przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
piątek, 30 maja 2008
Powrót singli? Koniec albumów? Koniec składanek?
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym skąd wzięło się w muzyce pojęcie albumu? Jeśli zdefiniujemy album jako zbiór nowych utworów artysty wydanych w formie zestawu, wówczas faktycznych początków tej formy produktu należy szukać w czasach gdy wynaleziono płytę winylową 33 rpm nazwaną później LP (Long Play).

W latach 50. XX w. bardzo popularne były single (45 rpm), których wydawanie miało w tamtych czasach ekonomiczne uzasadnienie. Wynikało to z faktu, że do wytworzenia małej płytki (singla) zużywano mniej surowców niż do wyprodukowania płyty LP. O tym, że później single zaczęły stopniowo tracić na znaczeniu też zadecydowały (przynajmniej po części) względy ekonomiczne. W pewnym momencie firmy fonograficzne stwierdziły bowiem, że koszty dystrybucji i promocji są równie istotne, jak koszty wytłoczenia krążka, w związku z czym opłaca się sprzedawać więcej muzyki za wyższą cenę.
 
Mniej więcej w połowie lat 60. XX w. artyści zaczęli myśleć i tworzyć w kategoriach czterdziestu kilku minut muzyki, które mieściła długogrająca płyta winylowa. Wtedy właśnie doszło do zdefiniowania albumu w formie bliskiej tej, którą znamy dziś. Powstały płyty takie jak np. Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band, które nie były jedynie zbiorem odrębnych utworów, ale stanowiły przemyślaną pod względem tekstowym i muzycznym całość. Wiele albumów, które później powstały z założenia powinno być słuchane w całości - In the Court of the Crimson King, Dark Side of the Moon czy Thick as a Brick to pierwsze z brzegu przykłady. Takie płyty wpłynęły na to, że dziś słowo "album" rozumiemy nieco inaczej niż "składanka".
 
Wynalezienie płyty kompaktowej zmieniło dwie rzeczy. Po pierwsze, płyta kompaktowa mieściła niemal dwukrotnie więcej muzyki niż długogrający winyl. W związku z tym niektóre albumy, które dawniej byłyby wydane jako podwójne płyty, zmieściły się na jednym krążku. Powstanie bardzo długich albumów, jak np. Lateralus, miało ekonomiczne uzasadnienie. Skoro koszty dystrybucji i promocji krótkiej płyty są identyczne, a zespół nagrał dużo materiału, taniej jest wydać wszystko na jednym krążku. Wszystko zależy oczywiście od przyjętej przez wydawcę i artystów strategii - można też zrobić tak jak Radiohead i jedną sesję nagraniową wydać na dwóch krótszych albumach (Kid A i Amnesiac).
 
Drugą konsekwencją wynalezienia płyty kompaktowej była powolna śmierć singla. W przypadku płyty kompaktowej nie zachodziła bowiem opisana wyżej relacja - zarówno wyprodukowanie singla, jak i długogrającej płyty kompaktowej kosztują tyle samo (oczywiście mowa tu wyłącznie o fizycznych kosztach wytłoczenia, a nie o kosztach produkcji muzyki). W niektórych krajach single kompaktowe w ogóle się nie przyjęly (np. u nas), w innych - by nie wozić "prawie pustych" krążków - single wypełniano np. remiksami lub odrzutami z albumów.

I teraz dochodzimy do sedna - w czasach, gdy muzykę sprzedaje się w formie plików, nasze przywiązanie do tzw. albumu ma uzasadnienie tylko kulturowo-historyczne. Argumenty ekonomiczne nie grają już roli - tyle samo kosztuje dystrybucja pojedynczego pliku co całego zestawu plików. No może nie do końca - w modelu pay-per-download rolę odgrywają koszty obsługi kart płatniczych (wobec czego w większości takich sklepów kupno albumów jest bardziej opłacalne niż zakup utworów "na sztuki"). W modelu subskrypcyjnym przestaje mieć to jednak jakiekolwiek znaczenie - czy słuchamy jednego utworu czy całego albumu, płacimy jedynie pojedynczą opłatę abonamentową. W dłuższym terminie argumenty natury ekonomicznej stojące za wydawaniem całych albumów znikną. Oto co to może oznaczać:
  1. Rację bytu całkowicie stracą składanki typu "The Best of..." lub składanki różnych artystów typu "Bravo Hits"... Chyba, że konsumenci będą skłonni płacić tylko za to, że ktoś za nich dokona wyboru plików. Ale w sytuacji powszechności playlist nie wydaje się to być prawdopodobne.
  2. Znaczenie odzyska signiel. Oczywiście nie musimy go już nazywać singlem, raczej po prostu pojedynczym utworem, który można sobie kupić w formie pliku lub dzwonka. Zauważmy, że dla tych, którzy nie pamiętają singli winylowych, możliwość zakupu pojedynczego utworu cały czas może się wydawać czymś osobliwym.
  3. Aryści mogą podjąć próbę odejścia od utartego schematu: wydanie płyty - trasa koncertowa - wydanie kolejnej płyty - kolejna trasa - wydanie składanki, itd. Mogą zamiast tego spróbować na bieżąco wydawać pojedyncze utwory, np. jeden na miesiąc.
O ile dwóch pierwszych punktów można być w sumie pewnym, o tyle w przypadku trzeciego - nie wiadomo. Przykładowo, wielu fanów rocka postrzega muzykę w kategoriach kolejnych albumów. Nowe długogrające wydawnictwa porównuje się do starych, równie często jak dokonuje się porównań pojedynczych piosenek. O ile więc, czynniki ekonomiczne są przeciw albumowi, czynniki kulturowe stoją po jego stronie. Dlatego też obecnie nie wierzę w koniec albumu, nawet jeśli faktem stanie się koniec płyty kompaktowej i składanki.
środa, 28 maja 2008
Koncert 19 Wiosen

Teraz wpis zupełnie niemerytoryczny i subiektywny. Dziś wieczorem w Łodzi w klubie Luka zagra zespół 19 Wiosen. Zaprezentowane mają być nowe utwory, a także owoce współpracy zespłu ze znanym malarzem Wilhelmem Sasnalem. Więcej informacji znajdziecie w Gazecie Wyborczej.

Poniżej zamieszczam teledysk zespołu. Zerknijcie jak fajne rzeczy można zrobić dość prostymi środkami.


Jeśli chcecie posłuchać więcej - zajrzyjcie na profil 19 Wiosen na MySpace.

piątek, 23 maja 2008
Jak założyć netlabel?

Krótki poradnik dla wszystkich, którzy chcieliby założyć netlabel a nie do końca wiedzą jak się za to zabrać. Sprawa jest prostsza niż mogłoby się wydawać. Najpierw jednak definicja netlabela:

"Netlabel (nazywany również on-line label, web label lub mp3 label) to ogólna nazwa firm i nieformalnych grup zajmujących się szczególnym sposobem dystrybucji muzyki w Internecie, głównie w formie elektronicznej (w postaci skompresowanych plików MP3 lub Ogg Vorbis). (...) Podstawowa różnica między netlabelem, a tradycyjną wytwórnią płytową polega na tym, że netlabel udostępnia swoje wydawnictwa w formie elektronicznej, poprzez internet i często za darmo, w przeciwieństwie do tradycyjnych wydawnictw bazujących na płytach winylowych, CDDVD. Bardzo często muzykę wydaje się na licencjach, które umożliwiają swobodne rozpowszechnianie oraz wykorzystanie utworów, z jednoczesnym zachowaniem praw przez autora np. na podstawie licencji Creative Commons." (definicja za Wikipedią; prawdziwie naukowej definicji jeszcze chyba nie ma).

 

Czyli - netlabel niekoniecznie musi być firmą (a jego działalność nie musi być nigdzie rejestrowana), z reguły zajmuje się głównie promocją i dystrybucją w internecie, przy czym materiał muzyczny jest nagrywany niezależnie przez artystów, oni także zachowują pełne prawo do rozporządzania nim. Jak widzicie definicja jest dość ogólna i tworzona głównie w opozycji do tradycyjnych wytwórni muzycznych.

A teraz poradnik. Jest na pewno wiele sposobów by mieć swój netlabel. Ja proponuję następujące kroki:
  1. Znaleźć dobrą muzykę, którą chcecie promować. Muzyka jest przecież najważniejsza, czyż nie? Podstawowy warunek to zgoda artystów na współpracę i dobre rozumienie przez nich warunków licencji Creative Commons. W idealnej sytuacji ciekawi artyści sami się do was zgłaszają, ale na początku może być to trudne.
  2. Wymyślić dobrą nazwę oraz zarejestrować domenę internetową. Tu reguły są oczywiste - nazwa musi być łatwa do zapamiętania, dobrze brzmiąca, niezastrzeżona przez nikogo oraz powinna dawać wam dobre miejsce w wyszukiwarkach. Jeśli więc chcielibyście założyć netlabel "Coca cola" to będzie to zły pomysł: po pierwsze jest to znak towarowy zastrzeżony, po drugie nie przebijecie się z taką nazwą w wynikach wyszukiwania zbyt wysoko.
  3. Założyć stronę internetową. Tu oczywiście jest cała masa wzorów - możecie coś tworzyć sami, możecie też korzystać z platform blogowych np. Blogger.com. Zerknijcie np. na strony następujących netlabeli: 12rec.net, Afterbeat Records, Lydio Netlabel, Epa_sonidos, Monteparadiso Netlabel.
  4. Zadbać o miejsce na serwerach - gdzieś te megabajty muzyki, którą będziecie promować muszą "leżeć". Najczęstszym wyborem jest serwis Archive.org, ale możecie też za stosunkowo niewielką opłatą wykupić miejsce na serwerze, w którejś z rodzimych firm. Koszty nie są duże, a zyskujecie pełen komfort (Archive.org czasem się zatyka).
  5. Zadbać o to by świat dowiedział się o waszym netlabelu. Przede wszystkim zacznijcie od dobrego podlinkowania waszej strony. Serwisy netlabels.org, Archive.org oraz numia.org są punktem obowiązkowym. Warto też dać znać twórcom audioblogów, w Polsce to: netlabel.blox.pl, Netmuzyka.com, My name is Elvis i mój skromny blog.
  6. Promować sam netlabel, jak i kolejne wydawnictwa. Jako, że większość netlabeli ma cele niekomercyjne, skupiają się one na tzw. promocji partyzanckiej. Polega ona na informowaniu o netlabelu i kolejnych wydawnictwach na forach internetowych (poświęconych rzecz jasna waszemu gatunkowi muzyki), na czatach internetowych (np. w sieci Soulseek) oraz za pośrednictwem różnych tematycznych stron internetowych i blogów.
  7. Rozszerzać działania promocyjne o miejsca, w których netlabel może mieć swój profil i własną społeczność, np. o Last.fm, MySpace, FaceBook.
  8. Utrzymywać kontakt zarówno z artystami, jak i słuchaczami. Bieżąco obserwować statystyki odwiedzin i wyciągać wnioski. Śledzić nowości, zarówno muzyczne, jak i biznesowo-muzyczne (np. warto znać nowe wersje licencji Creative Commons).
  9. Zainteresować siebie i artystów serwisem jamendo.com. Może on stanowić fajne uzupełnienie działań promocyjnych netlabela. W świecie netaudio serwisy pozornie konkurujące ze sobą, faktycznie wzajemnie się promują. Wynika to rzecz jasna z niewyłączności licencji Creative Commons - każdy może promować i dystrybuować tę samą muzykę. Jeśli ktoś dystrybuuje "waszą" muzykę - pomaga artystom, a wam nie szkodzi. A nawet daje dodatkowe szanse promocyjne dla samego netlabela.
  10. Zastanowić się co dalej. Jeśli chcieliście po prostu mieć netlabel i pomóc artystom w promocji i dystrybucji - postępowanie według opisanych kroków powinno na początku pomóc. Jeśli jednak chcecie iść w stronę tradycyjnie rozumianej wytwórni muzycznej, musicie opracować porządny model biznesowy. Obecnie rynek muzyczny tak szybko się zmienia, że każde nowe, pomysłowe rozwiązanie może zaprowadzić was naprawdę daleko... To trudny biznes - szanse na wielki sukces nie są gigantyczne, ale póki nie spróbujecie - nie będziecie wiedzieć.
Ostatnia rada, będąca zarazem skromną reklamą: czytajcie mojego bloga. Staram się pisać o netaudio i w ogóle o rynku muzycznym dużo, więc każdy znajdzie coś dla siebie.
poniedziałek, 19 maja 2008
Listy przebojów a zmieniający się rynek muzyczny
Zacznę od dość kontrowersyjnej tezy: najbardziej wartościową z list przebojów jest (albo niedługo będzie) ta na bieżąco tworzona przez użytkowników Last.fm. Prezentuje ona nagrania będące w pierwszej dziesiątce najczęściej odtwarzanych przez indywidualnych użytkowników. I tak Nine Inch Nails z utworem Discipline w tygodniu zakończonym 11 maja 2008 pojawił się w indywidualnych top ten 11583 razy, co dało mu globalnie miejsce pierwsze. Listę tę możecie znaleźć tu.
 
Zaleta takiej listy jest oczywista: prezentuje nagrania najczęściej słuchane, niezależnie od tego kiedy je wydano. Jeśli więc w danym tygodniu słuchano często np. jugosłowiańskiego Vis Idoli, to będzie to widać na liście (mimo, że w zwykłym sklepie ich płyt nie dostaniecie). Jak dotychczas żadna lista najlepiej sprzedających się singli/płyt nie potrafiła pokazać jak często słuchane są zakupione utwory. Inne zalety listy Last.fm wynikają oczywiście z jej globalnego zasięgu i rozmachu.

Są też wady: przemysł muzyczny chce wiedzieć przede wszystkim co się sprzedaje, a dopiero w drugiej kolejności czego się słucha. Dlatego też stare listy sprzedaży będą jeszcze przez długi czas tworzone. Inna wada dotyczy już bezpośrednio tego jak działa Last.fm - źle wyedytowane ID3 tagi (niestety cały czas to się zdarza) skutkują tym, że utworu nie ma na liście.

Wiele wskazuje na to, że sposób w jaki jest tworzona lista Last.fm ma szanse się przyjąć. Jest to bowiem bodaj jedyna lista, która pokazuje jak popularny jest najnowszy album zespołu Nine Inch Nails. Jak miałby się on znaleźć na oficjalnych listach sprzedaży płyt, skoro rozdaje się go za darmo? A nawet jeśliby się znalazł tak jak poprzednia płyta zespołu (dzięki wydaniu na płycie CD, załapała się na statystyki), jak wiarygodna będzie jego listowa pozycja? Na naszej rodzimej OLIS najnowszej płyty zespołu Nine Inch Nails nie widać.
 
Na koniec ciekawostka: lista Last.fm ma pewne cechy wspólne z oficjalnymi "listami sprzedaży singli". Ponieważ signli w wielu krajach od dłuższego czasu już się nie sprzedawało masowo, układając listy brano pod uwagę airplay - to czy dany utwór jest często nadawany w radiu. Jako że Last.fm też jest po części radiem, może kiedyś dane zebrane w ramach listy Last.fm również będą brane pod uwagę przez twórców list komercyjnych?
sobota, 17 maja 2008
Rosyjskie ska do ściągnięcia: Svoboda (Svобода)
W czwartek miałem przyjemość obejrzeć koncert grupy Leningrad. Jest to jeden z pierwszych zespołów rosyjskich, który połączył muzykę ska z lokalnymi dźwiękami. Wyraźnie to słychać na ich wczesnych, zdecydowanie wartych polecenia albumach np. płycie Mат z 1999r. lub płycie Дачники z 2000 (można je pobrać z ich strony internetowej).
 
Ich muzyka stała się impulsem do dynamicznego rozwoju takiego grania w Rosji. Traktuję to przede wszystkim jako zjawisko socjologiczne. Trudno chyba wyobrazić sobie bardziej egzotyczne połączenie niż mieszankę kultury o korzeniach jamajskich z kulturą rosyjską. Tym niemniej brzmi to ciekawie, choć dociera do nas pewnie niewielka część tamtejszej muzyki alternatywnej. Co jakiś czas będę opisywał niektóre tamtejsze kapele, bo mało kto o tym pisze.

Dziś o kapeli Svoboda (czy też cyrylicą Svобода). O zespole pierwszy raz dowiedziałem się przypadkowo na konferencji w roku 2005 od Skandynawa, który grał u nich na trąbce. O kapeli wiem tyle, że powstali w Sant Petersburgu, wokalista jest z Ukrainy, a w składzie przez pewien czas był wspomniany Skandynaw (już z nimi chyba nie gra, bo aktualnie pisze doktorat z etnomuzykologii w Kopenhadze). Tyle tytułem wstępu, a teraz trzy warte uwagi utwory:
Gdyby linki nie zadziałały (różnie to bywa na wschodzie) lub gdybyście chcieli posłuchać czegoś więcej - zajrzyjcie na ich stronę internetową. Przy okazji polecam bardzo ciekawy reportaż opisujący m.in. specyfikę sceny moskiewskiej.
czwartek, 15 maja 2008
Badanie TNS OBOP: Muzyczny portret Polaków
TNS OBOP opublikował właśnie skrócony raport badania "Muzyczny portret Polaków". Zrealizowano je na zlecenie agencji STX JAMBOREE na reprezentatywnej grupie 1005 Polaków w wieku powyżej 15. roku życia, w okresie listopad-grudzień 2007 r.
 
Ze skróconego raportu możemy się dowiedzieć m.in., że jedynie 13% Polaków prawdziwie pasjonuje się muzyką: lubi muzyczne eksperymenty, słucha różnych, nowych gatunków muzycznych, a także często uczestniczy w wydarzeniach muzycznych. Poza tym sporo informacji o charakterze ciekawostek, np. że 34% respondentów zdarza się "brać kąpiel i podśpiewywać".
 
Prawie rok temu pisałem o podobnych badaniach przeprowadzonych przez TNS OBOP w przeszłości. Wtedy lista gatunków o jakie pytano respondentów była ułożona niepoprawnie. Pytano wtedy m.in. o "współczesną muzykę czerpiącą z folkloru", która jak się okazało, została wybrana przez 78% badanych i stała się najpopularniejszym z gatunków. Oczywiście większość gatunków współczesnej muzyki popularnej czerpie z folkloru (np. rock, reggae, disco polo, blues, jazz), więc pytanie było nieco pozbawione sensu. Tym razem jest trochę lepiej:
Muzyczny portret Polaków, Własność TNS OBOP, wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: "Muzyczny portret Polaków", Informacja prasowa, © Własność TNS OBOP http://www.tns-global.pl/uploads/6066/TNS_OBOP_Muzyczny_portret_Polakow.doc wszystkie prawa zastrzeżone.
 
Napisałem "trochę lepiej", bo można spytać czy muzyka "Dance & DJ" nie jest podgatunkiem w ramach muzyki elektronicznej? Albo czy co to za gatunek "muzyka przedwojenna" - stary jazz i muzyka klasyczna też tu wchodzą? Generalnie wygląda na to, że w badaniu operowano kategoriami handlowymi (np. muzyka filmowa) wymieszanymi z kategoriami muzykologicznymi.
 
Mimo tych drobnych zastrzeżeń, fajnie że robi się takie badania. Zapewne najciekawsze wyniki są w pełnej wersji raportu. Tak czy inaczej, badania tego typu powinny stanowić wstęp do poważnych badań jakościowych - ilościówką nie poza się faktycznych podstaw preferencji muzycznych i sposobów w jaki one się kształtują.
wtorek, 13 maja 2008
Kilka słów o rozwoju Last.fm

W ostatnich tygodniach Last.fm nie traciło czasu. Parę słów o ich nowych projektach:

  • po pierwsze, powstał kanał video z wywiadami z artystami; oprócz wywiadów znajdziecie tam m.in. teledyski i nagrania z koncertów; dla przykładu wywiad z Mobym; oczywiście z biznesowego punktu widzenia pomysł jest świetny, stanowi idealne uzupełnienie tego co w Last.fm już jest; więcej o tym jak powstawały wywiady znajdziecie na blogu Last.fm;
  • po drugie, Last.fm nawiązało współpracę z europejskim oddziałem AOL - począwszy od maja 2008 za muzyczną stronę europejskiego AOL odpowiada Last.fm; korzyści są obustronne: AOL w łatwy sposób dostarcza swoim użytkownikom wysokiej jakości produkt muzyczny bez konieczności prowadzenia żmudnej pracy licencyjno-tantiemowej, Last.fm natomiast uzyskuje dostęp do nowej społeczności i potencjalnych nowych klientów;
  • trzeci wynalazek jest, o ile dobrze zrozumiałem, projektem niezależnym od Last.fm; polega on na wykorzystaniu wiedzy o gustach muzycznych użytkowników jaką ma Last.fm do dostarczenia teledysków z YouTube dopasowanych do tych gustów; działa to tak: 1) wchodzicie na stronę tv.timbormans.com, 2) wpisujecie nazwę użytkownika Last.fm, 3) oglądacie teledyski odpowiadające gustom użytkownika, którego nazwę wpisaliście; świetny pomysł, tylko że na razie zacina się i nie działa poprawnie... ale w przyszłości...
niedziela, 11 maja 2008
Ska po rosyjsku do ściągnięcia z Jamendo.com
Ivan Ivanovich & The Kreml Krauts to kolejny dowód na to, że trzeba na bieżąco śledzić nowości pojawiające się na jamendo.com. Grupa nagrywa w Niemczech, z tego co wiem skład ma mieszany rosyjsko-niemiecki. Piosenki śpiewane są po rosyjsku. Brzmienie to ska, grane na charakterystyczną rosyjską nutę, powiedziałbym rosyjskie etno-ska. Przypominają Gogol Bordello. Posłuchajcie sami:



Zajrzyjcie też na ich profil na MySpace. Wszystko wydano na licencjach Creative Commons - macie prawo do legalnego ściągnięcia, odsłuchania i niekomercyjnego dzielenia się muzyką z innym, np. za pomocą sieci P2P.
czwartek, 08 maja 2008
Punk rock z Ameryki Południowej do ściągnięcia

Jeśli lubicie rocka śpiewanego po hiszpańsku to zainteresuje was netlabel Lepork Records oferujący obecnie do legalnego pobrania lub odsłuchania 5 albumów. Krótki przegląd ich oferty wygląda następująco:

 

LEPORK RECORDS Punk / Hardcore / Post punk
Zajrzyjcie też na ich profil na MySpace. Wszystko wydano na licencjach Creative Commons - możecie legalnie ściągnąć, odsłuchać i dzielić się muzyką z innym, np. za pomocą sieci P2P.
wtorek, 06 maja 2008
Nine Inch Nails "The Slip" - kolejna płyta za darmo
Pewnie już wiecie, że zespół Nine Inch Nails zaoferował kolejną płytę, którą można ściągnąć za darmo po zarejestrowaniu się na ich stronie. Po podaniu swojego adresu mejlowego otrzymacie link do plików MP3, FLAC, M4A lub WAVE (jakość kompaktu). Nagrania można też legalnie ściągać z torrentów lub innych sieci P2P, ponieważ wydano je na licencjach Creative Commons. Utworów możecie też posłuchać on-line w serwisie iLike. Wersja kompaktowa i winylowa ukaże się - według oficjalnych zapowiedzi - w lipcu.

Piszę o tym wszystkim głównie z kronikarskiego obowiązku. Nowatorskie podejście zastosowane przy wydaniu poprzedniej płyty okazało się na tyle dużym sukcesem (także finansowym), że zespół nie miał oporów by dalej iść tą drogą. Niebawem pojawi się na pewno sporo tworzonych przez fanów remiksów i teledysków. W międzyczasie możecie sobie obejrzeć oficjalne (ponoć) wideo do zamieszczonego na najnowszej płycie utworu "Discipline".

niedziela, 04 maja 2008
Metamorfica: kower The Smiths - There Is A Light That Never Goes

Znalazłem bardzo ciekawy punk rockowy netlabel, ale o nim napiszę więcej za jakiś czas jak odsłucham dokładnie ich katalog. Uwagę moją przykuły na szybko 2 utwory... ale najpierw posłuchajcie klasyki:



I teraz wspomniane dwa utwory: zespół Metamorfica nagrał kower zamiszczonej powyżej piosenki The Smiths: (Intro) There Is A Light That Never Goes oraz There Is A Light That Never Goes.

Fajnie grają, ale powstaje wątpliwość natury prawnej: strona, z której można ściągnąć kowery podaje, że wydano je na licencji Creative Commons (polski tekst tu). Jak się mają do tego w takim razie wszelkie prawa zastrzeżone zespołu The Smiths i wydawcy? Sądzę, że twórcy oryginału nie staną się biedniejsi przez to, że gdzieś tam w Ameryce Południowej nagranno kower ich utworu, ale nawet gdyby oryginał był wydany na licencji Creative Commons to i tak trzeba by o tym wspomnieć na stronie www. Sam utwór był wielokrotnie nagrywany przez innych twórców, ale jak sądzę od strony prawno-autorskiej załatwiano to bardziej oficjalnie...

czwartek, 01 maja 2008
Neneh Cherry o tym jak zmieniają się występy na żywo i rynek muzyczny

W Rzeczpospolitej ukazał się wczoraj wywiad z Neneh Cherry. Zacytuję fragment, który pokazuje, że artystka dobrze rozumie realia nowego rynku muzycznego:

"- Ludzie są spragnieni muzyki, która niesie prawdziwe emocje i ważne treści. Jesteśmy we wspaniałym momencie, artyści niezależni stworzyli różnorodną i silną alternatywę. Dają odpór przemysłowi muzycznemu, który ma tylko jeden cel: zarabiać. Pod komercyjną powłoką działa silny ruch muzyczny. Dowodem jego istnienia jest ożywienie sceny koncertowej – coraz więcej muzyków gra na żywo.

- Artysta niezależny, to brzmi dumnie. Może wydawać muzykę w Internecie, ale przecież z czegoś musi żyć.

- Oczywiście i właśnie w tym objawia się niezwykły, może najważniejszy efekt rozpowszechnienia Internetu. Muzycy są zmuszeni wyjść do ludzi. Przez wiele lat występy były tylko formą promowania albumów. Duża grupa artystów koncertowała rzadko, bo wolała siedzieć w studiu, nie konfrontować się z publicznością. Część z nich do tego stopnia polegała na komputerach i mechanicznym sprzęcie, że kiedy trzeba było grać na żywo, okazywała się bezradna. Teraz w całej Europie dla muzyków otwierają się kluby, popularne stało się łączenie klasycznych instrumentów z setami didżejskimi." (Źródło: "Gwiazda ery Internetu", rozmowa z Neneh Cherry przeprowadzona przez Paulinę Wilk, Rzeczpospolita 30.04-1.05.2008 r., s. A19).

Niby jest to tylko garść ogólnych refleksji, ale dobrze trafia w sedno tego czym się staje występ na żywo. Nabiera on znaczenia centralnego dla kariery (i przychodów) artysty - fonografia przestaje być głównym/jedynym źródłem zarobku.

Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter