przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
sobota, 28 lipca 2007
Badania preferencji muzycznych
Gazeta Wyborcza publikuje dziś tekst komentujący badania przeprowadzone przez TNS OBOP. Z tekstu wynika, że:
"Nie chodzimy do filharmonii, opery, teatru, a nawet do kina. Nie słuchamy też muzyki poważnej ani ambitnego rocka. Największą sympatią darzymy za to lekki pop, artystów z pierwszych stron kolorowych gazet oraz dinozaury polskiej piosenki. (...) zdaniem wielu dojrzałych osób mistrzami tego gatunku wśród polskich wykonawców są Krzysztof Krawczyk i Maryla Rodowicz (po 39 proc.). Zaś w oczach młodych fanów muzyki (15-19 lat) najwspanialsza jest wokalistka Doda - Dorota Rabczewska (44 proc.)" (Źródło: Handzlik T., Cała Polska (nie)kulturalna, GW z dnia 28-29.07.2007, s. 11).
Ogólnie można by stwierdzić, że wygląda to strasznie... ale dalej czytamy, że:
"Konstruując to pytanie, inicjatorzy badań ograniczyli liczbę nazwisk artystów do 12. Znaleźli się wśród nich m.in. Edyta Górniak, Maryla Rodowicz, Violetta Villas, Zbigniew Wodecki, Michał Wiśniewski, ale zabrakło tych związanych z muzyką klasyczną, czy bardziej ambitną muzyką rozrywkową. Jedynym "poważnym" wykonawcą był Jan Kiepura. Wnioski z tej części badania mogą więc być nieco mylące." (Źródło: j. w.)
Wprawdzie nie widziałem kwestionariusza, ale jeśli jest tak jak to opisano, to nie przejmowałbym się zbytnio tymi wynikami... podstawowa cecha rynku muzycznego to występowanie bardzo wielu marek (artystów), w związku z czym nie powinno się o ulubionych artystów pytać za pomocą tzw. kafeterii (zestawu odpowiedzi na dane pytanie przygotowanych przez badacza). Pytanie takie ma sens, gdy na rynku dominuje kilka marek, np. gdy pytamy o to, której ogólnopolskiej stacji radiowej respondenci lubią najbardziej słuchać - stacji takich jest kilka, więc wybór z listy jest dla respondenta prosty. W przypadku artystów (nawet tych najpopularniejszych) lista ta powinna być zdecydowanie dłuższa, co dyskwalifikuje tę formę pytania (kafeteria nie powinna być za długa).
 
Nieumiejętne przygotowanie kafeterii może prowadzić do wyników badania, które odbiegają od stanu rzeczywistego. Oczywiście nie widziałem kwestionariusza, więc opieram się wyłącznie na tym co opisała GW. Nie mam wątpliwości, że w TNS OBOP pracują wybitni fachowcy od badań, ale niekoniecznie muszą znać się na specyfice rynku muzycznego. Wątpliwość ta wynika z lektury starszych badań przygotowanych przez TNS OBOP. W dostępnym na stronach firmy raporcie, możemy przeczytać, że:
"Najbardziej popularnym gatunkiem muzycznym w Polsce jest współczesna muzyka czerpiąca z folkloru - lubi ją 78% badanych. Ponad połowa naszych rodaków lubi także pop (53%) oraz muzykę ludową (52%). Nieco mniejszą popularnością cieszą się rock (47%) i disco polo (44%). Około jedna trzecia badanych gustuje w muzyce poważnej (32%) i reagge (31%), a co czwarty w bluesie (26%). Co piąty badany lubi hip hop (22%), soul (21%) lub rap (21%)" (Źródło: TNS OBOP (2002), Preferencje muzyczne Polaków, sygnatura IP27/02, Wybrane dane z badania, dostępne: http://www.tns-global.pl/archive-report/id/1324)
Jeśli w liście odpowiedzi umieszcza się "współczesną muzykę czerpiącą z folkloru", to który z gatunków ma się na myśli: rock, reggae, disco polo, blues, jazz czy jakiś jeszcze inny gatunek? "Współczesna muzyka czerpiąca z folkloru" i niemal każdy z gatunków wymienionych w liście odpowiedzi nie są kategoriami rozłącznymi, więc oczywistym jest, że "współczesna muzyka czerpiąca z folkloru" dostanie najwięcej odpowiedzi...
 
Konkluzja: badanie preferencji muzycznych, konsumpcji kultury i temu podobnych powinno być przeprowadzane z uwzględnieniem specyfiki produktów/rynków kulturalnych. O ile badanie omawiane w GW zapewne dobrze oddaje preferencje większości Polaków, o tyle najprawdopodobniej (nie widziałem kwestionariusza) siłą rzeczy pomija tzw. "długi ogon", "kulturę niezależną" czy jak kto tam zechce nazwać to co na rynku kultury jest ciekawe, ale nie znane szerszej publiczności. Czyli: mainstream jest taki jak to opisano w cytowanym tekście w GW, a o całej reszcie (która jest ciekawsza i nieźle się rozwija) nie wspomniano.
czwartek, 26 lipca 2007
Darmowe mp3 na stronach wytwórni Biodro Records

W kwietniu pisałem o tym jak Tymon Tymański zapowiedział, że ze strony jego wytwórni Biodro Records będzie można ściągać za darmo muzykę. Dla przypomnienia, cytat z wywiadu:

"Zamierzam większość swoich płyt udostępnić w mp3 na stronie internetowej za darmo, żeby ludzie mogli posłuchać i stwierdzić, czy im się podobają, czy nie. Jeśli płyty będzie można kupić przez Internet czy na koncertach za 15-20 zł, to spora część tych młodych ludzi będzie wolała materialny gadżet w postaci legalnej płyty niż popisanego mazakiem CD-R-a. Te dzieciaki nie mają kasy, a przecież muszą się edukować. Mnie stać na kupowanie płyt dopiero od kilku lat. Trzeba jakoś wyjść tym ludziom naprzeciw. Gadanie o tym, że jeśli ktoś nie kupi polskiej płyty za 40 zł, jest złodziejem, to czysta hipokryzja. W takim razie po co było produkować CD-R-y, które są w stanie skopiować oryginał w jakościowym stosunku 1:1? Jeśli już, to winni są ci, którzy wymyślili tę technologię, oraz koncerny, które mają w dupie niezbyt zamożnych klientów. Jeżeli komuś się spodobają Biodrowe płyty i będzie chciał je kupić, proszę bardzo - dogadamy się. A ja zamierzam je fajnie nagrywać, ładnie oprawić, dodać frapujące bonusy i przede wszystkim spowodować, żeby były tanie." (Źródło: "Dziennik" 2007-04-04, "Tymon Tymański: Od lat jesteśmy czarnuchami świata", wywiad Leszka Gnoińskiego.)

Coś na kształt realizacji tej obietnicy można zaobserwować na stronach Biodro Records. Oto cytat:

"Tak jak zapowiadaliśmy, na stronie Biodra (w dziale 'Płyty") pojawiły się pierwsze, darmowe mp3 kultowych płyt Biodra. Na pierwszy ogień poszła osławiona płyta KUR pt. "P.O.L.O.V.I.R.U.S.", z której wybraliśmy sześć utworów. Mp3 są całkiem dobrej jakości - wystarczającej, żeby ściągnąć sobie ulubione numery i przegrać na kompa czy I-poda. Rozumiecie chyba, że firmie płytowej ani zespołowi (który z tego żyje), nie opłaca się publikowanie wszystkich nagrań w Internecie. Nagrań, w które inwestuje się kupę kasy, w które ładuje się mnóstwo życiowej energii. Jednak umieszczenie w necie części utworów dobrej jakości uważamy za ruch uczciwy, sensowny i zachęcający. Jeśli podobają się Wam nasze płyty - kupujcie je na koncertach, w sklepie fizycznym czy też internetowym. Jeśli nie macie kasy (co dobrze rozumiemy), otrzymujecie dostęp do darmowych mp3 części swoich ulubionych nagrań." (Źródło: www.biodro.pl).

Można by się doczepić, że są to jedynie wybrane fragmenty płyt Tymona, ale dobre i to. Do ściągnięcia są m. in. kultowe piosenki Jesienna DeprechaTelekomunikacja. Są też obszerne fragmenty nowej płyty Tymon & The Transistors. Więcej można wynaleźć sobie tu.

środa, 25 lipca 2007
Ekonomiczne skutki żałoby narodowej
Zupełnie przez przypadek znowu o Rolling Stones. Rozpętała się mała nagonka medialna związana z faktem, że koncert odbędzie się mimo ogłoszenia żałoby narodowej. Piszą o tym m.in. Gazeta Wyborcza i Dziennik. Nie chcę tu w ogóle rozważać czy koncert powinien się odbyć czy nie, albo czy żałoby narodowe nie są czasem ostatnio ogłaszane w Polsce za często... Chciałbym jedynie zwrócić uwagę na ekonomiczny aspekt zagadnienia. Oczywiste jest, że odowłanie koncertu oznaczałoby bardzo duże straty finansowe dla organizatorów. Zastanówmy się więc:
  1. Czy firmy z innych branż gospodarki też powinny wstrzymać działalność z racji ogłoszenia żałoby? Prawodpodobnie to, że - dajmy na to - huta nie wstrzymała produkcji stali lub restauracja serwowania jedzenia, nie powoduje powszechnego oburzenia. W związku z tym firmy działające w obszarze produkcji kulturalnej obarczone są automatycznie większym ryzykiem niż firmy z innych branż - ryzykiem "nieodbycia się" imprezy z racji mozliwości ogłoszenia żałoby narodowej lub zaistnienia podobnych okoliczności. Obniża to generalnie ich konkurencyjność w porównaniu z innymi rodzajami działalności gospodarczej...
  2. Czy w związku z powyższym organizatorzy koncertów powinni ubezpieczać się od możliwości ogłoszenia żałoby narodowej, co mogłoby ograniczyć ewentualne ryzyko związane z organizacją koncertów w Polsce? Dla konsumentów efekt byłby rzecz jasna niekorzystny - wzrosłyby nieco ceny biletów oraz zapewne prawdopodobieństwo odwoływania koncertów (skoro organizator jest ubezpieczony to odwołanie imprezy nie jest dla niego tak bolesne jak w przypadku organizatora nieubezpieczonego). Ekonomicznych korzyści (poza ubezpieczycielami) nie odniósłby nikt.
  3. Czy ekonomiczne skutki ogłoszenia żałoby narodowej byłyby równie bolesne dla dużego organizatora koncertów jak dla niewielkiego klubu? Ekonomicznie więcej traci zapewne duży organizator, względnie więcej również ryzykuje (prestiżowo) nie odwołując imprezy mimo ogłoszenia żałoby. Można sobie jednak wyobrazić sytuację, w której klub muzyczny funkcjonujący w niewielkim mieście rządzonym przez konserwatywnych samorządowców łamie żałobę narodową organizując koncert... Mimo mniejszych kwotowo strat finansowych, mały klub może w takiej sytuacji narazić się na dużo większe kłopoty... Organizator koncertu Rolling Stones ma po swojej stronie zrozumienie i przychylność przynajmniej części mediów, a mały klub musiałby uporać się z problemami sam...
Organizatorzy koncertu Rolling Stones wybrnęli z kłopotu w bodaj najbardziej racjonalny sposób - przeznaczając część środków na pomoc ofiarom tragedii o czym można przeczytać tu. Okazuje się jednak, że rozwiązanie to nie satysfakcjonuje przeciwników organizacji koncertu:
"Sekretarz generalny Caritas Polska, ksiądz Zbigniew Sobolewski zaprzeczył we wtorek, jakoby jego organizacja współdziałała w zbiórce pieniędzy na rzecz rodzin poszkodowanych w wypadku we Francji, podczas środowego koncertu The Rolling Stones.

