|
przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
Blog > Komentarze do wpisu
Jak wygląda kontrakt pomiędzy artystą a wytwórnią muzyczną?
Często słyszę pytanie: ile tak właściwie zarabiają artyści na fonografii? Klasyczna odpowiedź brzmi: to zależy. W tradycyjnym modelu branży fonograficznej mamy bowiem kilka wariantów: płyta może być wydana przez dużą wytwórnię (majors), przez wytwórnię niezależną, artysta może próbować wydać materiał samemu. Do tego dochodzi kilka wariantów relacji pomiędzy wytwórnią a artystą - od umowy, w której artysta zrzeka się wszystkiego i oddaje się pod całkowitą opiekę i kontrolę wytwórni, do umowy obejmującej np. tylko dystrybucję kompaktu. Jakby tego było mało - artysta może czerpać przychody z kilku źródeł - może tylko śpiewać na płycie (wówczas zarobi mniej), może też jednak być kompozytorem lub autorem tekstów oraz grać koncerty (wówczas zarobi więcej). Znajduje to odzwierciedlenie w strukturze przemysłu muzycznego. W tradycyjnym modelu fonografii zyski płynące z tytułu nadawania utworów w mediach oraz z koncertów są niejednokrotnie wyższe od tych ze sprzedaży płyt. Słowem wniosk nr 1: opłaca się samemu pisać teksty i komponować muzykę oraz występować na żywo. Rozważmy przykład klasycznego kontraktu, jaki był standartem przez lata (tzn. zanim zaczęła się rewolucja internetowa). Z reguły kontrakt (szczególnie w przypadku dużych wytwórni) podpisywany był na wydanie kilku płyt w przeciągu kilku (kilkunastu) lat. Kontrakt mógł być rozwiązany przez wytwórnię jeśli artysta nie sprzedał wystarczającej liczby płyt lub nie dostarczył nowego materiału na czas. Długie kontrakty miały gwarantować wytwórniom to, że zainwestowane w artystę środki zwrócą się, a muzycy nie uciekną do konkurencji. I teraz najważniejsze: po podpisaniu kontraktu artysta otrzymuje "zaliczkę" na nagranie płyty. Jest to forma "pożyczki", którą artysta spłacać będzie z tantiem należnych mu od wytwórni. W większości przypadków artysta otrzyma tantiemy od wytwórni dopiero jak spłaci zaliczkę. Jeśli wykonawca jest jednocześnie kompozytorem, wówczas wytwórnia może zaproponować mu spłacanie zaliczki z tantiem autorskich (należnych np. za nadawanie muzyki w radiu). Nie jest to regułą, ale np. w USA zdarza się i jest bardzo niekorzystne dla artysty. Zaliczka służy opłaceniu wszelkich kosztów nagrania muzyki oraz stanowi ewentualne wynagrodzenie dla artysty. Przykładowo, jeśli budżet nagrania opiewa na 150 tys. USD, jego koszty wyniosły 125 tys. USD, wówczas 25 tys. USD staje się wynagrodzeniem artysty (jeśli nagrywał zespół, kwota jest do podziału). System ten, dyscyplinując pracę artystów w studiu nagrań, pozwala kontrolować koszty produkcji muzyki. To co zostało artyście z zaliczki jest nieraz jedynym wynagrodzeniem jakie otrzyma od wytwórni. Oczywiście zmieścić się w budżecie jest też sztuką i nieraz się nie udaje - wytwórnia może wówczas dorzucić dotatkowe środki, obciążając oczywiście przyszłe, ewentualne tantiemy. Literatura podaje, że tantiemy wypłacane od wytwórni wahają się pomiędzy 7% a 20% sugerowanej ceny detalicznej (przed VAT i przy założeniu, że marża detalisty nie będzie większa). Oczywiście nieznany debiutant dostaje coś koło 7-10% a gwiazda powyżej 15%. Ale uwaga: firmy fonograficzne przez lata stosowały szereg redukcji, skutkujących tym, że artysta rzadko kiedy oglądał nawet wspomniane 7%. Najczęściej spotykane redukcje:
Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę to, że opisane praktyki dotyczą rynku amerykańskiego oraz z reguły większych wytwórni. Na scenie prawdziwie niezależnej wytwórnie są niejednokrotnie założone przez samych artystów i dbają o bardziej korzystne dla muzyków warunki wydawania płyt. I wreszcie, opisany stan rzeczy charakterystyczny jest dla czasów sprzed rewolucji internetowej. Ostatnio, wobec ucieczki znanych artystów z największych wytwórni, warunki proponowane przez wytwórnie są zapewne nieco inne. Niestety nie mam wglądu w kontrakty podpisywane w Polsce, więc wszystko o czym piszę dotyczy rynku amerykańskiego. Pewne wyobrażenie o warunkach na jakich współpracowały niektóre polskie zespoły z dużymi wytwórniami można sobie wyrobić czytając to. A o tym ile dokładnie zarabia artysta na płycie jeśli ma kontrakt z wytwórnią napiszę w następnym wpisie. Jak się możecie domyślać, dopóki nie zostanie spłacona zaliczka, pieniądze te nie są dużę. A zaliczkę udaje się spłacić jedynie części artystów... czwartek, 24 kwietnia 2008, patrykgaluszka
TrackBack
Komentarze
Gość: pga, c-67-164-94-98.hsd1.ca.comcast.net
2010/05/16 17:49:57
Oczywiscie, że się różnią - pełna zgoda. Tu zresztą mowa jest jedynie o konktraktach nagraniowych z dużą wytwórnią na przykładach amerykańskich (ten model jest powielany przez duże wytwórnie w innych krajach, ale niekoniecznie przez mniejsze podmioty)...
A zrozumienie jest naturalnie potrzebne, dlatego artyści przed podpisaniem długoterminowego kontraktu powinni skonsultować się z prawnikiem specjalizującym się w prawie autorskim. Stronom będzie łatwiej wspołpracować jeśli rozumieją co podpisują. pozdrowienia, autor bloga
Gość: ela.wojnarowicz@interia.eu, 77-253-42-193.adsl.inetia.pl
2011/07/31 21:47:58
Nie chodzi mi o komentarz, chciałabym prosić o odpowiedź na pytanie komu mogłabym zaprezentować słowa do muzyki klasycznej m.in Albinoni, Fibich, Szostakowicz
dziękuję z góry elzbieta wojnarowicz 2011/08/01 18:40:12
@ela.wojnarowicz - przykro mi, ale nie mam pojęcia jak odpowiedzieć na to pytanie
|
Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznejKliknij aby dowiedzieć się więcej
Pewne prawa zastrzeżone Patryk Gałuszka |
Pozdrawiam Bogdan Wegrzynek
wlasciciel PR Bogdan Wegrzynek Ireland Dublin