przemysł kulturowy, biznes muzyczny, ekonomia kultury, muzyka popularna, media, fonografia, ekonomia własności intelektualnej, zarządzanie kulturą, marketing muzyki, netlabel, mp3 blog, popular music studies
Blog > Komentarze do wpisu
Ile artysta zarabia na sprzedaży jednej płyty?
Aby odpowiedzieć pytanie postawione w temacie musimy cofnąć się do wpisu poświęconego konstrukcji kontraktu pomiędzy wytwórnią muzyczną a artystą wykonawcą. Czyli - przyjmujemy, że analizujemy przypadek artysty związanego długim, klasycznym kontraktem z dużą wytwórnią, a kontrakt napisany jest w sposób typowy dla realiów amerykańskiego rynku muzycznego lat 90. XX w. Wszystkie te zastrzeżenia są konieczne, ponieważ kontrakty mogą być bardzo różnorodne, szczególnie teraz, gdy artyścią mogą wydać płyty bez pośrednictwa wytwórni.
 
Załóżmy więc, że w kontrakcie zagwarantowano artyście 12% sugerowanej ceny detalicznej fonogramu (wartość średnio wysoka). Najpierw owe 12% zostanie zredukowane o 3 punkty, ponieważ 3% należne jest producentowi (rozliczanie tantiemów all-in). Owe 9% zostanie zredukowane o 25% z tytułu "opłaty za pakowanie". Zostaje 6,75%, ale pamiętajmy, że płacone jest jedynie za "sprzedane egzemplarze" - nie płaci się za płyty rozdane w celach promocyjnych. Jako, że przyjmuje się, że 15% nakładu rozdaje się w celach promocyjnych, z 6,75% robi się 5,74%. W latach 90. XX w. praktykowano jeszcze 20% redukcję "za nową technologię", wobec czego z 5,74% robi się 4,59%. Artyście wypłaca się jednak od razu jedynie 65% przysługującej kwoty, bowiem 35% jest wstrzymane na pokrycie "ewentualnych zwrotów". Efektywnie na początku artysta może liczyć na tantiemy w wysokości 2,98% sugerowanej ceny detalicznej płyty, pod warunkiem, że spłacił już swoją "zaliczkę". Jeśli pogubiliście się w tych wyliczeniach lub nie wiece skąd te redukcje/co to jest zaliczka - przeczytajcie napierw poprzedni wpis o konstrukcji kontraktu.
 
Z obliczeń zaprezentowanych powyżej wynika, że tantiemy zostaną artyście wypłacone przez wytwórnię według stopy równej realnie 2.98%, co przy uwzględnieniu sugerowanej ceny detalicznej płyty kompaktowej w wysokości 14.98 USD daje kwotę 0.447 USD za każdy sprzedany egzemplarz płyty. Jeśli po dwóch latach firma zwolni rezerwę na pokrycie ewentualnych zwrotów, kwota ta ostatecznie wzrośnie do 0.69 USD. Obliczenia te dotyczą fonogramów sprzedanych w USA, należy więc pamiętać, że jeśli sprzedaż miała miejsce w kraju określanym jako "reszta świata" (np. w Argentynie), wówczas amerykańskiemu artyście wypłacane jest jedynie 50% tantiem należnych za fonogramy sprzedane w USA. Jeśli album nie jest dziełem solisty, a np. pięcioosobowego zespołu, wówczas uzyskaną kwotę wypada podzielić między wszystkich muzyków. W omawianym przykładzie każdy z członków pięcioosobowego zespołu za każdy egzemplarz płyty sprzedany w USA otrzyma w przybliżeniu od 0.09 USD do 0.14 USD, pod warunkiem, że zaliczka na nagranie albumu została przez muzyków spłacona.
 
Wydaje się wam to śmiesznie małą kwotą i dziwicie się jak to możliwe, że artyści mają w ogóle co jeść, a niektórzy są nawet bogaci? Pamiętajmy, że:
  • nie są to jedyne przychody artystów - są to jedynie tantiemy od wytwórni; artyści mogą też zarabiać m.in. na koncertach, wykorzystaniu swojego wizerunku oraz na tantiemach autorskich (jeśli są nie tylko wykonawcami, ale i autorami tekstów lub/i muzyki); wniosek: chodźcie na koncerty!;
  • niektórzy artyści mieli szczęście podpisać nieco lepsze kontrakty lub wynegocjować nieco wyższe tantiemy - dotyczy to szczególnie gwiazd; początkujący artysta w latach 90. XX w. mógł jednak nie startować nawet od wspomnianych 12%;
  • niektórzy artyści wydają płyty w wytwórniach niezależnych, gdzie mogą się rozliczać z wydawcą według innej filozofii; przykładem takiej wytwórni było Wax Trax! Records, ale niestety zbankrutowało; wniosek: patrzcie kto wydał waszego artystę;
  • obecnie, dzięki wpływowi internetu na rynek muzyczny, kontrakty mogą wyglądać nieco inaczej; wniosek: kupujcie muzykę w internecie;
  • opisałem za literaturą przykład z rynku amerykańskiego - gdzie indziej mogło być nieco inaczej.

Do tego wszystkiego należy jeszcze raz dodać i podkreślić to, że tantiemy (te od wytwórni) są wypłacane artyście dopiero jeśli "zwróci" zaliczkę wypłaconą mu na nagranie płyty. Jeśli nie zwróci (bo płyta się nie sprzedała), wówczas wypłaty nie będzie. Co więcej, jeśli artyście został "dług" (niespłacona zaliczka z poprzednich płyt), wówczas zazwyczaj trzeba go spłacić, a dopiero potem można dostać opisane powyżej, jakże szczodre tatniemy.

Dlaczego tantiemy płacone przez wytwórnie bywały tak marne - o tym w którymś z następnych wpisów...

Tytułem porządku: nie wymyśliłem sobie tego wszystkiego samemu. Więcej znadziecie w: Krasilovsky M. W., Shemel S. (2000), This business of music. The definitive guide to the music industry, Billboard Books.

niedziela, 27 kwietnia 2008, patrykgaluszka

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/04/28 11:37:55
To ja juz wiem czemu tak czesto mozna kupic niezafoliowane plyty :)

Czyli sprzedajac 20 000 plyt artysta dostaje max jakies 13 tys dolarow. I to trzeba opodatkowac i podzielic jeszcze na czlonkow zespolu.

Kolega z firmy ma zespol. Graja wylacznie covery po knajpach. Od 'normalnego' zespolu rozni ich to ze ambitni graja wlasne kawalki. Z tego co mi mowil potrafia bez trudu dostac ok 1000 euro za noc (jakies 2 g grania), czesto wiecej jak sie podobaja. Majac 5 osobowy zespol, to trudno to nazwac oszalamiajaca kasa, bo grajac raz w tygodniu mozna przxyrobic jakies 800 euro. Ale popularne zepoly graja czesciej, nawet codziennie i pewnie dostaja wieksze pieniadze. Zakladajac ze graja co drugi dzien, dajae to 15 koncertow w miesiacu, po 1000 euro daje to 15000 na grupe. daje to 3000 euro na glowe co jest dobrym wynikiem. Wiekszym problemem jest fakt ze nie mozna koncertowac w kolko, bo ani artysta ani publika tego nie wytrzyma. Ale przyjmujac skale europejska koncerty zapewniaja na pewno dosc dobry dochod. Najlepszy przyklad to jazzmani, ktorzy przeciez sprzedaja sladowe ilosci plyt, ale koncertuja sporo.
-
2008/04/28 12:24:05
A i zapomnialem. Metallica ma tez wydac album tylko w sieci, ale nie znalazlem info czy poza wytwornia. Chyba tak.
-
2008/04/28 12:24:25
grimperpl - pamietaj, ze tylko w Polsce sprzedaz 20 tys. plyt jest sukcesem... w USA w przypadku wiekszosci artystow prawie na pewno nie wystarczyloby na splacenie zaliczki, czyli tantiem z tego tytulu by nie bylo... z koncertami masz racje - jest to pewniejsze zrodlo dochodu, ktore ma tez te zalete, ze sluzy promocji muzyki, a wiec i przeklada sie na sprzedaz plyt... tylko nie kazdy artysta moze duzo koncertowac

pamietajmy wreszcie, ze jesli 20 tys. plyt sprzedal artysta wydawany przez wytwornie niezalezne, wowczas moze on przyzwoicie zarobic bo 1) koszty sa niskie - np. wytwornie takie rzadko wyrzucaja mase kasy na teledysk 2) moze miec nieco przyjemniejszy kontrakt niz opisany powyzej

Biznes Muzyczny: książka o branży fonograficznej

Kliknij aby dowiedzieć się więcej
Ksiazka: Biznes Muzyczny


Add to Technorati Favorites
Creative Commons License
Pewne prawa zastrzeżone
Patryk Gałuszka
katalog blogów - wjo.pl
hit counter