepów z plikami w Polsce. Tzw. "piractwo internetowe" (wolę określenie "ściąganie muzyki z internetu") nie bierze się jednak z próżni. Słuchaczom w większości przypadków zależy na tym by ich ulubieni artyści nagrywali dalej, w związku z czym byliby pewnie skłonni zaakceptować płacenie za muzykę. Musieliby jednak mieć gwarancję, że pieniądze w istocie trafią do ich ulubionych artystów (dlaczego to nie jest regułą, można przeczytać tu i tu), a jakość oferowanej muzyki i wygoda jej użytkowania będą takie jak w przypadku płyty CD.

Trudno się dziwić, że kilku sklepom z plikami się w Polsce nie udało skoro:

  • w większości przypadków oferowały pliki zabezpieczone technologiami DRM, co znacząco utrudniało korzystanie z nich, np. przenoszenie na iPoda;
  • jakość dźwięku oferowanych plików jest niska; osoby ceniące przyzwoitą jakość dźwięku mogą albo kupić płytę kompaktową albo szukać charakteryzujących się wysoką jakością plików FLAC (bezstratna kompresja) w sieciach P2P;
  • ceny oferowanych plików były wyjątkowo nieatrakcyjne - zdarzały się sytuację, gdy za pliki wma o dość kiepskiej jakości dźwięku trzeba było zapłacić więcej niż za płytę kompaktową zawierającą te same nagrania; kiedyś dokonałem dość szczegółowej analizy cen w polskich sklepach z plikami - wnioski można znaleźć tu; opisywane w  Rzeczpospolitej powodzenie serwisu Muzodajnia pokazuje, że obniżenie cen za pliki przekłada się na wzrost popytu;
  • wybór plików w polskich sklepach - mimo, że z czasem się poprawiał - dalej pozostawia wiele do życzenia; innymi słowy - po pewnym czasie oferta sklepów z plikami mogła zadowolić klienta Empiku, ale była co najmniej przeciętna dla osoby, która opanowała korzystanie z sieci P2P;
  • niektóre serwisy nie są przygotowane na sprzedaż plików internautom używającym nowoczesnych przeglądarek internetowych; niektóre były/są jeszcze bardziej radykalne - jeśli chcecie obejrzeć (tak, tylko obejrzeć a nie kupić) ofertę sklepu onetplejer.pl lub stronę polskiej wersji sklepu Nokia Music Store - musicie użyć przeglądarki Internet Explorer; stosując analogię do tradycyjnego handlu to tak jakby powiedzieć klientom hipermarketów, że "nie wpusza się osób, które do sklepu dojechały autobusami" - coż się dziwić, że serwis onetplejer.pl już nie istnieje...

Listę uwag krytycznych można wydłużać, ale czy pięć powyższych zastrzeżeń nie stanowi wystarczającej motywacji do niekorzystania ze sklepów z plikami? Czy należy się wobec tego dziwić, że polski rynek muzyki cyfrowej nie rozwija się w zadowalającym tempie? Łatwiej jest jednak napisać, że to wina tzw. "piractwa", nie wnikając głębiej w przyczyny tego zjawiska.

I na koniec wkleję to co napisałem po uruchomieniu w czerwcu 2009 polskiej wersji sklepu Nokia Music Store:

"Polski rynek plików muzycznych zmieni się dopiero wtedy gdy pojawi się serwis subskrypcyjny z prawdziwego zdarzenia. Np. taki Rhapsody. A wiecie, że miesięczny nieograniczony dostęp do całego katalogu serwisu Napster kosztuje tylko 5 USD? Jestem przekonany, że jak pojawi się serwis oferujący Polakom dostęp do dużego wyboru utworów za ok. 15-20 PLN miesięcznie, problem tzw. "piractwa internetowego" zniknie jak ręką odjął".

Nie iTunes ze sprzedażą drogich plików na sztuki, ale właśnie serwis subskrypcyjny... Czekamy...

czwartek, 14 stycznia 2010
Odcinanie od internetu tzw. "piratów internetowych" po naszemu

Wyborcza.pl donosi, że projekt ustawy zakładającej odcinanie dostępu do internetu tzw. "piratom internetowym" może być gotowy już w pierwszej połowie roku. Wyborcza.pl powołuje się na urzędnika MSWiA, który twierdzi, że:

"(...) trwają prace nad wprowadzeniem zapisów, które umożliwiałyby odcinanie dostępu do sieci za naruszanie praw autorskich. (...) Projekt ustawy może się pojawić jeszcze w pierwszej połowie tego roku - mówił minister Rapacki. Unikał jednak szczegółowych odpowiedzi, podkreślając, że to etap "wstępnych założeń", nad którymi wciąż trwa dyskusja. - Musimy znaleźć złoty środek, by nie naruszać praw i swobód obywateli, a jednocześnie odpowiedzieć na problem łamania prawa w internecie - twierdzi. Zapewniał, że założenia zostaną upublicznione i poddane szerokim konsultacjom.

Ujawnił też, że w międzyresortowym zespole ds. internetu pojawił się pomysł, by ograniczyć tzw. dozwolony użytek osobisty. Dziś pozwala on pod pewnymi warunkami na nieodpłatne korzystanie z chronionych prawem utworów. W zamian - jako rekompensatę dla twórców - wprowadzono opłaty od płyt CD, DVD, odtwarzaczy MP3 czy dysków komputerów (do 3 proc. ceny), które pobierają organizacje zbiorowego zarządzania. Rapacki podkreślał, że nie wiadomo, czy pomysł zyska akceptację resortu
". (Źródło: Grynkiewicz, T., Kiedy odetną od internetu - rządowa walka z piractwem internetowym,  Wyborcza.pl z dnia 2010-01-13).

Jak można to skomentować? Prawdopodobnie presja organizacji czerpiących zyski z wykorzystania majątkowych praw autorskich była na tyle duża, że w rządzie uznano, iż czas się zając uregulowaniem problemu tzw. "piractwa internetowego". A że akurat francuski pomysł odcinania osób naruszających obowiązujące prawo autorskie jest akurat modny - wybór padł na takie uregulowania. Pytanie czy za tymi pomysłami pójdzie wola polityczna. Przypuszczam, że opór środowiska internautów wobec tych propozycji będzie duży i na pewno nie na rękę politykom Platformy Obywatelskiej w roku wyborczym. Ciekawe tylko czy politycy ci zdają sobie sprawę, że trudno może im być wprowadzić te uregulowania "po cichu". Przypuszczam, że to właśnie byłoby im na rękę - zmienić przepisy, tak by przedstawiciele branż kultury byli zadowoleni, a internauci się nie obrazili na rządzących. Jeśli  w rządzie rozumuje się w ten właśnie sposób, to wydaje mi się, że twórcy tych pomysłów bardzo się mylą. Opór będzie i będzie on najsilniejszy wśród wyborców PO.

Przy okazji warto zapytać jak miałaby w praktyce wyglądać realizacja pomysłu ograniczenia tzw. dozwolonego użytku osobistego. Polecam tekst VaGli na ten temat.

wtorek, 05 stycznia 2010
Netaudio.pl

Jakiś czas temu Emeliks - autor bloga Netmuzyka zaproponował na swoim blogu stworzenie polskiego serwisu poświęconego netaudio - darmowej muzyce rozpowszechnianej legalnie w internecie. Wspólnymi siłami kilku osób udało się stworzyć wersję beta potencjalnie świetnego serwisu nazwanego netaudio.pl.

Po kilku miesiącach okazało się, że tworzenie treści w obecnej formule netaudio.pl jest niezwykle trudne. Sam napisałem - z przyjemnością, ale i trudem wynikającym z ograniczeń czasowych -  jedynie kilka wpisów dla serwisu.

Sama idea serwisu jednak jest na tyle ciekawa, że wszyscy twórcy zgadzają się, że nie należy jej porzucać. Dlatego mam nadzieję, że planowana przebudowa formuły netaudio.pl stanie się faktem i już niedługo serwis ruszy od nowa. Jeśli któryś z czytelników chciałby napisać coś o muzyce wydawanej w netlabelach dla nowej odsłony netaudio.pl - będzie nam bardzo  miło.

Tymczasem tych, którzy jeszcze nie odwiedzili strony netaudio.pl - zachęcam do poznania serwisu. Jest tam szereg recenzji naprawdę dobrych nagrań i sporo ciekawych informacji na  temat darmowej muzyki.

wtorek, 29 grudnia 2009
No właśnie, czy coś się stało z MySpace?

Przed Świętami w Gazecie Wyborczej ukazał się tekst Roberta Sankowskiego poświęcony MySpace. Możemy w nim przeczytać m.in., że:

  • MySpace osiągnął punkt krytyczny, za którym zamienił się z intrygującego źródła wiedzy o nowej muzyce w witrynę nie dość, że przeładowaną informacjami, to na dodatek niedającą żadnego praktycznego narzędzia do ich selekcji. Na dodatek serwis - zresztą jak niemal cały internet - prawie natychmiast stracił posmak alternatywy dla oficjalnego obiegu promocji. Koncerny płytowe i agencje menedżerskie inkorporowały go do swoich strategii promocyjnych - po opadnięciu pierwszej fali entuzjazmu dla rewolucyjnej roli sieci w promocji muzycznego undergroundu okazało się, że dość często lansowani w necie niezależni artyści to tak naprawdę podopieczni wielkich wytwórni z podpisanymi już kontraktami płytowymi, którym menedżerowie starali się dopisać internetowy życiorys (Źródło: Sankowski, R., Co się stało z MySpace? Wyborcza.pl. 2009-12-19).

Pytanie postawione w tytule przez Sankowskiego jest uzasadnione. Od pewnego czasu rzeczywiście coraz trudniej jest korzystać z MySpace. Moim zdaniem nie jest to jednak spowodowane trudnościami z wyszukiwaniem konkretnej muzyki. Profile artystów ją tworzących są przecież indeksowane przez Google, więc łatwo jest je wyszukać. Problem polega na tym, że aby to uczynić, trzeba znać nazwę artysty - i tu jest miejsce dla MySpace.  Dawniej serwis ułatwiał znalezienie nowej muzyki choćby dlatego, że stanowił alternatywny - dla radia i telewizji - kanał promocji. Trudno mi ocenić na ile przestał on spełniać te funkcje - nigdy nie korzystałem z MySpace po to by odkryć nową muzykę, a jedynie po to by wysłuchać utworów rozpowszechnianych tą drogą przez artystów, których nazwę znałem z innych źródeł.  I tę funkcję MySpace spełniałby bez problemu dalej gdyby nie to, że profile artystów w tym serwisie stały się tak przeładowane, że ich załadowanie, szczególnie na wolniejszych komputerach, trwa bardzo długo.

Trudno jest natomiast krytykować MySpace za to, że jest wykorzystywany przez duże wytwórnie muzyczne do promocji swoich artystów. To chyba dość oczywiste, że chcą one skorzystać z tego kanału komunikacji marketingowej. Dobrze, że to czynią, bowiem dzięki temu osoby korzystające z MySpace mogą za darmo posłuchać utworów z katalogów dużych wytwórni. Dziś darmowy dostęp do niektórych utworów z katalogów majors jest czymś oczywistym, ale trzeba pamiętać, że jeszcze kilka lat temu globalne koncerny muzyczne były przeciwne darmowej dostępności muzyki w internecie. Pamiętam jak w latach 90 z trudem wymieniało się kasetami by poznać nowe utwory. Dziś mogę sobie zajrzeć na profil w MySpace np. zespołu Smashing Pumpkins by za darmo posłuchać ich nagrań. Trudno jest mi więc krytykować to, że duże wytwórnie muzyczne promują swoją ofertę za pomocą MySpace. Tym bardziej, że jeśli ktoś jest zainteresowany poznawaniem prawdziwie alternatywnej muzyki, jest szereg innych źródeł z których można skorzystać.

Na koniec wreszcie wypada zauważyć, że nawet Arctic Monkeys - uważany za klasyczny przykład niezależnego zespołu wylansowanego dzięki MySpace, nie zdobył popularności tylko i wyłącznie dzięki temu serwisowi. Jak pisze brytyjski badacz kultury Robert Strachan, Arctic Monkeys w początkach swojej kariery korzystało z usług doświadczonej  firmy Wildlife Entertainment, która zapewniła zespołowi profesjonalne wsparcie promocyjne. MySpace był tu jedynie jednym z wielu wykorzystanych narzędzi. Może więc nie warto idealizować rzekomo utraconej niezależności i alternatywności MySpace, bo serwis ten nigdy taki nie był / nie miał być?

środa, 02 grudnia 2009
Książka: Biznes muzyczny. Ekonomiczne i marketingowe aspekty fonografii

Stali czytelnicy bloga wiedzą, że od dłuższego czasu pracowałem nad książką o branży fonograficznej i rynku muzycznym. Po kilkunastu miesiącach pracy mogę nareszcie ogłosić, że książka ukazała się nakładem wydawnictwa Placet. Książka ma ponad 300 stron i nosi tytuł "Biznes muzyczny. Ekonomiczne i marketingowe aspekty fonografii".

Oto okładka...

Biznes muzyczny. Ekonomiczne i marketingowe aspekty fonografii

...i spis treści:

Wprowadzenie

Rozdział pierwszy: Narodziny i rozwój branży fonograficznej

1.1. Historyczne podstawy handlu dobrami kultury

1.2. Historia branży fonograficznej w latach 1877 – 1954

1.3. Historia branży fonograficznej w latach 1955 – 1999

 

Rozdział drugi: Organizacja biznesu muzycznego

2.1. Struktura biznesu muzycznego: model trzech strumieni

2.2. Rodzaje i struktura wytwórni muzycznych

2.3. Prawne uwarunkowania działalności fonograficznej

2.4. Ekonomiczne aspekty działalności fonograficznej

2.5. Kontrakt: z czego żyje artysta nagrywający?

 

Rozdział trzeci: Marketing muzyki w tradycyjnym modelu funkcjonowania branży fonograficznej

3.1. Produkt branży fonograficznej w modelu tradycyjnym

3.2. Dystrybucja produktów fonograficznych

3.3. Promocja produktów fonograficznych

3.4. Cena jako instrument marketingu na rynku fonograficznym

 

Rozdział czwarty: Rynek muzyczny w czasach upowszechniania się internetu

4.1. Internet + plik mp3 = ?

4.2. "Piractwo internetowe" versus "dostęp do dóbr kultury"

4.3. Narodziny handlu plikami muzycznymi

4.4. Zmiany na rynku muzycznym i krótkowzroczność marketingowa firm fonograficznych

 

Rozdział piąty: Nowy biznes muzyczny

5.1. Dystrybucja płyt za pomocą internetu

5.2. Sklepy z plikami funkcjonujące według modelu "płać za ściągnięcie" (pay-per-download)

5.3. Model subskrypcyjny

5.4. Superdystrybucje (model "Weed")

5.5. Serwisy reklamowe

5.6. Telefonia mobilna i rynek dzwonków do telefonów komórkowych

5.7. Strategia "ofert pakietowych"

5.8. Netaudio

5.9. Serwisy społecznościowe

5.10. Blogi

5.11. Agregatorzy

5.12. Największe wytwórnie muzyczne w nowej rzeczywistości rynkowej

5.13. Wytwórnie niezależne w warunkach rozwoju marketingu muzyki on-line

5.14. Nowe modele dla indywidualnych artystów

5.15. Perspektywy rozwoju nowej fonografii

Podsumowanie

Książkę można zakupić m.in. w następujących księgarniach internetowych:

oraz bezpośrednio u wydawcy.

23:40, patrykgaluszka , więcej o autorze
Link Komentarze (25) »
piątek, 27 listopada 2009
Muzyka świąteczna do odsłuchania

Zauważyłem, że wpisy o muzyce świątecznej opublikowane w poprzednich latach cieszyły się wyjątkową popularnością. Nie do końca rozumiem fenomen takich nagrań, ale skoro szukacie - śpieszę poinformować o nowym odkryciu. Otóż w internecie jest stacja radiowa, która szczyci się tym, że gra muzykę świąteczną cały rok. Jeśli więc lubicie anglojęzyczne kolędy lub zwykłe świąteczne przeboje - zajrzyjcie na stronę North Pole Radio Station.

Muzykę można odsłuchać klikając na następujące linki (w zależności od wykorzystywanego programu): Windows Media Player, Winamp, Real Player.

Przy okazji - wcześniejsze wpisy o muzyce świątecznej: tu, tu, tu, tu, tu i tu.

wtorek, 24 listopada 2009
Carmina Burana w wersji gitarowej do ściągnięcia

Na stronie portugalskiego netlabela You Are Not Stealing Records znalazłem nagrania, które mogą zainteresować osoby lubiące klimaty średniowieczne: Dr. Phibes & The Ten Plagues of Egypt - Carmina Burana. Trochę gitar, ale zdecydowanie więcej klawiszy. Nagrane z rozmachem. Całe wydawnictwo jest do ściągnięcia tu.

Dr. Phibes & The Ten Plagues of Egypt - Carmina Burana

Nagrania wydano na licencjach Creative Commons - macie prawo do legalnego pobrania, odsłuchania i niekomercyjnego dzielenia się muzyką z innymi. O Carmina Burana w literaturze i muzyce przeczytacie tu i tu.

środa, 18 listopada 2009
Nowa odsłona serwisu sonicsquirrel.net

O tym, że powstaje całkowicie nowa wersja serwisu netlabels.org pisałem trzy tygodnie temu na netaudio.pl. Premiera nowego netlabels.org zapowiadana jest od dawna i ponoć ma nastąpić niedługo. Tymczasem pojawiła się nowa wersja serwisu sonicsquirrel.net. Jest ona zaprojektowana bardziej przejrzyście niż poprzednia; stwarza różnorodne możliwości sortowania, np. według kryterium netlabeli lub artystów.

Najważniejszą opcją jest jednak moim zdaniem możliwość łatwego odsłuchiwania, importowania playlisty i ściągania całego wydawnictwa z poziomu głownej strony serwisu. Doceni to każdy kto przedzierał się przez strony netlabeli by znaleźć jeden utwór lub konkretne wydawnictwo. Ponadto, po kliknięciu na notkę o konkretnym wydawnictwie, użytkownik przenoszony jest na stronę zawierającą wszystkie istotne informacje (także - co moim zdaniem jest ważne - licencję na jakiej wydano materiał). Czego chcieć więcej?

Przy okazji: bardzo jestem ciekaw jak wyglądać będzie nowe netlabels.org i czy nowa odsłona sonicsquirrel.net wpłynie na prace nad netlabels.org?

Nowe Sonicsquirrel.net

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter