przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
Blog > Komentarze do wpisu
Organizacje zbiorowego zarządzania - ZAiKS, ZPAV, SAWP, STOART
Organizacje zbiorowego zarządzania, a konkretnie te z nich, które zajmują się muzyką - ZAiKS, ZPAV, SAWP, STOART - budzą od dłuższego czasu poważne kontrowersje wśród części słuchaczy. Część z tych kontrowersji jest zapewne uzasadniona, wiele jednak wynika z niedostatecznego zrozumienia roli jaką pełnią organizacje zbiorowego zarządzania. Nie jestem ekspertem z zakresu prawa, więc to co napiszę będzie jedynie próbą spojrzenia na działalność organizacji zbiorowego zarządzania z punktu widzenia ekonomii i funkcjonowania rynku muzycznego. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o prawnych aspektach ich działalności - zachęcam do śledzenia np. serwisu VaGla.pl.

Zacząć trzeba od tego, że prawo autorskie operuje pojęciem "pola eksploatacji" - czyli sposobu w jaki może być wykorzystany utwór. Za wykorzystanie utworu na różnych polach eksploatacji należą się wynagrodzenia, w przypadku muzyki przynajmniej trzem grupom: twórcom (autorom tekstu lub muzyki), producentom (wydawcom) i artystom wykonawcom (np. tym, którzy "tylko śpiewają" czyjś utwór). Czyli np. zwielokrotnienie utworu określoną techniką, nadanie utworu w radiu lub telewizji, publiczne wykonanie lub odtworzenie skutkują stworzeniem przychodu dla trzech wymienionych wcześniej grup. Zbieraniem środków należnych zajmują się Polsce ZAiKS (działające w imieniu twórców tekstów i muzyki), ZPAV (działające w imieniu producentów) oraz SAWP i STOART (działające w imieniu artystów wykonawców).
 
Za zbieranie środków należnych różnym podmiotom rynku muzycznego organizacje zbiorowego zarządzania pobierają opłaty. I tu należy postawić pytanie: czy artyści nie mogliby sami zbierać należnych im środków, a jeśli tak to czy wyszłoby to taniej? W tym miejscu wkracza czysta ekonomia - wyobraźmy sobie, że artysta miałby samemu monitorować cały rynek (w Polsce i w innych krajach) aby sprawdzić czy gdzieś nie wykorzystano jego lub jej twórczości. Byłoby to trudne z dwóch powodów: 1) koszt tych działań z reguły przewyższałby potencjalne zyski; 2) artysta mógłby się okazać zbyt słabym podmiotem by uzyskać pieniądze od np. dużych koncernów (dajmy na to sieci hipermarketów). To właśnie tworzy ekonomiczne podstawy do powstania organizacji zbiorowego zarządzania, które z założenia miały być na tyle silnymi podmiotami, by mogły w imieniu artystów samemu skutecznie pozyskiwać należne środki.
 
I tu dochodzimy do problemu - większość organizacji zbiorowego zarządzania to monopoliści. Mimo, że OZZów jest w Polsce sporo, prawie każda z tych organizacji zajmuje się trochę czym innym (działa w imieniu innych kategorii podmiotów), wobec czego na swoim polu są monopolistami. Nawet osoby nie obeznane z ekonomią wiedzą, że monopole są złe, bowiem są nieefektywne i prowadzą do wyższych cen. Powstaje więc pytanie - czy organizacji zbiorowego zarządzania nie mogłoby być więcej, tak by konkurując, oferowały artystom skuteczniejsze ściąganie tantiem za niższą cenę? Można dyskutować czy z przyczyn czysto ekonomicznych monopol nie jest w tym przypadku najbardziej racjonalną formą organizacji rynku. Innymi słowy - czy jedna organizacja posiadająca struktury służące efektywnemu ściąganiu należności nie będzie w sumie bardziej skuteczna niż kilka konkurujących podmiotów? Nie prowadziłem badań na ten temat, ale z pobieżnych obserwacji łatwo stwierdzić, że istnienie przynajmniej dwóch organizacji zbiorowego zarządzania konkurujących na danym polu eksploatacji jest możliwe. Przykładem jest SAWP i STOART.

Czemu więc organizacje zbiorowego zarządzania budzą takie kontrowersje skoro spełniają pożyteczne funkcje i artyści sami nie mogą (lub do tej pory nie mogli) się tym zająć? Przyczyn jest kilka:
  • organizacje zbiorowego zarządzania to w większości przypadków monopoliści - nikt nie lubi nie mieć wyboru i płacić wyższe ceny; więcej poczytajcie np. tu;
  • niektóre organizacje zbiorowego zarządzania oferują artystom niekorzystne warunki współpracy (oczywisty efekt monopolu); więcej poczytajcie np. tu;
  • organizacje zbiorowego zarządzania nie nadążają (lub nie chcą nadążać) za zmianami technologicznymi dokonującymi się od kilkunastu lat; przykład - kontrowersje wokół uznania przez organizacje zbiorowego zarządzania licencji Creative Commons; problem jest bardzo złożony i OZZy mają swoje racje, jednak niejednokrotnie zajmują stanowisko bliższe własnym interesom niż interesom artystów; więcej poczytajcie np. tu;
  • istnienie organizacji zbiorowego zarządzania było uzasadnione kształtem rynku w czasach winylu i płyty kompaktowej, jednak w sytuacji rosnącej dominacji plików i subskrypcji muzycznych ich funkcje mogą być wykonywane efektywniej przez tzw. agregatorów (np. iTunes lub Last.fm); sprawa przyszłościowa - zobaczymy czy zmiany w prawie podążą za technologią;
  • zbieranie środków przez niektóre OZZy cechuje się zbyt radykalną skrupulatnością (np. każąc płacić sprzedawczyni słuchającej radia w niewielkim miejscu pracy), co nie zjednuje im (ani artystom) sympatii w oczach opinii publicznej.
Listę tę możnby wydłużać. Nie jest moim celem ani obrona OZZów ani ich totalne krytykowanie. W dzisiejszym kształcie wiele w nich trzeba zmienić. Z ekonomicznego punktu widzenia istotne jest np. to, że o ile OZZy mogą dobrze (lub poprawnie) działać w imieniu wielkich i popularnych artystów, o tyle gorzej wypadają jeśli chodzi o artystów mało znanych. Więcej poczytajcie tu.

A na zakończenie garść lektur na omawiany temat:
czwartek, 12 czerwca 2008, patrykgaluszka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/06/13 12:03:10
Zasada dzialania takiego ZAIKSu jest w porzadku. Problem jest taki, ze nie wierze, ze dzialaja te organizacje sprawiedliwie.
Np. znany muzyk organizuje dyskoteke i puszcza wlasne utwory nagrane wczesniej. Ma do nich wszelkie prawa, jako autor i producent itp. Ba moze sobie to zgrac jako mp3, rozdawac znajomym itp. I nagle pojawia sie kontroler zaiksu i kaze mu placic za piractwo. A co jesli bede puszczal w ten sposob wlasne utwory nie bedac czlonkiem ZAIKS?
A czy nalezacy do odpowiednika ZAIKS zespol z Burkina Faso dostanie pieniadze za to ze ktos w Polsce w radio pusci ich utwory? Zaloze sie, ze nie, bo nikt tego nawet nie odnotuje.
Twierdze, ze organizacje powolane do pilnowania interesow slabszych, w rzeczywistosci tego nie robia. Sciagaja zryczaltowane oplaty od rozglosni radiowych, hipermarketow itp nastepnie dziela miedzy najwiekszych producentow pomijajac niszowych wykonawcow, choc nie powinny.
-
2008/06/13 12:57:00
wiadomo - jak zawsze diabel tkwi w szczegolach...

chyba najwieksze kontrowersje budzi fakt, ze opisany przez Ciebie muzyk, bedac czlonkiem ZAiKSu powinien tej organizacji zaplacic nawet jesli gra na dyskotece wlasne utwory, po czym oni pobiora odpowiedni procent i oddadza mu reszte po rozliczeniu... nie czuje sie tu kompetentny analizowac dlaczego tak jest i czy mozna inaczej, na pewno prawnicy maja na to jakies wytlumaczenie... zgadzam sie, ze jest to na 'nie-prawniczy' rzut oka dziwne... natomiast jesli nie jest czlonkiem ZAiKSu zasadniczo nie widze powodow by - w opisanej sytuacji - placil

artysci z krajow odleglych powinni otrzymac pieniadze od wlasnej organizacji, ktora z kolei powinna je dostac od ZAiKS (i innych)... na ile w praktyce to dziala w przypadku malych artystow - nie wiem, nie widzialem badan... spodziewam sie, ze ci mali nie otrzymuja swoich srodkow, bo koszty obslugi calej zabawy sa zbyt wysokie... w tym sensie takie Last.fm lepiej by zalatwilo sprawe, ale ono zaplaciloby tylko za swoja dzialke a nie za wszystkie pola eksploatacji

a co do malych artystow: koszty ich obslugi decyduja o tym, ze dla OZZow rzeczywiscie lepiej jest zajac sie tymi najwiekszymi... ale maja obowiazek zbierac za wszystkich i wydaje sie, ze po czesci przynajmniej to robia - zerknijcie np. tu: www.stoart.org.pl/lista/lista.htm - jest dluga lista artystow, ktorym sie nalezy bo gdzies ich zagrano - powinni sie zglosic bo to ich pieniadze... plus dla organizacji, ze oglasza to publicznie - trzeba gonic artystow po odbior, nawet jesli do odbioru jest tylko 5 PLN, bo inaczej system bedzie dzialal wadliwie - tu na pewno jest wiele do zrobienia, a zaczac trzeba od patrzenia na rece i pilnowania swego... zdaje sie, ze wlasnie ci mali artysci stosunkowo slabo wiedza jak system dziala, wiec trudno im egzekwowac to co im sie nalezy.... m.in. po to pisze o tym na blogu, choc fajnie jakby tematem edukowania zajeli sie tez bardziej ode mnie kompetentni w temacie prawnicy :)

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter