przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Konferencja na AGH
W najbliższych miesiącach wezmę udział w kilku konferencjach, na których będę mówić o rynku muzycznym. Najbliższa okazja już między 2 a 4 lipca - konferencja "The 2008 Interim Conference of the Research Network of Economic Sociology of the European Sociological Association – Economy in Society. Actors, relations, institutions". Będę tam opowiadał o polskich netlabelach w wystąpieniu pt. "Netlabel: independent non-profit micro-enterprise or just another player in the music industry?". Oczywiście całość będzie brzmieć naukowo, jak przystało na konferencję uniwersytecką, choć mam nadzieję, że zarazem ciekawie. Polecam jeśli ktoś akurat będzie w okolicy.
23:58, patrykgaluszka , więcej o autorze
Link
piątek, 27 czerwca 2008
Ściganie osób ściągających muzykę z internetu... (czy także z Wrzuty?)
Ostatnio w Gazecie Wyborczej ukazały się 2 teksty opisujące działania podjęte przez pewną kancelarię prawniczą przeciwko osobom ściągającym muzykę, filmy i gry z internetu. W pierwszym z tekstów czytamy m.in., że:
"Internauci ściągający gry, filmy czy muzykę dostają pisma od warszawskiej kancelarii prawniczej, która straszy sądem i żąda odszkodowań za piractwo. Adresy i nazwiska internautów prawnicy dostają od policjantów. Pisma brzmią groźnie. 'Zatrudniony specjalnie w tym celu przeze mnie personel, we współpracy z międzynarodową firmą wyspecjalizowaną w ściganiu przestępstw oraz przestępców internetowych, ustalił, że jako użytkownik internetu (...) bezprawnie rozpowszechniał Pan utwory chronione przepisami ustawy prawo autorskie' - czytamy w piśmie warszawskiej kancelarii prawniczej Obig." (Źródło: Piracie, zapłać haracz, Zbigniew Domaszewicz, Piotr Miączyński, 2008-06-21, Gazeta Wyborcza)
W drugim z tekstów czytami m.in., że:
"Mechanizm ma jednak lukę. Według naszych informacji najczęściej Obig rozsyła swe pisma zaraz po zdobyciu personaliów podejrzewanych osób - czyli jeszcze zanim policja zrobi nalot na mieszkanie, zabezpieczy wszelkie dowody elektroniczne i uzyska ekspertyzę biegłego. Tymczasem dopiero po tych czynnościach można zdobyć twarde dowody winy podejrzewanej osoby.
- W zasadzie te pisma można uznać za ostrzeżenie, by czym prędzej sformatować dysk twardy i znów go zapisać, zacierając ślady. Dla pewności parę razy. Albo wywieźć z domu komputer i wszystkie płyty CD - ironizuje specjalista z organów ścigania (zastrzegł anonimowość). Wtedy w rękach policji pozostanie jedynie numer IP wychwycony przez program Logistepu. To najwyżej poszlaka, która w żadnym razie nie odpowiada np. na pytanie, czy ten, kto jest stroną umowy z dostawcą internetu, to ten sam człowiek, który korzystał z komputera w sposób niezgodny z prawem." (Źródło: Czy piraci mogą spać spokojnie? Zbigniew Domaszewicz, Piotr Miączyński, 2008-06-22, Gazeta Wyborcza)
Tradycyjnie jestem przeciwny takim działaniom - nie tędy droga. Przy okazji powyżej zacytowanych tekstów oraz tego co pisałem o serwisie Wrzuta, chciałem zwrócić uwagę na legalność działania serwisów umożliwiających ściąganie muzyki z Wrzuty. O ile na Wrzucie można jedynie odsłuchiwać utwory i wypada mieć nadzieję, że serwis reguluje kwestie praw autorskich "za słuchaczy", o tyle serwisy umożliwiające ściągnięcie muzyki z Wrzuty idą o krok dalej. Przykłady tych serwisów to: "Pobieranie mp3 z wrzuta.pl" lub "Pobieranie z wrzuta.pl". Na podobnej zasadzie działa serwis Tube Gold umożliwiający ściąganie materiałów z YouTube. Użytkowanie serwisów jest banalnie proste - wystarczy wkleić link do utworu z Wrzuty, a plik będzie gotowy do ściągnięcia.
 
Można argumentować, że skoro Wrzuta jest czymś na kształt radia na żądanie, to opisane serwisy są niczym innym jak możliwością "nagrania" muzyki z radia. Dokładnie na tej samej zasadzie jak nagrywaliśmy kiedyś piosenki nadawane w radiu za pomocą magnetofonów kasetowych. Z drugiej strony jednak, serwisy takie umożliwiają prawie dokładnie to samo co umożliwiał kiedyś serwis MP3.com oraz w innej formie Napster - ściąganie muzyki z internetu na skalę masową. Przypomnijmy, że MP3.com oraz Napstera z hukiem zamknięto... Ciekaw jestem jak to widzą prawnicy.
wtorek, 24 czerwca 2008
Dostępność muzyki - wpis pochwalny na cześć internetu
Dzisiaj garść luźnych przemyśleń, które czasem mnie nachodzą, gdy przypomnę sobie jak wyglądało "zdobywanie" muzyki w latach 90 XX w. Świadomość tego jaka była ówczesna dostępność muzyki ułatwia docenienie internetu i każe krytycznie podejść do tego co o internecie przez długi czas sądziła branża fonograficzna.

Najczęściej przyjmuje się, że początek ery "muzyki w internecie" mieści się gdzieś między 1999 r. (start Napstera - pierwszej popularnej sieci P2P) a 2003 r. (start sklepu iTunes). W Polsce wyznaczenie tej daty będzie zapewne związane z uruchomieniem przez TPsa usługi Neostrada, która umasowiła dostęp do sieci. Dla branży fonograficznej był to początek kłopotów, bowiem znaczna część Polaków zaczęła wykorzystywać dostęp do internetu do ściągania muzyki, co zdaniem branży przełożyło się na spadek zainteresowania zakupem płyt kompaktowych. Zastanówmy się jednak czy ściągającym chodziło wyłącznie o to by mieć muzykę za darmo? Aby odpowiedzieć na to pytanie wystarczy przypomnieć sobie jak wyglądała dostępność muzyki w czasach "przedinternetowych".
 
Po pierwsze, na początku lat 90. muzyki słuchano za pomocą magnetofonów - urządzeń służących do odtwarzania muzyki zanim spopularyzowały się odtwarzacze płyt kompaktowych (łatwo zapomnieliśmy o magnetofonach, czyż nie?). Słychać było słabo, a co gorsza aby słuchać trzeba było zakupić kasetę z muzyką (przed 1993 r. z reguły piracką) lub czysty nośnik, na który przegrywało się pożyczone kasety lub nagrywało coś z radia. W sumie bardzo przypominało to sposoby zdobywania muzyki praktykowane w Polsce przed 1989r.

Wszystkim, którzy narzekają na jakość dźwięku plików mp3 przypomnę taki nośnik:
kaseta superton 60 minut
 
Po drugie, fajnie było mieć znajomych, którzy słuchają podobnej muzyki. Wówczas można było wymieniać się nagraniami i być prawie na bieżąco z nowościami z głównego nurtu. Przypominało to wymianę plików w internecie, tylko że nośnik był całkowicie prymitywny, a w celu wymiany trzeba się było pofatygować do kogoś po nagrania osobiście. Mechanizm był niemal identyczny, tylko skala inna.

Po trzecie, głównym źródłem informacji o muzyce było radio, MTV i czasopisma muzyczne. Niby wszystkie te instytucje istnieją nadal, ale obecnie dla użytkowników internetu są jedynie uzupełnieniem tego co można znaleźć w sieci. Dawniej o zespołach, których nie grano w radiu lub MTV - ciężko było się w ogóle dowiedzieć. Uważam, że słuchacze w latach 90. i tak mieli dużo szczęścia - w Programie Trzecim Polskiego Radia nadawano dość różnorodną muzykę, kilka świeżo uruchomionych stacji lokalnych też grało coś więcej niż pop. Wyobraźmy sobie jednak, że nie ma internetu, Trójka gra tak jak w latach 2003-2004, a z telewizyjnych stacji muzycznych mamy tylko dzisiejsze MTV. Z oficjalnych mediów ciężko byłoby się dowiedzieć czegokolwiek o alternatywnych brzmieniach.
 
A dzisiaj? Wystarczy włączyć Last.fm, YouTube, MySpace (i dziesiątki im podobnych). Można wejść na strony artystów, netlabeli lub czytać muzyczne blogi. Można oficjalnie kupić pliki muzyczne w sklepie lub nieoficjalnie ściągnąć je z sieci P2P. Abstrahując od legalności pewnych rozwiązań - dostępność muzyki, w porównaniu z tym co było kiedyś, jest rewelacyjna.

Wątpie czy w czasach "przedinternetowych" z oficjalnych mediów dowiedziałbym się o artyście takim jak np. Judge Dread (klasyka ale dość niepoprawna, do radia nadaje się średnio). A dziś - jest nawet na Wrzucie: Judge Dread - Big Six.

Inny przykład - około 1996 dowiedziałem się z Trójki o artyście Banco de Gaia (chwała im za to, że to grali). Sporo czasu musiałem nachodzić sklepy muzyczne zanim udało mi się znaleźć kasetę (co ciekawe od razu była przeceniona). A dziś? Dziś wystarczy np. zajrzeć na Wrzutę: Banco de Gaia - Last train to Lhasa. Jeden utwór wystarczy by rozbudzić apetyt na więcej.

Można narzekać, że nadmiar muzyki dostępnej w internecie powoduje problemy z wyborem. Jest tyle łatwo dostępnych nowości, że nie ma już czasu na słuchanie całych albumów. Mimo to za nic nie chciałbym powrotu "starych czasów". Znaczna część "starej" branży fonograficznej myśli zapewne zupełnie odwrotnie...
czwartek, 19 czerwca 2008
Już 10 tysięcy albumów do ściągnięcia na Jamendo
Kiedy we wrześniu 2007 r. po raz pierwszy pisałem o jamendo, można tam było znaleźć 4607 albumów. Dziś, po kilku miesiącach, albumów tych jest 10 tysięcy. Śmiało można stwierdzić, że dynamika rozwoju serwisu jest imponująca.

Tych, którzy jeszcze nie znają jamendo.com zdecydowanie zachęcam do używania serwisu. Jako, że udostępniana tam muzyka jest wydana na licencjach Creative Commons - można ją legalnie pobierać, odsłuchiwać i dzielić się nagraniami z innym, np. umieszczając je na blogu (o ile blog jest niekomercyjny).

Mi w serwisie najbardziej podoba się to, że można znaleźć tam muzykę z bardzo różnych części świata. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że tej anglojęzycznej jest stosunkowo niewiele. I tak na przykład dziś mogę polecić electro z Meksyku. Artysta nazywa się Vate i gra muzykę elektroniczną. Jego profil na jamendo.com znajdziecie tu.
Posłuchajcie np. EPki zatytułowanej Volt:
  

W zwykłym radiu takich rzeczy raczej nie znajdziecie...
środa, 18 czerwca 2008
Emorej - muzyka z Filipin do pobrania z Jamendo
W grudniu 2007 r. pisałem o artyście z Filipin - Emorej. Spodobało mi się jego granie, więc postanowiłem wspomnieć o tym muzyku raz jeszcze. Na jamendo.com znajdziecie jego EPkę zatytułowaną Introducing Emorej. Są na niej trzy lekko elektroniczne nagrania. Na początek polecam odsłuchanie pierwszego utworu.

  


Wszystko wydano na licencjach Creative Commons - macie prawo do legalnego ściągnięcia, odsłuchania i niekomercyjnego dzielenia się muzyką z innym, np. za pomocą sieci P2P.
Artysta ma też profil na MySpace.
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Distemper - rosyjski punk i ska do pobrania
Nie kibicuję Rosjanom gdy grają w piłkę, jednak gdy grają oryginalną muzykę rockową - jestem zdecydowanie za. O Distemper - jednym z zasłużonych zespołów rosyjskiej sceny punk rockowej pisałem już kiedyś. Tym razem więc o ich innej płycie dostępnej za darmo na jamendo.com. Już okładka wiele mówi o ich muzyce:
Distemper
Album nosi barwny tytuł "To me on a dick...!!!" i zawiera to do czego Distemper przyzwyczaił słuchaczy - mieszankę muzyki punk i ska. Album możecie ściągnąć tu lub odsłuchać używająć poniższego playera. Nie jest to zapewne zjawisko na miarę zespołu Leningrad, ale i tak warto posłuchać.

  


Wszystko wydano na licencjach Creative Commons - macie prawo do legalnego ściągnięcia, odsłuchania i niekomercyjnego dzielenia się muzyką z innym, np. za pomocą sieci P2P.
czwartek, 12 czerwca 2008
Organizacje zbiorowego zarządzania - ZAiKS, ZPAV, SAWP, STOART
Organizacje zbiorowego zarządzania, a konkretnie te z nich, które zajmują się muzyką - ZAiKS, ZPAV, SAWP, STOART - budzą od dłuższego czasu poważne kontrowersje wśród części słuchaczy. Część z tych kontrowersji jest zapewne uzasadniona, wiele jednak wynika z niedostatecznego zrozumienia roli jaką pełnią organizacje zbiorowego zarządzania. Nie jestem ekspertem z zakresu prawa, więc to co napiszę będzie jedynie próbą spojrzenia na działalność organizacji zbiorowego zarządzania z punktu widzenia ekonomii i funkcjonowania rynku muzycznego. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o prawnych aspektach ich działalności - zachęcam do śledzenia np. serwisu VaGla.pl.

Zacząć trzeba od tego, że prawo autorskie operuje pojęciem "pola eksploatacji" - czyli sposobu w jaki może być wykorzystany utwór. Za wykorzystanie utworu na różnych polach eksploatacji należą się wynagrodzenia, w przypadku muzyki przynajmniej trzem grupom: twórcom (autorom tekstu lub muzyki), producentom (wydawcom) i artystom wykonawcom (np. tym, którzy "tylko śpiewają" czyjś utwór). Czyli np. zwielokrotnienie utworu określoną techniką, nadanie utworu w radiu lub telewizji, publiczne wykonanie lub odtworzenie skutkują stworzeniem przychodu dla trzech wymienionych wcześniej grup. Zbieraniem środków należnych zajmują się Polsce ZAiKS (działające w imieniu twórców tekstów i muzyki), ZPAV (działające w imieniu producentów) oraz SAWP i STOART (działające w imieniu artystów wykonawców).
 
Za zbieranie środków należnych różnym podmiotom rynku muzycznego organizacje zbiorowego zarządzania pobierają opłaty. I tu należy postawić pytanie: czy artyści nie mogliby sami zbierać należnych im środków, a jeśli tak to czy wyszłoby to taniej? W tym miejscu wkracza czysta ekonomia - wyobraźmy sobie, że artysta miałby samemu monitorować cały rynek (w Polsce i w innych krajach) aby sprawdzić czy gdzieś nie wykorzystano jego lub jej twórczości. Byłoby to trudne z dwóch powodów: 1) koszt tych działań z reguły przewyższałby potencjalne zyski; 2) artysta mógłby się okazać zbyt słabym podmiotem by uzyskać pieniądze od np. dużych koncernów (dajmy na to sieci hipermarketów). To właśnie tworzy ekonomiczne podstawy do powstania organizacji zbiorowego zarządzania, które z założenia miały być na tyle silnymi podmiotami, by mogły w imieniu artystów samemu skutecznie pozyskiwać należne środki.
 
I tu dochodzimy do problemu - większość organizacji zbiorowego zarządzania to monopoliści. Mimo, że OZZów jest w Polsce sporo, prawie każda z tych organizacji zajmuje się trochę czym innym (działa w imieniu innych kategorii podmiotów), wobec czego na swoim polu są monopolistami. Nawet osoby nie obeznane z ekonomią wiedzą, że monopole są złe, bowiem są nieefektywne i prowadzą do wyższych cen. Powstaje więc pytanie - czy organizacji zbiorowego zarządzania nie mogłoby być więcej, tak by konkurując, oferowały artystom skuteczniejsze ściąganie tantiem za niższą cenę? Można dyskutować czy z przyczyn czysto ekonomicznych monopol nie jest w tym przypadku najbardziej racjonalną formą organizacji rynku. Innymi słowy - czy jedna organizacja posiadająca struktury służące efektywnemu ściąganiu należności nie będzie w sumie bardziej skuteczna niż kilka konkurujących podmiotów? Nie prowadziłem badań na ten temat, ale z pobieżnych obserwacji łatwo stwierdzić, że istnienie przynajmniej dwóch organizacji zbiorowego zarządzania konkurujących na danym polu eksploatacji jest możliwe. Przykładem jest SAWP i STOART.

Czemu więc organizacje zbiorowego zarządzania budzą takie kontrowersje skoro spełniają pożyteczne funkcje i artyści sami nie mogą (lub do tej pory nie mogli) się tym zająć? Przyczyn jest kilka:
  • organizacje zbiorowego zarządzania to w większości przypadków monopoliści - nikt nie lubi nie mieć wyboru i płacić wyższe ceny; więcej poczytajcie np. tu;
  • niektóre organizacje zbiorowego zarządzania oferują artystom niekorzystne warunki współpracy (oczywisty efekt monopolu); więcej poczytajcie np. tu;
  • organizacje zbiorowego zarządzania nie nadążają (lub nie chcą nadążać) za zmianami technologicznymi dokonującymi się od kilkunastu lat; przykład - kontrowersje wokół uznania przez organizacje zbiorowego zarządzania licencji Creative Commons; problem jest bardzo złożony i OZZy mają swoje racje, jednak niejednokrotnie zajmują stanowisko bliższe własnym interesom niż interesom artystów; więcej poczytajcie np. tu;
  • istnienie organizacji zbiorowego zarządzania było uzasadnione kształtem rynku w czasach winylu i płyty kompaktowej, jednak w sytuacji rosnącej dominacji plików i subskrypcji muzycznych ich funkcje mogą być wykonywane efektywniej przez tzw. agregatorów (np. iTunes lub Last.fm); sprawa przyszłościowa - zobaczymy czy zmiany w prawie podążą za technologią;
  • zbieranie środków przez niektóre OZZy cechuje się zbyt radykalną skrupulatnością (np. każąc płacić sprzedawczyni słuchającej radia w niewielkim miejscu pracy), co nie zjednuje im (ani artystom) sympatii w oczach opinii publicznej.
Listę tę możnby wydłużać. Nie jest moim celem ani obrona OZZów ani ich totalne krytykowanie. W dzisiejszym kształcie wiele w nich trzeba zmienić. Z ekonomicznego punktu widzenia istotne jest np. to, że o ile OZZy mogą dobrze (lub poprawnie) działać w imieniu wielkich i popularnych artystów, o tyle gorzej wypadają jeśli chodzi o artystów mało znanych. Więcej poczytajcie tu.

A na zakończenie garść lektur na omawiany temat:
wtorek, 10 czerwca 2008
Nowy album Sigur Rós do odsłuchania za darmo w Last.fm
Sigur Rós jest kolejnym zespołem, który zdecydował się na wydanie albumu w nowoczesny sposób. Podobnie jak w przypadku Nine Inch Nails mamy do wyboru kilka sposobów poznania muzykl. Po pierwsze, album będzie można ściągnąć od 16 czerwca. Po drugie, kompaktowa wersja będzie dostępna od 23 czerwca. W połowie września ukaże się tzw. Deluxe Edition - zapewne zawierać będzie sporo dodatkowych materiałów, które zainsteresują najbardziej zagorzałych fanów.

Moim zdaniem najważniejszym w całym pomyśle jest to, że album można od niedawna w całości odsłuchać na Last.fm. Dlaczego jest to takie ważne? Bo każdy kto nie jest do końca pewien czy chce kupić sobie te nagrania, może posłuchać całości i wyrobić sobie zdanie. Dawniej ci, którzy chcieli "spróbować przed kupnem" skazani byli wyłącznie na to co im zagrają w radiu (jeden lub góra kilka utworów) lub na ściąganie z sieci P2P (nie do końca legalnie). I tak właśnie postęp technologiczny rozwiązuje (niemal) wszystkie problemy słuchaczy i artystów.
 
Płytę odsłuchacie tu lub tu.
piątek, 06 czerwca 2008
Polskie blogi o netaudio - netlabel.blox.pl
Tak jak wspomniałem ostatnio, w kolejnych wpisach zajmę się polskimi blogami o netaudio. Dziś o zaprzyjaźnionym blogu netlabel.blox.pl. Może na początek cytat prosto z netlabel.blox.pl:
"netlabel.blox.pl to blog, którego zadaniem jest informowanie o twórczości muzyków skupionych wokół niezależnych wytwórni... całej sceny netaudio. interesować nas będzie minimal, electro, techno i disko w każdej postaci. pozwolimy porwać się wibrującym ambientowym pejzażom, a na samą myśl o brzmieniach tb 303 zjeżą nam się włosy na głowie. niech wirtualne labele będą jeszcze bardziej widoczne a muzyka jeszcze łatwiej dostępna!"
Cóż mogę dodać? Chcecie posłuchać czegoś elektronicznego - spokojnie możecie zdać się na to co poleca na swoim blogu Michał. Na początek zasugeruję cztery wpisy:
Dodam może jeszce na koniec, że na stronie wspomnianego netlabela 49manekinów znajdziecie m.in. link do EPki Procesor Plus - Histeria. Procesor gra na klawiszach w zespole 19 Wiosen, o którym nie raz pisałem.
 
Podsumowując: jeśli lubicie elektronikę lub chciecie poznać elektroniczną część sceny netaudio - warto na bieżąco śledzić netlabel.blox.pl.
środa, 04 czerwca 2008
Polskie blogi o netaudio - wstęp

Od dłuższego czasu zbieram się do napisania o polskich blogach poświęconych netaudio - darmowej muzyce udostępnianej w internecie na licencjach Creative Commons. Blogów takich jest coraz więcej, na bieżąco staram się je śledzić. Pomyślałem, że warto zainteresować nimi więcej osób - i stąd ten wpis.

Zwykłe mp3 blogi (zwane też audioblogami) zajmują się zazwyczaj muzyką wydaną w "normalnym" obiegu. O zwykłych mp3 blogach pisałem w marcu. Zasady na jakich zwykłe audioblogi udostępniają muzykę w sieci nie są do końca jasne. Z reguły udsotępniają pliki mp3 przez krótki czas, naruszając przy tym prawo autorskie. Nikt się jednak tego za bardzo nie czepia, bo mp3 blogi stanowią coraz bardziej wpływowy kanał promocji muzyki. Czyli nawet jeśli nie do końca legalnie - pomagają branży muzycznej.

Problemu takiego nie ma z netaudioblogami, czyli blogami udostępniającymi i promującymi muzykę wydaną na licencjach Creative Commons. Z treści licencji Creative Commons wynika, że muzykę taką możecie legalnie za darmo ściągnąć lub odsłuchać na własny użytek, a także udostępniać ją na zasadach niekomercyjnych w internecie. Korzytają z tego właśnie blogi poświęcone netaudio - udostępniając linki do plików, albo czasami same pliki mp3. Ponieważ takie blogi działają w pełni legalnie, znajdziecie na nich całe albumy - generalnie dużo więcej muzyki niż na zwykłych mp3 blogach. Netaudioblogi siłą rzeczy zajmują się muzyką mniej znaną, niszową, alternatywną, co nie znaczy, że gorszą. O tym można się przekonać czytając blogi o netaudio i słuchając prezentowanej tam muzyki.

Można stwierdzić, że istnieje pewne podobieństwo między netlabelami a netaudioblogami. Z pewnością w niejednym przypadku funkcje te się przenikają. Najoczywistszą różnicą jest cel działania. Netlabele zajmują się głównie "wydawaniem" muzyki, która jest potem przesłuchiwana i w wybranych przypadkach opisywana przez twórców netaudioblogów. Na tej scenie jednak niewiele jest działań mocno uregulowanych, więc granica między netlabelami a netaudioblogami jest delikatna. Oddolne działanie indywidualnych internautów jest z pewnością jedną zalet całego ruchu netaudio. O konkretnych blogach w następnych wpisach.

poniedziałek, 02 czerwca 2008
Wrzuta.pl - niemal radio na żądanie
Z zaciekawieniem obserwuję rozwój serwisu Wrzuta.pl. Na dobrą sprawę jest on dokładnie tym przed czym przez lata bronił się przemysł muzyczny. Serwis ten jest bowiem na dobrą sprawę radiem na żądanie. Wchodzicie, wpisujecie tytuł utworu i jest duże prawdopodobieństwo, że będziecie go mogli posłuchać. Takich usług na tak szeroką skalę nie ma dzisiaj ani w Last.fm ani w MySpace. Korzystanie z Wrzuta.pl nie jest tak wygodne jak z Rhapsody, ale: 1) tego drugiego nie ma w Polsce, 2) gdyby było to byłoby płatne.
 
Przeprowadziłem mały test polegający na poszukiwaniu kilku różnych utworów - znanych i takich, jakich nie znajdziecie raczej w radiu ani w polskich sklepach z plikami muzycznymi. Znalazłem na przykład:
Konkluzja: Wrzuta.pl to de facto radio na żądanie o zaskakująco szerokiej ofercie. Jest to zarazem projekt, który może ewoluować w stronę serwisu subskrypcyjnego. Korzystanie z portalu nie jest może w chwili obecnej bardzo wygodne, ale nie zapominajmy, że nie trzeba za nie płacić. Wrzuta.pl świetnie nadaje się do poznawania (dla słuchaczy) i promowania (dla artystów) muzyki.
 
Najciekawsze są jednak kwestie prawa autorskiego - czy Wrzuta.pl umożliwiając swoim użytkownikom "wrzucanie" wszelkich utworów muzycznych łamie prawo? Wątpię by serwis odprowadzał tantiemy od wszystkich zamieszczonych utworów. Ciekaw jestem jak faktycznie wyglądają (czy w ogóle istnieją) kontakty na linii Wrzuta.pl - Organizacje Zbiorowego Zarządzania?
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter