przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
niedziela, 13 czerwca 2010
Obowiązek nadawania 33% polskiej muzyki w radiu

Jak doniosły ostatnio Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita trwają prace nad przepisami uściślającymi ile polskiej muzyki musi znaleźć się w repertuarze tradycyjnych stacji radiowych.  Rzeczpospolita następująco wyjaśnia jak jest obecnie:

"Wszystko odbywa się zgodnie z prawem lub na jego granicy. Zobowiązuje ono nadawców, by co najmniej 33 proc. emitowanych piosenek było wykonywanych w naszym języku. Rozgłośnie stosują jednak wybieg: prezentują je głównie nocą, kiedy słuchalność jest znikoma. W dzień zaś, w tak zwanym prime time między godz. 6 a 22 króluje repertuar zagraniczny" (Źródło: Jacek Cieślak "Więcej polskiej muzyki w eterze", Rzeczpospolita z dnia 17-05-2010).

Gazeta Wyborcza przytacza natomiast komentarze przedstawicieli stacji radiowych, które krytykują pomysł:

Właściciele stacji protestują i powołują się na dwa argumenty. Pierwszy to taki, że polskie piosenki są kiepskie, więc Polacy (co wynika z ich badań) nie chcą ich słuchać. Drugi, istotniejszy, najkonkretniej ujął Marcin Bisiorek, dyrektor programowy Radia Eska Rock: 'Jak to możliwe, aby w państwie demokratycznym, w którym panuje wolna gospodarka, ktoś chciał regulować formę i kształt biznesu, jaki jest prowadzony.' Podobny koncept pobrzmiewa w wypowiedzi Bogusława Potońca, dyrektora programowego Grupy Radiowej Time: 'Za kilka lat myślenie w kategoriach polityki nakazowo-rozdzielczej, której echa pobrzmiewają w tych propozycjach, będzie kompletnym anachronizmem.'" (Źródło: Wojciech Krzyżaniak "Polska muzyka z przymusem. I dobrze" Gazeta Wyborcza z dnia 2010-06-11).

O co chodzi? Jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze. Obu stronom. Właściciele stacji radiowych obawiają się, że faktyczne egzekwowanie przepisu o obowiązku nadawania polskiej muzyki odbije się na słuchalności. Nie wiem czy te opinie poparte są badaniami, które mówią, że słuchacze nie chcą słyszeć polskiej muzyki w radiu. Z ekonomicznego punktu widzenia należy jednak zauważyć, że jeśli przepisy będą faktycznie egzekwowane w stosunku do wszystkich nadawców, wówczas nie powinno się to odbić na słuchalności.

Jeśli bowiem każda stacja będzie nadawać więcej polskiej muzyki w dzień, wówczas - nawet jeśli rzeczywiście obniży to słuchalność - powinno obniżyć ją wszystkim nadawcom w podobnym stopniu, wobec czego pozycja konkurencyjna jednych stacji radiowych wobec innych nie ulegnie zmianie. Jeśli miałby nastąpić jakiś  istotniejszy odpływ słuchaczy, wówczas teoretycznie wszystkie stacje stracą po równo, chyba że znajdą się wśród nich takie, które będą umiały lepiej wybrać  polskie nagrania znajdujące uznanie publiczności. Ja jednak w taki odpływ wątpię. Większość słuchaczy nawet pewnie nie zauważy zmian.

Kto zyska? Jeśli po wejściu przepisów w życie w radiu rzeczywiście będzie więcej polskiej muzyki, wówczas zyskają polscy twórcy, producenci (wytwórnie muzyczne) i artyści wykonawcy. To oni bowiem otrzymują za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania tantiemy od nadawców. Zamiast płynąć za granice - zostaną w kraju. Jest o co walczyć.

Nawet jeśli po wejściu przepisów w życie w radiu będzie tyle samo polskiej muzyki co dawniej (zmieni się jedynie pora jej nadawania z nocy na dzień), wówczas efekt finansowy będzie jedynie pośredni. Dojdzie on do skutku jeśli fakt nadawania polskiej muzyki w dzień przełoży się na zwiększenie sprzedaży nagrań polskich artystów. Wówczas również zyskają wyżej wymienione grupy, jednak skalę korzyści jakie mogą odnieść trudno jest ocenić, bowiem nie wiadomo jak mocno na taki bodziec promocyjny zareagowaliby konsumenci. Jeśli jednak przeforsowanie nowych przepisów kosztuje niewiele, trudno się grupom za nimi lobbującym dziwić. Potencjalny zysk nie jest do końca znany, ale próbować warto.

Argument krępowania wolności gospodarczej jest nie do końca trafiony. Już dziś stacje radiowe są regulowane dość ścisłymi przepisami koncesyjnymi, a proponowane zmiany nie są dramatyczne. Sam fakt regulacji może budzić opór, jednak jest on częściowo uzasadniony tym, że liczba częstotliwości na jakich można nadawać jest ograniczona, wobec czego należy dbać o różnorodność programową wśród nadawców. Przykłady z USA pokazują jednak, że najistotniejsze jest nie tyle narzucanie tego jaką muzykę ma grać konkretna stacja,  ale dbanie o to by nie dochodziło do zbytniej koncentracji własnościowej stacji radiowych (tzn. by jeden koncern medialny nie zmonopolizował większości dostępnych częstotliwości w danym mieście).

Wreszcie pozostaje pytanie najciekawsze - jaka będzie polska muzyka, którą wybiorą nadawcy po wejściu przepisów w życie? Obawiam się, a nawet jestem niemal pewien, że w większości przypadków będą to równie słabe nagrania jak te wybierane do tej pory - zmieni się jedynie język. I to wcale nie dlatego, że polska muzyka jest kiepska. Wręcz przeciwnie - jest cała masa fajnych nagrań. Problem polega jednak na tym, że specyfika dobierania repertuaru w większości stacji prywatnych nie pozwala na zbytnie ryzykowanie. Nie usłyszycie więc zbyt dużo nowej polskiej alternatywy, awangardy czy folku. W większości stacji po wejściu przepisów w życie usłyszycie więcej sprawdzonego popu lub poprocka, raczej starsze rzeczy niż nowości. Różnić się będzie jedynie język. Ale czym się martwić, są przecież stacje internetowe, jest Grooveshark, Deezer i ciekawe radio mówione... Radio tradycyjne nie jest już najważniejszym dostarczycielem muzyki, tak jak było 15 lat temu. Na szczęście jest w czym wybierać.

poniedziałek, 07 czerwca 2010
Niagaro - nowy serwis muzyczny Grupy Eurozet

Dziś zadebiutował serwis muzyczny Niagaro firmowany przez Grupę Eurozet (m.in. Radio Zet i Antyradio). Niagaro ma oferować możliwość odsłuchiwania i ściągania muzyki oraz funkcje społecznościowe. W informacjach prasowych Eurozet twierdzi, że "w bazie serwisu znajduje się katalog ponad 2 milionów polskich i zagranicznych utworów".

Debiut serwisu bardzo mnie cieszy, bo każda nowa inicjatywa na naszym marnym rynku muzyki on-line się liczy. Nie od dziś twierdzę, że problem tzw. piractwa internetowego w Polsce zostanie w znacznym stopniu ograniczony gdy słuchacze będą mogli skorzystać z serwisu oferującego dostęp do obszernego katalogu w niewygórowanych cenach. Trudno wprawdzie nazwać 2 milionowy katalog obszernym, jednak powinno to wystarczyć by serwis rozkręcić. Wypada mieć nadzieję, że w miarę rozwoju Niagaro jego katalog będzie rozszerzany.

Nie wypowiem się jednak na temat dostępności w Niagaro interesującej mnie muzyki oraz wygody użytkowania serwisu. Przyczyna jest prosta - serwis dostępny jest tylko w Polsce, a internauci mieszkający za granicą ujrzą taki komunikat:

serwis Niagaro poza granicami Polski

...w związku z czym z oceną serwisu wstrzymam się do powrotu do kraju. Swoją drogą ile to ja razy widziałem podobny komunikat chcąc słuchać muzyki on-line w Polsce (np. zerknijcie tu). Długo trzeba było czekać aby przytrafiło mi się to w odwrotną stronę...

Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter