przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
poniedziałek, 01 lutego 2010
Libre.fm - Last.fm dla wolnej muzyki

Niestety wygląda na to, że serwis netaudio.pl niebawem zakończy działalność. Był to fajny pomysł, ale z różnych przyczyn nie wypalił o czym można przeczytać tu. Pojawiło się tam wiele dobrych wpisów, postanowiłem więc na swoją rękę uratować dwa czy trzy, których sam jestem autorem. Mam nadzieję, że pozostali współtwórcy netaudio.pl nie mają nic przeciwko i też zaopiekują się tym czy owym swoim wpisem.

Tak więc do rzeczy - oto wpis o Libre.fm, kto nie czytał na netaudio.pl, niech zerknie poniżej.

-----------------------------------------------------------------------

Znalazłem w sieci projekt Libre.fm. Jest to bardzo wczesna wersja portalu społecznościowego poświęconego darmowej muzyce. Tworzące go osoby chcą by był to darmowy odpowiednik Last.fm. Nie chodzi tu jedynie o to, że nie będą pobierać opłat za słuchanie muzyki w Libre.fm. Najważniejsze jest to, że  projekt powstaje na licencji GNU (każdy może go poprawiać) oraz skupia się na darmowej muzyce. Funkcje mają być takie jak w Last.fm - scrobblowanie utworów, funkcje społecznościowe, radio (z darmową muzyką oczywiście).

Obecnie traktowałbym Libre.fm jedynie jako  ciekawostkę. Projekt jest w bardzo wczesnych fazach i od Last.fm dzielą go ciągle lata świetlne. Nie wiem  czy twórcom Libre.fm uda się rozwinąć ten serwis tak, by mógł zainteresować przeciętnego słuchacza. Serwisów tego typu jest sporo, choć potentaci tacy jak Last.fm nie skupiają się przede wszystkim na darmowej muzyce. Sądzę, że Libre.fm warto kibicować, choć jeszcze nie rzucajcie dla  niego innych serwisów.

Libre.fm

środa, 27 stycznia 2010
Dwa stypendia dla osób chcących pisać doktorat na temat muzyki

Na stronie internetowej International Association for the Study of Popular Music IASPM można znaleźć informację o dwóch stypendiach doktorskich przeznaczonych dla osób chcących zająć się badaniem muzyki. Jedno stypendium przeznaczone jest dla osoby chcącej podjąć badania nad kreatywnością w procesie produkcji muzyki klasycznej, drugie dla osoby, która zajmie się muzyką popularną.

Studia odbywać się mają na Faculty of Music, University of Cambridge, więc jest to poziom światowy. Ktoś jest zainteresowany? Zapewne warto spróbować. Termin składania dokumentów: 31 marca 2010. Linki ze szczegółowymi informacjami: na stronie IASPM, a także: www.cmpcp.ac.uk/doctoral1.html, www.cmpcp.ac.uk/doctoral2.html.

piątek, 22 stycznia 2010
Muzyczne e-sklepy zniszczyły się same

Tytuł tego wpisu może nie do końca odpowiada temu co sądzę o kondycji polskiego rynku muzyki cyfrowej, stanowi jednak parafrazę tytułu tekstu, który ukazał się w Rzeczpospolitej. Tekst nosi wiele mówiący tytuł "Piraci zniszczyli muzyczne e-sklepy", który brzmi tak, jakby żywcem wyjęto go z antypirackich raportów tworzonych na potęgę przez branżę fonograficzną.

Autor pisze, że z kilku istniejących dawniej w Polsce sklepów z plikami muzycznymi znaczącą pozycję zdołały utrzymać tylko dwa - Muzodajnia i Nokia Music Store. Iplay, który przez lata był liderem, został niedawno sprzedany za 800 PLN i ma ponoć zmienić formułę. Autor słusznie zauważa, że klientów zniechęcają wysokie ceny i tzw. antypirackie zabezpieczenia, które znacząco utrudniają korzystanie z nagrań.

To co we wspomnianym tekście mi się nie podoba, to wskazywanie tzw. "piractwa internetowego" jako jednego z głównych powodów problemów sklepów z plikami w Polsce. Tzw. "piractwo internetowe" (wolę określenie "ściąganie muzyki z internetu") nie bierze się jednak z próżni. Słuchaczom w większości przypadków zależy na tym by ich ulubieni artyści nagrywali dalej, w związku z czym byliby pewnie skłonni zaakceptować płacenie za muzykę. Musieliby jednak mieć gwarancję, że pieniądze w istocie trafią do ich ulubionych artystów (dlaczego to nie jest regułą, można przeczytać tu i tu), a jakość oferowanej muzyki i wygoda jej użytkowania będą takie jak w przypadku płyty CD.

Trudno się dziwić, że kilku sklepom z plikami się w Polsce nie udało skoro:

  • w większości przypadków oferowały pliki zabezpieczone technologiami DRM, co znacząco utrudniało korzystanie z nich, np. przenoszenie na iPoda;
  • jakość dźwięku oferowanych plików jest niska; osoby ceniące przyzwoitą jakość dźwięku mogą albo kupić płytę kompaktową albo szukać charakteryzujących się wysoką jakością plików FLAC (bezstratna kompresja) w sieciach P2P;
  • ceny oferowanych plików były wyjątkowo nieatrakcyjne - zdarzały się sytuację, gdy za pliki wma o dość kiepskiej jakości dźwięku trzeba było zapłacić więcej niż za płytę kompaktową zawierającą te same nagrania; kiedyś dokonałem dość szczegółowej analizy cen w polskich sklepach z plikami - wnioski można znaleźć tu; opisywane w  Rzeczpospolitej powodzenie serwisu Muzodajnia pokazuje, że obniżenie cen za pliki przekłada się na wzrost popytu;
  • wybór plików w polskich sklepach - mimo, że z czasem się poprawiał - dalej pozostawia wiele do życzenia; innymi słowy - po pewnym czasie oferta sklepów z plikami mogła zadowolić klienta Empiku, ale była co najmniej przeciętna dla osoby, która opanowała korzystanie z sieci P2P;
  • niektóre serwisy nie są przygotowane na sprzedaż plików internautom używającym nowoczesnych przeglądarek internetowych; niektóre były/są jeszcze bardziej radykalne - jeśli chcecie obejrzeć (tak, tylko obejrzeć a nie kupić) ofertę sklepu onetplejer.pl lub stronę polskiej wersji sklepu Nokia Music Store - musicie użyć przeglądarki Internet Explorer; stosując analogię do tradycyjnego handlu to tak jakby powiedzieć klientom hipermarketów, że "nie wpusza się osób, które do sklepu dojechały autobusami" - coż się dziwić, że serwis onetplejer.pl już nie istnieje...

Listę uwag krytycznych można wydłużać, ale czy pięć powyższych zastrzeżeń nie stanowi wystarczającej motywacji do niekorzystania ze sklepów z plikami? Czy należy się wobec tego dziwić, że polski rynek muzyki cyfrowej nie rozwija się w zadowalającym tempie? Łatwiej jest jednak napisać, że to wina tzw. "piractwa", nie wnikając głębiej w przyczyny tego zjawiska.

I na koniec wkleję to co napisałem po uruchomieniu w czerwcu 2009 polskiej wersji sklepu Nokia Music Store:

"Polski rynek plików muzycznych zmieni się dopiero wtedy gdy pojawi się serwis subskrypcyjny z prawdziwego zdarzenia. Np. taki Rhapsody. A wiecie, że miesięczny nieograniczony dostęp do całego katalogu serwisu Napster kosztuje tylko 5 USD? Jestem przekonany, że jak pojawi się serwis oferujący Polakom dostęp do dużego wyboru utworów za ok. 15-20 PLN miesięcznie, problem tzw. "piractwa internetowego" zniknie jak ręką odjął".

Nie iTunes ze sprzedażą drogich plików na sztuki, ale właśnie serwis subskrypcyjny... Czekamy...

czwartek, 14 stycznia 2010
Odcinanie od internetu tzw. "piratów internetowych" po naszemu

Wyborcza.pl donosi, że projekt ustawy zakładającej odcinanie dostępu do internetu tzw. "piratom internetowym" może być gotowy już w pierwszej połowie roku. Wyborcza.pl powołuje się na urzędnika MSWiA, który twierdzi, że:

"(...) trwają prace nad wprowadzeniem zapisów, które umożliwiałyby odcinanie dostępu do sieci za naruszanie praw autorskich. (...) Projekt ustawy może się pojawić jeszcze w pierwszej połowie tego roku - mówił minister Rapacki. Unikał jednak szczegółowych odpowiedzi, podkreślając, że to etap "wstępnych założeń", nad którymi wciąż trwa dyskusja. - Musimy znaleźć złoty środek, by nie naruszać praw i swobód obywateli, a jednocześnie odpowiedzieć na problem łamania prawa w internecie - twierdzi. Zapewniał, że założenia zostaną upublicznione i poddane szerokim konsultacjom.

Ujawnił też, że w międzyresortowym zespole ds. internetu pojawił się pomysł, by ograniczyć tzw. dozwolony użytek osobisty. Dziś pozwala on pod pewnymi warunkami na nieodpłatne korzystanie z chronionych prawem utworów. W zamian - jako rekompensatę dla twórców - wprowadzono opłaty od płyt CD, DVD, odtwarzaczy MP3 czy dysków komputerów (do 3 proc. ceny), które pobierają organizacje zbiorowego zarządzania. Rapacki podkreślał, że nie wiadomo, czy pomysł zyska akceptację resortu
". (Źródło: Grynkiewicz, T., Kiedy odetną od internetu - rządowa walka z piractwem internetowym,  Wyborcza.pl z dnia 2010-01-13).

Jak można to skomentować? Prawdopodobnie presja organizacji czerpiących zyski z wykorzystania majątkowych praw autorskich była na tyle duża, że w rządzie uznano, iż czas się zając uregulowaniem problemu tzw. "piractwa internetowego". A że akurat francuski pomysł odcinania osób naruszających obowiązujące prawo autorskie jest akurat modny - wybór padł na takie uregulowania. Pytanie czy za tymi pomysłami pójdzie wola polityczna. Przypuszczam, że opór środowiska internautów wobec tych propozycji będzie duży i na pewno nie na rękę politykom Platformy Obywatelskiej w roku wyborczym. Ciekawe tylko czy politycy ci zdają sobie sprawę, że trudno może im być wprowadzić te uregulowania "po cichu". Przypuszczam, że to właśnie byłoby im na rękę - zmienić przepisy, tak by przedstawiciele branż kultury byli zadowoleni, a internauci się nie obrazili na rządzących. Jeśli  w rządzie rozumuje się w ten właśnie sposób, to wydaje mi się, że twórcy tych pomysłów bardzo się mylą. Opór będzie i będzie on najsilniejszy wśród wyborców PO.

Przy okazji warto zapytać jak miałaby w praktyce wyglądać realizacja pomysłu ograniczenia tzw. dozwolonego użytku osobistego. Polecam tekst VaGli na ten temat.

wtorek, 05 stycznia 2010
Netaudio.pl

Jakiś czas temu Emeliks - autor bloga Netmuzyka zaproponował na swoim blogu stworzenie polskiego serwisu poświęconego netaudio - darmowej muzyce rozpowszechnianej legalnie w internecie. Wspólnymi siłami kilku osób udało się stworzyć wersję beta potencjalnie świetnego serwisu nazwanego netaudio.pl.

Po kilku miesiącach okazało się, że tworzenie treści w obecnej formule netaudio.pl jest niezwykle trudne. Sam napisałem - z przyjemnością, ale i trudem wynikającym z ograniczeń czasowych -  jedynie kilka wpisów dla serwisu.

Sama idea serwisu jednak jest na tyle ciekawa, że wszyscy twórcy zgadzają się, że nie należy jej porzucać. Dlatego mam nadzieję, że planowana przebudowa formuły netaudio.pl stanie się faktem i już niedługo serwis ruszy od nowa. Jeśli któryś z czytelników chciałby napisać coś o muzyce wydawanej w netlabelach dla nowej odsłony netaudio.pl - będzie nam bardzo  miło.

Tymczasem tych, którzy jeszcze nie odwiedzili strony netaudio.pl - zachęcam do poznania serwisu. Jest tam szereg recenzji naprawdę dobrych nagrań i sporo ciekawych informacji na  temat darmowej muzyki.

wtorek, 29 grudnia 2009
No właśnie, czy coś się stało z MySpace?

Przed Świętami w Gazecie Wyborczej ukazał się tekst Roberta Sankowskiego poświęcony MySpace. Możemy w nim przeczytać m.in., że:

  • MySpace osiągnął punkt krytyczny, za którym zamienił się z intrygującego źródła wiedzy o nowej muzyce w witrynę nie dość, że przeładowaną informacjami, to na dodatek niedającą żadnego praktycznego narzędzia do ich selekcji. Na dodatek serwis - zresztą jak niemal cały internet - prawie natychmiast stracił posmak alternatywy dla oficjalnego obiegu promocji. Koncerny płytowe i agencje menedżerskie inkorporowały go do swoich strategii promocyjnych - po opadnięciu pierwszej fali entuzjazmu dla rewolucyjnej roli sieci w promocji muzycznego undergroundu okazało się, że dość często lansowani w necie niezależni artyści to tak naprawdę podopieczni wielkich wytwórni z podpisanymi już kontraktami płytowymi, którym menedżerowie starali się dopisać internetowy życiorys (Źródło: Sankowski, R., Co się stało z MySpace? Wyborcza.pl. 2009-12-19).

Pytanie postawione w tytule przez Sankowskiego jest uzasadnione. Od pewnego czasu rzeczywiście coraz trudniej jest korzystać z MySpace. Moim zdaniem nie jest to jednak spowodowane trudnościami z wyszukiwaniem konkretnej muzyki. Profile artystów ją tworzących są przecież indeksowane przez Google, więc łatwo jest je wyszukać. Problem polega na tym, że aby to uczynić, trzeba znać nazwę artysty - i tu jest miejsce dla MySpace.  Dawniej serwis ułatwiał znalezienie nowej muzyki choćby dlatego, że stanowił alternatywny - dla radia i telewizji - kanał promocji. Trudno mi ocenić na ile przestał on spełniać te funkcje - nigdy nie korzystałem z MySpace po to by odkryć nową muzykę, a jedynie po to by wysłuchać utworów rozpowszechnianych tą drogą przez artystów, których nazwę znałem z innych źródeł.  I tę funkcję MySpace spełniałby bez problemu dalej gdyby nie to, że profile artystów w tym serwisie stały się tak przeładowane, że ich załadowanie, szczególnie na wolniejszych komputerach, trwa bardzo długo.

Trudno jest natomiast krytykować MySpace za to, że jest wykorzystywany przez duże wytwórnie muzyczne do promocji swoich artystów. To chyba dość oczywiste, że chcą one skorzystać z tego kanału komunikacji marketingowej. Dobrze, że to czynią, bowiem dzięki temu osoby korzystające z MySpace mogą za darmo posłuchać utworów z katalogów dużych wytwórni. Dziś darmowy dostęp do niektórych utworów z katalogów majors jest czymś oczywistym, ale trzeba pamiętać, że jeszcze kilka lat temu globalne koncerny muzyczne były przeciwne darmowej dostępności muzyki w internecie. Pamiętam jak w latach 90 z trudem wymieniało się kasetami by poznać nowe utwory. Dziś mogę sobie zajrzeć na profil w MySpace np. zespołu Smashing Pumpkins by za darmo posłuchać ich nagrań. Trudno jest mi więc krytykować to, że duże wytwórnie muzyczne promują swoją ofertę za pomocą MySpace. Tym bardziej, że jeśli ktoś jest zainteresowany poznawaniem prawdziwie alternatywnej muzyki, jest szereg innych źródeł z których można skorzystać.

Na koniec wreszcie wypada zauważyć, że nawet Arctic Monkeys - uważany za klasyczny przykład niezależnego zespołu wylansowanego dzięki MySpace, nie zdobył popularności tylko i wyłącznie dzięki temu serwisowi. Jak pisze brytyjski badacz kultury Robert Strachan, Arctic Monkeys w początkach swojej kariery korzystało z usług doświadczonej  firmy Wildlife Entertainment, która zapewniła zespołowi profesjonalne wsparcie promocyjne. MySpace był tu jedynie jednym z wielu wykorzystanych narzędzi. Może więc nie warto idealizować rzekomo utraconej niezależności i alternatywności MySpace, bo serwis ten nigdy taki nie był / nie miał być?

środa, 02 grudnia 2009
Książka: Biznes muzyczny. Ekonomiczne i marketingowe aspekty fonografii

Stali czytelnicy bloga wiedzą, że od dłuższego czasu pracowałem nad książką o branży fonograficznej i rynku muzycznym. Po kilkunastu miesiącach pracy mogę nareszcie ogłosić, że książka ukazała się nakładem wydawnictwa Placet. Książka ma ponad 300 stron i nosi tytuł "Biznes muzyczny. Ekonomiczne i marketingowe aspekty fonografii".

Oto okładka...

Biznes muzyczny. Ekonomiczne i marketingowe aspekty fonografii

...i spis treści:

Wprowadzenie

Rozdział pierwszy: Narodziny i rozwój branży fonograficznej

1.1. Historyczne podstawy handlu dobrami kultury

1.2. Historia branży fonograficznej w latach 1877 – 1954

1.3. Historia branży fonograficznej w latach 1955 – 1999

 

Rozdział drugi: Organizacja biznesu muzycznego

2.1. Struktura biznesu muzycznego: model trzech strumieni

2.2. Rodzaje i struktura wytwórni muzycznych

2.3. Prawne uwarunkowania działalności fonograficznej

2.4. Ekonomiczne aspekty działalności fonograficznej

2.5. Kontrakt: z czego żyje artysta nagrywający?

 

Rozdział trzeci: Marketing muzyki w tradycyjnym modelu funkcjonowania branży fonograficznej

3.1. Produkt branży fonograficznej w modelu tradycyjnym

3.2. Dystrybucja produktów fonograficznych

3.3. Promocja produktów fonograficznych

3.4. Cena jako instrument marketingu na rynku fonograficznym

 

Rozdział czwarty: Rynek muzyczny w czasach upowszechniania się internetu

4.1. Internet + plik mp3 = ?

4.2. "Piractwo internetowe" versus "dostęp do dóbr kultury"

4.3. Narodziny handlu plikami muzycznymi

4.4. Zmiany na rynku muzycznym i krótkowzroczność marketingowa firm fonograficznych

 

Rozdział piąty: Nowy biznes muzyczny

5.1. Dystrybucja płyt za pomocą internetu

5.2. Sklepy z plikami funkcjonujące według modelu "płać za ściągnięcie" (pay-per-download)

5.3. Model subskrypcyjny

5.4. Superdystrybucje (model "Weed")

5.5. Serwisy reklamowe

5.6. Telefonia mobilna i rynek dzwonków do telefonów komórkowych

5.7. Strategia "ofert pakietowych"

5.8. Netaudio

5.9. Serwisy społecznościowe

5.10. Blogi

5.11. Agregatorzy

5.12. Największe wytwórnie muzyczne w nowej rzeczywistości rynkowej

5.13. Wytwórnie niezależne w warunkach rozwoju marketingu muzyki on-line

5.14. Nowe modele dla indywidualnych artystów

5.15. Perspektywy rozwoju nowej fonografii

Podsumowanie

Książkę można zakupić m.in. w następujących księgarniach internetowych:

oraz bezpośrednio u wydawcy.

piątek, 27 listopada 2009
Muzyka świąteczna do odsłuchania

Zauważyłem, że wpisy o muzyce świątecznej opublikowane w poprzednich latach cieszyły się wyjątkową popularnością. Nie do końca rozumiem fenomen takich nagrań, ale skoro szukacie - śpieszę poinformować o nowym odkryciu. Otóż w internecie jest stacja radiowa, która szczyci się tym, że gra muzykę świąteczną cały rok. Jeśli więc lubicie anglojęzyczne kolędy lub zwykłe świąteczne przeboje - zajrzyjcie na stronę North Pole Radio Station.

Muzykę można odsłuchać klikając na następujące linki (w zależności od wykorzystywanego programu): Windows Media Player, Winamp, Real Player.

Przy okazji - wcześniejsze wpisy o muzyce świątecznej: tu, tu, tu, tu, tu i tu.

wtorek, 24 listopada 2009
Carmina Burana w wersji gitarowej do ściągnięcia

Na stronie portugalskiego netlabela You Are Not Stealing Records znalazłem nagrania, które mogą zainteresować osoby lubiące klimaty średniowieczne: Dr. Phibes & The Ten Plagues of Egypt - Carmina Burana. Trochę gitar, ale zdecydowanie więcej klawiszy. Nagrane z rozmachem. Całe wydawnictwo jest do ściągnięcia tu.

Dr. Phibes & The Ten Plagues of Egypt - Carmina Burana

Nagrania wydano na licencjach Creative Commons - macie prawo do legalnego pobrania, odsłuchania i niekomercyjnego dzielenia się muzyką z innymi. O Carmina Burana w literaturze i muzyce przeczytacie tu i tu.

środa, 18 listopada 2009
Nowa odsłona serwisu sonicsquirrel.net

O tym, że powstaje całkowicie nowa wersja serwisu netlabels.org pisałem trzy tygodnie temu na netaudio.pl. Premiera nowego netlabels.org zapowiadana jest od dawna i ponoć ma nastąpić niedługo. Tymczasem pojawiła się nowa wersja serwisu sonicsquirrel.net. Jest ona zaprojektowana bardziej przejrzyście niż poprzednia; stwarza różnorodne możliwości sortowania, np. według kryterium netlabeli lub artystów.

Najważniejszą opcją jest jednak moim zdaniem możliwość łatwego odsłuchiwania, importowania playlisty i ściągania całego wydawnictwa z poziomu głownej strony serwisu. Doceni to każdy kto przedzierał się przez strony netlabeli by znaleźć jeden utwór lub konkretne wydawnictwo. Ponadto, po kliknięciu na notkę o konkretnym wydawnictwie, użytkownik przenoszony jest na stronę zawierającą wszystkie istotne informacje (także - co moim zdaniem jest ważne - licencję na jakiej wydano materiał). Czego chcieć więcej?

Przy okazji: bardzo jestem ciekaw jak wyglądać będzie nowe netlabels.org i czy nowa odsłona sonicsquirrel.net wpłynie na prace nad netlabels.org?

Nowe Sonicsquirrel.net

środa, 11 listopada 2009
Prezydent też ma swój netlabel (czyli pieśni patriotyczne do pobrania)

Każdy chce mieć swój netlabel, nawet Prezydent RP. Głowa Państwa zaczęła skromnie - od jednego wydawnictwa. Składa się na nie kilkanaście pieśni legionowo-patriotycznych udostępnionych na stronie Prezydenta RP.

Ponieważ od Kancelarii Prezydenta RP można wymagać więcej niż od przeciętnego internauty, chciałbym zauważyć, że:

  • nie wiadomo na jakiej licencji wydano utwory; kompozycje są dość stare, więc pewnie jest to domena publiczna, jednak warto byłoby poinformować internautów, czy mogą podzielić się zassanymi pieśniami w eMule lub innym Soulseeku;
  • brakuje całego albumu spakowanego w pliku zip; przyzwoite netlabele starają się ułatwiać życie ściągającym.

Z drugiej strony na plus trzeba zaliczyć temu netlabelowi dobrze zorganizowaną promocję. Nawet najwięksi na scenie netaudio mają problemy z przedostaniem się ze swoją ofertą do największych mediów, a tu poszło bez problemów. Warto pochwalić też publikację tekstów - większość netlabeli tego nie robi.

Utwory ściągniecie stąd. Wypada mieć nadzieję, że na następne wydawnictwa nie przyjdzie nam długo czekać.

Przy okazji, ciekawe czy twórcy tego zacnego netlabela korzystali z moich porad?

wtorek, 03 listopada 2009
20 rzeczy, które powinniście wiedzieć o muzyce on-line

Na festiwalu Netaudio Berlin 2009 spotkałem Andrew Dubbera - brytyjskiego badacza rynku muzyki on-line. Jest on autorem książki pt. "The 20 Things You Must Know About Music Online". Jest to krótki przewodnik skierowany przede wszytskim do muzyków, porządkujący wiedzę o rynku muzyki on-line. Książkę tę można nieodpłatnie pobrać w kilku wersjach językowych tutaj.

Ponieważ nie znalazłem polskiego tłumaczenia książki, poniżej streszczenie najważniejszych tez autora:

  1. Arctic Monkeys nie odnieśli sukcesu wyłącznie dzięki opublikowaniu nagrań na MySpace. Aby odnieść sukces trzeba wykorzystać szereg narzędzi marketingowych, także tych z czasów przed upowszechnieniem się internetu.
  2. Ludzie najpierw muszą usłyszeć utwór by go polubić a w końcu kupić. Nie da się tego zrobić w odwrotnej kolejności.
  3. Liderzy opinii mają fundamentalne znaczenie dla powodzenia muzyki. Warto jest mieć pewność, że będą dobrze mówić o nagraniach.
  4. Dostosuj swoją obecność w sieci do celów marketingowych. Nie ma jednego typu strony internetowej, która odpowiadać będzie celom każdego muzyka.
  5. Dawniej zarabiało się głównie na sprzedawaniu hitów. Obecnie zarabia się na sprzedaży większej liczby różnorodnych produktów, z  których każdy znajdzie mniej nabywców niż hit, ale które łącznie przyniosą przyzwoity przychód.
  6. Stwórz swoją stronę internetową tak, by była platformą wielokierunkowej komunikacji pomiędzy artystą a fanami oraz pomiędzy samymi fanami.
  7. Skoordynuj działania promocyjne prowadzone za pomocą strony internetowej z innymi narzędziami promocji.
  8. Zadbaj o koordynację działań promocyjnych prowadzonych on-line i off-line - nie mogą być od siebie oderwane.
  9. Ułatw słuchaczom dostęp do muzyki i informacji za pomocą "jak najmniejszej liczby kliknięć". Jeśli fani będą musieli wypełniać skomplikowane formularze by zapoznać się z nowym utworem, szybko się zniechęcą.
  10. Traktuj swój biznes muzyczny w internecie tak poważnie jak traktowałbyś każdą inną działalność gospodarczą.
  11. Bądź przygotowanym na to, że utwór który udostępnisz za darmo zostanie ściągnięty przez milion użytkowników, ale przełoży się to jedynie na sprzedaż tysiąca sztuk płyty. Nie oznacza to, że przez udostępnienie muzyki za darmo straciłeś milion potencjalnych klientów.
  12. Twoja strona internetowa nie może być jedynym śladem twojej obecności w internecie. Stwórz profile w portalach społecznościowych, wejdź w różnego rodzaju powiązania i sieci.
  13. Zrozum jak działa i zacznij wykorzystywać optymalizację dla wyszukiwarek internetowych (Search Engine Optimisation).
  14. Nie spamuj. Wysyłaj wyłącznie istotne informacje do tych, którzy są nimi zainteresowani.
  15. Wykorzystuj RSS.
  16. Zadbaj o to by twoja strona internetowa była dostępna dla  każdego. Także dla tych, którzy  mają wolne łącze internetowe, słaby wzrok lub używają nietypowej przeglądarki internetowej.
  17. Wszyscy mają dostęp do wszystkiego cały czas. Zadbaj o to by słuchacze chcieli poświęcić czas akurat tobie.
  18. Zadbaj o to by zainteresowanie twoja muzyką nie było jednorazowe. Powracający klienci to podstawa nowoczesnego biznesu kultury.
  19. Cokolwiek udostępnisz w internecie, przygotuj to tak, by ludzie chcieli to dalej rozsyłać samemu między sobą. Marketing szeptany jest narzędziem o potężnej sile oddziaływania, szczególnie on-line.
  20. Relacje pomiędzy artystą a słuchaczami nie przypominają już relacji typu producent - klient. Spróbuj zbudować ze społecznością fanów długoterminowe relacje o charakterze ekonomicznym.

Oczywiście niektóre z tych tez  są powszechnie  znane, a część z wymienionych rad ma charakter bardzo ogólny. Mimo to niektórym muzykom przyda się dokonane przez autora uporządkowanie tematyki. Więcej znajdziecie w anglojęzycznej wersji książki, którą można ściągnąć tu.

Oczywiście do wymienionych punktów chciałbym dodać kilka własnych rad i obserwacji. Zainteresowanych zapraszam tu.

piątek, 30 października 2009
Wejście Google na rynek muzyki on-line

Wyborcza donosi dziś za serwisami zagranicznymi, że Google przygotowuje się do wejścia na rynek muzyki detalicznej on-line. Firma jest już obecna na rynku chińskim, gdzie oferuje nieodpłatny dostęp do dużego katalogu nagrań, zarabiając na reklamach. "Reszta świata" nie może niestety liczyć na tak atrakcyjną ofertę. Wniosek ten można wyciągnąć obserwując politykę cenową serwisów kupionych niedawno przez Google. Wyborcza pisze:

"[Google] W tym tygodniu podpisał umowy z kilkoma liczącymi się na rynku serwisami - m.in. iLike, przejętym niedawno przez MySpace i serwisem Lala.com. Ten ostatni pozwala swoim użytkownikom na odsłuchanie każdej piosenki z katalogu 8,5 mln utworów za darmo, ale tylko raz. Potem za nieograniczoną możliwość słuchania pobiera po 10 centów od piosenki. A ceny plików do ściągnięcia zaczynają się od 85 centów.

Zgodnie z umową, gdy internauci będą szukać jakiegoś utworu, np. wpisując w wyszukiwarce Google tytuł, album, artystę czy nawet fragment tekstu, wyskoczy im osobne okienko - będą mogli odsłuchać 30-sekundowy fragment utworu z serwerów iLike lub Lala. Obok pojawi się link, zachęcający do kupna utworu. - Po roku od podpisania umowy będziemy jednym z największych sprzedawców muzyki w internecie - przekonuje Bill Nguyen, założyciel serwisu Lala.com." (Źródło: Tomasz Grynkiewicz, Reuters, news.com, Google inwestuje w nawigację i muzykę,   Wyborcza.pl z dnia 2009-10-29).

W sumie nie ma co się dziwić firmie Google - gdyby zaoferowali Amerykanom taki sam serwis jak Chińczykom, zrezygnowaliby z potencjalnie istotnych przychodów. Mimo tego, z punktu widzenia konsumenta można się cieszyć z wejścia Google na rynek muzyki detalicznej on-line. Są bowiem szanse, że staną sie poważnym konkurentem iTunes, wobec czego zwiększą konkurencję, co w dłuższej perspektywie może przełożyć się na niższe ceny.

Ciekawi mnie jednak inna kwestia: czy usługi Google będą dostępne też w Polsce? W sensie biznesowym może mieć to sens - wejście na rynki ignorowane przez iTunes pozwoliłoby Google stać się na nich liderem. Z drugiej jednak strony nasz rynek muzyki on-line jest niewielki, a skłonność konsumentów do płacenia wydaje się być raczej niska. Jeśli jednak Google dobrze przygotuje politykę cenową, jego szans bym nie przekreślał.

wtorek, 27 października 2009
Warto posłuchać: 44 Leningrad

Zespół 44 Leningrad jest obecny na scenie muzycznej od dawna, ponieważ jednak nie ma go na radiowych playlistach, uznałem że warto o nim wspomnieć na blogu. Zespół pochodzi z Niemiec, gra muzykę ska i punk inspirowaną folkiem (lub odwrotnie). Lepiej być może pasuje do nich określenie, które można znaleźć na ich oficjalnej stronie: "Russian Speed Folk Meets Vodka to Go". Wyraźna inspiracja muzyką rosyjską wpisuje się w fascynację muzyków niemieckich dźwiękami ze wschodu (patrz Russendisko).

Najbardziej znaną płytą zespołu 44 Leningrad jest najprawdopodobniej wydana w 1998 r. St Ihlow. Z tego wydawnictwa najbardziej podoba mi się utwór "Ich Liebie Dich", zagrany na  melodię  piosenki "Oczi Cziornyje" (przynajmniej takiej analogii się dosłuchałem, może jest tu coś więcej?). Wprawdzie na MySpace zespołu nie można znaleźć tego utworu, jest jednak kilka kompozycji pokazujących ich twórczość. Fanom brzmień ze wschodu (lub brzmiących jak ze wschodu) - polecam.

poniedziałek, 26 października 2009
Książka - już za dwa tygodnie

Wydawca zapowiedział właśnie na swojej stronie internetowej, że książka ukaże się 9 listopada. Nie wiem jak będzie wyglądać okładka i dystrybucja, ale poinformuję o tym jak tylko poznam szczegóły.

środa, 21 października 2009
Książka "Citizen Engineer: A Handbook for Socially Responsible Engineering"

Natknąłem się niedawno na książkę autorstwa D. Douglasa, G. Papadopoulosa, J. Boutelle'a pt. "Citizen Engineer: A Handbook for Socially Responsible Engineering". Ujmując rzecz bardzo ogólnie, książka podejmuje temat wpływu technologii na społeczeństwo. Nie zapoznałem się jeszcze z całością, więc nie jestem w stanie jej zrecenzować. Z wstępnej lektury widzę jednak, że szczególnie interestuąco zapowiada się część 3 poświęcona własności intelektualnej, w szczególności patentom.

Wszyscy zainteresowani tą tematyką mogą ściągnąć książkę stąd. Tekst dostępny jest na licencji Creative Commons.

Citizen Engineer: A Handbook for Socially Responsible Engineering

niedziela, 11 października 2009
Wrażenia po festiwalu Netaudio Berlin 2009

W Berlinie kończy się dziś festiwal Netaudio Berlin 2009 - bodaj największa impreza poświęcona wyłącznie darmowej muzyce wydawanej na licencjach Creative Commons. W ciągu trzech nocy wystąpiła ścisła czołówka sceny netaudio. Była to głównie muzyka elektroniczna, eksperymentalna oraz pop, trip hop, dubstep, hip hop, nujazz, dub, 8-bit.

Obszerną relację z muzycznej części wydarzenia napisałem w serwisie netaudio.pl, więc tutaj podzielę się innymi obserwacjami. Konkretnie chodzi mi o stan sceny netaudio na tle całego "rynku" muzycznego. Z jednej strony na festiwalu wystąpili artyści w niczym nie ustępujący tym, którzy nagrywają dla tradycyjnych wytwórni muzycznych. Z drugiej jednak strony odniosłem wrażenie, że cała impreza ma jednak charakter niszowy. Oczywiście organizacja była wzorowa - dopisali zarówno artyści, jak i publiczność, było więc praktycznie wszystko co powinno znaleźć się na takim festiwalu.

Wrażenie niszowości (a może elitarności) odniosłem może dlatego, że cały czas miałem poczucie, że wszyscy, którzy znaleźli się na festiwalu dokładnie wiedzą co to jest netaudio i dlaczego warto takiej muzyki słuchać. Zabrakło mi więc nowej publiczności, osób które dzięki festiwalowi zainteresują się zjawiskiem i zaczną słuchać muzyki wydawanej na licencjach Creative Commons. Odniosłem też wrażenie, że festiwalowi dobrze zrobiłoby zainteresowanie "mainstreamowych" mediów. Jako że nie mówię po niemiecku, mogę się oczywiście mylić... może radio i telewizja masowo informowały o wydarzeniu, jedynie kamery i mikrofony umknęły mojej uwadze na miejscu...?

Mimo to festiwal uważam za bardzo udany. Może wrażenie elitarności wynika z tego, że festiwal odbył się w Berlinie, gdzie każdego dnia odbywają się bardzo atrakcyjne imprezy kulturalne? Może gdyby zorganizowano coś takiego w Polsce, wówczas media poświęciły by zjawisku dużo więcej uwagi? Tak czy inaczej, ważne by o netaudio mówiło się coraz więcej, tak by artyści zaczęli dostrzegać w nim coraz poważniejszą alternatywę dla tradycyjnej ścieżki kariery.

A oto zdjęcie jednego z występów na mniejszej scenie... Więcej szczegółów w serwisie netaudio.pl.

Netaudio Berlin 2009

niedziela, 04 października 2009
Książka o rynku muzycznym

Wspominałem niedawno, że skończyłem pisać książkę o branży muzycznej. Nosi tytuł "Biznes muzyczny. Ekonomiczne i marketingowe aspekty fonografii" i ukaże się niebawem nakładem wydawnictwa Placet. Wspomnę o tym na blogu, jak tylko poznam dokładną datę wydania.

Tymczasem dla wszystkich zainteresowanych - spis treści:

Wprowadzenie

Rozdział pierwszy: Narodziny i rozwój branży fonograficznej

1.1. Historyczne podstawy handlu dobrami kultury

1.2. Historia branży fonograficznej w latach 1877 – 1954

1.3. Historia branży fonograficznej w latach 1955 – 1999

 

Rozdział drugi: Organizacja biznesu muzycznego

2.1. Struktura biznesu muzycznego: model trzech strumieni

2.2. Rodzaje i struktura wytwórni muzycznych

2.3. Prawne uwarunkowania działalności fonograficznej

2.4. Ekonomiczne aspekty działalności fonograficznej

2.5. Kontrakt: z czego żyje artysta nagrywający?

 

Rozdział trzeci: Marketing muzyki w tradycyjnym modelu funkcjonowania branży fonograficznej

3.1. Produkt branży fonograficznej w modelu tradycyjnym

3.2. Dystrybucja produktów fonograficznych

3.3. Promocja produktów fonograficznych

3.4. Cena jako instrument marketingu na rynku fonograficznym

 

Rozdział czwarty: Rynek muzyczny w czasach upowszechniania się internetu

4.1. Internet + plik mp3 = ?

4.2. "Piractwo internetowe" versus "dostęp do dóbr kultury"

4.3. Narodziny handlu plikami muzycznymi

4.4. Zmiany na rynku muzycznym i krótkowzroczność marketingowa firm fonograficznych

 

Rozdział piąty: Nowy biznes muzyczny

5.1. Dystrybucja płyt za pomocą internetu

5.2. Sklepy z plikami funkcjonujące według modelu "płać za ściągnięcie" (pay-per-download)

5.3. Model subskrypcyjny

5.4. Superdystrybucje (model "Weed")

5.5. Serwisy reklamowe

5.6. Telefonia mobilna i rynek dzwonków do telefonów komórkowych

5.7. Strategia "ofert pakietowych"

5.8. Netaudio

5.9. Serwisy społecznościowe

5.10. Blogi

5.11. Agregatorzy

5.12. Największe wytwórnie muzyczne w nowej rzeczywistości rynkowej

5.13. Wytwórnie niezależne w warunkach rozwoju marketingu muzyki on-line

5.14. Nowe modele dla indywidualnych artystów

5.15. Perspektywy rozwoju nowej fonografii

Podsumowanie

piątek, 02 października 2009
Międzynarodowe Spotkanie Branży Muzycznej

W radiu Tok.fm usłyszałem reklamę konferencji New Directions określanej jako Międzynarodowe Spotkanie Branży Muzycznej. Nie mogłem znaleźć listy prelegentów, więc nie wiem na ile rzeczywiście spotkanie to jest międzynarodowe, nie zmienia to jednak faktu, że program konferencji wygląda ciekawie. Skupia się on głównie na relacjach pomiędzy muzyką (branżą muzyczną) a miastem. Nie będę miał okazji wziąć udziału w konferencji, ale jestem ciekaw jak przebiegnie to wydarzenie i chętnie poznam relacje innych.

wtorek, 29 września 2009
Punk rock z Buenos Aires do ściągnięcia

W 2008 r. pisałem o specjalizującym się w hiszpańskojęzycznym punk rocku netlabelu Lepork Records. Netlabel rozwija się dynamicznie i oferuje w tej chwili 13 wydawnictw do ściągnięcia.

O ich najnowszej propozycji pisałem niedawno tutaj. Dzisiaj chciałbym polecić nieco starsze wydawnictwo: EPkę argentyńskiego zespołu Mamushkas pt. "MHKS EP". Jest to dobrze zagrany, melodyjny punk rock. Jeśli nie wiecie od czego zacząć - proponuję utwór trzeci "Estar a tu lado". Całe wydawnictwo można ściągnąć stąd.

Mamushkas – MHKS EP

Nagrania wydano na licencjach Creative Commons - macie prawo do legalnego pobrania, odsłuchania i niekomercyjnego dzielenia się muzyką z innymi.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
Zakładki:
ENGLISH VERSION
o autorze
muzyka: katalog netlabeli (legalne mp3 za darmo)
muzyka stąd (PL, CZ, YU, UA...itd.)
muzyka, kultura: blogi, czasopisma
muzyka: nowości z netlabeli
muzyka: portale (informacje, nowości)
Książki, literatura
Nauka
Organizacje, wiki
Programy
Zupełnie inne linki: podróże



Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter
LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Who links to me?