|
przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
Blog > Komentarze do wpisu
Muzyczne e-sklepy zniszczyły się same
Tytuł tego wpisu może nie do końca odpowiada temu co sądzę o kondycji polskiego rynku muzyki cyfrowej, stanowi jednak parafrazę tytułu tekstu, który ukazał się w Rzeczpospolitej. Tekst nosi wiele mówiący tytuł "Piraci zniszczyli muzyczne e-sklepy", który brzmi tak, jakby żywcem wyjęto go z antypirackich raportów tworzonych na potęgę przez branżę fonograficzną. Autor pisze, że z kilku istniejących dawniej w Polsce sklepów z plikami muzycznymi znaczącą pozycję zdołały utrzymać tylko dwa - Muzodajnia i Nokia Music Store. Iplay, który przez lata był liderem, został niedawno sprzedany za 800 PLN i ma ponoć zmienić formułę. Autor słusznie zauważa, że klientów zniechęcają wysokie ceny i tzw. antypirackie zabezpieczenia, które znacząco utrudniają korzystanie z nagrań. To co we wspomnianym tekście mi się nie podoba, to wskazywanie tzw. "piractwa internetowego" jako jednego z głównych powodów problemów sklepów z plikami w Polsce. Tzw. "piractwo internetowe" (wolę określenie "ściąganie muzyki z internetu") nie bierze się jednak z próżni. Słuchaczom w większości przypadków zależy na tym by ich ulubieni artyści nagrywali dalej, w związku z czym byliby pewnie skłonni zaakceptować płacenie za muzykę. Musieliby jednak mieć gwarancję, że pieniądze w istocie trafią do ich ulubionych artystów (dlaczego to nie jest regułą, można przeczytać tu i tu), a jakość oferowanej muzyki i wygoda jej użytkowania będą takie jak w przypadku płyty CD. Trudno się dziwić, że kilku sklepom z plikami się w Polsce nie udało skoro:
Listę uwag krytycznych można wydłużać, ale czy pięć powyższych zastrzeżeń nie stanowi wystarczającej motywacji do niekorzystania ze sklepów z plikami? Czy należy się wobec tego dziwić, że polski rynek muzyki cyfrowej nie rozwija się w zadowalającym tempie? Łatwiej jest jednak napisać, że to wina tzw. "piractwa", nie wnikając głębiej w przyczyny tego zjawiska. I na koniec wkleję to co napisałem po uruchomieniu w czerwcu 2009 polskiej wersji sklepu Nokia Music Store: "Polski rynek plików muzycznych zmieni się dopiero wtedy gdy pojawi się serwis subskrypcyjny z prawdziwego zdarzenia. Np. taki Rhapsody. A wiecie, że miesięczny nieograniczony dostęp do całego katalogu serwisu Napster kosztuje tylko 5 USD? Jestem przekonany, że jak pojawi się serwis oferujący Polakom dostęp do dużego wyboru utworów za ok. 15-20 PLN miesięcznie, problem tzw. "piractwa internetowego" zniknie jak ręką odjął". Nie iTunes ze sprzedażą drogich plików na sztuki, ale właśnie serwis subskrypcyjny... Czekamy... piątek, 22 stycznia 2010, patrykgaluszka
TrackBack
Komentarze
2010/01/26 23:17:53
pozwole sobie nie zgodzic z jednym zdaniem w Twoim komentarzu... piszesz:
" Po prostu po co płacić za coś co można mieć za darmo?" oczywiscie zgoda, zawsze znajda sie tacy, ktorzy nie sa gotowi dac nawet grosza za nagrania, jednak sadze, ze to jest mniejszosc (choc nie moge tej opinii poprzec danymi dotyczacymi polskich konsumentow)... uwazam, ze znaczna czesc sluchaczy zaplacilaby te 5 USD miesiecznie zeby miec swiety spokoj - z jednej strony czyste sumienie (bo jakies tam pieniadze trafia do artystow i wytworni), z drugiej swiety spokoj (bo nikt nie bedzie ciagal po sadach i nazywal "piratem"), z trzeciej wreszcie wygoda - muzyka w zasiegu jednego klikniecia zamiast przeszukiwania stron z torrentami... dla wielu ludzi w Polsce (a jeszcze wiekszej liczby osob na Zachodzie Europy i w USA) bedzie to warte 5 USD czy 10 EUR miesiecznie i ta mamy roznice miedzy serwisami subskrypcyjnymi a kupowaniem ze stron artystow czy z itunes... bo jesli uwielbiam stu (tysiąc, wstaw dowolna liczbe) artystow to moze mnie nie byc stac na to by kupic 10 utworow od kazdego, szczegolnie ze niektore chce posluchac tylko raz... subskrypcja natomiast pozwala na posluchanie tych stu artystow w przystepnej cenie... a jak ktos bedzie chcial miec muzyke na wlasnosc wtedy kupi, nie tylko mp3 ale i winyl dodam na koniec, ze subskrypcje beda wlasnie monitorowaniem i blokowaniem sieci - trzeba bedzie wszystko monitorowac, chocby po to by wiedziec jakiej wytworni/artyscie ile zaplacic. coz, cos za cos.... |
Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznejKliknij aby dowiedzieć się więcej
Pewne prawa zastrzeżone Patryk Gałuszka |
Mam wrażenie że nawet w idealnym świecie gdzie na stronie każdego artysty można by było ściągnąć mp3 za rozsądną cenę płacąc mu bezpośrednio to i tak większość zdecyduje się na piractwo. Po prostu po co płacić za coś co można mieć za darmo?
No być może kwestie wygodnego i szybkiego dostępu do wszystkich utworów to byłby argument..
Obawiam się jednak że idziemy w kierunku blokowania i monitorowania sieci co nikomu nie wyjdzie na dobre..