przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
sobota, 31 lipca 2010
Koszty kampanii antypirackich

Chciałbym skomentować tekst informujący, że RIAA (Recording Industry Association of America - oraganizacja reprezentująca interesy dużych wytwórni muzycznych w USA) traci masę pieniędzy na walkę z tzw. piratami internetowymi (inny tekst po angielsku tutaj). Cała dyskusja istotna jest także dla nas, szczególnie w kontekście sprawy pozwu przeciwko Chomikuj.pl.

OSnews.pl donosi, że w kolejnych latach RIAA wydało:
2006: $19 milionów na prawników, $3.6 miliona na "operacje śledcze".
2007: $21 miliony na prawników, $3.5 miliona na "operacje śledcze".
2008: $16 milionów na prawników, $0,9 miliona na "operacje śledcze" (Źródło: RIAA insestorem dekady, 14.07.2010.).

We wspomnianym wpisie porównano koszty kampanii antypirackich prowadzonych przez RIAA z przychodami organizacji z tytułu ugód z tzw. piratami. Z tekstu możemy się dowiedzieć, że wynik finansowy RIAA jest mocno na minusie.

Oczywiście jeśli spojrzeć na liczby to może to i tak wygląda. Ale celem pozwów RIAA przeciwko osobom, które miałyby się dopuścić naruszania prawa autorskiego nie jest zarabianie pieniędzy, ale odstraszanie potencjalnych "piratów". Jeśli przyjąć taki punkt widzenia, wówczas wychodzi, że działania RIAA mogą być skuteczne. W USA oczywiście dalej ściąga się muzykę z sieci P2P, jednak dzięki akcjom RIAA część osób uznała, że proceder ten po prostu nie opłaca się. Przynajmniej do takiego wniosku dochodzi RIAA obserwując szybki rozwój rynku muzyki cyfrowej w USA.

Z drugiej jednak strony akcje prawne przeciwko potencjalnym piratom rzeczywiście są kosztowne, więc RIAA stara się osiągnąć maksymalny rozgłos przy jak najmniejszych nakładach. Stąd właśnie m.in. sławne akcje przeciwko nastolatkom lub emerytom, którym zdarzyło się ściągnąć pojedyncze utwory. Stwarza to wrażenie, że każdy internauta naruszający prawo autorskie może być pozwany. Jeśli znaczna część ściągających uznała, że lepiej wydać parę dolarów miesięcznie na abonament w Rhapsody lub Napsterze, zamiast narażać się na ryzyko bycia namierzonym przez RIAA, wówczas kalkulacja kosztów i korzyści wygląda inaczej.

Cała sprawa ma jednak jeszcze jeden aspekt. Ben Depoorter i Sven Vanneste w swoim artykule sugerują, że akcje prawne przeciwko naruszającym prawo autorskie wiążą się z paradoksem niemożności. Nie mogą one bowiem jednocześnie osiągać efektu odstraszania (o którym piszę) i promować postaw przychylnych prawu autorskiemu. Można osiągnąć albo jedno albo drugie. Jeśli więc RIAA decyduje się na pozywanie tzw. piratów internetowych, osiągnie zapewne efekt odstraszania, ale z drugiej strony trudniej jej będzie promować normy społeczne sprzyjające przestrzeganiu prawa autorskiego. Intuicyjnie czujemy chyba o co chodzi: metody walki przyjęte przez RIAA budzą kontrowersje, nawet jeśli część opinii publicznej uzna, że są prowadzone w słusznej sprawie.

Na koniec: kto na tym wszystkim zyskuje w każdych okolicznościach? Oczywiście prawnicy -  wystawią oni RIAA rachunek niezależnie od tego czy dojdzie do ugody czy sprawa trafi do sądu.

Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter