przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
piątek, 29 lutego 2008
Nowa muzyka do ściągnięcia na stronie netlabela probablyworse

W listopadzie pisałem już o netlabelu probablyworse. Już wtedy mieli na swojej stronie sporo ciekawych nagrań, które można ściągnąć legalnie i za darmo. Od tego czasu ich oferta znacząco się powiększyła - obecnie udostępniają do pobrania 21 albumów/EPek. Głównie są to nagrania post rockowe, indie popowe i elektroniczne.

Co ciekawe ich najnowszym wydawnictwem jest EPka polskiego zespołu Folder.

folder - inside (PROBABLYWORSE.COM)

Ściągnijcie, fajne granie.

Właściwie wszystkie nowości trzymają wysoki poziom. Moją uwagę przykuły jeszcze szczególnie:

Pamiętajcie, że możecie tę muzykę legalnie odsłuchać, ściągnąć i dzielić się nią dalej z innymi (czytaj: udostępniać w sieciach P2P). Miłego słuchania!

czwartek, 28 lutego 2008
Czy czeka nas powstanie "hipermarketow z muzyką"?
Ostatnio, zainspirowany dyskusjami na moim i innych blogach oraz analizą książek na temat marketingu w handlu, zacząłem się zastanawiać kiedy zaczną być masowo wykupywane/przejmowane/zamykane sklepy z plikami muzycznymi. Czemu miałoby to nastąpić skoro dopiero niedawno zaczęły powstawać? Otóż przyjżyjmy się "zwykłemu" handlowi normalnymi produktami w Polsce. Kiedyś mieliśmy dużo małych sklepów wielobranżowych, potem pojawiły się markety. Z jednej strony nastąpiła likwidacja i łączenie się małych sklepów w sieci, z drugiej konsolidacja marketów. Czyli generalna tendencja jest taka by się łączyć, wykupywać słabsze podmioty i ograniczać konkurencję.

Podobne procesy zachodzą w innych krajach, choć niekoniecznie mają podobny przebieg. W USA mówi się np. o efekcie Wal-Marta, jako że ta sieć ma wyjątkowo silny wpływ na lokalne społeczności. Niewątpliwie tradycyjna dystrybucja fonogramów też przechodzi szybkie zmiany - w Polsce polegające głównie na zamykaniu małych sklepów.
 
Rodzi się więc pytanie - czy podobne procesy zajdą w przypadku sklepów z plikami? Bardzo ciężko stwierdzić kiedy i gdzie, ale na pewno zajdą. Nie wątpię, że powstanie prawdziwie światowych serwisów jest kwestią czasu. Przez "prawdziwie światowe" mam na myśli takie, które oferują pliki nie tylko w USA, Japonii i paru krajach Europy Zachodniej, ale także na obrzeżach rynku światowego, np. w Polsce. Dopiero serwis o prawdziwie światowym zasięgu może liczyć na osiągnięcie faktycznych korzyści skali.
 
Dlaczego jeszcze nie powstają takie serwisy? Po pierwsze problemy z prawami autorskimi (np. dlatego serwis Pandora.com jest dostępny tylko w USA). Po drugie, niedorozwój rynku plików w wielu krajach (skoro ludzie nie chcą kupować plików w Polsce, to po co otwierać tu iTunes). Po trzecie to jeszcze nie ten etap rozwoju rynku (ciągle istnieje zbyt wiele możliwości ekspansji na rynkach rozwiniętych by myśleć o fuzjach lub wkraczaniu na nowe, mniejsze rynki).
 
Rynek nie wszedł jeszcze w fazę silnej walki konkurencyjnej pomiędzy serwisami oferującymi muzykę on-line. Radośnie tworzone są nowe inicjatywy i fajnie - mamy większy wybór. Może nie w Polsce (gdzie jest 6 rodzimych serwisów i żadnego potentata światowego, chyba że za taki uznacie eMusic.com), ale generalnie na świecie. Jeśli jednak proces rozwoju handlu plikami będzie taki sam jak rozwoju "tradycyjnego" handlu, czeka nas poważna walka pomiędzy detalistami, zakończona najprawdopodobniej powstaniem kilku sieci. Nie jest jednak powiedziane, że będzie to wyglądać tak samo jak w przypadku zwykłego handlu, nie jestem też pewien czy na tym specyficznym rynku w ogóle może dojść do jakiejś wojny cenowej. Ogólnie rzecz biorąc są to luźne przemyślenia, analogii z tradycyjnym handlem nie jestem pewien, a niewiadomych widzę tu więcej niż pewników.
sobota, 23 lutego 2008
Struktura cen w modelu pay-per-download
W poprzednim wpisie przedstawiłem model pay-per-download. Według tego modelu działa iTunes oraz wszystkie funkcjonujące obecnie w Polsce sklepy z plikami. O tym, że ceny plików oferowanych w takich sklepach są w porównaniu z cenami płyt średnio atrakcyjne pisałem niejednokrotnie. Poniżej znajdziecie jedną z odpowiedzi na pytanie dlaczego ceny te są relatywnie tak wysokie.
 
Struktura cen w modelu pay-per-download

Kto?

Co robi?

Wysokie koszty w USD

Niskie koszty w USD

Wytwórnia muzyczna/artysta

Dostarcza utwór w postaci „mastera”

0.67

0.40

Instytucja  rozliczająca karty kredytowe

Organizuje proces płatności

0.30

0.10

Autor lub właściciel praw autorskich

Udziela licencji mechanicznej

0.12

0.10

Sklep z plikami

Organizuje handel

0.25

0.10


łącznie 1.34

łącznie 0.70

strata 0.35

zysk 0.29

Źródło: Raport OECD, 2005.
 
Oczywiście w przypadku każdego indywidualnego sklepu koszty mogą się różnić, jednak literatura podaje takie właśnie przykłady. Jak widać duży wpływ na ceny mają opłaty pobierane przez organizacje zajmujące się procesem płatności (obsługa kart kredytowych). Spory udział w cenie ma też wytwórnia muzyczna, ale nie można zapominać, że w wartości tej mieszczą się wszystkie jej koszty. Zapewne ceny mogłyby być zauważalnie niższe gdyby artyści nie korzystali z pośrednictwa wytwórni muzycznych (lub gdyby znacząco zmieniły się zasady współpracy obu stron).
 
Dodam jeszcze, że sporo zależy od modelu biznesowego przyjętego przez sklep. Przykładowo iTunes może w ogóle nie zarabiać na sprzedaży muzyki, a na sprzedaży iPodów. Głównie dzięki temu oraz swojej sile rynkowej mógł wynegocjować z wytwórniami ceny na poziomie 0.99 USD za plik.
czwartek, 21 lutego 2008
Dominujący model sprzedaży muzyki w sieci (pay-per-download)
Niedawno pisałem o modelu subskrypcyjnym, teraz więc o dominującej obecnie formie sprzedaży muzyki w sieci - modelu pay-per-download ("płać za ściągnięcie"). W modelu tym konsument płaci za każdy pojedynczy utwór, który po zakupie staje się jego "własnością".

Sklep iTunes jest klasycznym przykładem zastosowania modelu pay-per-download. Trzeba podkreślić, że Apple nie oferuje wyłącznie sklepu z plikami i odtwarzacza, ale całą aplikację umożliwiającą użytkownikowi zarządzanie zakupioną muzyką. Po jej zainstalowaniu na komputerze użytkownik może kupować pliki w sklepie, organizować pliki i układać własne playlisty, nagrywać płyty, przegrywać pliki do odtwarzacza, korzystać z podcastingu, itd. Dzięki temu następuje zbliżenie i integracja procesu zakupu i konsumpcji. Innymi słowy, konsument siedząc przy swoim komputerze i słuchając muzyki jest jednocześnie w sklepie - za pomocą prostej wyszukiwarki może w każdej chwili znaleźć i zakupić interesującą go muzykę.
 
W następnym wpisie przyjrzę się strukturze cen w modelu pay-per-download. Nie jest ona wcale szczególnie korzystna dla konsumentów, bo skoro utwór w sklepie iTunes kosztuje około 1 USD to za 12 utworów trzeba zapłacić praktycznie tyle samo, co za za płytę kompaktową. Nabywca dostaje jednak mniej - pomijam już brak fizycznej części produktu (okładka, pudełko itp.) - ważniejsze jest to, że kupowane pliki mają ograniczoną użyteczność. Wynika to z zastosowania DRM.
 
Mimo dość nieatrakcyjnych cen, obecnie model pay-per-download wygrywa z modelem subskrypcyjnym, co tłumaczyć można brakiem doświadczenia konsumentów w obcowaniu z modelem subskrypcyjnym oraz wynikającą z nawyków z czasów dominacji starszych nośników chęcią „posiadania” muzyki. Dodam, że wszystkie funkcjonujące obecnie w Polsce sklepy z plikami działają według modelu pay-per-download.
wtorek, 19 lutego 2008
We7.com - darmowa muzyka w zamian za słuchanie reklam
Pisałem o Qtrax, ale jeszcze nie udało mi się go na dobre uruchomić. W międzyczasie przetestowałem We7.com - serwis kierujący się podobną filozofią - darmowa, legalna muzyka w zamian za obcowanie z reklamami.
 
W przeciwieństwie do Qtrax We7.com działa w Polsce, pozwala na ściąganie utworów, nie każe instalować żadnej aplikacji, działa na każdym systemie operacyjnym oraz nie chroni muzyki żadnym DRM. Czyli wychodzi zdecydowanie na plus, gdyby nie to, że reklamy dołączane przez We7.com mają dość irytującą formę - są dołączane do pliku mp3. Bardzo przypomina to zwykłe radio, z tym że reklamy pojawiają się przed każdym utworem a nie w blokach.
 
Na początek ściągnąłem sobie album zespołu Ween pt. "Quebec" oraz składankę pod jakże punkowym tytułem "Kill all hippies". Mimo tych irytujących reklam muszę przyznać, że We7.com może być ciekawym sposobem promocji całych wydawnictw. Problem w tym, że wybór jest tam jeszcze dość niewielki, szczególnie w porównaniu z tym obiecanym przez Qtrax. Z tym, że We7.com działa, a Qtrax póki co jedynie obiecuje.
 
Dla artystów istotne będzie to, że We7.com ma im płacić proporcjonalnie do popularności ich utworów. Można się więc zastanawiać co wygra: model We7.com czy model jamendo? Dla początkujących artystów liczących na popularyzację swojej twórczości a nie na zarobek - raczej jamendo. Dla artystów o bardziej ustabilizowanej pozycji, liczących na jakiś tam zarobek - We7.com (ale dlaczego tacy artyści nie mieliby preferować np. iTunes?). Najlepiej gdyby wszystkim serwisom się udało przetrwać i przyciągnąć jak największą liczbę artystów - będzie większy wybór. Dajmy na to - muzyka za darmo z reklamami w formie graficznej w Qtrax, z reklamami w formie dźwiękowej w We7.com, darmowe materiały w jamendo, a płatne subskrypcje w Last.fm. I oczywiście żeby wszystko działało w Polsce.
niedziela, 17 lutego 2008
Grandaddy - "Jed's Other Poem" - teledysk open source
Znalazłem w sieci ciekawą produkcję fanowską - teledysk do utworu "Jed's Other Poem" zespołu Grandaddy. Teledysk stworzył jeden z fanów, niezależnie od zespołu. Po jakimś czasie Grandaddy zaakceptowali video, przez co stało się ono "oficjalnym" teledyskiem zespołu. Jak podaje na swojej stronie twórca klipu, w celu "zalegalizowania" teledysku podpisał on kontrakt z wytwórnią V2 Records.

Teledysk może wydać się wam prosty, ale świetnie pasuje do utworu z koncept albumu "The Sophtware Slump" traktującego m. in. o relacjach pomiędzy ludźmi a sprzętami elektronicznymi. Na marginesie, moim zdaniem - album zdecydowanie wart polecenia.


Online Videos by Veoh.com

Co ciekawe teledysk jest open source, twórca zachęca do ściągnięcia kodu źródłowego. Koncepcja ucieszy zapewne fanów starych komputerów, a leci mniej więcej tak:
"2640 NEXT I
2650 X = 1
2660 Y = 23
2700 STRING$ = "BUT HOW RIGHT YOU
WERE"
2705 DLY% = 0
2710 FOR I = 1 TO LEN (STRING$)

2720 CHAR$ = MID$ (STRING$,I,1)
2730 GOSUB 9000"
wtorek, 12 lutego 2008
Z jamendo.com: Afghan Banana Stand - "Brazilian Bikini Tan"
Dziś dalszy ciąg przeglądania zasobów jamendo. Stosunkowo mało jest tam kapel amerykańskich (swoją drogą ciekawy temat do zbadania - dlaczego?), więc z ciekawością posłuchałem zespołu Afghan Banana Stand. Jeśli lubicie prosty punk rock - można posłuchać:


Swoją drogą okładka ich EPki spokojnie mogłaby kandydować w konkursach na śmieszne okładki.
Afghan Banana Stand - Brazilian Bikini Tan
Materiał wydano na licencjach Creative Commons. Kapela jest też na MySpace.
poniedziałek, 11 lutego 2008
Koniec strajku scenarzystów w Hollywood
W listopadzie pisałem o strajku scenarzystów w Hollywood. Jak donosi Radio Tok FM strajk dobiega właśnie końca. Długo to trwało zanim strony doszły do porozumienia i chyba dopiero wizja problemów z ceremonią rozdania Oscarów skłoniła branżę filmową do ustępstw. O co chodziło dokładnie w strajku możecie przeczytać m. in. w Rzeczpospolitej:
"Strajkujący od listopada scenarzyści telewizyjni i filmowi domagali się od wytwórni większego udziału w zyskach z eksploatacji filmów, sprzedaży filmów na płytach DVD i z publikacji w internecie. Chcieli też równania swej sytuacji - m.in. w kwestiach socjalnych i praw autorskich - z sytuacją aktorów i innych pracowników branży filmowej." (Źródło: "Szansa na koniec strajku scenarzystów?", Rzeczpospolita serwis internetowy z dnia 10-02-2008 r.)
Porozumienie muszą jeszcze ostatecznie zaakceptować członkowie związków zawodowych, co ma nastąpić jutro.
niedziela, 10 lutego 2008
Z jamendo.com: Oferta Especial - "Kon mas kojones ke kabeza"
Obecnie na jamendo jest dostępnych 6851 albumów/EPek, które możecie legalnie za darmo ściągnąć lub odsłuchać. Trochę ostatnio zaniedbałem poznawanie dostępnej tam muzyki, spróbuję to nadrobić w kilku wpisach.

Dzisiaj muzyka ska/punk z Hiszpanii, zupełnie typowa dla wielu kapel stamtąd. Zespół nazywa się Oferta Especial i udostępnia na jamendo EPkę "Kon mas kojones ke kabeza". Muzykę możecie pobrać tu lub odsłuchać, wykorzystując zamieszczony poniżej player:

piątek, 08 lutego 2008
Rynek muzyki cyfrowej w 2007 - dane liczbowe

Kontynuując wcześniejszy wpis parę danych liczbowych z raportu Digital Music Report 2008:

  • liczba legalnie działających serwisów oferujących muzykę on-line w 2004 r. wyniosła 230, w 2005 r. 335, w 2006 r. 489, a w 2007 r. ponad 500 serwisów;
  • katalog utworów (łącznie wszystkie pliki muzyczne, jakie można zakupić on-line): w 2004 r. 1 mln., w 2005 r. 2 mln., w 2006 r. 4 mln., a w 2007 r. 6 mln utworów;
  • użytkownicy serwisów subskrypcyjnych: w 2004 r. 1,5 mln., w 2005 r. 2,8 mln., w 2006 r. 3,5 mln., a w 2007 r. nie podano ile dokładnie, ale subskrypcje stanowią 5% rynku całej muzyki cyfrowej, co jest mierzone przychodami branży;
  • zakupione utwory: w 2004 r. 156 mln., w 2005 r. 419 mln., w 2006 r. 795 mln., a w 2007 r. 1,7 mld. sztuk; ale uwaga: nie wiadomo do końca jak to liczą (np. czy tylko utwory zakupione w sklepach typu iTunes, czy te odsłuchane w serwisach subskrypcyjnych też); z dużym prawdopodobieństwem dane w kolejnych latach nie są porównywalne.
Z ciekawostek tyle, ogólnie odniosłem wrażenie, że w porównaniu z poprzednimi raportami Digital Music Report 2008 jest nieco mniej bogaty w interesujące dane liczbowe. Do części poświęconej krytyce piractwa jeszcze nie doszedłem, nie wątpię, że czeka mnie tam wiele ciekawych i odkrywczych tez ;)
 
Źródło: International Federation of the Phonographic Industry: kolejne raporty IFPI 2006; IFPI 2007 oraz ostatni Digital Music Report 2008, Londyn 2008.
czwartek, 07 lutego 2008
Poszukiwania najgorszego dźwięku na świecie
Badacze akustyki zajmują się fascynującymi rzeczami. Przykładowo Prof. Trevor Cox z Salford University’s Acoustic Research Centre prowadzi projekt badawczy mający na celu znalezienie najgorszego, najbardziej dokuczliwego dźwięku na świecie. Na stronie Bad Vibes możecie pomóc ekipie akustyków w badaniach, oddając swój głos na różne dźwięki.

Posłuchawszy dzwięków zamieszczonych na stronie muszę stwierdzić, że wśród potencjalnie najbardziej dokuczliwych dźwięków na świecie brakuje próbek twórczości paru polskich i zagranicznych gwiazd muzyki pop. Pewnie Prof. Trevor Cox bał się, że mogliby zaniżyć średnią, mieszcząc się gdzieś między drapaniem palców po szybie a krzykiem płaczącego dziecka.
środa, 06 lutego 2008
Rynek muzyki cyfrowej w 2007 (Digital Music Report 2008)
IFPI opublikowała coroczny raport dotyczący rozwoju rynku muzycznego w internecie oraz rynku muzyki mobilnej (Digital Music Report 2008). Tytuł jest nieco mylący, bowiem dane dotyczą roku 2007, a nie 2008. Raport przygotowywany jest przez organizację mającą bardzo wyraziste poglądy na temat "muzyki w internecie", jednak warto się w niego wczytać, choćby dlatego, że zawiera interesujące dane liczbowe.

Dzisiaj najważniejsze wnioski płynące z raportu, a w następnych wpisach więcej szczegółów. Podsumowując, w raporcie możemy przeczytać, że:
  • wartość światowej sprzedaży muzyki cyfrowej (czyli on-line i za pomocą komórek) wyniosła w 2007 r. 2,9 mld. USD, co stanowi 40% wzrost w porównaniu z rokiem 2006;
  • zakupy pojedynczych utworów wzrosły o 53% do 1,7 mld. (włączono w tę wartość utwory zakupione na "cyfrowych albumach", czyli nie do końca chodzi tu o zakupy pojedynczych utworów, ale o ilość sprzedanych plików);
  • sprzedaż muzyki cyfrowej (on-line i za pomocą komórek) stanowi obecnie około 15% światowego rynku muzycznego, co w porównaniu z 2006 r. stanowi wzrost o 4 punkty procentowe;
  • na największym ryneku muzyki cyfrowej - w USA - sprzedaż muzyki on-line i za pomocą komórek stanowi o 30% przychodów (tamtejszej branży fonograficznej, jesli dobrze zrozumiałem, ciekawe jak to mierzą?);
  • branża fonograficzna sprzedaje za pomocą sieci i komórek więcej (15%) niż branże: prasowa (7%), filmowa (3%) i książkowa (2%);
  • w niektórych krajach lepiej rozwija się rynek plików muzycznych w internecie (USA), w innych natomiast rynek muzyki mobilnej - sprzedawanej za pomocą komórek (Japonia);
  • "nielegalne sieci P2P" są złe a "legalne serwisy" wspaniałe i w ogóle gdyby nie piraci, na Ziemii byłby prawie raj.
Źródło: International Federation of the Phonographic Industry, Digital Music Report 2008, Londyn 2008.
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter