przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
środa, 28 listopada 2007
Konferencja: "Soft Machines and the Cinematographic Imaginary. Nowe media i film"
Całkiem przypadkiem dowiedziałem się, że w piątek w Łodzi odbywa się Konferencja "Soft Machines and the Cinematographic Imaginary. Nowe media i film". Program konferencji wygląda ciekawie, więc dzielę się tą informacją.
 
Konferencja zorganizowana jest w ramach festiwalu Camerimage przez Media Desk Polska we współpracy programowej z Centrum Sztuki WRO jest, jak podają organizatorzy, "próbą ukazania konsekwencji i możliwości, jakie w sferę produkcji i dystrybucji filmowej wnoszą ze sobą mobilność i multiplatformowość i technologiczny rozwój urządzeń komunikacyjnych".
 
Wszystko odbywa się 30 Listopada 2007 w Teatrze Wielkim w Łodzi w godz. 12:00–18:00. Udział w konferencji jest bezpłatny. Informacja prasowa jest tu. Program konferencji tu.
wtorek, 27 listopada 2007
Francuski pomysł karania tzw. piratów internetowych

Obiecałem szerzej skomentować pomysł Francuzów dotyczący ścigania tzw. internetowych piratów. Przeczytać o tym możecie tu i tu.W skrócie pomysł jest taki by tych, którzy naruszają prawo autorskie z wykorzystaniem sieci P2P karać odcięciem od internetu oraz upublicznieniem nazwiska. Nie znam szczegółów tego pomysłu, co rodzi kilka pytań:

  1. Jak będzie wyglądać "odcięcie od internetu"? Zmuszą providera aby odciął dostęp? Czy ów provider będzie dalej pobierał opłaty za usługę, której już nie świadczy? Jeśli nie, to czy będzie szczęśliwy z racji utraty pewnej grupy klientów?
  2. Jak przekonana zostanie do pomysłu francuska opinia publiczna? Włączcie emule i zerknijcie jak wiele plików oznaczonych jako francuskojęzyczne tam krąży...
  3. Bolesne może być opublikowanie danych złapanych "piratów". Nie znam francuskich przepisów, co na to ich "ustawa o ochronie danych osobowych"?
Najlepsze jest to, że twórcy pomysłu zdają się nie widzieć wszystkich przyczyn tzw. piractwa internetowego. Jasne, że w wielu przypadkach jedną głównych jest chęć posiadania za darmo czegoś za co w innym wypadku trzeba by zapłacić. Ale są też inne przyczyny, np. niedostępność dóbr kultury w formie elektronicznej lub utrudniony dostęp do nich. Wprawdzie Gazeta Wyborcza pisze, że:
"porozumienie nie mówi tylko o sankcjach - wytwórnie muzyczne obiecują, że ułatwią konsumentom dostęp do utworów w internecie (np. by można było posłuchać kupionych plików muzycznych niezależnie od używanego systemu operacyjnego czy odtwarzacza). Mają też ułatwić wykonywanie kopii plików na własny użytek. Branża filmowa obiecuje zaś, że filmy szybciej będą ukazywały się na DVD i w internecie." (Źródło: Grynkiewicz T., Ściągasz? Odcinamy ci internet, gazeta.pl z dnia 25.11.2007.)
...ale od stwierdzenia, że utwory będą dostępne pod innymi niż dominujący systemami operacyjnymi, a w sklepach z plikami będzie większy wybór, do praktycznego wprowadzenia tych obietnic jest długa droga.

Czyli skoro branże kulturalne obiecują coś co jest trudne do wykonania lub na co nie mają najmniejszej chęci (jakby miały to już by wprowadziły te rozwiązania), pokazują tym samym swoje prawdziwe intencje. Wygląda na to, że twórcy pomysłu jako alternatywę dla dóbr kultury w formie elekrtonicznej cały czas wskazują "tradycyjne" płyty, DVD, nie wiem co jeszcze, może nawet kasety wideo... Bo gdyby chciano skłonić tzw. piratów internetowych do zakupu legalnych plików, wówczas przecież nie odcinano by im dostępu do internetu! Innymi słowy chodzi o to by odwrócić bieg historii i namówić osoby, które rozsmakowały się w łatwym i wygodnym (aczkolwiek nie zawsze legalnym) dostępie do różnorodnych dóbr kultury, do powrotu do prehistorycznej epoki gdy były one skazane na wybór tego co oferuje im radio, telewizja, sklep płytowy czy wypożyczalnia video. Przecież tylko osoba, która nie rozumie jak internet zmienił świat, może łudzić się, że stare "dobre" czasy wrócą.

Może lepiej by było gdyby branże kulturalne najpierw zaproponowały Francuzom sklepy, w których będzie można tanio uzyskać dostęp do plików muzycznych i filmowych bez DRM pod systemami innymi niż Windows, a potem dopiero prosiły o karanie odcięciem dostępu do internetu?

Przyszła mi jednak do głowy inna interpretacja. Może wcale nie chodzi aby rzeczywiście łapać tzw. internetowych piratów ale by ich jedynie gonić, a raczej udawać, że się goni by "Amerykanie w końcu się odczepili". Wiadomo, że władze USA i przedstawiciele przemysłu kulturalnego mają pretensje do tych, którzy tolerują lub nie dość mocno ścigają przypadki naruszania prawa autorskiego. Opisywane rozwiązanie wprawdzie nie zlikwiduje, ani nawet pewnie nie zmniejszy tzw. piractwa internetowego, ale umożliwi Francji pochwalenie się nowymi, jakże oryginalnymi pomysłami na walkę z naruszeniami prawa autorskiego w sieci. Zanim Amerykanie się zorientują, że nie o walkę tu chodzi, lecz o jej pozory - upłynie trochę czasu... A może przy dobrym PR w ogóle nikt się nie zorientuje o co chodzi naprawdę i Francja zostanie okrzyknięta liderem w walce z tzw. piractwem internetowym? Może to trochę spiskowa teoria dziejów, ale zbyt mało wiemy jeszcze o całym pomyśle by odrzucić i ten wariant.
poniedziałek, 26 listopada 2007
Czy polski MySpace zmieni krajowy rynek muzyczny?
W prasie i internecie pojawiają się informacje o uruchomieniu polskiej wersji serwisu MySpace. Zastanówmy się czy udany debiut krajowej wersji MySpace zmieni polski rynek muzyczny?
 
Po pierwsze, trzeba się zgodzić, że polski rynek muzyczny charakteryzuje się dość dużym "skostnieniem promocyjnym" - nowym artystom ciężko przebić się ze swoim przekazem promocyjnym do szerszego grona odbiorców, a nieraz nawet i do swojej wąskiej grupy docelowej. W związku z tym pojawienie się każdego nowego kanału komunikacji jest bardzo pożądane. Zawsze będzie jakaś kolejna, bardziej demokratyczna niż radio, telewizja i "tradycyjne" portale internetowe alternatywa promocyjna.
 
Po drugie, wiele zależałoby od rzeczywistej strategii przyjętej przez MySpace w Polsce. Samo przetłumaczenie serwisu to zdecydowanie za mało, tu trzeba by się realnie włączyć do rywalizacji rynkowej. Z doniesień prasowych wynika, że możemy na to liczyć.
 
Po trzecie, nie spodziewajmy się, że polscy artyści od razu odniosą w przyszłym polskim MySpace sukces na miarę Arctic Monkeys (poczytajcie o tym np. tu). Często popełniany bład w myśleniu o sukcesie tego zespołu polega na twierdzeniu, że "założyli sobie profil kapeli na MySpace i odnieśli dzięki temu wielki sukces bez pomocy branży muzycznej". Owszem - mieli profil na MySpace i bardzo im to pomogło w poszerzeniu grupy odbiorców i nadaniu promocji dodatkowych impulsów, ale poza tym prowadzili szereg tradycyjnych działań promocyjnych - przede wszystkim dużo i dobrze koncertowali.
 
Długotrwałego sukcesu nie odniesie się tylko z samym MySpace, ale może on znacząco pomóc i ułatwić prowadzenie innych działań promocyjnych, sprzyjając tzw. "multiplikacji niszy"... Innymi słowy, każda "mała" kapela grająca dla wąskiej grupy odbiorców może dzięki MySpace tanio i skutecznie komunikować się z obecnymi i przyszłymi słuchaczami. Dlatego właśnie cieszę się, że powstanie polski MySpace.
niedziela, 25 listopada 2007
Porównanie cen plików i płyt w Polsce, część 4

Kontynuując pierwszy, drugi i trzeci wpis - kolejna porcja porównań ofert sklepów z plikami muzycznymi i internetowych sklepów z płytami kompaktowymi. Tym razem wziąłem się za płytę artystów z zagranicy - zacne wydawnictwo zespołu Beirut pt. "The Flying Club Cup". Spodziewałem się, że skoro artysta jest spoza Polski to mogą być problemy z dostępnością plików. I niestety miałem rację - chcecie kupić sobie pliki zespołu Beirut - jedźcie do USA - sprzedaje je tam np. iTunes. U nas taka muzyka tylko na kompakcie. Reasumując:

  • iplay.pl - nie ma tej płyty, ani żadnych innych utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • melo.pl - nie ma tej płyty, ani żadnych innych utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • mp3.pl - nie ma tej płyty, ani żadnych innych utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • soho.pl - nie ma tej płyty, ani żadnych innych utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • 3pm.pl - nie ma tej płyty, ani żadnych innych utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • onetplejer.pl - strona sklepu tradycyjnie się nie otwiera; może i mają te pliki, ale jak mam to stwierdzić?
  • merlin.pl - 59 PLN za płytę kompaktową; doliczyć należy koszt dostawy - minimum 7,5 PLN, chyba że wartość zamówienia wynosi ponad 50 PLN, wtedy dostawa jest darmowa - w tym przypadku płyta jest tak droga, że "zasługujemy" na darmową wysyłkę;
  • empik.com - 52,99 PLN za płytę kompaktową; doliczyć należy koszt dostawy - min. 7,5 PLN; możliwy odbiór osobisty - wtedy koszt przesyłki wynosi 0 PLN.
Wnioski:
  • po pierwsze drogo! Ja rozumiem, że artysta z Ameryki, ale w USA Amazon.com sprzedaje płytę za 12,99 USD, czyli na nasze 32,31 PLN. W USA nawet winyl (15,18 USD) jest tańszy niż kompakt u nas (a winyl to teraz przecież produkt luksusowy); przy obecnym kursie dolara warto rozważyć zakup na Amazon.com nawet biorąc pod uwagę koszt dostawy;
  • po drugie: może nie jest to artysta cieszący się masową popularnością, ale nie jest to też zespół anonimowy - brak nagrań zespołu Beirut w ofercie sklepów z plikami jestem w stanie zrozumieć problemami prawnymi (uzyskanie zgody na dystrybucję w tej formie w Polsce), tym niemniej jeśli nie ma produktu, którego szukam, trudno być entuzjastycznie nastawionym do rozwoju naszego rynku plików;
  • po trzecie - nie zrażajcie się brakiem plików - zespół jest moim skromnym zdaniem wart uwagi.
sobota, 24 listopada 2007
Gdzie są feministyczne netlabele?
Od pewnego czasu z przyjemnością słucham starego feministycznego punk rocka, np. takiego jaki grało Bikini Kill. Skłoniło mnie to do poszukania netlabeli, które zajmują się rozpowszechnianiem muzyki spod znaku riot grrrl lub tym podobnych. I co? I nic - nie znalazłem żadnego netlabela, który wyspecjalizowałby się w muzyce związanej z ruchem feministycznym. Być może słabo szukałem, ale wydawało mi się, że ruch mocno inspirowany ideą niezależności (DIY) ochoczo powinien skorzystać z tego kanału dystrybucji muzyki...

Mimo to poszukiwania przyniosły pewne efekty: podcast z muzyką Bikini Kill i Sleater-Kinney, podcast z muzyką Bratmobile i Sleater-Kinney oraz podcast m.in. z muzyką Patti Smith. Niektóre utwory rejestrowane chyba w nieco słabo nagłośnionym garażu, ale jest parę nagrań studyjnych, bardzo dobrze brzmiących.

No i poza wszystkim jest jeszcze m. in. Last.fm, w którym możecie sobie posłuchać np. takiej stacji...
piątek, 23 listopada 2007
Tusk o "przemysłach kultury"
Premier Tusk w swoim nieznośnie długim exposé wykazał się (a raczej pracownicy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którzy zapewne przygotowywali ten fragment) znajomością terminologii związanej z ekonomią kultury. Oto cytat:
"Aktywność twórców to także potencjalne źródło sukcesów naszego państwa, to może być także istotne źródło sukcesu gospodarczego. Kultura, czego przez lata rządzący nie rozumieli, kultura może być źródłem (...) wzrostu gospodarczego. Świat nowoczesny to zrozumiał. Polska musi to zrozumieć i wtedy kultury nikt nie będzie traktował jako balastu, a ludzi kultury nikt nie będzie traktował jak tych, którzy wyciągają pieniądze, po publiczne pieniądze. Kultura i ludzie kultury to skarb a nie kłopot (...) Chcielibyśmy zatem stworzyć warunki dla stałej i niepoddanej politycznym modom pielęgnacji dziedzictwa historycznego i dziedzictwa kulturowego, dziedzictwa minionych pokoleń, ale równocześnie chcielibyśmy wesprzeć rozwój sztuki współczesnej bo tutaj państwo może dyskretnie, ale skutecznie pomóc. Będziemy także stwarzać dogodne warunki dla rozwoju przemysłów kultury, bo takie przecież są, i sektora kreatywnego. To, jak już wspomniałem do tej pory niedoceniana, a jak pokazuje doświadczenie niektórych najbardziej rozwiniętych państw, potencjalnie naprawdę potężna gałąź, nie tylko kultury, życia kult., ale także gałąź gospodarki. To może być dźwignia, nie tylko naszego wzrostu duchowego, ale także wzrostu materialnego. Chciellibyśmy także poprzez rozbudowę infrastruktury kulturalnej, nie tylko tej, która wynika z postępów technologicznych, zwiększyć upowszechnienie dostępu do dóbr kultury. Celem naszym będzie także unowocześnienie i większy dostęp do edukacji kulturalnej"
Wprawdzie, jak to bywa w tego typu przemówieniach, są to okrutne frazesy, jednak uznanie za użycie nowoczesnej terminologii i trafne zarysowanie problematyki finansowania i dostępu. Tylko teraz jest kwestia co dokładnie chcieliby dokonać i czy wiedzą jak to zrobić? Czy za tym fragmentem exposé kryje się głęboko przemyślana strategia wobec przemysłu kulturalnego, producentów kultury i twórców? Wątpię, ale zobaczymy...
czwartek, 22 listopada 2007
Porównanie cen plików i płyt w Polsce, część 3

Kontynuując pierwszy i kolejny wpis znów wziąłem się za porównanie cen albumu, który nieraz będzie kupiony jako prezent świąteczny, a właściwie już jest kupowany, jak można zaobserwować na liście sprzedaży OLIS.

Płyta zespołu Strachy na Lachy pt. "Autor", zawierająca piosenki śpiewane kiedyś przez Jacka Kaczmarskiego, wydana przez SP Records:

  • iplay.pl - nie ma tej płyty, ani żadnych innych utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • melo.pl - nie ma tej płyty w ofercie sklepu; są inne płyty zespołu w cenach 19,99 PLN za cały album lub 2,99 PLN za pojedyńczy utwór; pliki wma z DRM;
  • mp3.pl - nie ma tej płyty, ani żadnych innych utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • soho.pl - nie ma tej płyty, ani żadnych innych utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • 3pm.pl - nie ma tej płyty, ani żadnych innych utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • onetplejer.pl - strona sklepu tradycyjnie się nie otwiera, więc w następnych wpisach nie będę już tego sklepu wspominał; albo lepiej - poświęcę temu cały oddzielny wpis, bo to jakiś żart...;
  • merlin.pl - 24,5 PLN za płytę kompaktową; doliczyć należy koszt dostawy - minimum 7,5 PLN, chyba że wartość zamówienia wynosi ponad 50 PLN, wtedy dostawa jest darmowa;
  • empik.com - 27,99 PLN za płytę kompaktową; doliczyć należy koszt wysyłki - min. 7,5 PLN; możliwy odbiór osobisty - wtedy koszt dostawy wynosi 0 PLN.
  • SP Records - 30 PLN za płytę kompaktową; należy doliczyć koszt dostawy; jak widać zakup bezpośrednio u wydawcy w tym wypadku nie za bardzo się opłaca.

Wniosek: nawet jakbym chciał to nie kupiłbym plików muzycznych bo nikt ich nie sprzedaje. Kompakt najtaniej w Merlinie, choć duże różnice cen skłoniłyby mnie pewnie do dalszych poszukiwań w mniejszych sklepach.

wtorek, 20 listopada 2007
Netlabel zza wschodniej granicy
Teraz o świeżo założonym netlabelu z Ukrainy, konkretnie z miejscowości Krivoy Rog. Nazywa się Noiq22 i udostępnia nagrania z kręgu noise, minimal, experimental, electro-acoustic, psychedelic noise. Jak widzicie szeroki przekrój muzyczny, a ma być ponoć jeszcze coś z rocka, reggae i jazzu. Artyści pochodzą z różnych krajów, natomiast strona jest po rosyjsku. Nawigacja jest na tyle prosta, że można dać sobie radę bez znajomości tego języka. Oto ich logo:
 
Noiq22

...a to mała próbka możliwości netlabela: NOhead - Ken Din in Den, Mr.Dee - Siren EP oraz CabUcha - Сингулярность в кружке чая. Materiał wydano na licencjach Creative Commons.
piątek, 16 listopada 2007
Jak długo utwór przynosi zyski?

Jak byście odpowiedzieli na pytanie: jak długo utwór powinien przynosić twórcy (lub posiadaczowi praw) zyski? Są tacy, którzy uważają, że zawsze. Nie palę się do promocji tego stanowiska. O kompletnie przeciwnych poglądach już kiedyś pisałem, chociaż należy oddać tym poglądom to, że nie odmawiają one twórcy prawa do zarobku, a jedynie krytykują prawo autorskie w obecnym kształcie jako koncept w dużej mierze błędny. Tym którzy nie mają poglądu proponuję prześledzenie historii piosenki "Happy Birthday to You".

Utwór ten uznawany jest obecnie za najczęściej wykonywany utwór anglojęzyczny na świecie. Melodia napisana została przez siostry Mildred J. Hill i Patty Smith Hill jako przywitanie, którym nauczyciele mogli witać swoich uczniów (śpiewali im głównie słowa "Good morning to you"). Nie wiadomo kto napisał słowa w dziesiejszym kształcie, wiadomo tylko, że po raz pierwszy opublikowano je w 1924 r.

Utwór "Happy Birthday to You" był w tym czasie często wykorzystywany w musicalach, co skłoniło Jessice Hill (trzecią z sióstr) do wystąpienia na drogę sądową przeciwko jednemu z naruszających. Ostatecznie prawa do utworu zarejestrowane zostały w 1935 r. przez Clayton F. Summy Company. Firmę tę (a wraz z nią prawa do utworu) kupił jeszcze w latach 30. XX w. John F. Sengstack. Potem jego firmę przemianowano na Birch Tree, Ltd., którą z kolei w 1998 r. zakupił za 25 milionów USD Warner Chappell. W związku z tym dziś prawa należą do Summy-Birchard Music, które jest częścią AOL Time Warner. Tantiemy dzielone są pomiędzy tę firmę a fundację założoną przez spadkobierców sióstr Hill.

Trzeba zaznaczyć, że gdy utwór jest śpiewany w gronie znajomych na urodzinach, wówczas nie trzeba za to płacić. Kosztuje jednak wykorzystanie go w filmie, reklamie, odtwarzanie na żywo lub nadawanie z wykorzystaniem mediów i inne.

OK, to jak długo trzeba będzie płacić za ten utwór? Początkowo w USA utwory chroniono przez 14 lat, w 1909 okres ten wydłużono do 28 lat od daty rejestracji, przy czym okres ten mógł być wydłużany o kolejne 28 lat. W 1976 okres ten przedłużono do 75 lat, a w 1998 dodano do tego kolejnych 20 lat, wprowadzając pewne zastrzeżenia. Ostatecznie dziś mamy 95 lat od publikacji lub 120 lat od stworzenia (którykolwiek z okresów jest krótszy) w przypadku dzieł anonimowych lub stworzonych "na zamówienie korporacji" lub 70 lat od śmierci ostatenigo ze współautorów utworu w przypadku indywidualnych twórców.

Wprawdzie utwory opublikowane przed 1978 są traktowane w USA nieco inaczej, jednak tak czy inaczej wychodzi coś koło 100 lat. Kiedy więc wykorzystanie utworu "Happy Birthday to You" nie będzie już nic kosztować? W 2030 - utwór zarejestrowano w 1935 na firmę (jako tzw. "work for hire"), więc przysługuje mu ochrona 75 lat + 20 lat. Jedyne pytanie jakie się nasuwa to czy okres ten znów nie zostanie kiedyś przedłużony...

Źródła: Więcej informacji znajdziecie w źródłach, z których korzystałem m. in. tu, tu i tu.

środa, 14 listopada 2007
CBOS zbadał postawy wobec tzw. "piractwa"
CBOS przeprowadził w październiku reprezentatywne badanie dotyczące postaw Polaków wobec tzw. "piractwa". Nie widziałem kwestionariusza, nie będę się czepiać, ale zastanawia mnie czy twórcy badania wzięli pod uwagę, że są to na tyle złożone kwestie, że przeciętny Polak ma o nich blade pojęcie. Z drugiej strony, skoro postawy kształtują się m.in. pod wypływem działań propagandowo-edukacyjnych ze strony producentów kultury, to nieistotne jest na ile postawy te odzwierciedlają faktyczną wiedzę badanych o prawie autorskim, a raczej na ile trafiło do głów respondentów to co im mówiono/pisano o tzw. piractwie.
Mały cytat:
"Dwie trzecie kupujących płyty i kasety (65 proc.) uważa, że piractwo audiowizualne jest usprawiedliwione zbyt wysokimi cenami oryginalnych produktów. 28 proc. ankietowanych potępia nieautoryzowane kopiowanie i sprzedawanie nośników, uważając takie zachowanie za kradzież. (...)
Badanych zapytano też o pobieranie plików z internetu. Korzystanie z internetu zadeklarowało 42 proc. Najwięcej osób pobiera pliki muzyczne (42 proc). 32 proc. ściąga z sieci aplikacje komputerowe, a filmy 31 proc. badanych. 19 proc. pobiera gry komputerowe. Najmniejszą popularnością cieszą się cyfrowe książki w plikach tekstowych - pobiera je z sieci zaledwie 13 proc. (...)

Osoby pobierające poszczególne kategorie plików spytano też o to czy są one autoryzowane, czy też rozpowszechniane w sieci bez zgody twórcy, producenta lub wydawcy. Najczęściej pobieranymi plikami nieautoryzowanymi są pliki wideo (48 proc.), a zaraz po nich utwory muzyczne, np. w popularnym formacie mp3.
" (Źródło: PAP, cyt. za: Serwis Nauka Polska, odwiedzone dnia 13.11.2007).
Wydaje mi się, że pytanie np. o to czy ktoś "ściąga z sieci aplikacje komputerowe" nie ma większego sensu. Każdy kto ma włączoną opcję aktualizacji systemu (czy jak to się tam w Windows nazywa) ściąga apliakcje z internetu nawet o tym nie wiedząc. Inny przykład "19% pobiera gry" - a jak ktoś gra w gry zrobione we Flashu na stronach www? Zaznaczam, że nie widziałem kwestionariusza (i raczej na pewno nie zobaczę), może pytania były ułożone sensownie i tylko w raporcie tego nie widać...
 
Jaką wartość ma takie badanie? Głównie taką, że można o nim napisać w gazecie... Być może w badaniu zapytano o prawdziwie ciekawe rzeczy, np. jak respondenci rozumieją "dozwolony użytek", ale póki CBOS nie opublikuje na swojej stronie więcej informacji, ciężko stwierdzić coś więcej niż mówi cytowana depesza PAP.
wtorek, 13 listopada 2007
USA: Hollywood i Broadway strajkują
Gazeta Wyborcza parę dni temu pisała o strajku scenarzystów w Hollywood. Dlaczego strajkują wyjaśnia cytat:
"Powodem niezadowolenia scenarzystów jest skostniały stosunek przemysłu rozrywkowego do zmian technologicznych. Internet, telefonia komórkowa, DVD i inne technologiczne nowinki z dnia na dzień powodują rewolucję w sposobie pozyskiwania filmów przez odbiorców, jednak nie idzie za tym żadna ewolucja w finansowaniu autorów. Związek zawodowy amerykańskich scenarzystów filmowych i telewizyjnych (Writers Guild of America) na czwartkowym zjeździe przyjął decyzję o rozpoczęciu protestu większością 90 proc. głosów (za głosowało 12 tys. członków związku). Okazją do zgromadzenia było wygaśnięcie trzyletniego kontraktu WGA z przemysłem rozrywkowym. Lider kalifornijskiego oddziału związku Patrick Verrone dodał, że chodzi nie tylko o roszczenia płacowe scenarzystów, ale też o szczegółową analizę ich sytuacji i porównanie jej z warunkami finansowymi, prawnymi i socjalnymi innych artystów z branży rozrywkowej: aktorów, reżyserów, producentów." (Źródło: Derkaczew J., Strajk w Hollywood: Przestaną pisać, gazeta.pl z dnia 05.11.2007).
O przebiegu strajku można poczytać na blogach prowadzonych przez strajkujących, np. tu. Może się to skończyć gigantycznymi stratami branży, zwłaszcza jeśli za jakiś czas zabraknie scenariuszy.

Co ciekawe strajkuje także Broadway, konkretnie pracownicy techniczni teatrów. Jak można przeczytać domagają się głównie podwyżek płac, na co nie chce się zgodzić druga strona (League of American Theatres and Producers). Cała sprawa bierze się stąd, że charakter pracy pracowników technicznych teatrów odbiega nieco od standardowego 8-godzinnego dnia pracy. Upraszczając nieco: pracownicy techniczni są niezbędni w teatrze, problem polega na tym jak ich wynagradzać - od wykonanej pracy czy "za godziny". Ciężko stwierdzić jak to się skończy, ale przedłużający się strajk w okresie przedświątecznym może się okazać bardzo kosztowny...
piątek, 09 listopada 2007
Porównanie cen plików i płyt w Polsce, część 2
Kontynuując poprzedni wpis wziąłem się za porównanie cen albumu, który nieraz będzie kupiony jako prezent świąteczny, a właściwie już jest kupowany, jak można zaobserwować na liście sprzedaży OLIS.

Płyta Raz, Dwa, Trzy - Młynarski. Oto wyniki:
  • iplay.pl - nie ma tej płyty w ofercie sklepu; są inne płyty zespołu w cenach od 14,99 PLN do 29,99 PLN za cały album lub od 1,49 PLN do 2,99 PLN za pojedyńczy utwór; można też kupić 2 "single" - pojedyncze utwory z nowej płyty za 1,99 PLN; pliki wma z DRM;
  • melo.pl - nie ma tej płyty w ofercie sklepu; są inne płyty zespołu w cenach 29,99 PLN za cały album lub 2,49 PLN za pojedyńczy utwór; pliki wma z DRM;
  • mp3.pl - nie ma tej płyty w ofercie sklepu; są inne płyty zespołu w cenach od 14,99 PLN do 29,99 PLN za cały album lub od 1,49 PLN do 2,99 PLN za pojedyńczy utwór; można też kupić 2 "single" - pojedyncze utwory z nowej płyty za 1,99 PLN; pliki wma z DRM;
  • soho.pl - brak jakichkolwiek utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • 3pm.pl - brak jakichkolwiek utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • onetplejer.pl - strona sklepu nie otwiera się jeśli nie używasz Windows + Internet Exlporer; ostatnio próbowałem ją obejrzeć w Operze, tym razem sprawdziłem w Firefoxie - też nie działa;
  • merlin.pl - 34 PLN za płytę kompaktową; nie można kupować utworów na sztuki; doliczyć należy koszt dostawy - minimum 7,5 PLN, chyba że wartość zamówienia wynosi ponad 50 PLN, wtedy dostawa jest darmowa;
  • empik.com - 34,99 PLN za płytę kompaktową, można też kupić wersję z DVD za 49,99 PLN; nie można kupować utworów na sztuki; należy doliczyć koszt przesyłki, min. 7,5 PLN; możliwy odbiór osobisty - wtedy koszt przesyłki wynosi 0 PLN.
Wniosek - tym razem bez wahania wziąłbym kompakt, chyba głównie dlatego, że konkurencja w postaci plików nie istnieje w tym przypadku...
czwartek, 08 listopada 2007
Porównanie cen plików i płyt w Polsce, część 1
Trwa właśnie najlepsza część roku dla handlowców. Dla branży fonograficznej też - nikt racjonalnie myślący nie wydaje płyt tuż przed Świętami, wszystko musi ukazać się już teraz. Pomyślałem, że przy okazji przeprowadzę mały eksperyment - sprawdzę i porównam ceny jakie trzeba zapłacić za muzykę w internetowych sklepach z plikami muzycznymi oraz z płytami. Aż do Świąt będę publikować wyniki - gdzie jest najtaniej. Wybór artystów subiektywny, ale myślę, że to wystarczy by roztrzygnąć czy w Polsce opłaca się już kupować pliki muzyczne, czy płyty kompaktowe jeszcze są tańsze.

Na początek płyta, którą lubię 19 Wiosen - Piękno. Ceny aktualne - sprawdzone dziś.
  • iplay.pl - cena za płytę 19,99 PLN; za pojedyńczy utwór 1,99 PLN; pliki wma z DRM;
  • melo.pl - brak jakichkolwiek utwoów zespołu w ofercie sklepu;
  • mp3.pl - cena za płytę 19,99 PLN; za pojedyńczy utwór 1,99 PLN; pliki wma z DRM;
  • soho.pl - brak jakichkolwiek utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • 3pm.pl - brak jakichkolwiek utworów zespołu w ofercie sklepu;
  • onetplejer.pl - strona sklepu nie otwiera się jeśli nie używasz Windows + Internet Exlporer;
  • merlin.pl - brak tej płyty w ofercie sklepu, są jednak inne płyty zespołu;
  • empik.com - 27,50 PLN za płytę kompaktową; nie można rzecz jasna kupować utworów na sztuki; należy doliczyć koszt przesyłki, min. 7,5 PLN; możliwy odbiór osobisty - wtedy koszt przesyłki wynosi 0 PLN.
Jak widać bardziej opłaca się nabyć pliki, chyba że dla kogoś sam fakt posiadania krążka wart jest 7,5 PLN. Ale uwaga - jeśli kupuje się pliki muzyczne na sztuki, a nie album jako całość, wtedy koszt nabycia wyniesie 25,87 PLN, czyli już prawie tyle co za kompakt.

Zaglądajcie regularnie, w najbliższych kilku wpisach będę dalej badać temat cen plików i płyt, porównując tytuły różnych artystów.

[i wreszcie dopisek dla tych, którzy zajrzeli na tę stronę tuż po opublikowaniu wpisu i teraz zaglądając po raz drugi widzą coś innego - tak, była fajna tabela, ale coś na bloxie nie gra, bo tabela wyglądała fajnie w przeglądarce Firefox, a w Operze i Konquerorze już dość paskudnie... więc rezygnuje z tabel, chyba że jakoś rozwiążę ten problem]
wtorek, 06 listopada 2007
probablyworse - nowy netlabel z muzyką gitarową

Znalazłem kolejny netlabel udostępniający muzykę gitarową. Nazywa się probablyworse records | netlabel i obecnie promuje 11 artystów, gatunkowo od rocka progresywnego do indie popu. Jako próbkę ich repertuaru warto ściągnąć/odsłuchać np. nagrania zespołów Wist, An Hokkaido Summer i When You Fail.

Niestety na stronie probablyworse nie znajdziecie nagrań wszystkich 11 artystów, część linków prowadzi nie do plików mp3, ale do profili kapel na MySpace. Mimo to probablyworse wart jest uwagi choćby dlatego, że cały czas netlabeli specjalizujących się w muzyce gitarowej jest dużo mniej niż udostępniających muzykę elektroniczną. Probablyworse ma też swój profil na MySpace.

poniedziałek, 05 listopada 2007
Lobbing branży muzycznej w USA
Mała ciekawostka - czy wiecie ile kasy największe wytwórnie muzyczne świata wyłożyły w pierwszej połowie roku 2007 na lobbing w USA? Oto dane podane za biurem Senatu USA Office of Public Records Lobby Filing Disclosure Program:
Danych dotyczących EMI Music nie znalazłem - czyżby nie lobbowali w Kongresie USA, czy tylko źle szukałem?

Źródła podają, że przemysł rozrywkowy jako całość w 2004 r. był dwunasty na liście największych lobbystów, wypłacając politykom amerykańskim 28,861,668 USD, z czego 13,373,366 USD trafiło do Kongresu USA. W przeciągu całej minionej dekady przemysł rozrywkowy przeznaczył na ten cel 152,671,704 USD. Branża muzyczna w 2004 roku wypłaciła politykom amerykańskim 2,539,118 USD, a w przeciągu całej minionej dekady 12,798,640 USD (Źródło: Bishop J. (2005), „Building International Empires of Sound: Concentrations of Power and Property in the "Global" Music Market", Popular Music and Society, vol. 28 no. 4, s.  457).

Na co idzie ta kasa? Nieistotne na co, jest to zgodny z prawem USA lobbing i nie ma się co czepiać. Ciekawsze pytanie brzmi: po co majors płacą politykom amerykańskim. Jak to po co, a kto uchwala prawo autorskie?
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter