przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
czwartek, 30 kwietnia 2009
"Ten teledysk jest niedostępny w twoim kraju"
Chciałem dziś obejrzeć sobie teledysk do utworu B. Springsteena - The Ghost Of Tom Joad. Utwór ten jest jednym z moich ulubionych z repertuaru artysty. Świetny tekstowo, niewesoły, nie wiedzieć czemu kojarzy mi się z wiosną. Ciepły kwietniowy lub majowy wieczór to idealna pora na tę piosenkę.

Nie pasjonuję się teledyskami, a mimo to chciałem obejrzeć. I nie obejrzałem. YouTube napisało mi "This video is not available in your country", czyli nie mogę obejrzeć, nie da się. I tak właśnie prawo autorskie znów stanęło na drodze mojej codziennej konsumpcji muzyki.

Czy z punktu widzenia przeciętnego słuchacza muzyki ma to jakikolwiek sens? Nie, ale teledysk jest pewnie do znalezienia, w którymś z "mniej legalnych" serwisów. Mi nie chce się szukać, ale niewątpię, że się da. Ale czy ma to jakikolwiek sens z punktu widzenia właściciela praw do utworu? Też nie ma. Nie pobiegłbym wprawdzie kupić płyty, bo już kiedyś kupiłem sobie kasetę. Jednak gdybym obejrzał teledysk, właściciele dostaliby za to pewnie ułamek centa. A  tak nie dostaną. To wszystko na marginesie dyskusji wokół kształtu prawa autorskiego i przyszłości branży muzycznej.
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
Nagonka na tzw. "piractwo internetowe"
Zapewne w związku z wyrokiem w sprawie Pirate Bay w mediach znów rozpętała się nagonka na tzw. "piractwo internetowe". Przypuszczam, że jest to element ofensywy przemysłu medialno-rozrywkowego liczącego na nagłośnienie korzystnego dla niego wyroku. Kampanię popsuło nieco ujawnienie tego, że sędzia biorący udział w ustalaniu wyroku jest zaangażowany w działalność organizacji chroniących dotychczasowy kształt i interpretację prawa autorskiego. Zerknijmy na artykuł opublikowany dziś w Gazecie Wyborczej.
 
W tekście czytamy, że branże kultury przez tzw. "piratów" tracą miliony, i że ściągających pliki muzyczne i filmowe łapią albo będą łapać. Jest to stosowana od dawna taktyka koncernów medialno-rozrywkowych - trochę postraszyć ściągających konsekwencjami prawnymi, trochę wywołać u nich uczucie wstydu związane z faktem "okradania" biednych artystów (przy okazji : dlaczego artyści są biedni?) Co o tym wszystkim sądzić?
 
Proponuję prostą zabawę intelektualną. Odpowiedzmy na pytanie: skoro filmy można za darmo oglądać w telewizji (a konkretniej: za oglądanie reklam) - to dlaczego wydawcy nie zaproponują serwisów internetowych, które działałyby tak jak telewizja? Nie da się z przyczyn technologicznych? A może się da, ale zarobek nie byłby tak duży i łatwy jak dawniej? I  łatwiej jest krzyczeć o piractwie i lobbować w sprawie zaostrzenia prawa autorskiego (np. we Francji)?

Inne pytanie: w radiu muzyka jest dostępna za darmo (znów: za słuchanie reklam). Muzykę wybrał za nas komputer lub redaktor, więc z reguły nie pasuje nam do końca to co grają, ale słuchamy bo tak jest łatwo. Może dałoby się zrobić lepsze radio w sieci, pozbawiając jednocześnie słuchaczy uciążliwego wpływu gustów redaktorów muzycznych? Pewnie że tak -  mamy już takie radia, np. Last.fm. Problem w tym, że ostatnio nie mogą się utrzymać tylko z przychodów reklamowych. Gdyby jednak Last.fm miało więcej użytkowników, wówczas mogło by kontynuować świadczenie usług za darmo, płacąc jednocześnie godne pieniądze twórcom...
 
Mamy więc z jednej strony brak woli koncernów medialno-rozrywkowych do wprowadzania zmian, a z drugiej pewne niedostatki ze strony infrastruktury technicznej. To drugie przestanie być problemem za kilka lat. Pytanie czy do tego czasu koncerny medialno-rozrywkowe:
  1. wykorzystają prawo autorskie do wymuszenia na ściągających przestrzegania przestarzałego porządku?
  2. zmienią się by dostosować się do nowych realiów?
  3. upadną, nie umiejąc powstrzymać zmian zachodzących dzięki internetowi? 
Znajomość historii branży podpowiada mi, że żaden ze scenariuszy nie zrealizuje się w całości, a zarazem wszystkie zrealizują się częściowo. Historia branż kultury zna wiele przykładów skutecznej walki z tzw. "piratami" oraz wpływania na kształt prawa autorskiego dzięki lobbingowi (opisano to m.in. tu). Było też tak, że wielkie koncerny muzyczne traciły swoją pozycję, bowiem zignorowały zmiany gustów odbiorców. Niektóre z nich nawet upadały - historia tego jak w latach 50. XX w. konserwatywne koncerny muzyczne w USA zignorowały rock'n'rolla jest wielce pouczająca. Było też jednak tak, że koncerny akceptowały nowe techologie po prawnym zagwarantowaniu sobie rekompensaty finansowej (historia kasety magnetofonowej). Obstawiam, że skończy się na wprowadzeniu dostępu do dóbr kultury w zamian za abonament (tak jak skończyła się walka z początkowo "pirackimi" sieciami telewizji kablowej w USA), ale na to potrzeba jeszcze czasu.

Na koniec: Chińczycy nie kupują muzyki. Widząc to, branża fonograficzna postarała się o stworzenie takiego modelu biznesowego, który pozwala zarabiać w Chinach. Muzyka ma tam być dostępna za darmo, a branża ma zarabiać na reklamach. Nie dałoby się u nas zrobić tego samego?
sobota, 18 kwietnia 2009
Odsłuchiwanie muzyki on-line wygrywa wśród młodych konsumentów
Opublikowano ostatnio bardzo ciekawe wyniki badań, z których wynika, że amerykańskie nastolatki wolą odsłuchiwać muzykę on-line, zamiast kupować płyty lub pliki muzyczne. Wyniki te są w pewnym sensie przełomowe, ponieważ do tej pory dominowało przekonanie, że konsumenci wolą kupować muzykę "na własność". Osobiscie nie miałem wątpliwości, że przyszłość rynku muzycznego leży w dostępie do muzyki, a nie w posiadaniu fonogramów. Wyniki te absolutnie mnie więc nie dziwią, ciekaw jestem jedynie kiedy starsze pokolenia przekonają sie do słuchania on-line.
 
Wyniki są o tyle ciekawe, że wskazują na spadek zainteresowania nie tylko kupowaniem płyt (26% spadek w porównaniu z rokiem 2007) i plików (13% spadek), ale rownież sciąganiem muzyki z sieci P2P (6% spadek) i pożyczaniem płyt (28% spadek). Zamiast tego, amerykańskie nastolatki wolą słuchać muzyki on-line z takich serwisów jak Pandora, MySpace lub serwisy społecznościowe (wzrost o 46%), oraz słuchać internetowych (wzrost o 52%) i satelitarnych stacji radiowych (wzrost o 31%).
 
Amerykańskie nastolatki nie pamiętają czasów winyli i kaset, a kompakty traktują jak jeden z kilku równorzędnych formatów. Ponieważ młodzi słcuhacze nie mieli takiego kontaktu z fizycznymi nośnikami jak starsi, nie widzą potrzeby "posiadania" muzyki. Po co gromadzić pliki lub płyty skoro muzyka jest zawsze dostępna online? Cóż, może potrzeba było nowego pokolenia, by przekonać branżę fonograficzną co jest przyszłoscią rynku muzycznego.
 
A jak będzie u nas? Może przeskoczymy etap modelu płać-za-sciągnięcie od razu do masowego dostepu do muzyki on-line? Fajnie by było, ale póki co głowny dostarczyciel muzyki on-line - Last.fm idzie w przeciwnym kierunku...
czwartek, 16 kwietnia 2009
Telewizja Polska, misja & żałoba narodowa
Ostatnio przypadkiem miałem okazję obejrzeć Telewizję Polską. Pan prezenter ogłosił, że w związku z żałobą narodową, TVP zmuszona jest zrezygnować z niektórych programów rozrywkowych. I tak: "zamiast programu Jaka to melodia? nadamy koncert Antoniny Krzysztoń" (cytat z pamięci).
 
Wniosek? Potrzeba aż żałoby narodowej by Telewizja Polska (która ponoć realizuje misję) nadała koncert o pewnych wartościach artystycznych. Gdyby nie to, w ogóle by sobie głowy nie zaprzątali Antoniną Krzysztoń (ewentualnie zostawiając jej miejsce w niszowej TVP Kultura), ograniczając się wyłącznie do programów, których misyjność jest wysoce wątpliwa (np. Jaka to melodia?).
 
W związku z powyższym: wprawdzie żałoba narodowa jest dla wielu artystów problemem  - może np. poważnie skomplikować plany koncertowe (pisałem o tym przy okazji poprzedniej żałoby), jednak czasem paradoksalnie może przynieść pozytywne skutki: trochę nieco ciekawszej kultury przedostanie się na ekran Telewizji Polskiej. Szkoda, że potrzeba do tego aż tak smutnej okazji.
 
Btw. dwie piosenki Antoniny Krzysztoń: utwór 1, utwór 2.
poniedziałek, 06 kwietnia 2009
Album do ściągnięcia na wiosnę (i zaległy na zimę)
Ptaki śpiewają? Wiosna przyszła a zima odeszła? To świetnie bo mam 2 składanki specjalnie na tę okazję. Wydane przez Peppermill records płyty możecie ściągnąć tu (Wiosna) i tu (Zima). Obie płyty są fragmentami większego projektu 52 Weeks. Polegał on na wydawaniu przez rok jednego  utworu tygodniowo i podzieleniu całości zgodnie z porami roku. Projekt 52 Weeks poza Wiosną i Zimą obejmuje rzecz jasna jesień i lato, ale o na pisanie o nich nadejdzie jeszcze pora.
 
Muzycznie jest to granie bardzo różne, od popu i lo-fi po hip hop. Sporo muzyki, nie wszystko mi się podoba, ale można zaryzykować stwierdzenie, że każdy znajdzie coś dla siebie. Plus za fajne okładki.
Peppermill records - Wiosna
Peppermill records - Zima
Nagrania wydano na licencjach Creative Commons - macie prawo do legalnego pobrania, odsłuchania i niekomercyjnego dzielenia się muzyką z innymi.
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter