|
przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
Blog > Komentarze do wpisu
Przychody koncertowe w Ameryce Północnej w 2009 r.
Czy można utrzymać się wyłącznie z grania koncertów? Niejednokrotnie pisałem, że w Polsce sprzedaje się stosunkowo niewiele nagrań, wobec czego występy na żywo stanowią jedno z ważniejszych źródeł przychodów muzyków. Oczywiście można wygłosić wiele zastrzeżeń, które skutkują tym, że trudno jest formułować rady mające zastosowanie w każdym przypadku: nie każdy artysta występuje na żywo, poszczególne gatunki muzyki mają swoją specyfikę, etc. Ponadto, w przypadku tych, którzy występują, koncerty stanowią niejednokrotnie nie tylko źródło przychodu, ale również formę promocji i okazję do sprzedaży nagrań i gadżetów, co dodatkowo utrudnia pokazanie konkretnych wyliczeń. Między innymi dlatego mam spore zastrzeżenia do wyliczeń, które znalazłem w artykule pt. "W obronie prawa autorskiego..." (Day, Brian R., In Defense of Copyright: Creativity, Record Labels, and the Future of Music. Seton Hall Journal of Sports and Entertainment Law, Vol. 21, No. 1, 2011.). Wyliczenia mogą być mało dokładne, a zbiorowość trudna do zbadania i policzenia, co sam autor odnotowuje w tekście. Nie zmienia to jednak faktu, że sama obserwacja rozkładu przychodów jest interesująca. Otóż największe 50 tras koncertowych przyniosło w 2009 r. przychody w wysokości 1,8 miliarda USD. Druga pięćdziesiątka przyniosła 476 milionów USD przychodów, a pozostałe trasy 489 milionów USD. Ukazuje to poniższy wykres (przy okazji: nie wiem jak w badaniu zdefiniowano "trasę koncertową" oraz jak przychody mają się do nakładów).
Jak można interpretować te dane? Moim zdaniem jedynie odnotowując, że największe trasy koncertowe przynoszą największe przychody. Wykres uwzględnia bowiem jedynie duże trasy czyli artystów kalibru Madonny, U2 i ok. setkę im podobnych lub nieco mniej znanych. Można więc stwierdzić, że pośród tych największych, absolutna czołówka zgarnia większość przychodów. Nie wiadomo jednak jak dane te wyglądają w przypadku artystów średniego kalibru, początkujących, grających okazjonalnie, artystów ze scen niezależnych, etc. Ponieważ w naszym kraju nie mamy globalnych supergwiazd (tzn. odwiedzają nas zagraniczne gwiazdy, ale żaden z lokalnych artystów nie ma tego statusu), więc rozkład przychodów w przypadku rodzimych muzyków z pewnością wygląda inaczej. Reasumując, dane pokazane we wspomnianym badaniu mówią jedynie tyle, że jak się jest U2, wówczas zarabia się na koncertach zapewne więcej niż jak się jest artystą z drugiej pięćdziesiątki. To chyba obserwatorzy rynku muzycznego wyczuwają intuicyjnie. Fascynującym byłoby przeprowadzić podobne badania na rynku polskim. poniedziałek, 25 lipca 2011, patrykgaluszka
TrackBack
Komentarze
krasusek
2011/07/25 23:36:04
Podejrzewam, że byłoby podobnie. Pewnie śmietankę spija będąca akurat na topie czołówka plus klasycy. Podejrzewam, że rozstrzał pomiędzy pierwszą 50 i drugą 50 oraz resztą będzie jeszcze większy niż na zachodzie.
2011/07/31 17:43:16
Muzyczny rynek amerykanski jest fascynujacy pod kazdnym wzgledem. Rodzimy rynek jest moim zdaniem ubogi. W Polsce trasa koncertowa nazywa sie wystep naszego artysty w 6 miastach i juz mamy mega trase koncertowa 2011.
PS. Kilka miesiecy temu kupilem sobie Pana ksiazke ! Jest na prawde interesujacy i bardzo dobrze sie ja czyta. 2011/08/01 18:39:12
@krasusek - moze tak, moze nie, znajduje argumenty na poparcie obu tez, bez analizy danych trudno powiedziec cokolwiek na pewno
@Michal - rynek amerykanski jest na pewno bardziej rozwiniety niz polski, nie wiem jednak czy to porownanie w ogole jest uprawnione... moze lepiej byloby porownywac rynek amerykanski z rynkiem calej UE, a rynek polski co najwyzej np. ze stanem Wisconsin; dzieki za opinie o ksiazce! |
Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznejKliknij aby dowiedzieć się więcej
Pewne prawa zastrzeżone Patryk Gałuszka |