Ksiądz Sobolewski powiedział w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową, że "Caritas Polska nie zamierza otwierać specjalnego konta, na które mogłyby być przekazywane środki finansowe pozyskane od organizatorów lub sponsorów koncertu". Przypomniał, że koncert odbędzie się w dniu żałoby narodowej. - Caritas Polska pragnie uszanować czas żałoby narodowej, jako czas refleksji nad życiem i śmiercią oraz jako czas modlitwy - dodał.

"Brudne pieniądze od Rolling Stonesów"

- Caritas doszedł do wniosku, że pieniądze przekazane przez Rolling Stonesów - ponieważ koncert będzie zagrany w trakcie żałoby narodowej - to są "brudne pieniądze". W związku z tym nie przyjmą tych pieniędzy dla rodzin ofiar. Wolą, aby rodziny nie dostały pieniędzy, a oni nie będą mieli z tym nic wspólnego - powiedziała we wtorek Anna Tańska z agencji Viva Art organizującej koncert The Rolling Stones." (Źródło: GW z dnia 27.07.2007 "Koncert The Rolling Stones - pieniądze na rzecz ofiar tylko przez Fundację Polsat")

Analizując ten fragment można zadać sobie pytanie czy gdyby środki pochodziły od kogo innego, dajmy na to od organizatorów koncertu muzyki klasycznej, czy wówczas również byłyby to "brudne pieniądze"? Pewnie nie, bo cała ta dyskusja zachacza o postrzeganie muzyki popularnej jako pewnej formy sztuki (przez jednych) lub wyłacznie rozrywki (przez innych). Ale to już inny temat...
wtorek, 24 lipca 2007
GW o zespołach The Beatles i Rolling Stones

Do poczytania tekst o zespołach The Beatles i Rolling Stones, który ukazał się wczoraj w Gazecie Wyborczej. Nic specjalnie odkrywczego, ale dobrze się czyta i jest kilka anegdot o rynku muzycznym w Wielkiej Brytanii w latach 60. XX w. 

"Jest 28 kwietnia 1963 r. Właśnie ukazała się "Mechaniczna pomarańcza" Anthony'ego Burgessa. O bohaterach tej książki myśli 19-letni, ale już uważany za genialnego, agent gwiazd Andrew Oldham, gdy na prośbę przyjaciela w jednym z londyńskich klubów słucha koncertu Rolling Stonesów.
Andrew był oczarowany i sam oczarował Stonesów, którzy w ciągu 20 minut zgodzili się podpisać z nim kontrakt na menedżerowanie ich grupą. Tydzień później Stonesi mieli już kontrakt z wytwórnią Decca. Oldhama, zbyt młodego, by podpisywać umowy handlowe, musiała reprezentować mama.
W ciągu dwóch miesięcy Stonesi - głównie dzięki doskonałym kontaktom Oldhama - zaczęli się pojawiać w telewizji. I od razu gorzej ubrani, gorzej uczesani, wulgarnie poruszający się po scenie Stonesi zaczęli być porównywani w mediach z miłymi, dobrze ułożonymi i zawsze noszącymi nienagannie wyprasowane koszule Beatlesami."
(Źródło: Węglarczyk B., Garnitury kontra tęczowe koszule, GW z dnia 23.07.2007, s. 19).

czwartek, 19 lipca 2007
Jarocin-Festiwal
Zaczyna się festiwal Jarocinie 2007. Dużo o tym piszą, np. tu, więc nie będę powtarzał tego co powszechnie wiadomo. Jakby ktoś chciał poczytać o historii to wyszło kilka książek, sporo jest tu.
 
Chciałbym napisać o czym innym - o marce tego festiwalu. Bo jakby pomyśleć, to na świecie jest sporo festiwali specjalizujących się w muzyce około-punkowej, niektóre odbywają się całkiem blisko, np. Antifest w Czechach. Powstaje pytanie - czy festiwal taki jak ten w Jarocinie mógłby się odbywać w każdym innym mieście? Mógłby, ale byłoby go trochę trudniej rozkręcić, bo nie dysponowałby taką marką jaką ma Jarocin. To zaraz jednak wywołuje kolejne pytanie - skoro Jarocin ma markę, której ważnym elementem jest legenda starego festiwalu z lat 80. XX w., to czy odchodząc od punkowo-nowofalowych korzeni nie pozbywa się tego co było w tej marce najważniejsze?
 
Póki co dyskusja o odchodzeniu od korzeni jest raczej teoretyczna, bo choćby z listy uczestników można wywnioskować, że organizatorzy próbują łączyć stare z nowym i wydaje się to być dobrym, z marketingowego punktu widzenia, pomysłem. Ale niebawem może się okazać, że pojawi się dylemat: pójść w stronę Antifestu czy festiwalu, na którym obecne są różne, także całkowicie obce tradycji Jarocina gatunki... Zobaczymy za rok.
piątek, 13 lipca 2007
Historia muzyki w internecie - Liquid Audio i Real Audio
Skończyłem opis historii fonografii na płycie kompaktowej, więc czas napisać o tym co było później. Oddzielny wpis poświęcę plikowi mp3, teraz natomiast skupię się na nieco zapomnianej części historii muzyki w internecie - rozwiązaniach, które nie zdobyły takiej popularności jak plik mp3 - Liquid Audio i Real Audio.
 
Założona w 1996 firma Liquid Audio była pionierem transmisji muzyki w sieci, jak można przeczytać w źródłach jako pierwsza wypracowała komercyjny model udostępniania muzyki w internecie. Całość jednak nie wypaliła i ostatecznie firma sprzedała swoją technologię Microsoftowi po czym w 2002 zakończyła dotychczasową formułę działalności. O jej przejściowych sukcesach można poczytać tu. Kolejne jej wcielenie dalej funkcjonuje .
 
Stworzony przez firmę Real Networks w roku 1995 format Real Audio również jest uważany za pioniera "dźwięku w internecie". Miał on więcej szczęścia niż Liquid Audio, bowiem jest ciągle z powodzeniem wykorzystywany przez wiele internetowych stacji radiowych. Tu tkwi również przyczyna jego porażki w rywalizacji z plikiem mp3 - Real Audio był od początku pomyślany jako format służący do przesyłu dźwięku (transmisji strumieniowej), podczas gdy mp3 służy do przechowywania dźwięku na dyskach. Tym niemniej Real Audio dalej jest używany, można o nim przeczytać m. in. na Wikipedii. Na dzień dzisiejszy najnowsza wersja to Real Audio 10.
środa, 11 lipca 2007
Tori Amos o "dużej wytwórni"

W ostatnich Wysokich Obcasach pojawił się wywiad z Tori Amos. Fragment wypowiedzi wokalistki dotyczy branży fonograficznej, więc wrzucam na bloga:

"Dlaczego zrezygnowała pani z nagrywania w dużej wytwórni?
Peter Gabriel doradzał mi kiedyś: 'Powinnaś znaleźć miejsce, w którym mogłabyś spokojnie tworzyć, eksperymentować'. Tak się stało. Związałam się z Brytyjczykiem, zamieszkaliśmy w Kornwalii, stworzyliśmy studio. Czasem wstaję bardzo wcześnie, kiedy nic się jeszcze nie dzieje, zanim obudzą się rolnicy z sąsiedztwa. Nie ma nawet świateł ulicznych. Mogę pracować w spokoju. Od dużej wytwórni, która nadzorowała nagrywanie moich płyt, usłyszałam kiedyś wprost: 'Spuść z tonu, przestań walczyć z prawicą, bo chcemy sprzedawać twoje płyty w supermarketach Wal-Mart'. Teraz pracuję tak długo, jak chcę, i przed nikim nie odpowiadam, dopóki nie skończę." (Źródło: Strzelecka  M., Tori Amos chrzani etykietki, Wysokie Obcasy 7.07.2007)
poniedziałek, 09 lipca 2007
Netlabel z Chile
Netlabele rozpowszechniające za darmo muzykę gitarową stanowią cały czas mniejszość. Jednak jak się poszuka, można znaleźć w sieci mocny dowód na to, że na licencjach Creative Commons wydawana jest ciekawa muzyka gitarowa, a do tego pochodząca z dość egzotycznego kraju (przynajmniej patrząc z polskiego punktu widzenia). Jako przykład - link do strony chilijskiego netlabela ValpoRecords, który udostępnia muzykę  trzech zespołów śpiewających po hiszpańsku. Nie jest wprawdzie tej muzyki bardzo dużo, ale netlabel powstał rok temu, więc jest szansa, że będzie więcej...
piątek, 06 lipca 2007
Krytyka koncepcji Adorno
Poglądy Adorno przez długi czas stanowiły ważny punkt odniesienia dla badaczy kultury popularnej, jednak z biegiem czasu zostały poddane szerokiej krytyce.
Strinati zwraca uwagę na to, że Adorno ocenia wszystkie rodzaje muzyki, przyrównując je do standardów zachodniej muzyki klasycznej. Przyjęcie tego punktu widzenia wymaga uznania poglądu o wyjątkowości zachodniej muzyki klasycznej, co w warunkach akceptacji wielokulturowości jest problematyczne (Strinati, 1998). Strinati poddaje również w wątpliwość pogląd Adorno dotyczący możliwości wpływania na rynek przez przemysł kulturalny:
Pojawienie się popularnych standardów kulturowych, jak gatunki muzyczne i filmowe, nie musi być rezultatem funkcji przemysłu kulturalnego, ale wynika z nierównej relacji pomiędzy producentami i konsumentami kultury popularnej. Jeśli przemysł kulturalny jest tak potężny, dlaczego tak trudno mu określić, gdzie powstanie kolejny nagraniowy hit lub głośny film?" (ibid.)
O ile więc postrzeganie przemysłu kulturalnego jako wszechmocnego kreatora gustów i potrzeb, w latach, gdy Adorno tworzył swoje teorie (lata 1930-1950), mogło być uprawnione, o tyle później budzi poważne wątpliwości.
Longhurst zwraca uwagę na to, że gdy powstawały koncepcje Adorno, muzyka popularna w istocie była mało zróżnicowana. O standaryzacji i pseudo-indywidualizacji pisze on w sposób następujący:
Kategorie te mogą w sposób przekonujący opisywać bardzo wystandaryzowane piosenki tworzone w Tin Pan Alley w latach 30. XX w., ale nie tak łatwo przypisać do nich nowsze formy, lub free-jazz" (Longhurst, 1995).
Co więcej, reakcje słuchaczy na różne gatunki muzyki mogą być obecnie krańcowo odmienne, inaczej niż w czasach gdy Adorno tworzył swoje teorie.
 
Wielu badaczy zwraca uwagę, że Adorno nie dostarcza empirycznych dowodów dla swoich teorii. Wraz z rozwojem rynku muzycznego oraz studiów nad muzyką popularną, badacze zaczęli intensywnie wykorzystywać badania empiryczne dla weryfikacji swoich koncepcji. Adorno niedostateczną uwagę zwraca na zmieniające się otoczenie rynkowe (np. zmiany na rynku mediów, pojawienie się telewizji), faktyczny charakter pracy w studiu nagrań oraz na zmiany technologiczne (np. wynalezienie nowych technologii zapisu dźwięku).
 
Literatura:
Longhurst B. (1995), Popular Music and Society, Blackwell Publishers, Cambridge UK, Oxford UK, Cambridge;
Strinati D. (1998), Wprowadzenie do kultury popularnej, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań.
czwartek, 05 lipca 2007
Teksty i cytaty - nowa kategoria na blogu
Dodałem do bloga nową kategorię - teksty i cytaty. Pomysł zrodził się dzisiaj, gdy słuchałem w Trójce koncertu zespołu Kult. Zaśpiewali m. in. stary utwór Czekając na królestwo j.h.w.h., którego aktualność jest uderzająca...
"Po pierwsze, najlepszy król to żaden król
Po drugie, najlepszy rząd to żaden rząd
Po trzecie, najlepszy pan to żaden pan (...)
I ja mówię ci, że ci, co władzę mają
Robią syf i w tym syfie się tarzają"
Utwór z płyty "Kaseta" z roku 1989, a mógłby powstać i dzisiaj, czyż nie?
 
W przypadku tekstów nie będę się silić zbyt mocno na naukowe analizy, poprzestając na wrzucaniu na bloga różnych smakowitych cytatów. Generalnie naukowa analiza tekstów rockowych, folkowych i innych jest praktykowana na uczelniach zachodnich, co nie powinno dziwić, jeśli wziąć pod uwagę znaczenie tekstu dla niektórych gatunków muzyki popularnej. Często się jednak przy tym zapomina, że tekst rockowy to zazwyczaj nie jest poezja i nie należy go analizować w oderwaniu od muzyki. Z drugiej jednak strony, często to właśnie wybitność tekstu przesądza o wyjątkowości artystycznej muzyki...
wtorek, 03 lipca 2007
10 lat płyty OK Computer
Jakoś niepostrzeżenie minęło 10 lat od wydania płyty zespołu Radiohead "OK Computer". Ukazała się ona 16 czerwca 1997 w Wielkiej Brytanii, 1 lipca 1997 w USA, kiedy w Polsce - nie pamiętam dokładnie. Dość szybko została okrzyknięta jedną z najważniejszych płyt rockowych w latach 90. XX w., a nawet "w ogóle". Jak ktoś płyty nie zna, może posłuchać fragmentów np. tu.
 
Z ciekawostek warto przypomnieć, że po sukcesie poprzedniej płyty The Bends zespół uzyskał od wytwórni EMI dużą dozę swobody twórczej i zgodę na rejestrację muzyki poza studiem nagrań. Jak się okazuje, nagrywając dla majors, też można cieszyć się swobodą twórczą...
poniedziałek, 02 lipca 2007
Adorno o muzyce popularnej
Jak już pisałem na blogu badaczem, który przeprowadził pierwsze kompleksowe analizy produkcji muzyki był Theodor Adorno. Jego wysoce abstrakcyjne koncepcje są dalekie od dzisiejszego myślenia o rynku muzycznym, jednak stanowią pewien kanon, do którego odnosi się większość badaczy przemysłu kulturalnego.
 
W swoich analizach Adorno poświęcił szczególnie wiele miejsca porównywaniu muzyki popularnej i klasycznej, uważając tę pierwszą za typowy produkt przemysłu kulturalnego i oceniając w całości bardzo krytycznie. Uważał, że muzyka popularna, jako produkt masowy, charakteryzuje się dwoma cechami: standaryzacją i pseudo-indywidualizacją. Pierwsza z tych cech oznacza, że wszystkie utwory muzyki popularnej są do siebie podobne, a ich prototypem jest przebój, opisywany przez autora następująco:
„Podstawową zasadą amerykańskiej praktyki, która zarządza produkcją na całym świecie, jest to żeby refren składał się z 32 taktów z »mostkiem«, częścią inicjującą powtórzenie w środku. (...) Poza wszystkim, to właśnie metryczne i harmoniczne fundamenty każdej piosenki pop, początek i koniec każdej z jej licznych części, muszą mieć standardowy schemat. Potwierdzają najprostsze, fundamentalne struktury, nawet jeśli zawierają jakieś odstępstwa od schematu." (Źródło: Adorno T. (1989), Introduction to the Sociology of Music, Continuum, New York).
Wspomniane odstępstwa od tematu są przejawami owej pseudo-indywidualizacji, mającej ukrywać przed słuchaczami fakt obcowania z muzyką wystandaryzowaną. Zdaniem autora poszczególne utwory mogą się różnić detalami, ale główna struktura pozostaje taka sama:
„W kulturowym produkcie masowym pseudo-indywidualizacja jest przypomnieniem wspaniałej spontaniczności, jak również - jeśli jest to potrzebne - rynkowej wolności wyboru, mimo że sam produkt podporządkowany jest standaryzacji." (ibid.).
Podsumowując: poglądy Adorno wobec muzyki popularnej są bardzo sceptyczne. Porównuje on masową produkcję muzyki popularnej z wytwarzaniem każdego innego rodzaju dóbr, np. samochodów. Przeciwstawia kulturę popularną kulturze wyższej, wskazując na przemysłowy, komercyjny charakter tej pierwszej. Za przykład kultury wyższej Adorno uważa muzykę klasyczną, nie podlegającą jego zdaniem standardowej produkcji, a więc nie podlegającą bezpośrednio prawom rynku...
 
Oczywiście patrząc z dzisiejszej perspektywy można wykazać słabości rozumowania Adorno, należy jednak pamiętać, że tworzył on swoje koncepcje w latach 40. XX w., kiedy muzyka w USA w dużej mierze powstawała tak jak to opisują przedstawiciele Szkoły Frankfurckiej. W USA muzyka rozrywkowa powstawała wówczas przy Tin Pan Alley - ulicy na Manhattanie w Nowym Jorku, przy której mieli swoje biura twórcy i producenci muzyki popularnej. Miejsce to stało się synonimem skomercjalizowanej, niezbyt ambitnej artystycznie muzyki rozrywkowej, powstającej tak jak opisał to Adorno. Problem polega na tym, że Adorno mocno upraszczał, nie lubił też jazzu i nie mógł przewidzieć pojawienia się muzyki rockowej. W konsekwencji późniejsi badacze muzyki popularnej pastwili się trochę nad jego koncepcjami, o czym wspomnę w następnych wpisach.
niedziela, 01 lipca 2007
Wywiad z Wojciechem Waglewskim
W sobotniej Gazecie Wyborczej ukazał się zapis spotkania z Wojciechem Waglewskim. Powiedział kilka ciekawych rzeczy, z czego jeden cytat:
"Gdy chodzi o nasze zbiorowe gusty, czy raczej te uporczywie lansowane, to mam wrażenie, że wciąż zbieramy pokłosie kultury robotniczo-chłopskiej, która od lat 50. zdominowała nasze upodobania. Widać to doskonale na przykładzie muzyki ludowej, która tak zwyrodniała wraz z napływem ludności wiejskiej do miast. Odcięta od swoich obrzędowych korzeni, stała się tylko zaśpiewem biesiadnym i cepeliadą. Interesowałem się kiedyś naszą muzyka etniczną i okazało się, że przed wojną były regiony, gdzie transowe oberki grywano przez 40 minut. Skrzypkowie wykonywali przy tym ewolucje, jakich nie powstydziłby się Jimi Hendrix na festiwalu Woodstock. Ale ożywczy, kulturowy kontekst tej sztuki zanikł - bo niby jak miał funkcjonować na osiedlach z wielkiej płyty, do których przenieśli się jej potencjalni odbiorcy?
Za to, co się stało, nie winiłbym więc narodu, tylko logikę przemian prowadzących do pauperyzacji gustów i - w konsekwencji - sztuki."
(Źródło: "Waglewski: Już nie piszę na ponuro", GW 30.06-01.07.2007, s. 23-24).
Trafnie to ujął, pewnie także dlatego, że z wykształcenia jest socjologiem. Warto przeczytać całość.
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter