przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
środa, 30 stycznia 2008
Qtrax nie ma umów z majors?

Wczoraj pisałem, że z powodu przeciążenia serwerów nie można wejść na serwis Qtrax. Dziś tytułem porządku muszę zacytować to o czym donosi Gazeta.pl:

"Qtrax uporał się z naporem internautów. Ale zdarzyła się rzecz zaskakująca - wszystkie wytwórnie jak jeden mąż zaprzeczyły, by spółka miała zgodę na udostępnienie muzyki nagrywających dla nich artystów w serwisie.

- EMI Music miało wstępną umowę z Qtrax, ale w czasie jej obowiązywania spółka nie uruchomiła serwisu - powiedziała rzeczniczka EMI magazynowi "Wired". Wygasła też umowa z Universalem. Z kolei rzecznik Sony BMG potwierdził, że Qtrax otrzymał od koncernu licencję, ale na serwis działający na nieco innych zasadach, niż ten ogłoszony w Cannes." (Źródło: Tomasz Grynkiewicz, Falstart darmowej muzyki w sieci, Gazeta.pl z dnia 20.01.2008 r.)

Nie wiadomo więc jak jest naprawdę. Na prawdziwie darmową muzykę nie ma co liczyć - pliki będą z DRM, a wybór będzie ograniczony. Na chwilę obecną większe nadzieje pokładam w modelu subskrypcyjnym, planowanym m. in. przez Last.fm, a nie reklamowym proponowanym przez Qtrax. Sytuacja jest jednak dynamiczna, więc się nie upieram. Pożyjemy, zobaczymy.

wtorek, 29 stycznia 2008
Start Qtrax, aplikacja SongBird
Od dziś można spróbować używać serwisu Qtrax, o którym pisałem wczoraj. Chciałem sprawdzić Qtrax pod kątem słuchacza, jednak z powodu ogromnego zainteresowania internautów nie byłem w stanie się zarejestrować ani wyszukać żadnych artystów. Nadal nie mam pewności czy serwis będzie faktycznie dostępny w Polsce.

Udało mi się natomiast ściągnąć i zainstalować aplikację, za pomocą której obsługuje się Qtrax. I tu pewne zaskoczenie - programem wykorzystywanym przez Qtrax jest SongBird - projekt open source wspierany przez Mozillę. Skan prób użytkowania Qtrax poniżej:
 
qtrax songbird
 
Reklamy, z których ma żyć Qtrax znajdują się, jak sądzę, po prawej strone ekranu. Jak wspomniałem, muzyki nie udało mi się wyszukać, spróbuję później.
 
I na koniec istotna uwaga: skoro aplikacja SongBird jest projektem open source, dostępnym także pod Linuksem - czy będzie można używać pod tym systemem również Qtrax? Technicznie nie byłby to pewnie problem, gdyby nie to, że muzyka dostępna w Qtrax jest chroniona Microsoftowym DRM. W związku z tym o wersji dla Linuksa można jak sądzę jedynie pomarzyć. Ciekawe też jak faktycznie wygląda współpraca pomiędzy Qtrax a SongBird. Parę słów o tym znajdziecie tu.
poniedziałek, 28 stycznia 2008
Qtrax - dostęp do 25 milionów utworów w zamian za oglądanie reklam?

 

Jak donosi The Times od dzisiaj serwis Qtrax oferuje nieodpłatny dostęp do 25 milionów utworów, także tych wydanych przez największe koncerny muzyczne (majors).

Nieodpłatność ma swoją cenę - słuchacz będzie musiał oglądać reklamy dołączane do każdego utworu. Innymi słowy jest to realizacja modelu reklamowego, który znamy z telewizji i radia. Polega on na dostarczeniu treści (muzyki, filmów, publicystyki) za darmo, w zamian za to, że od czas do czasu musimy obcować z blokami reklamowymi.

Warto dodać, że branża muzyczna próbowała już zmierzyć się z tym modelem w serwisie SpiralFrog. Wyszło chyba średnio, bowiem obecnie mają w katalogu ponad 1 milion utworów, docelowo zmierzają do ponad 2 milionów, a SpiralFrog dostępny jest jedynie w USA i Kanadzie. Na tym tle Qtrax wygląda dużo lepiej - obiecują 25 milionów utworów i to, że będą działać w USA i Europie. Ciekawe czy my też się kryjemy pod hasłem "Europa"? Sprawdzę jeszcze dziś i wkrótce dam znać.

Dlaczego branża muzyczna zaakceptowała w końcu model reklamowy? Dotychczas bali się, że jeśli dadzą coś konsumentom "za darmo", nieuchronnie doprowadzi to do spadku sprzedaży płyt. Spadek nastąpił i tak, do tego doszły sukcesy modelu zaproponowanego przez Radiohead - okazało się, że nie ma na co czekać. Skoro radio i telewizja przez lata mogły się rozwijać dzięki modelowi reklamowemu, czemu nie mogłaby branża muzyczna?

W następnym wpisie zrecenzuję serwis Qtrax, o ile uda mi się go uruchomić (zaraz ruszam na poszukiwanie komputera z Windows, bo wersji dla Maca jeszcze nie ma, a dla Linuxa chyba w ogóle nie będzie). Do tematu serwisu subskrypcyjnego otwieranego przez Last.fm, który zaprezentowałem w poprzednim wpisie wrócę niebawem.
niedziela, 27 stycznia 2008
Przyszłość muzyki: model subskrypcyjny
Kontynuując poprzedni wpis powiniennem napisać o modelu sprzedaży muzyki wykorzystywanym przez iTunes ("płać za ściągnięcie" - pay-per-download). Plany zmieniłem, ponieważ jeden z czytelników podał linka do informacji, że Last.fm wprowadza możliwość odsłuchiwania na swojej stronie całych albumów. Niby już od dawna była taka możliwość, ale dotyczyło to tylko albumów mniej znanych artystów oraz muzyki wydanej na licencjach Creative Commons. Teraz Last.fm wprowadza możliwość odsłuchiwania muzyki wydawanej przez majors co stanowi przełomową zmianę. Pomysł Last.fm skomentuję w następnym wpisie, teraz krótko o tym czym jest model subskrypcyjny i dlaczego jest dla konsumentów lepszy od modelu pay-per-download.
 
Model subskrypcyjny zakłada zaoferowanie konsumentom nieograniczonego dostępu do muzyki w zamian za płacony co miesiąc abonament. Przykładem serwisu działającego według tego modelu jest Rhapsody, które za 14,99 USD miesięcznie umożliwia nieograniczone odsłuchiwanie całego swojego katalogu (obecnie ponad 4 miliony utworów) na komputerze lub przenośnym odtwarzaczu. Można płacić niższy abonament w wysokości 12.99 USD, jednak bez możliwości odsłuchiwania muzyki na odtwarzaczach przenośnych. Wadą tego drugiego rozwiązania jest konieczność posiadania połączenia z internetem podczas korzystania z usług Rhapsody.
 
Zasadnicza różnica pomiędzy iTunes a serwisem subskrypcyjnym typu Rhapsody polega na tym, że w iTunes płaci się za każdy ściągnięty utwór (ok. 1 USD), podczas gdy w modelu subskrypcyjnym płaci się abonament za dostęp do wszystkich utworów. Czyli utwór kupiony w iTunes możemy mieć na dysku swojego komputera "na zawsze" (tzn. dopóki nie padnie nam dysk lub nie ukradną iPoda), natomiast utworów z Rhapsody będziemy mogli słuchać tylko tak długo, jak długo płacimy abonament. Przewagą modelu subskrypcyjnego jest to, że słuchacz otrzymuje dostęp do całego katalogu serwisu - może słuchać dostępnych w nim utworów dowolnie dużą ilość razy, tak długo, jak długo płaci abonament. Innymi słowy koszt przesłuchania 1000 utworów w Rhapsody to 15 USD miesięcznie, a w iTunes 1000 USD, z tym że w iTunes dostajemy tę muzykę "na własność", a w Rhapsody nie. W Rhapsody też istnieje możliwość zakupu utworów na sztuki, jest to jednak dodatek do ich usług, a ceny są takie jak w iTunes.
 
Dotychczas model iTunes - "płać za ściągnięcie" wygrywał - głównie dzięki popularności iPoda. Muzyki kupionej w Rhapsody na iPodzie nie odtworzycie. Zresztą o czym tu mówić - Rhapsody dostępne jest tylko dla mieszkańców USA, iTunes też jest nieobecne w Polsce. Mimo popularności modelu "płać za ściągnięcie" uważam, że przyszłość należy do modelu subskrypcyjnego. Jest on bowiem szczególnie atrakcyjny dla osób, które słuchają dużo muzyki i nie są zainteresowane kolekcjonowaniem plików. W Rhapsody można posłuchać wszystkiego za cenę zbliżoną do ceny jednej płyty kompaktowej miesięcznie. Jeśli coś nam się szczególnie spodoba, wówczas kupimy sobie prawdziwy krążek - winyl, kompakt, a nie pliki z DRM dostępne w iTunes.
 
Wszystko zależy oczywiście od wysokości abonamentu i szerokości oferty serwisu subskrypcyjnego. W przypadku zaoferowania dużego wyboru muzyki oraz niskiego abonamentu, model ten może spotkać się z zainteresowaniem ze strony konsumentów. Jeśli dotychczas Rhapsody nie podbiło świata, to głównie z racji przyzwyczajeń słuchaczy lubiących "posiadać" muzykę oraz z powodu problemów z licencjonowaniem katalogów wytwórni poza USA.
 
I dlatego bardzo cieszy informacja, od której zacząłem. Wprawdzie Last.fm dopiero zaczyna stawać się serwisem subskrypcyjnym z prawdziwego zdarzenia (i to jedynie w USA, Wielkiej Brytanii i Niemczech), jednak nie wątpię, że dotrą oni z tymi usługami do nas prędzej niż Rhapsody. Więcej w następnych wpisach, w których z przyjemnością mocniej rozprawię się z modelem "płać za ściągnięcie" i DRM.
środa, 23 stycznia 2008
Przyszłość branży muzycznej

Do postawienia pytania "co stanie się z branżą muzyczną?" skłoniły mnie komentarze do wpisów na moim blogu oraz ciekawe dyskusje toczące się np. tu i tu. Jest to temat na tyle złożony, że poświęcę mu przynajmniej kilka wpisów. Od razu zachęcam do dyskusji - prezentuję moje stanowisko, chętnie poznam inne.

Uważam, że branżę muzyczną jako całość czeka świetlana przyszłość. Muzyka jest coraz bardziej dostępna, słuchamy jej coraz więcej. Siłą rzeczy przełoży się to na wzrost obrotów i być może również zysków branży muzycznej. Ale uwaga: nie całej i nie wszędzie. Bowiem jak pisałem w tym poście BRANŻA MUZYCZNA TO NIE TO SAMO CO BRANŻA FONOGRAFICZNA. Spadek sprzedaży płyt kompaktowych oznacza kryzys branży fonograficznej, równocześnie jednak obserwujemy np. rosnącą oglądalność koncertów. Czyli: pewne części branży muzycznej tracą, jednak inne zyskują. Uważam, że jako całość branża muzyczna będzie się dobrze rozwijać tak długo, jak długo na świecie będzie trwał wzrost gospodarczy.

Najwięcej nieporozumień związanych jest oczywiście z tym na ile problemy branży fonograficznej przekładają się na straty artystów. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: których artystów. Na rynku muzycznym mamy bowiem przynajmniej 3 typy artystów:

  1. artyści nagrywający - ci którzy nagrywają albumy, które są potem wydawane przez wytwórnie muzyczne;
  2. kompozytorzy i twórcy tekstów - ci którzy piszą teksty i komponują muzykę;
  3. artyści występujący na żywo - ci którzy grają koncerty, począwszy od tych na stadionach a skończywszy na graniu do kotleta na weselu.
Tymi pierwszymi zajmuje się branża fonograficzna, drugimi tzw. "publishing", a trzecimi biznes koncertowy. Jak łatwo się domyślić artysta może pełnić jednocześnie wszystkie trzy funkcje, co teoretycznie zapewnia największe przychody pochodzące z trzech niezależnych źródeł. Celowo piszę przychody, a nie zyski, bowiem to ile zarobi artysta zależy też od kosztów. I tu otwiera nam się dyskusja o tym, że/czy/na ile można dotrzeć z muzyką do odbiorców po niższym koszcie jeśli zrezygnuje się z pośrednictwa branży fonograficznej. O tym w następnych wpisach.
 
Sprawę jeszcze bardziej komplikuje to, że największe koncerny muzyczne (majors) nie są wyłącznie firmami fonograficznymi, ale zajmują się jednocześnie publishingiem. W większości przypadków są też częścią wielkich koncernów medialno-rozrywkowych. Kontrolują gigantyczne katalogi największych gwiazd w historii muzyki popularnej. Czyli nawet jeśli fonografia jako taka przestanie przynosić jakiekolwiek zyski, majors przetrwają. Mają cenne aktywa chronione obowiązującym prawem autorskim. Dbają o to by prawo autorskie chroniło ich interesy. O tym jak zyskownym biznesem jest publishing pisałem tu.

Mamy więc cały dość skomplikowany system zależności, w którym zderzają się interesy różnych grup. To co jest dobre dla znanego artysty nie musi być dobre dla zaczynającego karierę. Pieniądze, prawo autorskie, kontakty, siła przebicia są po stronie branży fonograficznej. Przeciw są preferencje konsumentów, niedostateczna odwaga we wprowadzaniu zmian oraz struktura kosztów działalności fonograficznej w nowych modelach biznesowych. Dotychczas branża fonograficzna skupiała się na walce z tzw. "piractwem internetowym". Obecnie ma jeszcze problem odchodzenia największych gwiazd, choć nasili się on dopiero, gdy większej liczbie artystów zaczną kończyć się kontrakty z majors. Tak czy inaczej to branża fonograficzna (a nie cała branża muzyczna) ma obecnie problemy. Biznes muzyczny staje się biznesem muzyków, stąd zresztą wziąłem nazwy kategorii na moim blogu.

W następnych wpisach dotrę głębiej do sedna zmian, pisząc m.in. o źródłach przychodów artystów, kontraktach, strukturze kosztów firm fonograficznych w różnych modelach biznesowych oraz o wytwórniach niezależnych.

poniedziałek, 21 stycznia 2008
Marketingowe funkcje okładek płyt

W poprzednim wpisie pisałem o śmiesznych, nieco kiczowatych okładkach płyt. Zostawmy stronę estetyczną - poza tym, że okładka może być samoistnym dziełem sztuki, pełni też funkcje biznesowe.

Po pierwsze okładka uzupełnia i wspiera promocyjnie muzykę. W idealnym przypadku ułatwia budowanie wizerunku, komponuje się z muzyką, tekstami, teledyskami itp. Zerknijcie chociażby na okładkę (lub lepiej całą wkładkę) płyty Smashing Pumpkins - Mellon Collie And The Infinite Sadness:

This image is of a cover of an audio recording, and the copyright for it is most likely owned by either the publisher of the album or the artist(s) which produced the recording or cover artwork in question. It is believed that the use of low-resolution images of such covers solely to illustrate the audio recording in question  qualifies as fair use under United States copyright law.

oraz na teledysk do utworu z tej płyty:


Takich przykładów można podać dużo więcej, np. Pink Floyd - The Wall, The Beatles - Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band i w jej kontekście kolejna płyta zespołu - The Beatles "White Album". I tak dalej...

Po drugie okładka przyciąga uwagę. Albumy raczej nie są nabywane pod wpływem impulsu, jednak okładki mogą mieć pewien wpływ na wybór kupowanego tytułu. W sumie pierwszorzędne znaczenie mają inne elementy produktu, jednak nie można wykluczyć, że czasami właśnie okładka może pomóc konsumentowi w podjęciu ostatecznej decyzji. W tym kontekście okładki omówione w poprzednim wpisie należy ocenić pozytywnie - budzą emocje.

Po trzecie, ostateczne decyzje dotyczące wyglądu okładki płyty w przypadku dużych wytwórni z reguły należą do wydawcy. Artysta może mieć większy wpływ na projekt okładki, jeśli ma status gwiazdy lub gdy jest wydawany przez wytwórnię niezależną.

Historie okładek płyt najbardziej znanych w historii muzyki popularnej pokazują, że nawet zespół o statusie supergwiazdy, jakim był u szczytu kariery The Beatles, musi brać pod uwagę opinię wytwórni muzycznej na temat okładki. W przypadku płyty „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" przed premierą okładka zmieniała się kilkakrotnie w wyniku długotrwałych negocjacji pomiędzy zespołem (nalegającym na realizację swojej wizji artystycznej) a wytwórnią EMI (chcącą uniknąć skandalu i starającą się uzyskać zgodę na wykorzystanie wizerunku osób publicznych umieszczonych na okładce). W innym przypadku - okładki do płyty „Beggar's Banquet" zespołu The Rolling Stones - konflikt pomiędzy zespołem a wytwórnią Decca był na tyle silny, że spowodował opóźnienie wydania płyty o kilka miesięcy.

Oczywiście okładka najlepiej wyglądała w przypadku winyla. Okładka kompaktu jest dużo mniejsza, przez co raczej mniej atrakcyjna dla konsumenta. Ale uwaga - w miarę jak kompakty będą tracić na znaczeniu, okładki wcale nie będą zanikać. Już teraz netlabele dołączają do plików pliki graficzne z "okładkami", które można sobie wydrukować lub pooglądać. Okładki są zbyt ważne artystycznie i biznesowo by z nich rezygnować, nawet jeśli rezygnujemy z kompaktów.

piątek, 18 stycznia 2008
Najgorsze okładki płyt w historii muzyki
W internecie można znaleźć wiele list najgorszych / najśmieszniejszych okładek płyt w historii muzyki popularnej. Polecam m. in. listę 100 najgorszych okładek wszechczasów, inną listę 100 najgorszych okładek płytowych oraz jeszcze inną listę ułożoną przez jednego z internautów.

Chcąc twórczo dorzucić do owych list coś z Europy Środkowej, zamieszczam poniżej skany okładek winyla - niemieckiej składanki lokalnego disco z NRD z lat 80 XX w. Ponieważ okładka winyla jest rozmarowo dość potężna, zeskanowałem to do 2 plików. Używając wyobraźni zestawcie sobie oba poniższe skany w jedną, wielką, jakże oryginalną okładkę. Nie muszę dodawać, że zawartość płyty jest mniej więcej taka jak okładka ;).
 
Najgorsze okładki płytowe - Kleeblatt no 19 (DDR disco)
Najgorsze okładki płytowe - Kleeblatt no 19 (DDR disco)
 
Nie wątpię, że okładki wielu polskich albumów też mogłyby sprawić nam dużo radości. Jak macie jakieś typy - dajcie znać. Szczególne nadzieje pokładam w okładkach z lat 80. XX w.
 
W następnym wpisie kontynuował będę temat okładek płyt, ale już bardziej od strony ich marketingowych funkcji i promocyjnej użyteczności. 
środa, 16 stycznia 2008
Wiersze Leśmiana w domenie publicznej
W bieżącym roku do domeny publicznej trafiają utwory artystów zmarłych w 1937 r., w związku z czym za darmo możecie korzystać np. z wierszy Bolesława Leśmiana. Dzięki temu utworów tych nie musicie już szukać w księgarniach, ale możecie je sobie znaleźć w internecie, np. na stronach Cyfrowej Biblioteki Narodowej lub np. tu.
 
W związku z powyższym Fundacja Nowoczesna Polska organizuje Dzień Radości Wolnych Lektur. Obchody odbędą się dziś o godz. 12.00, w Sali Darczyńców Biblioteki Narodowej (al. Niepodległości 213, Warszawa). Wpadnijcie jak macie czas, będą przemówienia, uroczystości, itp.
wtorek, 15 stycznia 2008
Konkurs "Blog Roku 2007"
Zgłosiłem bloga do konkursu na Blog Roku 2007. Obecnie rozpoczął się drugi etap konkursu - głosowanie trwające od 15.01.2008 do 29.01.2008 (do godz. 12.00). Gdybyście mieli ochotę zagłosować na niniejszego bloga - wyślijcie SMSa (koszt 1,22 PLN brutto) o treści E00049 na numer 71222. Nie zachęcałbym do tego, gdyby nie to, że głosujący mogą wygrać iPody Nano 4 GB, więc jakaś sensowna motywacja dla głosujących też jest ;)
 
Zasady można przeczytać tu, ranking blogów w kategorii kultura można znaleźć tu, a poniżej logo stworzone przez organizatorów.
 
Konkurs Blog Roku 2007
 
Ogólnie nie jestem pasjonatem konkursów, bo jak tu konkurować np. z blogami o Rihannie (czy jak to się tam pisze). Pomyślałem jednak, że każda metoda promocji bloga jest na obecnym etapie pożyteczna, więc można spróbować. Jeśli to był nudny wpis - sorry - następny będzie już normalny i na temat.
niedziela, 13 stycznia 2008
Audiogalaxy - pierwszy muzyczny serwis społecznościowy?
Sukces jaki odniósł ostatnio portal nasza-klasa ma ten pozytywny skutek, że prawie nikomu nie trzeba już tłumaczyć na czym polega serwis społecznościowy. Oczywiście nie będę pisał na niniejszym blogu o naszej-klasie tak długo, jak długo nie pojawi się tam choć cień możliwości promocji muzyki. Jak wygląda serwis społecznościowy przyjazny muzyce? Zerknijcie na Last.fm lub MySpace.
 
W związku z powyższym pytanie: co było pierwszym serwisem społecznościowym poświęconym muzyce? Nie mam pojęcia czy Audiogalaxy (bo je mam na myśli) było rzeczywiście pierwsze, pewne jest natomiast, że powstało, odniosło gigantyczny sukces i upadło na długo zanim upowszechnił się termin Web 2.0. Tak wyglądała strona główna serwisu:
 
Audiogalaxy.com - strona główna
 
Czym było Audiogalaxy? Najprościej można je opisać jako sieć P2P - serwis nieco przypominający skrzyżowanie pierwszego Napstera i Last.fm. Można w nim było w zaskakująco pomysłowy i prosty sposób ściągnąć muzykę (zazwyczaj z naruszeniem obowiązującego prawa autorskiego). Można też było tworzyć grupy (bardzo podobne do tych w Last.fm). Właśnie owo tworzenie grup każe mi myśleć o Audiogalaxy jako o portalu społecznościowym wyprzedzającym swe czasy. Poniżej jeszcze jeden zrzut ekranu pokazujący profil losowo wybranego użytkownika:
 
Audiogalaxy - profil użytkownika
 
Jak widać profile były dość proste jeśli porównać je z np. MySpace, ale nie zapominajmy, że był rok 2001. W okresie szczytowej popularności Audiogalaxy działało mniej więcej tak samo powoli jak nasza-klasa obecnie (i znów pamiętajmy, że był rok 2001). Serwis zaprzestał działalności P2P w połowie roku 2002, na skutek pozasądowej umowy z RIAA. Obecnie można sobie jedynie poglądać jego resztki lub poczytać na Wikipedii, ewentualnie z sentymentem powspominać. To było coś na owe czasy nowatorskiego, nawet jeśli było niezbyt legalne.
czwartek, 10 stycznia 2008
Netlabel 12rec.net - 45 albumów do pobrania / odsłuchania
Jeśli chcecie legalnie za darmo ściągnąć muzykę gatunkowo oscylującą wokół post rocka / indie popu oraz ambitnej elektroniki, koniecznie odwiedźcie stronę netlabela 12rec.net. Mają sporo solidnego materiału wydanego na licencjach Creative Commons.
 
Jeśli lubicie granie w stylu Iron & Wine - może wam się spodobać najnowsze wydawnictwo netlabela: Protestant Work Ethic - Turned, and Turning EP. W podobnym klimacie utrzymane jest też Crepusculum - Sky Diaries EP oraz Slon - Jelenka EP.

Nieco ostrzej grają Junique Fois Pi & Hermelin na splicie, a odrobinę bardziej eksperymentalnie Nic Bommarito na Taciturn LP.

Do wydawnictw netlabela 12rec.net będę na pewno wracać bo mają dużo dobrej muzyki. Nie odsłuchałem całego katalogu (dużo tego), więc jeśli coś ciekawego tam znajdziecie - dajcie znać. Netlabel znajdziecie też na MySpace i Last.fm.
wtorek, 08 stycznia 2008
O tym, że Radiohead miało rację
O tym, że Radiohead udsotępniło swoją płytę na stronie www, i że można ją było ściągnąć samemu ustalając cenę, pisałem tu. Zespół zapowiedział wtedy skierowanie materiału wydanego na CD do "normalnej" dystrybucji na przełomie roku.
 
Dla mnie sprawa była dość oczywista - płyta sprzeda się świetnie, a zespół zarobi więcej niż dostałby od swojej starej wytwórni muzycznej. Nie wiemy wprawdzie ile zarobili, ale płyta "In Rainbows" jest na pierwszym miejscu brytyjskiej listy przebojów (dokładny link do listy tu). Nawet u nas można już kupić "In Rainbows" na CD, np. w Empiku (54,99 PLN) lub Merlinie (55,5 PLN).
 
Jakie są wnioski dla rynku muzycznego? Artysta o ustabilizowanej renomie gwiazdy, któremu skończył się kontrakt z wytwórnią, może/powinien powtórzyć manewr Radiohead. Dużo oczywiście zależy od warunków na jakich będzie sobie w stanie wynegocjować fizyczną dystrybucję nośnika, ale można założyć, że nie jest to bariera nie do przeskoczenia. Artysta początkujący tym bardziej powinien udostępniać swój materiał w sieci, o tym pisałem wielokrotnie. Cieżko natomiast stwierdzić na ile jest to model do zastosowania przez artystów średnio popularnych lub mało ciekawych artystycznie - takich, którzy sprzedają płyty głównie dzięki silnemu wsparciu promocyjnemu wytwórni.
 
Wreszcie wiele zależy od rynku - i tu dla ilustracji pytanie - czy u nas w Polsce ktoś z czołówki jest w stanie zrobić to co Radiohead? Pewne, bardzo ograniczone elementy tej myśli biznesowej można już było u nas spotkać, np. dostępna w sklepach na początku roku 2006 płyta zespołu Kult „Poligono Industrial" kosztowała 19,99 PLN w wersji kompaktowej (tanio nawet jak na Polskę) oraz odpowiednio więcej w wersji wyposażonej w bonusy (dvd z tego co pamiętam). Brakowało jedynie wcześniejszego udostępnienia materiału w sieci...
poniedziałek, 07 stycznia 2008
Netlabel Fellowshipwreck - eksperymentalna muzyka z Texasu
Jeśli chcecie sobie pobrać eksperymentalne i elektroniczne nagrania, zahaczające często np. o synth pop lub dub - zajrzyjcie na stronę netlabela Fellowshipwreck. Obecnie w katalogu mają 51 całych albumów i singli, które w większości przypadków można ściągnąć legalnie i za darmo.
 
Na początek można zacząć od składanki prezentującej 10 lat dokonań Fellowshipwreck. Link do składanki macie tu, a poniżej okładka wydawnictwa.
okładka

Warto też zbadać ich najnowsze (już z 2008) wydawnictwo Hyperbubble - Airbrushed Alibis in DUB. Netlabel zapowiada, że mp3 będą dostępne za darmo na stronach Fellowshipwreck jeszcze przez pewien czas, po czym zostaną skierowane do sprzedaży na iTunes. Jeśli lubicie więc takie dźwięki - ściągajcie czym prędzej.
wtorek, 01 stycznia 2008
O czym pisać w roku 2008?
Na początek życzenia noworoczne - świetnych nowych albumów w takich gatunkach jakie lubicie, tańszych płyt lub plików, cokolwiek kupujecie oraz rzecz jasna - dalszego rozwoju sceny netaudio, czyli jeszcze więcej fajnej muzyki, którą można sobie legalnie ściągnąć za darmo.
 
A teraz do rzeczy: zastanawiam się czego było za mało/za dużo na blogu w roku 2007 i jak to skorygować w 2008 r. Początek roku to dobry pretekst by coś zmieniać. Cały czas bowiem czuję, że zakładając tego bloga chciałem żeby był nieco inny niż jest faktycznie - jedne kategorie rozrosły się bardziej, inne są prawie niewykorzystywane. W związku z tym blog będzie zmierzał w jednym z kierunków:
  1. może być nieco więcej informacji o tym co nowego pojawiło się na scenie netaudio - więcej linków do stron netlabeli, płyt na jamendo itp.; innymi słowy mogę rozbudować tę kategorię; pytanie czy jest sens, skoro koledzy robią już świetne blogi w tym klimacie (linki tu i tu);
  2. może być nieco więcej nauki - teorii z zakresu ekonomii własności intelektualnej i zarządzania kulturą; ubędzie wtedy zapewne wejść na bloga, ale za to sama treść będzie trochę bardziej odpowiadać nazwie bloga...; oznaczałoby to rozbudowanie tej kategorii;
  3. blog może przyjąć nieco bardziej praktyczny/poradnikowy charakter - oznaczałoby to większe skupienie się na marketingu muzyki i rozrost tej oraz tej kategorii;
  4. mogę pisać więcej o muzyce, ale nie tej darmowej, tylko "w ogóle" o dobrej muzyce; takich blogów jest dużo, ale mógłbym też pokazywać nisze, o których jest mało informacji; przyznam, że jest to bardzo kusząca perspektywa, ale czy ktokolwiek będzie chciał czytać o baskijskim punk rocku lub kolejną opinię o przełomowości jakiejś tam klasycznej płyty?
  5. mogę stworzyć nową kategorię poświęconą naukowym analizom muzyki popularnej, np. skąd się biorą sceny muzyczne lub kiedy powstaje nowy gatunek, dajmy na to indie... dla mnie to arcyciekawe, ale i czasochłonne - czy ktoś to będzie chciał czytać?
  6. może zostać tak jak jest - będę próbował połączyć wszystkie wątki, mając poczucie, że o niczym nie piszę chociaż w połowie tyle co bym chciał... np. kategoria, w której opublikowany jest ten wpis, powinna chyba nosić nazwę "wszystko co nie weszło do innych kategorii" - kiepsko by wyglądało, ale jest wygodne...
Chętnie poznam wasze opinie, który z wariantów podoba się Wam najbardziej? A może jakieś inne pomysły? Dajcie znać w komentarzach.
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
serwisy poświęcone netaudio
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zaprzyjaźnione

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter