przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
niedziela, 30 marca 2008
Hype Machine: agregator mp3 blogów
Zanim zacznę o Hype Machine, krótkie wyjaśnienie czym są mp3 blogi (zwane również audioblogami). Krótko rzecz ujmując są to blogi tematyczne poświęcone muzyce, prezentujące muzykę w formacie mp3, którą można odsłuchać/ściągnąć. Pliki są zazwyczaj dostępne przez pewien tylko czas. O historii mp3 blogów przygotuję oddzielny wpis.

Blogi takie mają coraz większe znaczenie promocyjne, w związku z czym zaczynają na poważnie być wykorzystywane do promocji muzyki przez artystów i wytwórnie. Nic dziwnego, że prędzej czy później musiał się pojawić agregator mp3 blogów, taki jak Hype Machine.
 
Działanie Hype Machine polega na śledzeniu zawartości mp3 blogów, celem wychwycenia o jakiej muzyce piszą internauci. Linki do utworów zamieszczonych na mp3 blogach są potem prezentowane na stronie Hype Machine. Dzięki temu inni internauci mogą je odsłuchać oraz trafić bezpośrednio na bloga (aby przeczytać cały wpis o utworze). Co więcej, utwór promowany przez Hype Machine i konkretnego audiobloga można zakupić potem w iTunes, eMusic.com, amazon.com itp. Jeśli dokonamy takiego zakupu, część z zapłaconej przez nas kwoty trafi do Hype Machine. Cały mechanizm przypomina trochę Technorati lub BlogFroga, ale dotyczy wyłącznie muzyki. Proste, czyż nie?

Ktoś może spytać czy takie rozwiązanie ma jakąś realną wartość promocyjną dla artystów? Niewątpliwie tak i znaczenie to będzie rosło. Jesteśmy przyzwyczajeni do starego modelu promocji muzyki, w którym np. redaktor radiowy mówi, że utwór jest fajny, a jeśli szanujemy gust redaktora i uważamy go za fachowca, wówczas też zainteresujemy się utworem. W nowej rzeczywistości twórcy blogów mogą zyskać podobną renomę. Nie jest istotne, że na mniejszą skalę, bowiem mp3 blogów jest już dużo więcej niż np. tradycyjnych stacji radiowych. Dobrze odpowiada to nowym realiom rynku muzycznego sprzyjającym rozwojowi nisz rynkowych.

Hype Machine wydaje się mieć nieograniczone możliwości rozwoju. Wyobraźmy sobie daleko posuniętą współpracę z Last.fm, niezależnymi artystami i wytwórniami. Dla słuchaczy też jest coś miłego - możliwość poznania nowej muzyki lub nieodpłatnego odsłuchania tej już znanej. Pewien problem jest jeszcze z różnorodnością dostępnych tam dźwięków - można spokojnie spotkać np. Interpol, She Wants Revenge lub iLIKETRAiNS (aby posłuchać kliknijcie na mały odtwarzacz u dołu strony lub przy utworach), ale te starsze lub nie anglojęzyczne kapele już niekoniecznie. Zresztą spróbujcie skorzystać z Hype Machine i wyrobić sobie własne zdanie.
piątek, 28 marca 2008
Noise i Bossa Nova - brazylijski netlabel Container Inc
Znalazłem brazylijski netlabel Container Inc, który udostępnia do ściągnięcia całkiem pokaźny zestaw artystów (w tej chwili 15 wydawnictw). Muzycznie głównie elektronika, noise, industrial; znalazłem też gdzieś wzmiankę o inspiracjach zacnym zespołem Godflesh.

Gdybym umiał portugalski napisałbym coś więcej, a tak poprzestanę na zachęceniu was do odsłuchania i pobrania nagrań projektu Fetalcohol. Jest to mocno zaskakujące połączenie dźwięków noise i bossa novy. Ciekawe granie, posłuchajcie sami.


Do muzyki z netlabela Container Inc będę wracać.
środa, 26 marca 2008
Materiały dla studentów piszących o rynku muzycznym
Kontaktują się ze mną na blogu studenci piszący prace o rynku muzycznym, branży muzycznej, zarządzaniu w kulturze itp. z prośbą o polecenie materiałów. Ponieważ niestety nie mam czasu odpowiadać wszystkim indywidualnie, przygotowałem specjalny wpis na ten temat.

Pierwsza informacja jest taka, że po polsku ukazuje się bardzo niewiele naukowych publikacji na temat rynku muzycznego. Lepiej jest jeśli chodzi o książki z zakresu zarządzania w kulturze.
Oto wybrane pozycje po polsku (niekoniecznie wszystkie równie przydatne, ale zawsze coś można wybrać):
  • Bendixen P. (2001), Wprowadzenie do ekonomiki kultury i sztuki, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
  • Burnecka M., Próchniak R. [red.] (2007), Dynamika kultury a (r)ewolucja własności intelektualnej - tom 1, Wydawnictwo Atut.
  • Chwedorowicz J. [red.] (tom 1 - 2005, tom 2 - 2006, tom3 - 2007), Kultura i edukacja artystyczna w rzeczywistości rynkowej, Akademia Muzyczna w Łodzi, Łódź.
  • Domański T. [red.] (2008), Marketing kultury. Nowe wyzwania oraz nowe kierunki działania.
  • Grzegorczyk A. M. (2003), Sponsoring kultury, Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Warszawa.
  • Hagoort G. (1995), Przedsiębiorczość w kulturze – wprowadzenie do zagadnień zarządzania w kulturze, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
  • Ilczuk D. (2002), Polityka kulturalna w społeczeństwie obywatelskim, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
  • Jung B. [red.] (1995), Zarządzanie i marketing w kulturze i rekreacji, Wyd. Naukowe "Semper", Warszawa.
  • Krzyżanowska M. (2000/2001), Marketing usług organizacji niekomercyjnych, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L. Koźmińskiego, Warszawa.
  • Lessig L. (2005), Wolna kultura, WSiP (tu do pobrania za darmo).
  • Lisowska-Magdziarz M. (2000), Bunt na sprzedaż. Przemysł muzyczny – reklama – semiotyka, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
  • Muggleton D. (2004), Wewnątrz subkultury, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
  • Orzechowski E. (i inni), Zarządzanie w kulturze, kolejne tomy wydane w latach 2003-2007, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
  • Prawelska-Skrzypek G. (2003), Polityka kulturalna polskich samorządów. Wybrane zagadnienia, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
  • Storey J. (2003), Studia kulturowe i badania kultury popularnej. Teorie i metody, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
  • Szomburg J. [red.] (2002), Kultura i przemysły kulturowe szansą rozwojową dla Polski, Wydawnictwo Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową / CAK, Gdańsk.
  • Wolański A. (2000), Słownik terminów muzyki rozrywkowej, PWN, Warszawa.
Pozycji naukowych dokładnie o marketingu muzyki po polsku praktycznie nie ma, polecić mógłbym jedynie kilka artykułów zamieszczonych w czasopismach "Marketing i Rynek" i "Marketing w Praktyce". Tak na szybko jestem w stanie podać linki jedynie do tego i tego (ale te teksty mają już swoje lata, kilka rzeczy się zmieniło). Książkę na temat rynku muzcznego piszę, ale to jeszcze trochę potrwa.
 
Pozycji nienaukowych po polsku o muzyce jest pełno - wszelkie czasopisma i prasa oraz książki typu "biografia zespołu" - czasem mogą się przydać (polecam np. archiwum Gazety Wyborczej). Jest też kilka pozycji naukowych o muzyce z zakresu kulturoznawstwa, ale to już nieco inny temat - do znalezienia w każdej bibliotece uniwersyteckiej.
 
Cała masa pozycji jest po angielsku. Przede wszystkim sugeruję odwiedzić amazon.com i wyszukać tam np. hasło "music promotion". Można też skorzystać z listy przygotowanej przez użytkowników amazon.com.
 
Sporo rzeczy można też znaleźć za darmo w internecie. Np. cytowane przeze mnie raporty IFPI (np. Digital Music Report 2008) lub dane zamieszczone na stronie RIAA. Fajne raporty można znaleźć też np. tu.
 
Warto też zerknąć na linki, które zamieszczam w prawym menu bloga:
No i oczywiście warto czytać mojego bloga, jest tu sporo linków i informacji. Mam nadzieję, że ten wpis przyda się wszystkim zainteresowanym. Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na zapytania każdego piszącego pracę na te tematy - szukajcie w google, naprawdę można znaleźć sporo rzeczy, choć oczywiście głównie po angielsku.
piątek, 21 marca 2008
REM - Accelerate - płyta dostępna do odsłuchania w iLike
Fani już zapewne wiedzą, że zespół REM udostępni swoją nową płytę "Accelerate" do dosłuchania za darmo w internecie na tydzień przed oficjalną premierą wydania kompaktowego. Przyznam, że bardziej ciekawi mnie forma w jakiej będzie to przeprowadzone.
 
Znamy już model zastosowany przez Radiohead oraz przez zespół Nine Inch Nails. Plany REM są nieco inne: płyta zostanie udostępniona przez kilka dni jako streaming w serwisie iLike (premiera 24.03.2008 r.), po czym zostanie oficjalnie wydana na CD i w formie plików. Czyli: nie będzie jej można za darmo ściągnąć, a jedynie odsłuchać i to jedynie przez kilka dni. Z tego co można przeczytać o planach zespołu, REM szukają swojego wariantu dystrybucji muzyki w sieci. Już dziś widać, że nie jest to tak odważny plan, jak ten zrealizowany przez zespół Nine Inch Nails.

Udostępnienie płyty do odsłuchania w internecie jest czymś na kształt prezentacji utworów w radiu. Nic odkrywczego, choć nowe medium gwarantuje większą wolność użytkownikom, co wynika z tego, że internauci sami decydują kiedy chcą posłuchać nagrań. Z biznesowego punktu widzenia jest to zapewne mało radykalne, ale powinno bardzo skutecznie przełożyć się na późniejszą sprzedaż albumu. Mimo że bardziej podobał mi się plan zrealizowany przez zespół Nine Inch Nails, doskonale rozumiem pomysł REM.
 
Aby w pełni go docenić, należy przyjrzeć się czym jest serwis iLike. Tworzy on swego rodzaju platformę promocji muzyki w takich serwisach społecznościowych jak Facebook, Bebo i Hi5. Innymi słowy iLike umożliwia 23 milionom użytkowników dostęp do informacji o muzyce, koncertach, wymianę playlist itp. Nic dziwnego, że REM zdecydowali się sprawdzić siłę tego kanału komunikacji. W przypadku produktów muzycznych rekomendacje znajomych i przyjaciół są bardzo skutecznym sposobem przekonywania do poznania nowej muzyki. Ponadto, jeśli mowa jest o darmowym odsłuchaniu (jak w przypadku muzyki zespołu REM), możemy mieć pewność, że z nowymi nagraniami zapozna się wiele osób. Pytanie na ile owe "odsłuchania" przełożą się na zakup CD lub plików, szczególnie przez osoby, które nie były dotychczas fanami zespołu. Poznanie wiarygodnych danych dotyczących skuteczności tej formy propmocji byłoby fascynujące, choć znając życie raczej nam nie grozi.
 
A na koniec wyobraźmy sobie, że kiedyś takie możliwości teoretycznie mogłyby zaistnieć na portalu nasza-klasa. Sądzę, że polscy internauci są na to jak najbardziej gotowi, pytanie co z branżą muzyczną i portalami, które powinny stworzyć platformę do takich działań?
czwartek, 20 marca 2008
Katiusza Pop udostępnia swój katalog
Katiusza Pop - niewielka wytwórnia wydająca muzykę na płytach CDR poinformowała na swojej stronie o zakończeniu działalności w dotychczasowej formie. To zła informacja. Ale jest też dobra - prawie cały dotychczasowy katalog wytwórni został udostępniony za darmo do ściągnięcia. Nie do końca wiadomo na jakich licencjach dystrybuowane są pliki, jednak strona wytwórni podaje, że muzyka udostępniona jest za zgodą artystów.

Muzycznie - od minimalistycznej elektroniki do etno-jazzu. Po pierwszym przesłuchaniu najbardziej spodobały mi się: Wiosna - Prima Aprilis oraz Galimadjaz - Muzyka identyczna z naturalną, ale wszystkie wydawnictwa są warte poznania.
środa, 19 marca 2008
Creative Commons i STOART - ciąg dalszy
Niedawno wspominałem o problemach jakie pojawiły się wokół interpretacji licencji Creative Commons przez STOART. Temat drążył dalej Dziennik Internautów. Życie pisze ciąg dalszy, posłuchajcie fragmentów rozmów z przedstawicielami STOART:
Oczywiście to tylko rozmowy telefoniczne, rozmówca mógł nie usłyszeć lub nie zrozumieć pytania. Pamiętajmy jednak, że była to rozmowa z osobami, które zajmują się tematem zawodowo.

Dla jasności cytat fragmentu teści licencji, za stroną Creative Commons, licencja uznanie autorstwa 2.5:
    1. "Wynagrodzenie w ramach umów generalnych. W przypadku gdy Utwór jest utworem muzycznym Licencjodawca zrzeka się prawa do pobierania, indywidualnie, czy też za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania, wynagrodzeń z tytułu publicznego wykonania lub publicznego wykonania cyfrowego (na przykład webcast) Utworu,
    2. Wynagrodzenia za publiczne cyfrowe wykonywanie utworu muzycznego. Aby uniknąć wątpliwości w przypadku utworów muzycznych utrwalonych w formie nagrań, Licencjodawca zrzeka się prawa majątkowego autorskiego do pobierania, indywidualnie, czy też za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania wynagrodzeń z tytułu publicznego cyfrowego wykonywania (na przykład webcast) Utworu.
  1. Powyższe uprawnienia Licencjobiorca może wykonywać na wszystkich rodzajach nośników, we wszystkich rodzajach środków przekazu, oraz we wszystkich aktualnie znanych formatach. Powyższe uprawnienia obejmują także uprawnienie do dokonywania drobnych, technicznych modyfikacji Utworu koniecznych do dostosowania wykonywania uprawnień do różnych środków przekazu, nośników lub formatów. Wszystkie prawa wprost nie objęte licencją uważa się za nieudzielone."
Oczywiście tekst licencji jest jaki jest, pozostaje kwestia uznania jego ważności (od tego zaczął się problem, co opisywałem tu) oraz kwestia rozumienia o co chodzi przez przedstawicieli organizacji zbiorowego zarządzania (ów brak zrozumienia tematu pokazują jak się wydaje wspomniane rozmowy telefoniczne).
wtorek, 18 marca 2008
TuneCore czyli jak dostarczyć muzykę do iTunes, Rhapsody i innych sklepów
Co mógł zrobić kiedyś artysta aby sprzedać muzykę? Znaleźć wytwórnię, która zechce go wydać i liczyć, że będzie miał z nią dobry kontrakt, sprzeda dużo płyt, stanie się gwiazdą i zarobi na życie. Generalnie w wolnych chwilach staram się opisywać te nieefektywne mechanizmy tu.

Co mógł zrobić artysta kilka lat temu? Próbować kariery z wytwórnią, samemu wydać i sprzedawać CD lub próbować indywidualnie dogadywać się ze sklepami internetowymi celem dystrybucji plików muzycznych. To ostatnie wobec faktu istnienia wielu sklepów z plikami było dość kłopotliwe.

Obecnie opisane powyżej problemy powinny być coraz mniej dokuczliwe m. in. dzięki serwisowi TuneCore. Zajmuje się on pośrednictwem pomiędzy artystami a sklepami z plikami muzycznymi. Pośrednictwo polega na dostarczaniu muzyki do wskazanych przez artystę lub wytwórnię sklepów oraz płaceniu im w imieniu sklepów za sprzedaną muzykę. Najważniejsze jest to, że TuneCore nie przejmuje praw do utworów ani żadnych należnych artyście lub wykonawcy tantiem. Jedyne koszty to prowizje pobierane przez serwis:
  • 0.99 USD jednorazowej opłaty za utwór;
  • 0.99 USD jednorazowej opłaty za album dostarczony do każdego sklepu;
  • 19.98 USD rocznie od albumu za pośrednictwo.
Przykład: załóżmy, że chcemy nagraliśmy 5 utworów i chcemy aby były dostępne w 4 sklepach. W praktyce wygląda to następująco:
  • dostarczenie muzyki do iTunes U.S. 0.99 USD;
  • dostarczenie muzyki do iTunes Canada 0.99 USD;
  • dostarczenie muzyki do iTunes Japan 0.99 USD;
  • dostarczenie muzyki do Rhapsody 0.99 USD;
  • jednorazowa opłata 0.99 USD za każdy z 5 utworów łacznie wynosi 4.95 USD;
  • roczna opłata za pośrednictwo 19.98 USD (kwoty podaję za stroną TuneCore).
Podsumowując roczna obecność 5 utworów artysty w 4 sklepach kosztować będzie 28.89 USD. Mimo, że można narzekać, że iTunes U.S. i iTunes Canada to ta sama firma w innych krajach a trzeba płacić 2 razy, kwoty te należy uznać za niskie.

To ile zarobi artysta zależy oczywiście również od tego jak podzieli się z nim przychodami ze sprzedaży każdy ze sklepów. Tu opcji jest wiele, TuneCore podaje na swojej stronie następujące przykładowe wartości:
  • iTunes U.S. Store 0.70 USD za utwór lub 7 USD za album sprzedwany jako całość (w każdym z przypadków album definiowany jest jako minimum 11 utworów);
  • iTunes Europe Store 0.71 EUR za utwór lub 7.1 EUR za album;
  • iTunes U.K. Store 0.49 GBP za utwór lub 4.9 GBP za album;
  • Napster U.S. Store 0.65 USD za utwór lub 6.5 USD za album;
  • Napster U.K. 0.48 GBP za utwór lub 4.8 GBP za album;
  • Napster Europe Store 0.65 EUR za utwór lub 6.5 EUR za album;
  • MusicNet U.S. Store 0.70 USD za utwór lub 7 USD za album;
  • MusicNet U.K. Store 0.47 GBP za utwór lub 4.6 GBP za album;
  • MusicNet Europe Store 0.68 EUR lub 6.7 EUR za album (kwoty podaję za stroną TuneCore).
W przypadku serwisu subskrypcyjnego (np. Rhapsody) rozliczenia są nieco bardziej skomplikowane. Więcej fascynujących szczegółów finansowych znajdziecie na stronie TuneCore.

W ostatnim wpisie pisałem , że Nine Inch Nails zapłaciło za dystrybucję swoich plików bardzo niewiele. Korzystali z TuneCore, więc teraz już możecie sobie sami policzyć ile kosztowała ich dystrybucja muzyki i dlaczego ich ostatnia płyta musiała przynieść pokaźne zyski.

Jak TuneCore zmieni rynek muzyczny? W chwili obecnej współpracuje jedynie z kilkoma (największymi) sklepami z plikami muzycznymi, ale łatwo sobie wyobrazić, że w niedalekiej przyszłości będą wpółpracować z każdym większym serwisem. Wówczas dystrybucja muzyki przez indywidualnych (nie związanych kontraktem z wytwórniami) artystów będzie bardzo prosta. Wymusi to dalsze zmiany wewnątrz wytwórni i poglębi wszystkie procesy, które obecnie dokonują się na rynku muzycznym.

Czyli ogólnie super. Ale teraz gorsza informacja: polskim artystom będzie póki co ciężko skorzystać z opisanego narzędzia, jeśli chcą sprzedawać muzykę tylko na rynku polskim. Wprawdzie TuneCore współpracuje z eMusic, który jest dostępny dla klientów z Polski, ale 1) nie jest to serwis najpopularniejszy w naszym kraju; 2) czy Polacy chcą w ogóle kupować pliki?
poniedziałek, 17 marca 2008
Ile Nine Inch Nails zarobili na Ghosts I-IV?
Dwa tygodnie temu pisałem, że zespół Nine Inch Nails udostępnił swoje nagrania w internecie - część za darmo, część do zakupienia w różnych wariantach cenowych. Ponieważ materiał nie zawierał DRM i był udostępniony na licencjach Creative Commons, pojawiły się pytania czy zespół w ogóle zarobi na płycie.
 
Nie miałem żadnych wątpliwości, że tak. Jak można przeczytać tu, zespół oficjalnie oświadczył, że pierwszym tygodniu sprzedaży Ghosts I-IV dokonano 800 tys. transakcji przynoszących 1,6 mln. USD. Sądzę, że w dłuższym terminie wartość ta będzie znacząco wyższa. Policzmy bowiem samą wartość sprzedaży 2500 sztuk limitowanej edycji kolekcjonerskiej "Ultra Deluxe Limited Edition Package" za 300 USD sztuka. Daje to 750 tys. USD przychodu płynącego z jednego tylko spośród kilku źródeł. Inne szacunki znajdziecie tu.

Oczywiście ciężko oszacować dokładny zysk, jako że nie znamy większości kosztów, np. kosztów nagrania. Pamiętajmy jednak, że zespół czekają jeszcze niewątpliwie pokaźne zyski o charakterze publishingowym, a tantiemy będą spływać przez dłuższy czas. Wiemy też trochę o kosztach dystrybucji materiału za pomocą amazon.com (bardzo niskich), ale o tym w następnym wpisie.
czwartek, 13 marca 2008
Creative Commons i organizacje zbiorowego zarządzania
W tym wpisie garść linków do dyskusji toczących się w sieci na temat relacji pomiędzy organizacjami zbiorowego zarządzania a użytkownikami licencji Creative Commons. W wielkim skrócie organizacje zbiorowego zarządzania są powołane po to by w imieniu artystów (twórców, wykonawców, producentów) zbierać środki należne im z tytułu komercyjnego wykorzystania ich twórczości.

Problem powstaje jednak gdy artysta, korzystając z licencji Creative Commons, zrzeka się należnych mu środków, a organizacje zbiorowego zarządzania dalej wymagają płacenia za muzykę. Tyle z mojej strony, więcej przeczytacie:
Zdecydowanie polecam, są to fascynujące (także dla osób nie będących prawnikami) kwestie.
środa, 12 marca 2008
O MTV
MTV odegrało w historii branży fonograficznej niebagatelną rolę, stwarzając w latach 80. XX w. całą masę nowych możliwości promocyjnych. Naukowcy też mieli się czym zająć - z bardziej znanych książek poświęconych teledyskom można wymienić Dancing in the Distraction Factory: Music Television and Popular Culture A. Goodwina oraz Rocking Around the Clock : Music Television, Post Modernism and Consumer Culture E. A Kaplan. Ale to już przeszłość. Czym się teraz zajmuje MTV możecie przeczytać m. in. w Gazecie Wyborczej :
"-W MTV prawie w ogóle nie ma już muzyki. A przecież stacja ma ją w tytule!

- Kiedyś młodzi ludzie określali się przez muzykę, teraz chcą wielu rzeczy naraz i MTV im to daje: reality show, seriale, kreskówki, a muzyka jest tylko jednym z elementów. Tak się to zmienia na całym świecie, w dobie internetu puszczanie ludziom teledysków jest nudne. Główny kanał MTV jest rozrywkowy, a muzyka dominuje na innych naszych kanałach - Vivie i VH1. Każda marka ewoluuje. Młodzi ludzie się zmieniają i my się zmieniamy. Tworzenie dla nich stacji jest trudne, bo są wymagający i ciężko za nimi nadążać
" (Źródło: MTV, czyli z pamiętnika byłej dziewicy, Rozmowa Donaty Subbotko z Moniką Chojnacką-Maścianicą, Gazeta.pl z dnia 2008-03-11).
Oczywiście jako głównego sprawcę zmian na rynku telewizji muzycznych wymienia się internet, w szczególności YouTube. Teledyski na żądanie, nawet w dość kiepskiej rozdzielczości, są jednak tym co konsumenci przedkładają nad wybór dokonany przez speców od układania repertuaru telewizji muzycznych. Warto jednak zauważyć, że zmiany w MTV zaczęły się jeszcze przed epoką YouTube. Wpływ na to, poza internetem, miał rozwój telewizji kablowych. Gdy okazało się, że łatwo jest stworzyć kilka kanałów tematycznych, w "zwykłym" MTV było coraz mniej teledysków, ponieważ stworzono dla nich specjalne, sformatowane według gatunków muzyki, stacje muzyczne.

Tak czy inaczej MTV z początku lat 90. XX w. już nie ma, a o fundamentalnym znaczeniu tej stacji dla popularyzacji np. muzyki grunge, mało kto już dzisiaj pamięta.
wtorek, 11 marca 2008
O abonamencie i jego wpływie na rynek muzyczny
Dziś w radiowej Trójce wysłuchałem debaty na temat abonamentu (odsłuchać możecie tu). Jest to dobry moment by zastanowić się na temat wpływu istnienia abonamentu na rynek muzyczny.

Na wstępie zaznaczę, że jako użytkownik mediów jestem zdecydowanie przeciwny abonamentowi w jego obecnej formie. Odczucie to szczególnie nasila się gdy obejrzę program "Jaka to melodia" (lub jemu podobny) w TVP. Przeciwny jestem również jako ekonomista - prowadzi do nieracjonalnego gospodarowania środkami, zakłóca mechanizm rynkowy, doprowadza do nierównowagi sił, itp.

Czemu powinien służyć abonament, jeśli już musi być? W przypadku muzycznych stacji radiowych powinien służyć wspieraniu tej części rynku muzycznego, która broni się artystycznie, ale niekoniecznie daje sobie radę komercyjnie. Czyli innymi słowy skupiać się na promowaniu nowych zjawisk i nadawaniu artystów niszowych. Oczywiście ortodoksyjny zwolennik rynku powie, że jeśli coś sobie nie radzi komercyjnie, znaczy że nikt tego nie chce i widać nie jest potrzebne. Generalnie w przypadku większości produktów jest to prawdą, jednak muzyka (lub ogólnie sztuka) ma to do siebie, że tym więcej się na nią wydaje, im lepiej się ją zna. Czyli, że trzeba pomóc ludziom wyrobić sobie dobry gust. Oczywiście powstaje pytanie czy powinno to robić państwo, ale skoro szkoły tego nie robią (a też są państwowe), to może część tego zadania przejmą media.
 
I tu oczywiście dochodzimy do klasycznego problemu doboru repertuaru w publicznych mediach. Telewizję zostawiam, bo trzy największe publiczne kanały w moim odczuciu niewiele mają wspólnego z kształtowaniem dobrych gustów muzycznych Polaków. Wręcz przeciwnie, od lat skutecznie szkodzą na tym polu. Skupmy się na radiu.

Muzyką popularną zajmuje się od lat Trójka. Problem w ocenie wpływu tej stacji na rynek muzyczny polega na tym, że Trójka miała lepsze i gorsze momenty w swojej historii (tej najnowszej). Kilka lat temu była to stacja, która zerwała ze swoimi dobrymi tradycjami i zaczęła nadawać muzykę mocno sformatowaną, głównie pop. Brzmiało to bardzo nieciekawie, nie różniło się od propozycji starcji komercyjnych i na pewno nie służyło kształtowaniu dobrego gustu słuchaczy. Od roku, dwóch lat Trójka wróciła do starych tradycji, gra ciekawą muzykę, stawia na audycje autorskie i nie boi się nadawania artystów niezależnych. O ile więc kilka lat temu stacja ta zdecydowanie nie pomagała rozwojowi rynku muzycznego (choć oczywiście było to na rękę niektórym wytwórniom), o tyle teraz robi sporo dobrego. Pomijam tu w ogóle działalność fonograficzną Polskiego Radia, bo to oddzielny temat.

I teraz powstaje pytanie - jaki ma to związek z abonamentem? W obu opisanych powyżej przypadkach Trójka miała wsparcie abonamentowe. W sytuacji gdy środki te przeznaczane były m.in. na granie nieciekawej muzyki (którą można było usłyszeć w każdej innej stacji), można powiedzieć, że pieniądze były marnowane. Obecnie, gdy w Trójce można usłyszeć muzykę nie nadawaną gdzie indziej, można stwierdzić, że środki z abonamentu są wydawane rozsądniej. Nie zmienia to jednak faktu, że gdyby abonamentu nie było i wszystkie stacje radiowe mialy równe szanse, wówczas być może któraś ze stacji zdecydowałaby się na nadawanie nieco ambitniejszej muzyki, tak by przyciągnąć określone grupy słuchaczy. Jak wykazują badania sporo zależy nie tylko od tego czy abonament jest czy go nie ma, ale też od konkurencji na rynku radiowym. W sytuacji, gdy dominują dwie-trzy sieci, wówczas siłą rzeczy repertuar niszowy przegrywa. Konkluzja jest taka, że jak nadejdzie w końcu radio cyfrowe (internetowe), zniknie problem istnienia niewielkiej liczby częstotliwości, wzrośnie konurencja między nadawcami i abonament przestanie być potrzebny, bo tanio będzie uruchomić stację nadającą dla wąskiej niszy.
sobota, 08 marca 2008
Netlabel Asiluum - darmowa muzyka eksperymentalna/instrumentalna
Asiluum to nowy netlabel rumuńsko-chorwacki promujący 5 artystów z obu krajów. Obecnie ze strony Asiluum można ściągnąć całą płytę Emphasis - "Elements of Morrow" oraz Dementia Absurda - "Demo". Można też, korzystając z linków, pobrać lub odsłuchać nagrania pozostałych promowanych artystów zamieszczone w innych netlabelach lub na MySpace.
 
Wspomniane Emphasis gra gitarową muzykę instrumentalną, której klimat dobrze oddaje zamieszczona poniżej okładka.
 Emphasis - "Elements of Morrow"
Muzykę wydano na licencjach Creative Commons.
czwartek, 06 marca 2008
Refleksje na temat Sellaband + Julia Marcell skończyła nagrywanie płyty

Jak donosi Sellaband Tribune, Julia Marcell skończyła już nagrywanie płyty, której premiera jest planowana na wiosnę. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ Julia Marcell jest pierwszą artystką z Polski, która zebrała środki na nagranie płyty dzięki Sellaband (o czym pisałem m. in. tu). Jeśli nie wiecie jak działa Sellaband przeczytajcie to. Dziś parę nowych refleksji na ten temat.

Generalnie obserwuję Sellaband od pewnego czasu i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest on konkurencją przede wszystkim dla dużych wytwórni muzycznych (nie tylko majors, także dużych niezależnych). Wyobraźmy sobie bowiem, że pieniądze jakie konsumenci mają do wydania na muzykę to swego rodzaju "fonograficzny tort". Sellaband pozbawia udziału w konsumpcji owego tortu firmy fonograficzne, jednak cała reszta "zjadaczy tortu" pozostaje bez zmian - wybrani przez Sellaband producenci płyty, Artists and Repertoire (A&R), menedżerowie, itp. Innymi słowy, trochę widać, że Sellaband jest inicjatywą założoną przez osoby siedzące (kiedyś) głęboko wewnątrz branży fonograficznej, w samych majors. Poczytać możemy o tym na Wikipedii:

"Sellaband is a music website set up by Johan Vosmeijer (ex Sony/BMG), Pim Betist (ex Shell), and Dagmar Heijmans (ex Sony/BMG) in August 2006 to allow bands to raise the money to record a professional album. Their offices are located in Amsterdam, Netherlands, but it's a German company that started in Bocholt, Germany."

Nie twierdzę, że to źle. Wręcz przeciwnie - pomysł by osoby doświadczone i z kontaktami zajęły się prowadzeniem artystów jest dobry. Brak doświadczenia może w tym biznesie drogo kosztować. Ponadto osoby takie jak producent czy dobrzy realizatorzy dźwięku zawsze będą przy nagrywaniu płyty potrzebni. Kwestią do rozważenia jest jednak ile się na nich wydaje i kto ich proponuje/wybiera. Podsumowujac: Sellaband jest fajne, ale nie wiem czy jest to idealne miejsce dla artystów chcących być w pełni niezależnymi w duchu DIY.

wtorek, 04 marca 2008
Nowa płyta Nine Inch Nails do ściągnięcia za darmo

Nine Inch Nails idą tropem Radiohead i udostępniają swoje nowe nagrania w internecie w różnych wersjach i różnych wariantach cenowych. Wersji Ghosts I-IV jest kilka:

  • wszystkie 36 utworów składających się na "album" w cenie 5 USD w różnych formatach audio nie zawierających DRM;
  • dwupłytowy zestaw na kompakcie za 10 USD;
  • limitowana edycja "Ultra Deluxe Limited Edition Package" za 300 USD - strona zespołu podaje, że ten nakład już został sprzedany;
  • "Deluxe Edition Package" zawierający 2 kompakty audio, DVD z wszystkimi 36 utworami w różnych formatach oraz dysk Blu-ray zawierający "high-definition 96/24 stereo" i materiały wizualne;
  • darmowe ściągnięcie - 9 utworów w formacie MP3 (bez DRM) - trzeba podać mejl, na który wysyłany jest link służący do ściągnięcia nagrań spakowanych zipem; do muzyki dołączone są materiały graficzne; sprawdziłem - działa.

Nie przepadam za kapelą, ale bardzo podoba mi się ta inicjatywa. Odpowiada ona bowiem dokładnie wyzwaniom jakie stoją przed rynkiem muzycznym. Ci, którzy są fanami lub kolekcjonerami mogą kupić "Deluxe Edition Package". Ci, którym wystarczą pliki - kupują je tanio - za jedyne 5 USD. Kto nie zna zespołu lub za nim nie przepada może poznać fragementy wydawnictwa za darmo. Może przekona się i kupi więcej.

I teraz najważniejsze - jak podano tu - materiał wydano na licencji Creative Commons Attribution Non-Commercial Share Alike. Oznacza to, że muzyka może być dalej redystrybuowana w celach niekomercyjnych. Czyli: zgodnie z wolą zespołu możecie ten utwór przesłać innym internautom i nikt was nie powinien za to ścigać. Nawet Radiohead nie poszli tak daleko.

Czy ktoś ma wątpliwości na czym NIN zarobią skoro dają materiał za darmo? Pamiętajcie, że dają go za darmo tylko użytkownikom niekomercyjnym (indywidualnym słuchaczom). Jeśli ktoś będzie chciał wykorzystać materiał w reklamie, filmie, zagrać w radiu lub w klubie - będzie musiał płacić jak za nagrania opatrzone znakiem Copyright. Ponadto na samych wydaniach "Deluxe" i "Ultra Deluxe" mają zapewne taką marżę (patrzcie na ceny), że zrekompensuje im to ewentualne "straty" wynikajace np. z wymiany w sieciach P2P.

I to jest właśnie nowoczesne podejście do rynku muzycznego.

Po co reklamować płyty "Greatest Hits"?

Właśnie w radiu Tok.fm słyszałem reklamę nowej płyty Morrissey'a zawierającej największe przeboje. W reklamie było coś o legendzie brytyjskiego rocka, wyjątkowych tekstach itp. Zastanowiło mnie do kogo ta reklama jest adresowana:

  1. do zagorzałych fanów Morrissey'a? Nie, oni już zapewne od dłuższego czasu wiedzą o planach wydania płyty i jeśli ją kupią, będzie to zapewne wersja "Special two-disc Deluxe edition", zawierająca bonusowe nagrania z Live at The Hollywood Bowl;
  2. do młodych fanów rocka, którzy jeszcze nie znają Morrissey'a? Nie, młode osoby w Polsce nie są grupą, którą możnaby przekonać do zakupu płyty CD za pomocą reklamy w radiu Tok.fm; może część osób z tej grupy zostanie przez reklamę zachęcona do ściągnięcia albumu z eMula, ale chyba nie o to chodzi wydawcy?
  3. do słuchaczy, którzy byli młodzi gdy istniało The Smiths, a teraz mają pieniądze na zakup płyt i chcieliby zorientować się co działo się z Morrissey'em przez te lata gdy oni nie słuchali rocka? Wydaje mi się, że to właśnie o tę grupę docelową chodzi instytucjom stojącym za reklamą...
Wszystko to piszę dlatego, że:
  • reklama (definiowana tak jak w podręcznikach marketingu) jest uznawana za mało skuteczny sposób promocji nagrań; głównie dlatego, że postrzega się ją jako nieautentyczną i boleśnie przypominającą wątpliwość czy mamy do czynienia ze sztuką czy z produktem konsumpcyjnym; wiele zależy tu oczywiście od gatunku muzyki - uwagi te dotyczą na pewno ambitniejszego rocka (a taki gra Morrissey);
  • reklama, o której piszę dotyczyła (lub przynajmniej takie wrażenie najłatwiej odnieść) płyty kompaktowej; czego by o rynku muzycznym nie sądzić, jest to format, który najlepsze dni ma już za sobą... choć może do wydawania składanek nadaje się najlepiej - przecież w formie plików składankę zestawioną przez speców z wytwórni będzie dużo trudniej sprzedać... Czyli jeśli w ogóle używać reklamy w odniesieniu do rocka, to może właśnie najlepiej w przypadku składanek wydanych na kompakcie, inaczej prawie nikt tego nie kupi...
Ogólnie można by jeszcze długo pisać o tym czym są płyty składankowe, i że generalnie lepiej sobie w ogóle nimi głowy nie zawracać, ale o tym innym razem.
poniedziałek, 03 marca 2008
Last.fm uruchamia serwis subskrypcyjny
Niedawno Last.fm zapowiedziało zaoferowanie słuchaczom nieograniczonego dostępu do muzyki w zamian za comiesięczny abonament. Wspominałem już o tym opisując jak działa model subskrypcyjny. Polegać to ma na zaoferowaniu użytkownikom Last.fm możliwości odsłuchiwania nie tylko stacji radiowych, darmowych utworów oraz 30-sekundowych fragmentów piosenek (jak dotychczas), ale również całych utworów i albumów. Dotyczy to także artystów związanych z majors.
 
Jak można przeczytać na blogu Last.fm usługa jest testowana obecnie w USA, UK i Niemczech. Testowanie polega na umożliwieniu słuchaczom trzykrotnego odsłuchania utworu za darmo (z poziomu strony internetowej), po czym pojawia się informacja o konieczności zapłacenia abonamentu (co będzie możliwe w przyszłości). Nie wiadomo jaka będzie wysokość abonamentu, ale ma być ona "konkurencyjna". Zapewne możemy liczyć na ceny na poziomie 15 USD miesięcznie (tyle każe płacić za nieograniczony dostęp do muzyki działające w USA Rhapsody).
 
Ciekawa jest jeszcze jedna informacja podana blogu Last.fm. Artyści, którzy nie mają podpisanych umów z żadną organizacją zbiorowego zarządzania (np. ZAiKS), będą otrzymywać wynagrodzenie za odtwarzanie ich utworów bezpośrednio od Last.fm. To świetna informacja dla artystów niezależnych i debiutujących, choć nie do końca jeszcze wiadomo jak to będzie wyglądać w praktyce.
 
Dlaczego nowa inicjatywa Last.fm powinna okazać się wielkim sukcesem? M. in. dlatego, że:
  1. Last.fm ma już wyrobioną markę, dobry wizerunek i ogólnoświatowy zasięg;
  2. Last.fm ma już zbudowane i sprawnie działające społeczności;
  3. Last.fm może samo negocjować umowy bezpośrednio z majors i największymi firmami publishingowymi; rozmiar i rozmach Last.fm pozwala im na zajęcie całkiem dobrej pozycji negocjacyjnej;
  4. po zaoferowaniu serwisu subskrypcyjnego Last.fm będzie miała zestaw uzupełniających się usług (radio - społeczności - subskrypcje). Powinni na tym zarobić i dać zarobić artystom.
Wypada tylko czekać, aż ruszą z usługą w Polsce, bo na rodzimy serwis subskrypcyjny musielibyśmy czekać jeszcze długo. 
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter